Ofiary z ludzi u Słowian

Wczoraj na FB pojawił się ciekawy wpis na stronie Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie pobudził dużą dyskusję a to za sprawą malowidła Ofiara z 1922 namalowanego przez Mariana Wawrzenieckiego.

19989307_1500154600040735_566667639364876536_n

„Ofiara” – obraz z 1922 r. przedstawiający pogański obrzęd składania w darze bóstwu życia młodej kobiety. Z przekonaniem o takich praktykach namalował go Marian Wawrzeniecki – uchodzący za znawcę prastarych wierzeń. Współcześni oskarżali go też o lubowanie się w ukazywaniu okrucieństwa i szafowanie erotyką. Potężny idol kojarzy się z posągiem Światowida i kolosami z Wyspy Wielkanocnej.

Autorzy strony nie poszli na łatwiznę i przedstawili obszerny przypis do swojego wpisu. Zapraszam do lektury.

—————————————————–

Cieszymy się, że nasz wpis (dość podchwytliwy) wywołał dyskusję. Tym bardziej, że inspiracją była sztuka! Przecież to jest jedna z jej ról – wzbudzanie emocji. Szkoda tylko, że czasami wzbudza tak skrajne emocje, a nie zawsze stanowi inspirację do poszukiwań wiedzy.

A jak to z tymi ofiarami wśród Słowian było? Tak jak napisaliśmy, niegdyś powszechnie twierdzono, że one były. Wynikało to raczej nie z badań naukowych, a z przekonania, że dla politeizmu fakt tak byłby rzeczą oczywistą. Dziś jednak pojawia się wiele głosów temu przeczących. Jednak rzadko w dyskusjach na ten temat (i nie tylko niestety) pojawiają się konkretne argumenty oparte na przesłankach źródłowych i ustaleniach badaczy stanowiących efekt krytycznej pracy ze źródłami.

Źródła pisane wspominają o tym, iż Słowianie składali ofiary z ludzi. Zapewne o takim obyczaju pisze autor bizantyńskiego podręcznika do strategii „Strategikonu” ze schyłku VI w. Wspomina on o tym, że kobiety Słowian południowych rzucają się na płonące stosy poległych wodzów i w ten sposób giną. Interpretowane jest to z reguły jako właśnie przykład ofiary z ludzi – były raczej do tego przymuszane.
Piszący w drugiej połowie X w. Leon Diakon w swoim dziele przy okazji opisu kolejnej wojny bizantyńsko-ruskiej wspomniał o tym, iż Rusini po jednej z bitew na wielkich stosach palili swoich poległych i starożytnym zwyczajem poświęcają jednocześnie jeńców – zarówno mężczyzn jak i kobiety. W innym miejscu wspomina o zwyczaju składania przez Słowian w ofierze noworodków oraz kurczaków, które topiono w Dunaju. Piszący w I poł. X w. perski podróżnik Ahmad ibn Rustah Isfahan wspomniał o tym, iż Słowianie wschodni mają w zwyczaju poświęcać kobiety. Również „Powieść minionych lat” pisze o istnieniu takiego obyczaju. Miał go kultywować nie kto inny jak Włodzimierz I Wielki – książę kijowski, który krótko potem przyjął jako pierwszy władca Kijowa chrzest. Źródło to wspomina także o poświęcaniu dziewic.

Dość sporo informacji o składaniu ofiar z ludzi wśród Słowian mamy w odniesieniu do plemion połabskich na przełomie X i XI w. Wspomina o tym Thietmar z Merseburga. W 990 r. Wieleci-Lucicy mieli, wg kronikarza, złożyć w ofierze dowódcę zdobytego wcześniej wspólnie z Czechami nieznanego z nazwy grodu). W innym miejscu swej kroniki wspomina on o tym, iż Obodrzyci składali ofiary z ludzi w Radogoszczy. Także inni ówcześni pisarze (m.in. Brunon z Kwerfurtu, Helmold z Bozowa) wspominają o takich praktykach. Najczęściej złożenie w ofierze odbywało się poprzez ścięcie głowy. Ofiarą był obcy, z reguły chrześcijanin, często misjonarz.

Oczywiście można zarzucić autorom tego rodzaju zapisek stronniczość. W większości przecież wywodzili się oni z kręgów kościelnych, więc celowo mogli fałszować obraz spokojnych Słowian. Takie stanowisko nie jest jednak do końca uzasadnione, ponieważ informacje o tym wywodzą się ze zbyt różnych środowisk i z różnych okresów. Zresztą, jak wskazaliśmy powyżej, przytaczają je nie tylko chrześcijanie.

Argumentów na potwierdzenie tezy o występowaniu obyczaju składania ofiar z ludzi dostarcza również archeologia. Jako takie uznaje się pochówki luźnych czaszek z wgnieceniami. Znamy je np. z Rugii z okolic dawnego ośrodka kultu słowiańskiego, Arkony. Być może ofiary przed śmiercią były ogłuszane, utaczano z nich krew i potem odcinano głowę. Krew jak się zdaje mogła mieć znaczenie dla innych symbolicznych rytuałów. Kolejnym dowodem są spotykane niekiedy na terenach Ukrainy czy Słowacji całe serie pochówków w kolistych jamach określanych niekiedy właśnie jako ofiarnicze. Najczęściej są to szkielety męskie, najczęściej o odmiennym etnosie. Być może archeologiczną pozostałością po tym obyczaju się niektóre znane szkielety ze śladami skrępowań.

