Potężni – ale poganie. O Słowianach w literaturze skandynawskiej

Dawni Skandynawowie doceniali urodę Słowianek, a Słowian mieli za potężnych, groźnych i walecznych wojowników, ale zarazem bezwzględnych pogan. O niejednoznacznym obrazie Słowian w skandynawskiej literaturze ze wczesnego średniowiecza mówi prof. Jakub Morawiec. Słowianie pojawiają się już w najstarszych skandynawskich tekstach, choć na dość małą skalę. Wiadomo, że uczestniczyli oni w walkach między władcami północy – stawali po jednej ze stron.

Z zapisów wynika, że łodzie ze słowiańskimi wojownikami brały udział w kilku bitwach pod koniec X. w., rozegranych między Norwegami i Duńczykami. Wygląda na to, że był to »słowiański kontyngent«” – opowiada PAP prof. Jakub Morawiec z Zakładu Historii Średniowiecznej Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.

Zdaniem naukowca wiele wskazuje na to, że ówcześni ludzie północy wysoce cenili waleczność Słowian na polu walki. W sagach lokalni królowie określani są często jako „zabijacze Słowian”, mimo że w tekstach tych nie ma bezpośredniego odniesienia do walk z tym ludem. „Zatem jest to epitet stosowany względem osób, które potrafią skutecznie i umiejętnie walczyć” – uważa prof. Morawiec.

Na próżno szukać w tekstach skandynawskich odnoszących się do okresu, w którym powstało państwo polskie, opisu ziemi słowiańskich.

Tak naprawdę skandynawskich autorów słowiańszczyzna nie interesowała. Utożsamiali ją tylko z jednym miejscem – Jomsborgiem, czyli dzisiejszym Wolinem” – opowiada historyk. Wśród naukowców trwają dyskusje na temat znaczenia Wolina w okresie wczesnego średniowiecza. Zdaniem części była to osada handlowa, stanowiąca tygiel kulturowy, gdzie dominującą grupę stanowili jednak Słowianie.

stara-mapa-z-potworami-morskimi

Natomiast jeśli chodzi o interior słowiańszczyzny – w tekstach skandynawskich z epoki brak jest informacji na temat jego władców czy miast. Dopiero w sagach dotyczących XIII w. padają w nich nazwy słowiańskie związane z wybrzeżem, np. Kamień Pomorski.

Czarny charakter Słowian opisywany był w sagach zwłaszcza w kontekście ich pogaństwa, mimo że Skandynawowie przyjęli chrześcijaństwo mniej więcej w tym samym czasie, gdy np. Piastowie, ale np. Obodryci (Słowianie połabscy) dopiero w XII w. Jednak Prof. Morawiec przypomina postać pierwszego świętego Skandynawii – św. Olafa. W jego hagiografii Słowianie zajmują ważną pozycje. Opisano na przykład postać Duńczyka, który dostał się do słowiańskiej niewoli. Ten zaczął się żarliwie modlić właśnie do św. Olafa. Wkrótce z jego pomocą udało mi się uwolnić się z niewoli.

To nie jedyny raz, kiedy św. Olaf pomógł Skandynawom w starciu ze Słowianami. Gdy w 1043 r. Obodryci walczyli na Jutlandii z Norwegami, sytuacja się powtórzyła. Król Magnus bardzo obawiał się starcia, jednak duch św. Olafa w ciągu nocy zmotywował go do walki. „Co więcej o poranku, w pierwszej linii wojów, można było dojrzeć św. Olafa” – dodaje naukowiec. W ten sposób Obodryci zostali pokonani.

Słowianie mieli jednak również dobrą prasę. Pod niebiosa wychwalano piękno, inteligencję i silny charakter córki słowiańskiego władcy Burysława – Astrydy” – podkreśla historyk. Do dzisiaj nie jest jasne, z jakim historycznym władcą należy łączyć Burysława. Prof. Morawiec sądzi, że jest to literacka kreacja inspirowana Mieszkiem I, Bolesławem Chrobrym, a zwłaszcza – Bolesławem Krzywoustym.

Wiemy tylko tyle – Burysław był potężnym królem o randze Attyli czy Teodoryka, z którym warto zawierać sojusze” – opowiada naukowiec. Dlatego siostra króla Svena, Tyra, została za niego wydana za mąż (co wynika z tekstów skandynawskich). Co ciekawe, związek ten ponoć był krótkotrwały i nieszczęśliwy. Kobieta skarżyła się, że Burysław jest starcem, a na dodatek poganinem.

W ostatnim czasie za sprawą książki „Harda” autorstwa Elżbiety Cherezińskiej spopularyzowana została postać Świętosławy, czyli domniemanej córki Mieszka I, która wysoko wspięła się w hierarchii politycznej średniowiecznej Skandynawii.

