Ostatni poganin z Jawornika – śladami potężnego Orgoňa

Głęboki Słowacki las, którym kryje się tajemnicza historia pogan może cię zaskoczyć.

W pięknych górach słowackich Javorniki, jest miejsce które wielu mieszkańców pełni nie zrozumieją o nazwie – Orgoňova Kyčera (Orgonowy Kiczor) . Kiczor, Kyčera to nazwa wołoska oznaczająca górę porośniętą lasem.

Orgon to tajemniczy pogański bohater, który spędził w tym miejscu swoje życie walcząc z wrogiem  jakim był nieunikniony nowy porządek świata.

83eb2a5929bcb5f3e8c2c00b3440decd.jpg

Beautiful Javorníky.

Człowiek który nie chciał się poddać

Orgoň_Averz_ČB-292x300.jpgOrgon był starym człowiekiem poświęcony pogańskiej tradycji swoich przodków. Kiedy chrześcijaństwo zaczęło się rozprzestrzeniać wśród społeczeństwa wokół niego, postanowił spakować rodzinę i najbliższych towarzyszy, i przenieść się gdzieś, gdzie mogliby żyć w preferowany przez nich sposób życia.

Osiedlili się położonym na stromym zboczu pobliskim szczycie, znany później jako Orgoňowy – życie nie było tam łatwe. Las wokół był gęsty, ciężka do uprawy gleba, zimy były długie i zimne. Ale najgorszym wrogiem był monarcha, który niestrudzenie wysył misjonarzy i celników co pchało Orgona i jego ludzi do granic możliwości.

Odszedł z burzą

LightningDevilsTower.jpg
Według legendy, Orgon ofiarował samego siebie jako ofiarę dla Peruna, potężnego boga burzy.

Bez względu na to, jak ciężko Orgon próbował, zmiana była nieunikniona. Dzieci szybko zaczął pragnąć łatwiejsze życie w szerszym społeczeństwie. Chcieli poznać kuszącą sztukę pisania i czytania, od przychodzących misjonarzy. Zaczęli się żenić chrześcijanami z okolicznych wsi i konwertować do ich religii. Sen Orgoňa się skończył. Nawet potężni bogowie jak Perun, Swaróg, Weles czy Świętowit wydawałoby się że już odchodzą, nieważne jak wielkie ofiary składał Orgon. Staruszek poczuł się zdradzony, opuszczony i bezużyteczny w nowym świecie tak bardzo wzgardzonym. A potem, pewnej nocy zimnej i deszczowej,  podczas najgorszej burzy jaką widziano kiedykolwiek wcześniej, Orgon zniknął na zawsze.

Plotki zaczęły rozprzestrzeniać się, że uparty stary poganin postanowił spróbować ostatnią rzecz możliwą do odwrócenia biegu historii – ofiarował się jako ofiara dla wszechmogącego Peruna, boga błyskawic i grzmotów. Historia uczy, że nic to nie pomogło i wraz Orgonem poganie w Javorníky zniknęli na zawsze.

Jednak jest coś, co przypomina nam o tym człowieku i jego wierze nawet dzisiaj – tajemniczy zapis runiczny wyryty na skałach na szczycie obecnie znany jako Orgoňova Kyčera.

 

20-1-758x561.jpg

19-794x1024.jpg

Sam zobacz

Jeśli kiedykolwiek odwiedzisz Jaworniki (miejscowość znajduje się w północno-zachodniej części Słowacji, na granicy z Czechami), nie należy przegapić szansy zobaczenia ostatniego bastionu Orgoňa. Najkrótsza trasa do Orgoňowej Kiczery rozpoczyna się w miejscowości o nazwie Horná Maríková. Najlepiej idąc żółtym szlakiem od przystanku autobusowego obok urzędu gminy.