Jak widać źródła wyraźnie wskazują na istnienie tego obyczaju wśród Słowian. Nie byłoby to zresztą niczym szczególnym w ówczesnych czasach i nie świadczyłoby to o żadnym ich „zdziczeniu” (jak ktoś to napisał w dyskusji). Tego rodzaju praktyki były normą wśród religii politeistycznych. Ofiary z ludzi składali niekiedy Grecy, o wiele częściej czynili to Rzymianie. Nawet celtyccy Druidzi składali ofiary z ludzi. Wyobrażacie sobie w takiej sytuacji dobrodusznego Panoramiksa z komiksów o Asterixie i Obelixie? Ofiary z ludzi znane były u Germanów, u Skandynawów, Prusów, wśród wielu ludów Europy. Zresztą nie tylko Europy! Wspomnijmy choćby o Majach (przecież jeszcze do niedawna uznawanych za wyjątkowo spokojnych i stroniących od tego typu praktyk), Aztekach i innych ludach prekolumbijskiej Ameryki. Azja też nie była wolna od tego typu rytuałów. Pamiętać jednak należy, że to co dziś wydaje się nam szokujące w tamtych czasach takowym nie było. Inny był system wierzeń, inna mentalność. Pojęcie humanitaryzmu, jakie znamy od oświecenia wówczas w ogóle nie było znane.

Jeśli więc komuś zaburzyliśmy sielankowy obraz naszych przodków to powtarzamy raz jeszcze – Słowianie nie byli w tym odosobnieni. Na podstawie źródeł można raczej wysunąć tezę, iż praktyki te mimo wszystko nie były wśród Słowian zbyt powszechne, a uciekano się do nich tylko w chwilach szczególnych.

Na specjalną uwagę zasługuje sam Marian Wawrzeniecki (1863-1943), twórca zaprezentowanego obrazu pt. „Ofiara”. Był on malarzem (uczniem samego Matejki), rysownikiem, archeologiem, religioznawcą, teoretykiem sztuki, członkiem współpracownikiem Komisji do Badań nad Historią Sztuki i Komisji Antropologicznej Akademii Umiejętności w Krakowie. Uchodził za specjalistę w zakresie słowiańszczyzny, przede wszystkim w zakresie dawnych wierzeń. Sam sygnował często swoje prace swarzycą – lewoskrętną swastyką, pradawnym symbolem przychylności bogów, szczęścia i zwycięstwa. Był członkiem grupy artystycznej zwanej Szczepem Rogatego Serca, której członkowie inspirowali się w swojej twórczości właśnie kulturą Słowian. Wprawdzie nie był członkiem Koła Czcicieli Światowida, założonej w 1921 grupy religijnej odwołującej się do wierzeń pogańskich, jednak zaliczyć go należy do grona jej zwolennikiem. Jak chcą niektórzy był zwolennikiem podnoszonej niekiedy w dwudziestoleciu międzywojennym kwestii przywrócenia publicznego obchodzenia niektórych obrzędów religii słowiańskiej. Dziś uznawany jest za jednego z prekursorów polskiego rodzimowierstwa słowiańskiego.


 

Podsumowując oraz przestrzegając z góry przed atakami. Należy pamiętać, że w wielu przypadkach to nie wiara jest winna jakimś zbrodniom, a sami ludzie. Fanatycy, nieuki często przez pryzmat wiary podejmowali decyzję w imię dobra innych i swojego. Nie ma jednoznacznych dowodów na to że słowianowierstwo składało ofiary z ludzi, a odłamów wiary dawnej było więcej, na wiele z nich wpływały inne wierzenia także pogańskie, ale także monoteistyczne, gdzie ofiary z ludzi i zwierząt były składane.

Należy także wziąć pod uwagę istnienie pogańskich sekt, wiarołomców którzy dostosowywali wiarę pod siebie, aby gromadzić władzę i bogactwo. Jest to zbyt ludzkie aby nie brać pod uwagę, szczególnie patrząc na chrześcijan.

Droga do prawdy to nie świeża asfaltowa droga, a stara droga z wieloma dziurami.

Nie traćcie wiary! Chwała Bogom! 🙂


 

Źródło:

Słowiańska Wiara Dziś – audycja radiowa

Minęło trochę czasu, ale dobre treści zawsze warto promować. Radio DHT które istnieje od dwóch lat prowadzi od 4 miesięcy cykl Słowiańska Wiara Dziś, to dnia 15 czerwca jest już 6 odcinek, dlatego przedstawiam listę audycji które do tej pory się odbyły.

Uwaga, WordPress umożliwia ładne i bezpośrednie odsłuchanie audycji prosto z naszej strony, ale rozszerzenia mogą tworzyć bloki o pustych przestrzeniach. Ów przestrzenie nie są zamierzone przez autora wpisu.

kupala_night_by_cylonka-db3ahsh

 

Sobótka we wsi Mikułowice

(GMINA WOJCIECHOWICE W POWIECIE OPATOWSKIM).