Warto zaznaczyć, że w źródłach skandynawskich Sygryda Storråda – bo takie nosi imię – pochodzi ze szlacheckiej skandynawskiej rodziny. Ale wiele wskazuje, że postać ta była inspirowana między innymi pamięcią o historycznej Świętosławie” – opowiada naukowiec, który podkreśla, że ta postać historyczna najprawdopodobniej nie miała tak na imię. Zapytany, dlaczego zatem prawdopodobnie błędnie odnotowano jej pochodzenie stwierdził, że przede wszystkim historię spisano kilkaset lat później – w XIII w. Ówcześni skrybowie nie znali tak szeroko źródeł z innych rejonów, stąd ich wiedza była mniejsza. Poza tym nie przywiązywano tak dużej wagi do faktografii.

MTAyNHg3Njg,28678181_28678001

Prof. Morawiec uważa, że Świętosława została wydana za króla Szwecji, po to aby przypieczętować sojusz Piastów ze Szwedami. W ten sposób Mieszko I uzyskał wpływy w strefie Bałtyku, dzięki czemu zaczął kontrolować handel zwłaszcza u ujścia Odry.

Szymon Zdziebłowski, PAP – Nauka w Polsce

Źródło: http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,460060,potezni—ale-poganie-o-slowianach-w-literaturze-skandynawskiej.html

Edycja: 11.10.2017

Reklamy

Święto Dziadów

Polacy jak na Lechitów i Słowian przystało są radosnym narodem. Zauważcie, że w naszych zwyczajach nie ma smutnych świąt! Powiecie zaraz zaraz a Święto Zmarłych? No właśnie Święto Zmarłych nie jest smutnym świętem! Na dodatek wywodzi się ze Świąt Dziadów, słowiańskich dni oddawania czci zmarłym przodkom.

POCHODZENIE ŚWIĘTA I DZIADY DAWNIEJ

Dziady, to zwyczaj ludowy Słowian i Bałtów, wywodzący się z dawnych, pogańskich obrzędów słowiańskich. Celem obrzędu było oddanie czci przodkom, a nie tylko jak to na ogół się pisze – nawiązanie kontaktu z duszami zmarłych i pozyskanie ich przychylności.

W tym święcie, chodziło o okazanie wdzięczności Dziadom (przodkom), zachowanie ich w żywej pamięci i podziękowanie za podarowaną nam przez przodków możliwość bycia między żywymi oraz odbycia życiowej drogi na Ziemi.

Cechą Słowian, jest głęboki szacunek do zmarłych, jako tych, od których pochodzimy. Oddawanie czci dziadom istniało zawsze, wynikało to również z wiary w życie pośmiertne, bytu równorzędnego życia ludzkiego.

dziady-02

Czytaj dalej

Neopoganie rozpoczęli jawną walkę z katolikami – czyli jak katolicy próbują zrobić aferę bez powodu

Jan Bodakowski w artykule na Neopoganie rozpoczęli jawną walkę z katolikami – prowokacja rodzimowierców w czasie obchodów Chrztu Polski przesadza.

Po pierwsze, traktowanie rodzimowierców jako neopogan jest niewłaściwe. Rodzimowiercy są politeistami odwołujących się do tradycji wierzeń Przodków czyli patrząc ze strony chrześcijan, jesteśmy poganami. Neopoganami są wszelkie ruchy naturalistyczne, które są nowe z założenia. Np. Wicca. Co nie znaczy że neopogaństwo jest złe, ale chcę przez to zaznaczyć, że poganie budujący swoją tożsamość na historii praszczurów mają pełne prawo do utożsamiania swojej wiary z miejscami dla nich świętymi i takim miejscem jest właśnie Ślęża.

Kolejną rzeczą która strasznie nie podoba mi się a także innym osobom wyznającym słowianowierstwo jest:

Katolicyzm jest fundamentem polskości, naszej tożsamości, odcinanie narodu od jego katolickich korzeni, jest działaniem wybitnie społecznie szkodliwym.

prawy.pl_images_bodakowski.jpg
Jan Bodakowski

Człowiek jest albo zaślepiony katolicyzmem, albo nie zna kultury narodu polskiego. Tożsamość narodowa Polski to nie katolicyzm, tożsamość jest właśnie wiara Przodków i to jest fundament który NIGDY nie został zburzony. Przez ponad 1000 lat, zburzone zostały tylko mury starej wiary, a na fundamentach starej wiary został wybudowany Kościół Katolicki. Wystarczy spojrzeć jak wyglądały/wyglądają święta rodzimowiercze, a jak katolickie. Lub inaczej. Skąd wywodzą się czynności, czas i miejsca świętowania ludzi choćby biorąc pod uwagę dwa najważniejsze święta w roku. Tak, tak… 1050 lat temu bez względu na to czy był chrześcijaninem czy rodzimowiercą świętował tak samo jako dzisiaj. Oprawa się zmieniła, ale rdzeń święta pozostał, przekazywany z pokolenie na pokolenie.