10603801_473549206115903_7928764456507574248_n.jpg

Na malowniczym szlaku aż do lasu zobaczysz, piękne stare drewniane domy, wiele z nich porzucone dawno temu. Który wkrótce będzie łączyć się z niebieskim szlakiem turystycznym, który doprowadzi Cię prosto do szczytu Orgoňova Kyčera, która leży jakieś 960 metrów nad poziomem morza. Można podziwiać piękne widoki na otaczającą przyrodę w leśnych odstępach. Lub iść za tradycją Orgoňa i zostawić kilka zapisów tutaj – oczywiście nie trzeba niczego rzeźbić  w skałach, ponieważ jest konwencjonalna księga gości umieszczona specjalnie do tego celu.

Jednakże, jeśli chcesz zobaczyć tajemnicze runy Orgoňa, musisz przygotować się do pracy detektywa/archeologa,  bo skały zwane Šúvalky, są obecnie pokryte grubymi warstwami mchu.

10659440_473549149449242_7777003361494656780_n.jpg

 

 

Javornky-Orgon-Pagan-2.jpg

Źródło oryginalne: http://www.slavorum.org/the-last-pagan-of-javorniky-in-the-footsteps-of-mighty-orgon/

Author: 

Tłumaczenie: Lechosław Siewierski, Słowianie i Słowianowierstwo

Reklamy

Legenda o smoku Wawelskim – Kadłubek

11695779_718496848262498_6116617381739397466_n
„(..)był bowiem w załomach pewnej skały okrutnie srogi potwór, którego niektórzy zwać zwykli całożercą. Żarłoczności jego każdego tygodnia według wyliczenia dni należała się określona liczba bydła. Jeśliby go mieszkańcy nie dostarczyli, niby jakichś ofiar, to byliby przez potwora pokarani utratą tyluż głów ludzkich. Grakch, nie mogąc znieść tej klęski, jako że był względem ojczyzny tkliwszym synem niż ojcem względem synów, skrycie synów wezwawszy, przedstawił [im swój] zamiar, radę przedłożył.
Grakch polecił synom wykazać się odwagą i zabić smoka. Gdy więc [synowie Grakcha] doświadczyli po wielokroć otwartej męskiej walki i daremnej najczęściej próby sił, zmuszeni zostali wreszcie do podstępu. Bowiem zamiast bydląt podłożyli w zwykłym miejscu skóry bydlęce, wypchane zapaloną siarką. I skoro połknął je z wielką łapczywością całożerca, zadusił się od buchających wewnątrz płomieni.
I zaraz potem młodszy napadł i zgładził brata, wspólnika zwycięstwa i królestwa, nie jako towarzysza, lecz jako rywala. Za zwłokami jego z krokodylowymi postępuje łzami. Łże, jakoby zabił go potwór, ojciec jednak radośnie przyjmuje go jako zwycięzcę. Często bowiem żałoba przezwyciężona zostaje radością ze zwycięstwa.
Tak oto młodszy Grakch przejmuje władzę po ojcu, dziedzic zbrodniczy! Atoli dłużej skalany był bratobójstwem niż odznaczony władzą. Gdy bowiem wkrótce potem oszustwo wyszło na jaw, gwoli kary za zbrodnię skazany został na wieczne wygnanie (…)
Mistrz Wincenty (tzw. Kadłubek) – Kronika Polska; str. 15 – 16, Wrocław 1996

Grafika:Smok Wawelski! Autor: Łukasz
(http://zabdyr.deviantart.com/)

Podanie o wodnych pannach

PODANIE O WODNYCH PANNACH, czyli jak to chłop siłą chciał kobietę sobie wziąć.

10407604_321020531438137_4190425418748270783_n

 Poszedł raz chłop na ryby, zarzucił sieci i sam siadł przy brzegu. W pewnym momencie usłyszał śpiew. Rozglądnął się dookoła siebie i zauważył łunę świecącą w pobliskich krzakach. Podszedł bliżej i ujrzał cztery cudne panienki, które miały głowy, piersi i ręce ludzkie, a zamiast nóg – rybie ogony. Były one nagie i świeciły. Chłop podszedł bliżej do krzaka, skoczył na nie i złapał jedną. Pozostałe uciekły do wody. Przyniósł ją do domu i chwalił się sąsiadom, że złapał sobie dziewczynkę. Ona nie chciała nic jeść przez cały dzień, a potem piła tylko mleko. Pewnego dnia gospodarz wyszedł z domu do ogrodu, ona wybiła wówczas szybę i uciekła do wody.