Relacja: Szczęsny Jastrzębowski (1891)
Wisła, Miesięcznik Gieograficzno-Etnograficzny, TOM V, Rok 1891, Warszawa.
[w wersji cyfrowej starano się zachować pisownię oryginalną]

liniaszara.jpg

10_Dziewanna_Sobotka_iko.jpgPośród wielu współczesnych tekstów i materiałów odnoszących się do święta Sobótki (zwanego w Polsce także Wiankami, Palinocką, Kopernocką, Jarnocką, Małą Nocel, Wielkim Wschodem i Nocą Świętojańską) mało jest takich, które przekazywałyby całościowy przebieg obrzędu jaki przy tej okazji tradycyjnie wykonywano.

Przedstawiamy relację etnograficzną z obrzędu Sobotki autorstwa Szczęsnego Jastrzębowskiego z roku 1891. Poniższą obserwację przeprowadzono na terenie powiatu opatowskiego, a która drukiem ukazała się już ponad 120 lat temu w piśmie geograficzno-etnograficznym „Wisła”. Tekstem tym otwieramy mini serię artykułów jakie będą ukazywać się corocznie przy okazji święta Sobótki.

Podczas lektury niniejszej relacji warto uwzględnić aktualny stan wiedzy odnośnie symboliki obrzędów ludowych i pieśni jakie im towarzyszą – obecnie szereg tak uznanych badaczy jak Radoslav Katičić czy Jolanta Krzysztoforska-Doschek przekonująco wskazują na ślady rodzimych mitów jakie ukrywać się mogą w ludowych pieśniach obrzędowych. Widać dla przykładu w obrzędowych postaciach Marysi i Jasia echa dawnych bogów – bogini Marzanny i boga Jarowita czy też ludowego Zielonego Jerzego, a na gruncie polskim możliwe, że i boga Jasza (zob. cykl „Jaś odnaleziony„) obficie wzmiankowanego w staropolskich źródłach synodalnych XV wieku. (KP)

Czytaj dalej

ŚWIĘTO KUPAŁY, czyli krótka zapowiedź tego, co nas czeka w najbliższych dniach

Święto Kupały związane jest z letnim przesileniem słońca. Obchodzone było w czasie najkrótszej nocy w roku, czyli w okolicach 21-22 czerwca. O Kupale wiemy, że jest to nazwa święta oraz postać mitycznej osoby, z którą związane są liczne obrzędy w kulturze Słowian wschodnich. Także u Słowian zachodnich możemy odnaleźć analogiczne zjawisko, w późniejszym czasie nazywane nocą świętojańską (o czym dokładniej będziemy pisać). Po chrystianizacji ziem słowiańskich, obrzędy mające miejsce w czasie letniego przesilenia związane były z krytyką i potępieniem kleru, zarówno wschodniego, jak i zachodniego. Inne nazwy dla tego święta stanowią: sobótka i kupalnocka oraz noc świętojańska.

Na Rusi nazwa Kupała ma poświadczenie już od XIII wieku jako KUPALIJA a od XIV jako liczba mnoga KUPAŁY. Potem pojawia się określenie KUPAŁA i KUPAŁO, a także IWAN-KUPAŁA, oznaczające święto, a także kukłę KUPAŁO, KUPAJLO, używaną przy obrzędzie. Termin ten może też oznaczać istotę mityczną, dziewczynę rozdającą kwiaty przy wróżbach sobótkowych i całe zgromadzenie uczestników obrzędu. Powszechnie przyjmowana etymologia wywodzi tę nazwę, podług świadectw staroruskich i bułgarskich, z obrzędowej pierwszej w roku kąpieli w rzece: hipotetyczne *kopadlo. Rozejrzenie się w szczegółach uroczystości nasuwa wątpliwości co do wyłącznie jej wodnego charakteru. Na plan pierwszy wysuwa się tu raczej obrzęd ognia. Kupałę zestawiono też z indyjskim kup – ,jarzyć”, „gniewać się”, oraz z ku — „ziemia” i pola — „obrońca”, a więc jakby w sensie opiekuna ziem.

Latopis hustyński, dzieło z XVII wieku, wcielające rożnego pochodzenia wiadomości, opisuje ten dzień szeroko: „Temu Kupale pamięć odprawia się w wieczór narodzenia Jana Chrzciciela (tekst powstał po chrystianizacji terenów słowiańskich) tym sposobem: z wieczora zbiera się lud prosty obojej płci, i splata sobie wieńce z ziela jadowitego albo korzenia, i przepasawszy się bylicą wznieca ogień. Gdzie indziej stawiają gałąź zieloną, i wziąwszy się za ręce obracają wokół tego ognia, śpiewając swoje pieśni. Potem przez ogień ten przeskakują temu biesowi ofiarę z siebie składając. Kupało, jako mniemam, był bóg bogactwa, jak w Helladzie Ceres, jemu zaś niemądrzy dziękczynienie za bogactwo wznoszą w ten czas, gdy mają nadejść żniwa. Ów opis należy uznać za wiarygodny, gdyż jest wielokroć poświadczony i uzupełniony przekazami etnograficznymi z całej Rusi.