(…) wyznawcy zrekonstruowanej wiary w słowiańskich bogów, zakłócili radosny nastrój uczestników mszy świętej

Zrekonstruowanej wiary? Tutaj po części racja, ale mimo że powszechnie uważa się że jest to rekonstrukcja, to imiona Bogów przetrwały do dnia dzisiejszego, nie trzeba  było nic rekonstruować, jedyne co należy do ściągać ciuszki  „nowej wiary”.  A czy to był radosny? Nie sądzę. Czy zakłócili? W porównaniu z innymi katolikami którzy nie zostali wpuszczeni do wewnętrznej części obrzędu chrześcijańskiego, to nasi ludzie byli ostoją kultury i spokoju.

Góra Ślęża to od setek lat miejsce katolickiego kultu. Od XII góra była własnością zakonu augustianów.

Od setek lat kult katolicki, od tysięcy lat kult pogański. Kult Bogów Słowiański, odprawiane były obrzędy Celtów i pewnie także innych wierzeń które dzisiaj nawet nie wiemy o nich absolutnie nic. To samo, prawo należności do jakiegoś zakonu. Na jakim prawie dostali górę na własność? Aby dostali, najpierw ktoś inny to prawo musiał utracić.  A utracił miejscowy lud, przy okazji niszcząc historię  Ślężan. Czy katolicy chcieliby aby Przyszłość tak samo postąpiła z ich świątyniami?

Jan Bodakowski chyba tego nie rozumie. Traktuje pogan jak małpy które spadły z drzewa gdy misjonarze je ścinali na swoje chramy i je ochrzcili, i ucywilizowali. Tak nie było.

blog_yj_864673_1713639_tr_funny_monkey_using_laptop_facebook.jpg

Zdaniem Konrada Lewandowskiego ustępstwa Kościoła katolickiego na rzecz jego wspólnoty wyznaniowej uchronią katolików przed konfrontacją z neopogańskimi ekstremistami.

Nie jestem zwolennikiem p. Konrada Lewandowskiego, ale ma rację, że KK więcej zyskałoby na zgodnym koegzystowaniu z związkami Rodzimej Wiary niż zwojowaniem z nami. Nie o to chodzi że nie jesteśmy groźni, bo jesteśmy mali, jak mrówka i słoń. Myślę że z naszej strony nie ma ekstremistów, ale są ludzie którzy nie mają nic wspólnego z tymi którzy wierzą w Dawnych Bogów, a nienawidzą KK do białości. A to często są ruchy arcylewicowe i ateistyczne. Które ruchy które nie rozumieją duchowości ludzi polskiej ziemi.

Katolicy, chrześcijanie w ogóle podobne chcą pokoju na świecie, ale sami księża robią wszystko aby wojować z tymi którzy chwalą sobie innych Bogów. A już na dzień dobry w takich przypadkach popełniają 4 grzechy główne: pychę (mniemanie że jest się najlepszą religią, jedyną prawdziwą i w ogóle the best of Universe), chciwość (pragnienie władzy nad wszystkim i nad wszystkimi, zagrabianie kolejnych terenów pod swoje świątynie), zawiść (nienawiść do wszystkiego co obce  lub mające swoje zdanie na dany temat), gniew (ten artykuł jest tego dowodem, szczególnie tytuł obrażający rodzimowierców i wprowadzający w błąd – czyli także kłamstwo), lenistwo (w przypadku księdza rezydenta ze Ślęży, to kazanie wiernym aby wchodzili na górę, a sam wjeżdża swoim pojazdem, to samo dotyczy innych świętych gór i wzniesień dla pogan).

slezanski-mis.jpg

Zdaniem neopogan rodzimowierców chrzest Mieszka I był decyzją polityczną, która została okupiona zniszczeniem rodzimego pogaństwa, konfliktami z „bratnimi państwami Kaszubów, Połabian i Prusów”, zniszczyła pogańskie relacje społeczne i prawa, doprowadziła do powstania zwanego „reakcją pogańską”.

Nie chce dyskutować tutaj o decyzji Mieszka I. Jest wiele ZA i PRZECIW jego decyzji, był zręcznym politykiem w owych czasach i być może wybrał mniejsze zło. Ale to właśnie polityka uwłaszczeniowa skutkowała buntami, bo nikt nie lubi jak ktoś im psuje ojcowiznę.

Według neopogan religia powinna być obecna w sferze prywatnej, laicki charakter państwa narusza „entuzjastyczne podkreślanie narzucania przymusu religii komukolwiek”, urządzanie obchodów Chrztu Polski na Ślęży to „akt pychy oraz arogancka prowokacja” katolików, naruszenie miejsca świętego dla neopogan, wywoływanie konfliktów między Polakami. Neopoganie domagali się w swoim liście by mogli odprawiać swoje rodzimowiercze rytuały wszędzie gdzie mają na to ochotę, też i w miejscach kultu katolickiego.

Także zgadzam się ze religia powinna być w sferze prywatnej, ale nie wiara! Duchowość, a przez to podstawowa moralność która jest uniwersalna powinna być powszechnie taka sama. To są elementy bezapelacyjnie wspólne.