Waligóra i Wyrwidąb – legenda

07_Lel_i_PolelŻona jednego myśliwca zbierając w lesie jagody porodziła tam bliźnięta; a obadwa byli chłopcy, sama zaraz wnet umarła.

Zostawione niemowlęta nie karmiła żadna z niewiast: jednego karmiła wilczyca, a drugiego niedźwiedzica. Co wykarmiła wilczyca, ten się nazwał Waligóra; drugi Wyrwidąb się nazwał. Pierwszy siłą walił góry, drugi jakby kłosy zboża najtęższe wyrywał dęby.

Że się kochali wzajemnie, wychodzili na wędrówkę, by obchodzić świat szeroki. Idą przez puszczę ciemną dzień jeden i drugi, w dniu się trzecim zatrzymali, bo drogę zaparła góra i skalista, i wysoka.

– Co my zrobiem teraz, bracie? – Wyrwidąb smutnie zawoła.

– Nie troskaj się, bracie miły, ja tę górę precz odrzucę, by nam droga wolną była.

I podpiera ją plecami i przewraca górę z trzaskiem; odsunął ją na pół mili. Poszli sobie zatem dalej.

Czytaj dalej

My Słowianie: Opowieść o miłości i bratobójczej walce o serce kobiety, czyli Bogunka z jeziora Gopło.

11081025_358453067694883_5993660133668213727_nWieść prawi, że na goplańskim ostrowiu był majdan a na nim stała kurna chata. Tu mieszkała matka z córką, wielką krasawicą. Tymczasem zwołał kapłan starszyznę kraju by święte roki rozpoczęła u wielkiego kamienia Dadźboga ponad brzegami Gopła. Na to wezwanie zjeżdżają się ziemianie. Jadą trzej bracia władycy, a mianowicie: jedzie Bolesław wojowniczy, jedzie Siewier od Bachorzy rolnik i jedzie Lasota myśliwiec.

Ledwie ujrzeli goplańską dziewicę, aliści wszyscy trzej rozgorzali ku niej miłością i nabrawszy darów i wysławszy naprzód swatów powtórnie do niej jadą. Przy spotkaniu wzajemnym, zazdrość piersi ich rozpłomieniła i niebaczni, zapominając związków krwi, dobyli na się mieczy i bratobójstwem wszyscy trzej skalali swe ręce. A choć stado kruków szarpią ich ciała, to jednak wiatr krwi bratniej nie zwieje, ani deszcz nie spierze, ani wymrozi mróz, ani słońce wypiecze. Bratobójcom trudną jest droga do nieba, więc późnym wieczorem wyłażą z grobu strzygą, topielcem, upiorem i tumanią łowców, rybaków i wędrowców, tak długo, aż krwi trojga braci troistym mirem ktoś nie zapłaci.

 

Czytaj dalej

Legenda o Żmiju, Żyrosławie i początkach Żmigrodu

10931278_334455186761338_3227335436727652012_n

U stóp Beskidu Niskiego istniał przed wiekami gród, w którym mądry i waleczny Żyrosław rządy swe sprawował. Pod zamkiem owego księcia znajdowała się jaskinia ciemna, w której Żmij groźny się zagnieździł. Był to potwór ogromny, skrzydlaty i łuskami pokryty, a na skroniach jego złota spoczywała korona. diamentami wysadzana, jako znak panowania nad gadzim plemieniem. Bestia respekt wielki wzbudzała, toteż na na rozkaz Żyrosława przynoszono jadło pod pieczarę potwora, aby jego głód nasycić. Wielka za tym mądrość księcia się kryła, albowiem syty Żmij nikogo nie niepokoił, a kiedy tylko wojska nieprzyjaciół pod gród się zbliżyły, potwór z jaskini swej wyłaził i przerażonych napastników samym widokiem swym do odwrotu zmuszał.

Czytaj dalej