Trzonem obrzędu Kupały są ogniska i rytualne tańce kobiece wokół nich, najczęściej nazywane sobótkami (o czym będziemy pisać osobno). Tym tańcom towarzyszyły oczywiście pieśni, których analiza na podstawie materiału rosyjskiego, wykazuje archaiczność struktury muzycznej i zazwyczaj nastrój powagi oraz smutku, słowa tych pieśni natomiast zazwyczaj są radosne. Owe melodie wykazują zbieżność melodyczną z pieśniami noworocznymi. Śpiewające kobiety przepasane były bylicą piołunem, którą to roślinę uważano za zioło magiczne. Śpiewane pieśni zawsze zawierały motyw słońca oraz niezrozumiałe słowa, wypowiadane przez maga podczas zaklinania. Obowiązkowo musiały też dotyczyć swatania młodych.

Skakanie pojedynczo lub parami przez ogień należy do powszechnego rytuału, podczas gdy najlepiej w folklorze ukraińskim, białoruskim i rosyjskim zachował się obyczaj palenia słomianej kukły, na Białorusi zwanej Marą, gdzie indziej ukwieconej głowy końskiej lub krowiej, albo też koła na żerdzi – to symbol słoneczny – czy wysoko zatkniętej kępy siana. Jako przeciwstawny element w dwoistym widzeniu przyrody woda służyła na Białorusi także i w to święto do topienia Mary lub Kupały bądź głowy końskiej lub krowiej. Obrzęd wody polegał na puszczaniu wianków i zbieraniu ziela. Nasycenie tej nocy dziwnością prowadziło do orgiastycznego zachowania młodych uczestników, aż do kazirodztwa, jeśli wierzyć niektórym pieśniom kupałowym z Białorusi o miłości brata i siostry, zamienionych w zioła lub kwiaty.

Trudno powiedzieć, że cały ten zespół obrzędów uległ swoistej mitologizacji wokół samego Kupały. Etymologia ludowa na Białorusi wiąże to imię z wodą i kąpielą. Dochodziło do personifikacji nazwy obrzędowej, w formie starszej jako Kupała, w nowszej jako Iwan. Być może jak twierdzą Ivanov i Toporow, parę z Kupałą stanowi Mara, byłoby to zamierzchłe świadectwo dualistycznego mitu brata i siostry, ognia i wody.

Źródła: A. Gieysztor, Mitologia Słowian.
A. Bruckner, Mitologia słowiańska i polska.

 

Obrzęd kupalny – Rodzima Wiara

kupala_by_demonia606-d6mg64aAstronomiczne lato rozpoczyna się 21 czerwca i noc z 21/22 czerwca to najkrótsza noc w roku, jako że dla współczesnych ludzi przypada w bardzo niewygodnym czasie, bo w środku tygodnia, to wiele osób wyznających wiarę w Bogów Słowiańskich rozpoczyna świętowanie dzisiaj, w pierwszy weekend przed najkrótszą nocą, a następnie w weekend po najkrótszej nocy.

Grupy które wybrały drugi termin na święto muszą być dzisiaj zadowoleni, bo trafi im się dużo bardziej letni dzień niż dzisiaj, gdy piszę ten wstęp. Dzisiaj dzień wygląda na pożegnanie wiosny, jest deszczowo, ale właśnie to właśnie deszcz jest potrzebny aby móc zbierać plony lata.

Jednakże, ja chciałbym przedstawić przykładowy obrzęd jaki stosuje Związek Wyznaniowy Rodzima Wiara, który pewnie wiele osób zna, ale jak znam życie, nie każdy, a przykład obrzędu może się przydać tym którzy będą chcieli złożyć modły Bogom w swoich grupach.

summer_fire_by_dartgarry-d5inhg7


 

Witam was w tym Świętym Borze!  Witamy cię Świętoborze!

Noc Kupały, święto Kresu jak mówią nasi południowi bracia, to święto początku i święto końca zarazem w wielkim kole Natury. Dzień i Noc w których czcić będziemy Swaroga siłę i ciało Jego, dzięki któremu żyje Ziemia i żyjemy my. To On zaklęty został w najświętszym dla nas z symboli – Świaszczycy. Dlatego dziś my chrobre woje lechickie, dumne i pomne swej słowiańskiej tradycji uświęcim ten dzionek i nockę krótką, tak jako ojce nasi.

Dziś żegnamy jarą porę, a z nią Jaryłę, płodny oblicze Peruna, który tańcował w miłosnym pląsie z Matką Nasza Ziemią, zapładniając przyniósł odnawialną młodość. Oddajemy go ogniowi, by w czystej postaci rozmył się w niebiesie. Witamy zaś porę letnią z jej panem i władcą. Swaróg króluje dziś, osiągnąwszy najwyższe zwycięstwo, jednak nie ostateczne, jak nic co naturalne ostatecznym być nie może, a ponad Naturę Wszechrzeczy nic wznieść się przeć nie zdoła. Tak też zwycięstwo Swaroga zwiastuje jednocześnie jego niechybne osłabienie, gdyż osiągnąwszy zenit musi odchodzić w dół po łuku koła. My paląc tej nocy czysty ogień wzmacniać będziem Pana błękitnego nieba. On to jest odbiorcą trzeby składanej w ciało jego syna – Swarożyca.