Obrzęd Chrztu Mieszka! w 966 nie powinien być w ogóle obchodzony na Ślęży, bo nie ma nic wspólnego z ową datą, bo 1000 lat temu tutaj wciąż było silny kult słowianowierców, a także na okolicznych wzgórzach np. na Raduni. Rocznica 1050 powinna być ograniczona do części Wielkopolskiej.

Kolejna sugestia to tylko pokazanie, zainteresowanie ludzi dlaczego rodzimowiercy chcą odprawiać swoje obrzędy w miejscach także katolickich.  Autor ów artykułu chyba tego nie rozumie, albo nie zna historii. To podpowiem. Ślęża nie była jedyną świętą górą, były także inne, w miejscach gdzie stały chramy wiary naszych Przodków, stawiano kościoły i katedry. Często pozostawiając w nazwie nowych świątyń nazwy Bogów dając im tylko imię z kanonu katolickiego.

Stanowisko neopogan rodzimowierców jasno wskazuje, że chcą (…) wykorzenić Polskę z tradycji w jakiej przez całą swoją historie wzrastała. Odcinanie Polski od korzeni jest zagrożeniem dla bytu narodowego.

Tym zdaniem przelewa czarę goryczy, obraża Polaków, rodzimowierców, kochający Polskę, ziemię które mieszkają. Jan Bodakowski nie rozumie, ma klapki na oczach, a to właśnie poganie, rodzimowiercy są jedni z większych patriotów chcący Polski silnej i ważnej w Europie oraz na świecie. Ale także WOLNEJ dla ludzi różnej wiary, wiary wyznającej wspólne wartości. Powinien pamiętać i jako katolik dążyć do pokoju, bo są wrogowie KK, którzy nie są tacy mili dla chrześcijan.

Jeżeli ktoś pragnie obejrzeć fragment z protestu, proszę spojrzeć na ten film:

 

 

Polecam także inny protest związany ze Ślężą:

Z holu Domu Turysty PTTK na szczycie Ślęży, 30 km na południe od Wrocławia, 26 października usunięto replikę posągu Świętowita – czołowego bóstwa z panteonu dawnych Słowian. Został on tam postawiony przez polskich wyznawców przedchrześcijańskich wierzeń w 2010 r. jako pewien symbol i znak tego, czym była niegdyś góra.Jak informują owe wspólnoty w internecie, haniebny, iście średniowieczny czyn, przejaw religijnego fanatyzmu i nietolerancji, dokonany został pod naciskiem ks. prałata Ryszarda Staszaka, proboszcza parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Sulistrowicach. W tych działaniach aktywnie wspierały go władze samorządowe miejscowości położonych u stóp Masywu Ślęży. W wyniku presji psychicznej duchownego oraz uległych mu przedstawicieli władz kierowniczka placówki była zmuszona usunąć rzeźbę.

Za pośrednictwem strony internetowej www.slowianskasprawa.pl można złożyć podpis pod listem otwartym skierowanym w tej sprawie przez zespół redakcyjny miesięcznika „Słowianić” do metropolity wrocławskiego abp. Józefa Kupnego i papieża Franciszka.

Katolicki fanatyk ks. Ryszard Staszak postanowił zawłaszczyć naszą
swiętą Górę Ślężę i zrobił drogę krzyżową, hańba !

Oto adres parafii fanatyka Ryszarda Staszaka (kancelaria@parafiasulistrowice.pl)
Piszcie e-majle z protestami i potępieniem jego niegodnych czynów

 


 

Jeszcze trochę cytatów komentatorów:

Pani Marysia, 17 września 2016 at 11:31
Co za bzdury i brak rzetelności ze strony autora. Byłam tam i nic takiego nie miało miejsce. Neopoganach zachowywali się bardzo kulturalnie w przeciwieństwie do niektórych katolików. Brak rzetelności i próba odrzucenia oszczerstwami sprawiają, że artykuł sam nadaje się do kosza i jest totalnie nie smaczny. Od dziś przestaje czytać na tym serwisie i jestem bardzo rozczarowana tym młodym człowiekiem. Proszę się zastanowić nad swoim postępowaniem bo w takim wypadku należy się uczyć kultury której jak mniemam brakło u Pana w domu rodzinnym. Wstyd!

Perun, 17 września 2016 at 10:36
KWI KWI KWI KWI, a myslalem ze katolicy uderza sie w pierś i przeproszą za ludobójstwo Słowian oraz zniszczenie prawdziwej Polski słowiańskiej no ale jak widać, wychodzi szydło z worka. Muzułmanie be, poganie be, wszystko co przed katolicyzmem było prywmitywne etc…. ta wszystko wróci do panów w sukienkach ze zdwojoną siłą a Ci którzy korzystają z tego jak KK mordował kiedyś ludzi przejmują moralną odpowiedzialność za tamte krwawe jatki w stylu Jahwe…

renfild, 17 września 2016 at 12:11
Ślęża to miejsce kultu Słowian od tysięcy lat. A wiara katolicka została siłą narzucona. Każdy człowiek o tym wie. trzeba być totalnym ignorantem, żeby obchody chrztu Polski robić świętym miejscu Słowian. Co na to Perun, Swaróg czy Jarowit. Kościół katolicki bardzo dobrze wytępił pamięć o przeszłości naszych Lechitów. Przecież Polska niepowstała 966 r. Ciekawie jakby rodzimowiercy chcieli obchodzić noc Kupały na Jasnej Górze?

Zielony Lis, 17 września 2016 at 20:08
„Ciekawie jakby rodzimowiercy chcieli obchodzić noc Kupały na Jasnej Górze?” – I również mieliby do tego prawo – Jasna Góra była ośrodkiem kultowym Słowian, zanim katolicy zbudowali tam swój klasztor. Ale jakoś nikt nie próbuje tam organizować obchodów świąt rodzimych. Szkoda, że Kościół katolicki nie może się ograniczyć do Jasnej Góry i musi zajmować także inne miejsca kultowe Słowian i Celtów…

Mara,  17 września 2016 at 11:00
Artykuł kompletnie nierzetelny. Msza nie została w żaden sposób zakłócona, zaś rodzimowiercy nie dopuścili się żadnych ataków słownych, a tym bardziej fizycznych. Przypomnieli jedynie swą skromną obecnością na uboczu, że na tych ziemiach wciąż są żywe wierzenia starsze od katolicyzmu, i że przywłaszczanie sobie pogańskiej góry na wyłączność przez kościół katolicki jest obraźliwe.

Autor artykułu usilnie próbuje tutaj zarysować obraz rodzimowiercy / neopoganina jako ekstremisty, nacjonalisty, podpalacza świątyń i huligana walczącego o multi-kulti. Pomijając fakt, że same te przymioty niezbyt mogłyby współistnieć w jednostce ze względu na sprzeczności między nimi, to oczywiście są to wierutne bzdury.

Jedyna agresja słowna, jaka miała miejsce podczas uroczystości na Ślęży, wypływała z ust starszego pokolenia katolików – ewidentnie niedoedukowanych, ale oczywiście biegłych w szastaniu osądami i stereotypizowaniu. Zaś jedyną prowokacją było wyznaczenie Ślęży na miejsce obchodów – również prowokacją ze strony katolików, bardzo dogłębnie przemyślaną.

Panie Janie B. – widać, że nie masz Pan najmniejszego pojęcia w temacie. Nie rozumiem więc, po co się Pan na siłę babrzesz w czymś, co jest o wiele większe od Pana i w dodatku bałamuci Pańską rzetelność jako „dziennikarza”. Teraz miejmy tylko nadzieję, że czytelnicy nie będą na tyle bezrefleksyjni aby łyknąć to wszystko, co żeś Pan tu wypisał.

Tadeusz Mencel, 17 września 2016 at 14:32
Zróbmy mały eksperyment myślowy. Załóżmy że w Polsce doszło do wojen religijnych w okresie reformacji i sanktuarium na Jasnej Górze zostało spalone i postawiono tam zbór, gdzie obchodzą rocznicę „zreformowania” Polski protestanci. Katolicy pojawiliby się tam i domagali się uznania, że wcześniej było to sanktuarium katolickie, wspominali, że przed reformacją, Polska była katolicka i domagali się małej kapliczki katolickiej i prawa do swojej wersji obrzędów. Też by się autor tak tym oburzał? Bo rodzimowiercy robią dokładnie to samo, co powyżej opisani katolicy. W dodatku prowadzenie prywatnych wojenek z neopoganami tylko osłabia Kościół i daje tylko powody do radości zarówno dla wojujących ateistów jak i promotorów multi-kulti, chcących tutaj przynieść Islam. I te gadanie o masońskim spisku, naprawdę, prędzej ludzi dążących do skłócenia polskich patriotów między sobą możnaby posądzać o zagraniczne inspiracje. Zarówno rodzimowiercy jak i chrześcijanie mają dzisiaj sporo wspólnych celów i wspólnych wrogów. Ale miejsce tych uroczystości było wybrane w sposób bardzo prowokacyjny ze strony chrześcijańskiej. Większość miejsc świętych w Polsce było dawniej miejscami kultów wcześniejszych, ale jestem przekonany, że na przykład podobne obchody w Częstochowie bądź na Wawelu nie byłyby w podobnym stopniu kontrowersyjne.