Jego innym obliczem jest Dadźbóg – dawca dostatku i pomyślności, to temu aspektowi dedykowana będzie dzisiejsza obiata, która zjednać ma nam Jego ojcowską przychylność.
Kupała to również święto wody, co oczyszcza i umożliwia wszelkie życie. Dla Słowian oznacza to rytualne kąpiele, inicjujące możliwość korzystania z rzek i jezior bez obawy o gniew wodników i topielic. Pamiętamy i o wiankach, będących niewinnością a puszczanych na wodę, by płynęły w nieznane.

the_big_traditional_fire_on_the_ivan_kupala_night_by_solo_gub-d7q8ucf

Dla naszych przodków wraz z latem i plonami nadchodził czas obfitości, zarówno ojce nasi, jak my sami wraz z coraz krótszym dniem widzimy już perspektywę zimy, ale teraz jeszcze…
Teraz jeszcze czas zabawy, pląsów i szczęścia, bo toć nadszedł dzień młodości, miłości, jurności i siły. Młodość ma obok obowiązków także ideały i marzenia, mityczny kwiat paproci, który zakwita jeno w tę najkrótszą w roku noc, niechaj je symbolizuje, a poszukiwanie go – przynoszące szczęście – niech wyraża drogę ku wiedzy i ku doskonałości.

Żerca I: Utwórzcie krąg który złączy naszą Zadrugę i zawrze w sobie święty ogień, by nic z zewnątrz nie miało doń dostępu, ni żadna siła nie rozerwała go od środka.

Czterej żercy zataczają koło dzierżąc miecze.

Żerca I: Perunie, Świętowicie, tyś pod postacią Jaryły igrał z Matką naszą Mokoszą, Twoje nasienie dało tą bujność, którą dziś się cieszymy. Zadanie kosmiczne spełniłeś, dziś jara Twa pora przemija, pogrzebiem Cię Jaryło-Kostrubońku, byś w cyklu następnym powrócił.

Żerca II: Swarogu – panie błękitnego nieba, Swarożycu – ognisty synu swego ojca, Ojcze i Synu, ogniu niebieski i ogniu ziemski, których spojrzenie tak łaskawe, a gniew tak srogi, Wam dziś jest trzeba przynależna.

Żerca III: Dadźbogu – dawco naszego dostatku, Mokoszo przyjmijcie i kołacz i miód, które słodką naszą są strawą.

Żercy II i III składają w ogień kołacz i miód.

Żerca IV: Trzygłowie, Welesie, któryś także panem swego stada przyjm jego symbol, bo to również święto twych pasterskich synów.

Składa w ogień kość.

Żerca I: Weźmy udział przy wspólnym dostatku spożywając kołacz i spożywając miód ku chwale Sławii.

Roznoszony jest w koło miód i kołacz.

Żerca I: Święty ogniu – tyś rok cały ogrzewał nasze domy i scalał nasze rodziny, tyś Gody naszej Zadrugi uświetniał. Wygasić Cię trza i oczyścić, abyś nowym płomieniem buchał i następny rok dary Lechitów trawił.

Wylewa wodę w ogień. Wszyscy żercy dokładają po jednym bierwionie mówiąc:Kąpałeczka mała nocka, paliła się do północka

Wszyscy żercy: Witamy Cię gościu w czerwonym płaszczu!

Żerca II: Swarogu oto bylica – zioło nad ziołami – która w tę noc tobie jest przynależna i umiłowana, my wszyscy nią przyozdobieni twemi dziećmi i wojami jesteśmy.

Żercy po kolei:Ogińku święty, skarbicku boży nie dajże też nas nigdy zubożyć„. Powtarzane przez każdego żercę, przy wrzucaniu w ogień bylicy (piołun).

Żerca III: Swarogu byś miał siłę w nieustannej po niebiesie wędrówce, my żercy twoi prosimy: przyjm naszą modlitwę i siłę płomiennego koła.

Podpalane jest koło zatknięte na tyczce, a żercy i wszyscy zebrani wznoszą „Modlitwę do Słońca” St. Wyspiańskiego.

Żerca IV: Wodo, czysta wodo co życie wszelkie w Tobie poczęto, co życie wszelkie ty podtrzymujesz, odpraw topielice, aby my Słowiany mogli bez trudu zanurzać się w twym bezmiarze. Wodo, czysta wodo zmyj z nas znoju trud, nieczystości ducha i dodaj siły.

Żercy po kolei, a potem wszyscy zgromadzeni obmywają twarz w misie wody.

Żerca I: Kupalnocka trwa krótko, więc powiedzmy:

Kupalskaja noczka korotkaja, Sounijka, sounijka
Sounijka rana uchodziła, Rana uchodziła, pole oswiaciła,
Dziewok chłopcou budziła, Rabotku dawała
Kupalskaja noczka korotkaja, Sounijka, sounijka
Iszła Kupałka siałom siałom, Zakryuszy oczki
czubrom czubrom, Dawała chłopcam czałom, czałom,
Stali ludzie dziwicisia, Stała Kupałka swarcisia
Kupalskaja noczka korotkaja, Sounijka, sounijka

Wszyscy odśpiewują „Pieśń Żerców”

Żerca I: Kupalnocka trwa krótko. Skacząc przez święty ogień, przez chwilę będąc w objęciach ojca, co po śmierci nas przyjmuje, oczyścimy nasze ciała, rozumy i dusze. To ucieszy i Porenuta – Porońca, który swemi pięcioma głowy na świat zerka, co miłością cielesną nas obdarza, niechaj będzie on wam przyjacielem.