Swaróg i Swarożyc. Słowiański kult ognia

Wiele źródeł pisanych dowodzi, że Swaróg i Swarożyc to jedne z bóstw naczelnych pogańskiego panteonu. Na Połabiu na przykład Swaróg stawiany był na równi z samym Świętowitem. Niemniej zasięg kultowy obu bogów obejmował nie tylko Zachód, ale i niemal całą Słowiańszczyznę. Niekiedy stanowili jedność, kiedy indziej postrzegani byli jako ojciec i syn. Według niektórych imię Swarożyca było tylko zdrobnieniem od Swaroga. Ale zawsze kojarzeni byli z ogniem, na dodatek wszystkimi jego postaciami.tumblr_n79pocEbNC1tcb8i1o1_500

Porównując tradycję wedyjską ze słowiańską badacze mitologii wykoncypowali system podziału ognia jako obiektu kultu, odpowiadający obu religiom. Kategoryzację religii indyjskiej przeniesiono na grunt wierzeniowy Słowian. Mity, obrzędy, rytuały pogan, w których konstytutywną rolę pełnił ogień podzielone zostały na grupy: ognia ziemskiego, ognia atmosferycznego (pioruny) i ognia niebiańskiego (słońce). Ciężko jest jednoznacznie stwierdzić, którą z kategorii reprezentowali Swaróg i Swarożyc. Niemała ilość przekazów na temat tych dwóch niejako nierozdzielnych bogów wskazuje na ich obecność we wszystkich trzech płaszczyznach kultu ognia.

Czytaj dalej

Sasza Aleksandra -Mir na chwałę Bogów

Wiersz z 30 lipca 2016 roku napisany przez Saszę Aleksandrę

Na silnych barkach mężczyzn i w ciepłych uściskach kobiet
Poniesiemy wolę przodków, zapalimy ich święty ogień
Zachowamy mądrość prastarą w szumie dębów i szeptach strumieni
I wzniesiemy ręce ku niebu, stojąc boso na wilgotnej ziemi

Z pokorą, ale bez strachu zwrócimy ku słońcu twarze
Pokażemy naszym dzieciom, co rodzime i co nasze
Zaśpiewamy pieśń pradawną, która zbudzi pokolenia
Ocalimy wiarę ojców od zapomnienia

Krzewiąc pokój i spokój ducha
Póki krew w żyłach i powietrze w płucach
Nie ucichną dźwięki rogów
Trwać MIR będzie – na chwałę Bogów!

13912680_1763087597307231_4543924132077445155_n

PCh24 znów atakuje pogan w sprawie postrzyżyn i zaplecin

Artykuł Michała Wałacha, opublikowany dzisiaj na stronie Polonia Christiana 24 znanej z braku zrozumienia wiary naszych przodków, został dzisiaj popełniony w tradycyjny dla nich ignorancki sposób.

Przedstawimy nasze racje dot. tego artykułu.

Już w nagłówku artykułu jednoznacznie można wysunąć wniosek, że wszyscy poganie, neopoganie oraz ateiści to lewactwo, marksizm i nacjonalizm. Po części mają rację, ponieważ sami piszą na temat artykułu wydanego w maju, w serwisie Gazety Wyborczej [przedruk artykułu u nas]. Tylko w tym miejscu można się zgodzić, bo GW jest znane z walki z kościołem i przede wszystkim z TRADYCJĄ! Promowanie przez GW akurat trójmiejskiej edycji Postrzyżyn i Zaplecin jest nożem wbitym, i w katolickie obyczaje, jak i obrzędowość pogan. Ładnie nazwał p. Wałach – genderowit – ale już muszę ubić trochę piany za to, że nazwał go pogańskim bożkiem. Poganie są przeciwni w swojej większości genderyzmowi. Dlatego genderowit to bożek redaktorów z Czerskiej.

Poganie wszelkiej maści odnoszą się głównie i przede wszystkim to tradycji ludowej, gdzie jest poszanowanie życia, ale także kult siły, walki, ogólnie aspektów pozytywnych dla życia człowieka. Wszelkie odmienności są tolerowane, ale nie przyzwalamy na nie, ponieważ nie jest to naturalne. Kościół Katolicki powinien być w sojuszu z Rodzimowiercami ponieważ u podstaw wyznawane są te same zasady. Różnica polega tylko i wyłącznie w wierze w byty wyższe. Wszakże podstawą jest właśnie rodzina, składająca się z Ojca i Matki (mężczyzny i kobiety) oraz ich pociech.

Stylizowany na przedchrześcijański obrzęd ma więc zawierać w sobie potencjał genderowy, jak gdyby Słowianie byli pierwszymi w dziejach ludzkości piewcami tezy o „tożsamości płciowej” oraz możliwości „zmiany płci”. Na tym jednak absurdy lewackiej imprezy się nie kończą. – pch24.pl

Dlatego prawdziwi poganie i neopoganie traktują wydarzenie z Gdańska z przymrużeniem oka, a nie jako coś poważnego i prawdziwego. Postrzyżyny są tylko i wyłącznie dla chłopców, a Zapleciny dla dziewczynek. Dziewczynki mają być dziewczynkami, a chłopcy, chłopcami. A nie jakieś misz-masz. Inaczej to już nie jest tradycja pogańska, a jakaś ateistyczna berbelucha – mieszanka różnych obrzędów. Ani pogańskie, ani katolickie. Miło że autor podkreślił, że Słowianie nie są piewcami genderyzmu.