Żerca I: Krąg Zadrugi przetrwał – rozepnie się lecz nie rozpadnie i niech trwa po wsze czasy.

Żercy otwierają okrąg.

Wszyscy wrzucają do ognia bylicę, po czym po kolei przeskakują przez ogień.

 

Źródło: http://rodzimawiara.org.pl/obrzedowosc/kupala.html

dragaica___kupala_night_by_kozmosindigo-d8yg50b

Ciekawostka, rozpalanie ogniska w noc kupalną to tradycja ogólnoeuropejska, dlatego duch pogański jest wciąż żywy nawet w krajach najbardziej przesiąkniętych chrześcijaństwem. Tutaj przykład z Francji z Bavilliers.

Nazwy Bogów w wojsku czeskim

Czesi się nie szczypią, nie boją się stosować takiego słownictwa i to u nich można spotkać samochody pod nazwą Perun, boga wojny. W Polsce nazwę Perun w tematyce wojskowej można spotkać, w nazwie Bałtyckie Stowarzyszenie Miłośników Historii „PERUN”.

Perun dla specjalsów czeskich

 

Lekkie pojazdy taktyczne Perun otrzymały nazwę na cześć gromowładnego słowiańskiego boga wojny Peruna. Zaprojektowane i skonstruowane przez czeskie przedsiębiorstwo SVOS w Přelouč spełniają wymagania czeskich specjalsów. Prace trwały cztery lata, zaś ich koszt firma pokryła z własnych środków. Do odbiorcy trafią nie później niż w marcu roku 2018.

Perun to pojazd o dopuszczalnej masie całkowitej 13 ton i masie własnej równej 10,4 tony, co przekłada się na możliwość zabrania uzbrojenia lub ładunku ważącego 2,6 tony. Długość wynosi 6 metrów, szerokość 2,3 metra, zaś wysokość 2,6 metra. Na pokład może zabrać sześciu żołnierzy, w tym kierowcę i dowódcę, którzy siedzą z przodu, oraz trzech w środkowej sekcji i jednego na siedzeniu umieszczonym z tyłu pojazdu.

3514ddf2e57d552d8cd9bf48259657e5.jpg

Napędzany jest sześciocylindrowym silnikiem Mercedes Benz 6Y 106 TD21 o mocy 240 kilowatów sprzęgniętym z automatyczną sześciobiegową skrzynią biegów 6 HP 602 S+. Dzięki temu może osiągnąć prędkość maksymalną 110 kilometrów na godzinę, poruszając się po utwardzonych drogach. Zasięg pojazdu wynosi 700 kilometrów.

Pojazd Perun może pokonywać rowy o szerokości 0,85 metra i brodzić w wodzie o maksymalnej głębokości do 1,5 metra po zainstalowaniu podniesionego wlotu powietrza. Może być transportowany przez samolot C-130 Hercules.

Uzbrojenie w postaci karabinu maszynowego M3 kalibru 12,7 milimetra zamontowano na dachu pojazdu na specjalnym pierścieniu. Po obu stronach umieszczono dodatkowe gniazda karabinów maszynowych Minimi kalibru 7,62 milimetry. Seryjne Peruny będą wyposażane również w granatniki automatyczne Mk 19 kalibru 40 milimetrów i wyrzutnie granatów dymnych.

Ostatni poganie Europy. W tej krainie wyznawcy tradycyjnych kultów przetrwali tysiąclecia, aż do dzisiaj

Źródło artykułu: ciekawostkihistoryczne.pl

Rodzimowierstwo przeżywa bezprecedensowy renesans. Niewiele jest jednak miejsc, w których wiara przodków przetrwała. A nie tylko – została po czasie, w wątpliwy zresztą sposób, zrekonstruowana. Zdaniem wielu specjalistów ta społeczność to ostatni taki przykład.

Mari_Native_Faith_symbol-340x340.jpgO mieszkańcach Mari El, małej autonomicznej republiki na wschodnim krańcu europejskiej części Federacji Rosyjskiej, mówi się, że są ostatnimi autentycznymi poganami w Europie. Według ankiety przeprowadzonej w 2012 roku do wyznawania rodzimej religii przyznaje się 6% ludności krainy. Procent może niezbyt imponujący – ale imponuje na pewno to, że wierzenia Maryjczyków, zwanych dawniej także Czeremisami, pozostały od tysiącleci praktycznie nienaruszone. Miejscowi wciąż modlą się w świętych gajach, wzywają na pomoc Kugu Jumo – Wielkiego Boga i składają jemu i innym bóstwom ofiary ze zwierząt, produktów zbożowych, a także miodu, piwa i wódki.

Biorę do ręki miseczkę z rozgotowanym jęczmieniem. Wsuwam palcami do ust miękką, ciepłą od spodu maź i jem. W myślach wypowiadam źródlane słowa, słowa dziękczynne, ogólną modlitwę. Najpierw modlę się do Osz Kugu Jumo, potem do Ketše Avy, Matki Słońce, następnie do Tlze Avy, Matki Księżyc, Vyd Avy, Matki Wody, nosicieli słów i do wszystkich ziemskich białych bogów, których pamiętam.
Jednocześnie powoli rozgniatam bezzębnymi dziąsłami grudki rozgotowanego jęczmienia. Ważne, aby zjeść wszystko, co się przyniosło. Niczego nie wolno zostawić, aby nikt się nie dowiedział, kto przyniósł dary.
Modlitwa Elny ze wsi Ławra opublikowana w książce Ćma, Katja Kettu

Mari_karts.jpg
Wierzenia Maryjczyków oparły się wpływom tak chrześcijaństwa, jak i komunizmu. Na zdjęciu maryjscy kapłani około 1930 roku (źródło: domena publiczna).

Pięćset lat w ukryciu

Jakim cudem Maryjczycy oparli się chrystianizacji, która objęła przecież całą Europę? Częściowo, jak podkreśla badający ich historię profesor Ksenofont Sanukov, zawdzięczają to relatywnemu odosobnieniu Mari El. Ale dla tego niewielkiego narodu wiara stała się też jednym z głównych symboli własnej tożsamości. Opór przeciw chrześcijaństwu był jednocześnie oporem przeciw rosyjskiemu zwierzchnictwu, które Czeremisi, wcześniej praktycznie niezależni (choć płacili trybut Tatarom), musieli uznać już w połowie XVI wieku.

Trzeba zresztą przyznać, że akcja chrystianizacyjna, prowadzona przez Rosjan, nigdy nie była szczególnie intensywna. Rodzima wiara w Mari El nie była tępiona ogniem i mieczem, jak na ziemiach Prusów, gdzie krucjatom przeciwko poganom towarzyszyły jeszcze na dodatek akcje kolonizacyjne i przesiedleńcze. Rosjanie przekonywali do przyjęcia chrztu raczej za pomocą… ulg podatkowych.

Prawo chrześcijan do niepłacenia podatków powodowało konwersje „taktyczne”. I pozorne, nawet jeśli pod koniec XIX wieku do Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego należało już prawie trzy czwarte Maryjczyków. Odbębniali oni po prostu cotygodniową mszę, a modlić się „naprawdę” chodzili nadal do lasów.  Jeśli przestaniemy chodzić do lasów, cały lud zginie – mówili.

Ze swojej strony wysiłki, by nawrócić upartych mieszkańców nadwołżańskiej republiki, podejmowało także prawosławne duchowieństwo. Odmawiano modlitwy na sposób pogański. Próbowano też identyfikować chrześcijańskie postacie z maryjskimi bożkami i siłami nadprzyrodzonymi. Wszystko na nic.

Tak Czeremisi przechowali się do wieku XX. To on przyniósł małemu narodowi największe straty kulturalne. W latach 30. bolszewicy zlikwidowali praktycznie całe pokolenie maryjskiej inteligencji. Był to dla narodowej tożsamości i kultury ogromny cios. Podtrzymywana przez lud religia także zresztą ucierpiała. Podczas wielkiej wojny ojczyźnianej Rosjanie wycięli na opał dęby i jarzębiny w nowym, należącym do wsi gaju ofiarnym – relacjonuje Elna.
Wyznawcy Kugu Jumo postąpili więc, jak wszyscy pozostali wierzący, zwalczani na równi przez komunistów. Zeszli do podziemia i czekali na lepsze czasy. Powrócili, gdy tylko za rządów Gorbaczowa prześladowania ustały.

Вид_с_дороги._Сзади_река_Малая_Кокшага-600x450.jpg
Maryjscy rodzimowiercy modlą się głównie wśród drzew, w świętych gajach. Na zdjęciu las dębowy niedaleko stolicy republiki, Joszkar-Oły (zdj. Badanovalexandr, lic. CC BY-SA 4.0).

Starzy i nowi poganie

Co jednak najbardziej zaskakujące, lata 90. przyniosły nie tylko odrodzenie rodzimej religii Mari El, lecz także… rozkwit wierzeń pogańskich tak na Starym Kontynencie, jak i w Ameryce Północnej. Maryjczycy może są jedynymi, u których rodzima wiara zachowała ciągłość od stuleci. Ale na pewno nie są w Europie odosobnieni.

Badacz współczesnych pogan, Michael F. Strmiska, podaje, że w 2001 roku ilość wyznawców religii Wicca, druidów i pogan w samych Stanach Zjednoczonych szacowano na ponad 300 tysięcy.  Pogaństwo jest tam uznawane za jedną z najszybciej rosnących w siłę religii. Dla Europy podobnych statystyk póki co brakuje, ale nie ma wątpliwości, że przedstawiciele poszczególnych grup są coraz bardziej widoczni.

Niektórzy neopoganie opierają się na nurtach uniwersalistycznych. Są to na przykład sięgający do najróżniejszych starożytnych inspiracji wiccanie, poganie wskrzeszający czarownictwo, druidzi czy szamani. Inni natomiast możliwie wiernie rekonstruują wierzenia przedchrześcijańskie z terenów, które zamieszkują.