postrzyzyny

Jednak KK nie powinien i nie może zabraniać rodzicom nawet katolickim posyłania ich pociech na obrzędowość pogańską, bo to ich decyzja w jakiej wierze chcą ich wychować, a jeżeli chcą im wpajać wiarę politeistyczną to ich sprawa, a nie księży i katofanatyków. Wcale nie szkodzi to młodym umysłom, a wręcz odwrotnie, otwiera je na nowe. Szczególnie, że wiara w wielu Bogów to nie klepanie formułek i chodzenie do kościoła, a pokazywanie swojego dobra na co dzień. Dążenie do harmonii z naturą i godne życie w społeczeństwie.

Niezwykle niebezpiecznym jest więc nie tylko sam obrzęd, dokonany w takiej formie po raz pierwszy w 1050. rocznicę chrztu Polski, ale również alianse katolicko-pogańskie. – pch24.pl

Po pierwsze 1050 lat temu nie było chrztu Polski, bo ludzie nie zostali katolikami z dnia na dzień. A sam władca Mieszko I był po chrzcie wciąż wyznawcą swoich Bogów, a nie wyznawcą nowych. Człowiek który wierzy tylko pod publiczkę, nie jest wierzącym, a tym bardziej członkiem kościoła do którego przystąpił z przyczyn politycznych. Mieszko I wykazał się rozwagą polityczną, ale nie przemyślał tego co się działo później, głównie za sprawą jego syna Bolesława Chrobrego, a to jego można uznać jako prawdziwego chrześcijanina. Co jest smutne w samym sobie, bo wykorzystał swoją pozycję do krzewienia wiary siłą.

od-lewej-kalina-dabrowka-luba-maja-i-ich-mamy.jpg
Prawdziwe zapleciny dziewczynek.

Sama ceremonia, wbrew propagandzie „fajnych” mediów, nie wpłynie dobrze nie tylko na duchowość dzieci, ale również na ich postawy życiowe. Bohaterami postrzyżyn-zaplecin byli bowiem najmłodsi. Nie ukrywają tego samo rodzice, którzy zdecydowali się na udział w ceremonii, by ich – często nieochrzczone – pociechy mogły ubrać się w niepowtarzalny sposób, otrzymać od krewnych masę prezentów i być fotografowanymi ze wszystkich stron. -pch24.pl

Jak pisałem wcześniej,  ceremonia nie będzie negatywnie wpływać na ich duchowość, jak i postawy życiowe. To rodzice, którzy gustują w lewicowej ideologii wpłyną na duchowość dzieci, bez względu na to czy one przejdą obrzędowość katolicką czy pogańską. Toksyczna rodzina, wypuści na świat równie toksyczne młode.

Abstrahując więc od wymiaru duchowego, pogaństwo uczy egoizmu, a katolicyzm spojrzenia na kogoś innego, kogo musimy nauczyć się przyjmować i stosownie zachowywać się w Jego obecności. Postrzyżyny-zapleciny w żadnym wypadku nie wypełnią pustki spowodowanej brakiem Pana Boga w sercu. -pch24.pl

Tutaj autor pojechał po skarpie, ale muszę powiedzieć, że  P-Z nie musi powodować pustki duchowej. Dla dzieci pogańskich pustkę duchową wypełniają Bogowie Słowiańscy,  bliscy małym Polakom, bo wywodzący się z naszych ziem, a nie przybyłych z nad morza Śródziemnego. A już tym bardziej egoizmu nie uczy, a wręcz przeciwnie. Jestem ciekaw kto autorowi takich głupot ktoś naopowiadał, że wiara pogańska uczy egoizmu i braku duchowości?

Potencjał, jak widać, jest jeszcze mocniej ograniczony niż powierzchnia lewackiej świetlicy. -pch24.pl

Świetlica na 8 miejsc? Świetlica? Takie obrzędy robi się na powietrzu, a nie w budynku. To dodatkowo pokazuje jak bardzo gdańska inicjatorka nie zrozumiała tradycji Słowian. Tak dla informacji autora, zapleciny są w różnych terminach i takie obrzędy są bardziej liczne niż 7 dzieci, i bardziej przyjemne dla dzieci i dorosłych.

Poniżej zdjęcie z wydarzenia, a pozostałą fotorelację można obejrzeć tutaj: http://www.krytykapolityczna.pl/fotorelacje/20160612/fotorelacja-postrzyzyny-zapleciny

_dsc1683.jpg


Poniżej trochę komentarzy:

Miś:

Nie wiem co ta cała opisana „akcja” ma na celu, ale jedno, że większość tzw. „pogan” nie ma nic wspólnego z lewakami – a nawet wręcz przeciwnie; drugie, że to taka sama obraza dla „pogan”, chrześcijan a nade wszystko dla inteligencji …

Vicky
Interesujące… wszyscy „poganie” (tak w ogóle to jest to termin obraźliwy) ze mną włącznie których znam to konserwatyści do bólu, przy tym patrioci i nawet nacjonaliści..

Tomasz B.

Mimo, że artykuł pisany przez katolika, który siłą rzeczy musi wrzucać rodzimowierstwo i ateizm do jednego worka, to jednak uwidacznia jedno groźne moim zdaniem zjawisko zawłaszczania rodzimowierstwa przez skrajną lewicę, która takiego „rodzimowierczego erzatzu” pozbawionego treści, a ograniczonego jedynie do formy, chce używać jako przykrywki do wdrażania swojej ideologii, z którą zarówno chrześcijanom jak i rodzimowiercom nie po drodze. Dlatego np. uważam za duży błąd współpracę pomiędzy Igorem Górewiczem, a Witoldem Jabłońskim, człowiekiem o poglądach skrajnie lewicowych, który teraz szuka poklasku wśród rodzimowierców, ponieważ odrzucił go fandom fantastyczny za skrajnie zideologizowane, w gruncie rzeczy kiepskie powieści jak tetralogia o Witelonie, gdzie ze śląskiego pioniera optyki zrobił homoseksualistę, czy „Fryne Hetera”. Moim zdaniem powinniście ( sam rodzimowiercą nie jestem, ale sympatyzuję, widząc w tym ruchu religijnym realną alternatywę dla ulegającego ciągłej erozji od czasów Soboru Watykańskiego II katolicyzmu ) zdecydowanie odżegnywać się od takich akcji, a ich inicjatorów krytykować. Inaczej Wasze obrzędy skończą w jednym rzędzie z poezją Jasia Kapeli.

Grzegorz W.

>>Z kolei współczesne neo-pogaństwo to skrajnie wypaczony – ale jednak jakiś – system wierzeń odwołujących się do czasów przedchrześcijańskich.<<<
Co za arogancja. Nienawidzę tego tonu u katolików. Potem dziwią się, że duża część (neo-)pogan to antyklerykałowie. Też jestem antyklerykałem, ale raczej z racji tego, że to w logicznym interesie moim, moich bliskich i narodu. No i nie jest to istota mojej religijności.

>>> – Damy im wybór bez względu na płeć, czy chcą przejść Postrzyżyny (symboliczne obcięcie kosmyka włosów) czy Zapleciny. Jeden i drugi rytuał dostępny jest i dla chłopców, i dla dziewczynek – powiedziała trójmiejskiej „Wyborczej” Anna Kłonkowska, inicjatorka wydarzenia i pracownica Uniwersytetu Gdańskiego, którą „interesuje socjologia płci i ciała”. <<<
Od kiedy tacy ludzie są rodzimowierczymi autorytetami? Ktoś zna w ogóle tę kobietę, wie, kim jest i czy ma blade pojęcie o słowiańskiej wierze?

Całokształt uznaję za dziwaczną hybrydę, jakąś chimerę, której wewnętrzne sprzeczności nie pozwolą na długie życie o wielkim potencjale. Obym się nie mylił.

A tak w ogóle to ta pani socjolożka troszku nie na czasie jest z lewackimi pomysłami na płciowo-seksualne aspekty tożsamości. Niech poczyta o queer, to jasne podziały na postrzyżyny i zapleciny stracą dla niej znaczenie. Nie można wszak zamykać się przesadnie w schematach.

Patryk W.

Smutne i wkurwiające jednocześnie jest to, że kolejne środowisko zawłaszcza sobie naszą obrzedowość, wypaczając ją na swoją modłę, w imię tępego antyklerykalizmu.

[Duchtynia] Czy Słowianie mogą wyznawać Asatru?

Odradzające się cały czas religie etniczne tworzą bogatą mozaikę pierwotnej i naturalnej duchowości. Laik może się w tym łatwo pogubić. Gorzej kiedy z właściwej ścieżki zbacza osoba, która, zdawałoby się, doskonale zna się na temacie.

hammer.jpg

Wśród zwolenników religii etnicznych, lub też ruchów religijnych na nich bazujących, często słychać głosy, że to właśnie te ruchy wyznaniowe są „właściwym” rodzajem duchowości, ponieważ nawiązują bezpośrednio do etnicznej tożsamości i kultury danego ludu. I trudno się z tym nie zgodzić, nawet jeśli często są one punktem wyjścia do przeróżnych ideologicznych wynaturzeń. Zgodzić się jednak nie sposób z ludźmi, którzy bardzo głośno krzyczą o owej tożsamości, o naturalności pogańskich wierzeń i o „tym złym Chrześcijaństwie”, które zagrabiło prawdziwy charakter danego ludu, a jednocześnie SAMI przyjmują wiarę… obcą. O kim mowa? Oczywiście o wszelkiej maści polskich „Asatru”, „Celtach” czy innych hellenistach.

Czytaj dalej