Do nich należą także polscy rodzimowiercy, tu i ówdzie pojawiający się już od czasów romantyzmu, ale swój rozkwit przeżywający mniej więcej od lat 90. XX wieku. Niezależnie jednak od tego, czy są zorientowani lokalnie, czy globalnie, wszyscy podkreślają swoje zakorzenienie w tradycji i kulturowym dziedzictwie. Tak piszą o sobie na przykład członkowie Międzynarodowej Federacji Pogańskiej:

Pogaństwo to duchowość, która sięga korzeniami starożytnych religii natury z całego świata. Zasadniczo zakorzenione jest w starych religiach europejskich, chociaż niektórzy wyznawcy cenią też rdzenne wierzenia innych krajów. Podobną wiarę w świętość wszystkich rzeczy można znaleźć na całym świecie.

Poganie uważają ją za swoje dziedzictwo, zachowując wierzenia i wartości swoich przodków w formie dostosowanej do wymogów współczesnego życia. Celebrują świętość przyrody, czcząc boskość we wszystkim; wielkiego, niepoznawalnego ducha przenikającego wszechświat, ten widzialny i ten niewidzialny.

1280px-Hellen_ritual_2-600x450.jpg
W ostatnich dekadach odradza się zainteresowanie wierzeniami przedchrześcijańskimi. Odżyła też… religia starożytnej Grecji. Na zdjęciu jeden z helleńskich rytuałów, rok 2007 (zdj. YSEE, lic. CC BY 2.0).

Maryjczycy w centrum uwagi

Nic dziwnego, że na tle tego pogańskiego odrodzenia o „autentycznych” poganach, czyli Maryjczykach, stało się szczególnie głośno. Dowodem wzmożonego zainteresowania zapomnianym dotąd narodem jest między innymi film „Niebiańskie żony Łąkowych Maryjczyków” w reżyserii Alexeya Fedorchenki. Komediodramat rosyjskiego twórcy został nawet w 2013 roku nagrodzony Grand Prix na wrocławskim festiwalu Nowe Horyzonty.

Galina Shkalina, badaczka mentalności i światopoglądu maryjskiego, zauważa, że pojawia się przy tym tendencja do idealizacji wierzeń Czeremisów. Religię, tak jak i ich sposób życia, przedstawia się nie tylko jako „prawdziwe” i „oryginalne”, ale także jako pokojowe, bezkonfliktowe i zgodne z naturą. Tymczasem prawda jest taka, że także rodzime wierzenia Mari El w ciągu setek lat ewoluowały. Obecne ożywienie oznacza zaś nie tylko kontynuację tego, co było. Mieszczą się w nim także maryjscy artyści, którzy rozwijają tak zwany „etnofuturyzm”.

Skąd ten nacisk na autentyczność? Odrodzenie wierzeń pogańskich, a wraz z nim zainteresowanie nieco ponad półmilionową grupą Maryjczyków, to jedna z prób znalezienia przez Europejczyków własnej tożsamości w świecie, w którym dotychczasowe pewniki zaczynają się chwiać.

Neopoganie, niezależnie od tego, czy sięgają po tradycje kosmopolityczne, czy nacjonalistyczne, szukają swoich korzeni. Jest to dla nich, jak wyjaśnia antropolożka Kathryn Rountree, część projektu tożsamościowego i wyrażania wartości, część tworzenia dla siebie pozytywnej, dającej siłę tożsamości w świecie takim, jak go rozumieją i doświadczają.

Europejczyków, pochłoniętych wynajdywaniem dla siebie coraz to nowych tradycji, mieszkańcy Mari El najbardziej fascynują z jednego powodu. Maryjczycy niczego wynajdywać nie muszą.

 

kugu-jumo.jpg
Pewne elementy wierzeń maryjskich pozostają niezmienne od tysiącleci. Ilustracja przedstawia współczesne wyobrażenie najwyższego boga mitologii Czeremisów, Kugu Jumo, z maryjskim mężczyzną (rys. Нуриев Рустам, źródło: domena publiczna).

Bibliografia:

  1. Katja Kettu, Ćma, Świat Książki 2017.
  2. Międzynarodowa Federacja Pogańska, Czym jest pogaństwo?, PaganFederation.org.]
  3. Wojciech Górecki, Dzieci Boga Kugu Jumo, „Tygiel Kultury” nr 7-9 (67-69) 2001.
  4. Thomas A. Sebeok, Frances J. Ingemann, Studies in Cheremis: The Supernatural, Wenner-Gren Foundation for Anthropological Research Inc. 1956.
  5. Ksenofont Sanukov, Stalinist Terror in the Mari Republic: The Attack on ‚Finno-Ugrian Bourgeois Nationalism’, „The Slavonic and East European Review”, t. 74, nr 4 (1996).
  6. Marceli Kosman, Zmierzch Perkuna, czyli ostatni poganie nad Bałtykiem, Książka i Wiedza 1981.
  7. Handbook of Contemporary Paganism, ed. Murphy Pizza, James R. Lewis, Brill 2009.
  8. Cosmopolitanism, Nationalism and Modern Paganism, ed. Kathryn Rountree, Palgrave Macmillan 2017.
  9. Modern Paganism in World Cultures. Comparative Perspectives, ed. Michael F. Strmiska, ABC Clio 2005.
  10. Johanna Laakso, Review: Mari und Mordwinen im heutigen Russland: Sprache, Kultur, Identität, „Anthropological Linguistics”, t. 49, nr 2 (2007).

Źródło artykułu: ciekawostkihistoryczne.pl

Autor: 24.03.2017 | Autor: