Teologia Wiary Rodzimej – recenzja książki

Dzisiaj przedstawiamy recenzję książki napisanej przez Konrada T. Lewandowskiego zwanego także pod swoim słowiańskim imieniem Przewodas. Postać KTL dla wielu jest kontrowersyjna, ale po przeczytaniu jego książki o tytule: Teologia Wiary Rodzimej muszę przyznać, treść tej książki jest bardzo ciekawa i pouczająca. Dlatego już na początku mówię, polecam przeczytać.

Przypomnijmy sobie najpierw czym jest Teologia (gr. θεος, theos, „Bóg”, + λογος, logos, „nauka”) – dyscyplina wiedzy posługująca się metodami filozoficznymi w wyjaśnianiu świata w jego relacji do Boga lub Bogów. (Wikipedia)

Książka chociaż krótka bo posiada blisko 100 stron tekstu może stać się w przyszłości jedną z ważniejszych pozycji dla nowego nurtu nauki o Bogach. Autor świetnie obrazuje wiele powiązań historyczno-kulturowych oraz pokazuje jakimi sprzecznościami żądzą się wierzenia monoteistyczne i ideologie które wyrosły na bazie wzajemnych sprzeczności.

Hasła typu: „Jeden Bóg, Jeden Pasterz i Jedna Owczarnia” [przyp. red. LS, Biblia, (e. Jana 10,16)] jest tylko o krok do „Jedna Rzesza, Jeden Naród, Jeden Wódz” [str.31, TWR]

lada

Mnie osobiście książka wciągnęła ponieważ koncepcje wiary rodzimej są tutaj opisane tak jak ja sam ją widzę, ale także rozszerzając moją wiedzę lub obierając w słowa moje spostrzeżenia, które wcześniej nie potrafiłem określić. Patrząc jakie nurty politeizmu przedstawiają różne kościoły i grupy rodzimowiercze, i w ogóle pogaństwa w krajach słowiańskich. Książka pobudza do debaty – a nie krytyki – teologicznej rodzimowierstwa. Autor pokazując na przykładzie różnych bóstw i bogiń nie zamyka drogi do debaty politeistów i nie tylko, ale także dla monoteistów,  a nawet animistów.

Ta ostatnia wiara jest dla mnie nowym pojęciem w stosunku do rodzimowierstwa słowiańskiego, gdzie autor książki przedstawia rodzimowierstwo jako połączenie politeizmu i animizmu. Politeizm to wiara przepełniona pierwiastkiem męskim, oraz wiara dla bardziej wyedukowanej części społeczeństwa (naszych Przodków), a animizm to wiara z pierwiastkiem żeńskim, dla ludu pomniejszego.

a00836004426bb83aca75c8bd9fd.jpgTaka koncepcja jest bardzo prawdziwa, patrząc nawet w jaki sposób My ludzie przedstawiamy Bogów – zawsze jako ludzi twardych, pięknych, władców, z atrybutami takimi jakie ludzie pragnęliby. A sfera druga to ta zwierzęca, często brzydsza. Przedstawia się tak bogów i boginie zdegradowane w panteonie np. Leszy (zwierzę), Jaga (stara kobieta, baba). Muszę przyznać że jednakże Bóg Weles też jest często przedstawiany jako zdegradowany bóg, tudzież przez to że traktowany jest w chrześcijańskiej sferze jako diabeł (opiekun bydła rogatego) czy demon (żmij). Współcześnie jako jego wyznawcy – staramy się aby jako bóg bogactwa i przysiąg wrócił na należne mu miejsce w panteonie Bogów.

(…) animizm i politeizm wzajemnie się uzupełniają. Zwykle ich relacje polegają na tym, że bezpostaciowe animistyczne duchy są stopniowo antropomorfizowane i personifikowane aż stają się pełnoprawnymi politeistycznymi bogami. Natomiast bogowie, którzy przegrali konkurencję o znaczące miejsca w panteonie są degradowani z powrotem do roli animistycznych demonów i duchów. [TWR, s.46]

Książka to cykl 3 wykładów:

  • Rodzima koncepcja Boga i Absolutu
  • Żeńskie atrybuty boskości
  • Duchowa tożsamość Rodzimowierstwa

Te trzy tematy to także trzy drogi jakimi idą ludzie którzy stają się rodzimowiercami.  Dlatego Teologia Wiary Rodzimej jako nauka która czas aby powstała na poważnie, dzięki takim wypracowaniom jak książka pana Lewandowskiego. To nauka która powinna zdejmować szaty z postaci Bogów które umniejszają ich godności, czci i pokazują ich świetle negatywnym.

Początek i koniec książki zawiera dla mnie przesłanie które chciałbym aby stało się czymś poważnym dla przyszłych pokoleń Polaków i Europejczyków.

Rodzimowierstwo polskie pierwszych dwóch dekad XXI wieku jest żywiołowym ruchem społecznym, napędzanym przez odrodzenie nastrojów patriotycznych, modę na rekonstrukcję i niechęć do Kościoła Katolickiego. ta ostatnia motywacja jest szczególnie silna, w niektórych środowiskach wręcz dominująca. (…)
Jednak emocje, zwłaszcza negatywne, nie są dobrą prognozą na dalszą przyszłość. Gniew i bunt to słabe fundamenty dla jakichkolwiek trwalszych przedsięwzięć.
Emocje się wypalają, mody przemijają (…)

i cytat z końca książki:

Mamy więc przed sobą trzy drogi.
Pierwsza, rodzimowierstwo przeminie jako chwilowa moda;
Druga, rodzimowierstwo przegra (…), tym razem w konfrontacji z islamem;
Trzecia, rodzimowierstwo zmarginalizuje monoteizmy (…).

Oczywiście w punkcie trzecim mowa o rodzimowierstwie europejskim, a nie stricte słowiańskim.


596997-352x500.jpg

Książka dostępna do kupienia jest za jedyne 25zł przez serwis Exlibris.

Opis ze strony autora książki:

Książka niniejsza zawiera zarys rodzimej teologii politeistycznej, ujęty w formie trzech autorskich wykładów, poświęconych słowiańskiemu pojęciu Boga, żeńskim aspektom boskości oraz rodzimowierczej tożsamości.

Praca zawiera ponadto uzgodnienie starożytnych koncepcji Przodków ze współczesnym stanem nauki, przygotowuje wyznawców wiary rodzimej do możliwych polemik z chrześcijańskimi misjonarzami oraz stanowi zachętę do własnych studiów i poszukiwań duchowych.

Konrad T. Lewandowski – ur. 1966, pisarz, doktor filozofii, członek Rodzimego Kościoła Polskiego

 

Reklamy

Ostatni poganie Europy. W tej krainie wyznawcy tradycyjnych kultów przetrwali tysiąclecia, aż do dzisiaj

Źródło artykułu: ciekawostkihistoryczne.pl

Rodzimowierstwo przeżywa bezprecedensowy renesans. Niewiele jest jednak miejsc, w których wiara przodków przetrwała. A nie tylko – została po czasie, w wątpliwy zresztą sposób, zrekonstruowana. Zdaniem wielu specjalistów ta społeczność to ostatni taki przykład.

Mari_Native_Faith_symbol-340x340.jpgO mieszkańcach Mari El, małej autonomicznej republiki na wschodnim krańcu europejskiej części Federacji Rosyjskiej, mówi się, że są ostatnimi autentycznymi poganami w Europie. Według ankiety przeprowadzonej w 2012 roku do wyznawania rodzimej religii przyznaje się 6% ludności krainy. Procent może niezbyt imponujący – ale imponuje na pewno to, że wierzenia Maryjczyków, zwanych dawniej także Czeremisami, pozostały od tysiącleci praktycznie nienaruszone. Miejscowi wciąż modlą się w świętych gajach, wzywają na pomoc Kugu Jumo – Wielkiego Boga i składają jemu i innym bóstwom ofiary ze zwierząt, produktów zbożowych, a także miodu, piwa i wódki.

Biorę do ręki miseczkę z rozgotowanym jęczmieniem. Wsuwam palcami do ust miękką, ciepłą od spodu maź i jem. W myślach wypowiadam źródlane słowa, słowa dziękczynne, ogólną modlitwę. Najpierw modlę się do Osz Kugu Jumo, potem do Ketše Avy, Matki Słońce, następnie do Tlze Avy, Matki Księżyc, Vyd Avy, Matki Wody, nosicieli słów i do wszystkich ziemskich białych bogów, których pamiętam.
Jednocześnie powoli rozgniatam bezzębnymi dziąsłami grudki rozgotowanego jęczmienia. Ważne, aby zjeść wszystko, co się przyniosło. Niczego nie wolno zostawić, aby nikt się nie dowiedział, kto przyniósł dary.
Modlitwa Elny ze wsi Ławra opublikowana w książce Ćma, Katja Kettu

Mari_karts.jpg
Wierzenia Maryjczyków oparły się wpływom tak chrześcijaństwa, jak i komunizmu. Na zdjęciu maryjscy kapłani około 1930 roku (źródło: domena publiczna).

Pięćset lat w ukryciu

Jakim cudem Maryjczycy oparli się chrystianizacji, która objęła przecież całą Europę? Częściowo, jak podkreśla badający ich historię profesor Ksenofont Sanukov, zawdzięczają to relatywnemu odosobnieniu Mari El. Ale dla tego niewielkiego narodu wiara stała się też jednym z głównych symboli własnej tożsamości. Opór przeciw chrześcijaństwu był jednocześnie oporem przeciw rosyjskiemu zwierzchnictwu, które Czeremisi, wcześniej praktycznie niezależni (choć płacili trybut Tatarom), musieli uznać już w połowie XVI wieku.

Trzeba zresztą przyznać, że akcja chrystianizacyjna, prowadzona przez Rosjan, nigdy nie była szczególnie intensywna. Rodzima wiara w Mari El nie była tępiona ogniem i mieczem, jak na ziemiach Prusów, gdzie krucjatom przeciwko poganom towarzyszyły jeszcze na dodatek akcje kolonizacyjne i przesiedleńcze. Rosjanie przekonywali do przyjęcia chrztu raczej za pomocą… ulg podatkowych.

Prawo chrześcijan do niepłacenia podatków powodowało konwersje „taktyczne”. I pozorne, nawet jeśli pod koniec XIX wieku do Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego należało już prawie trzy czwarte Maryjczyków. Odbębniali oni po prostu cotygodniową mszę, a modlić się „naprawdę” chodzili nadal do lasów.  Jeśli przestaniemy chodzić do lasów, cały lud zginie – mówili.

Ze swojej strony wysiłki, by nawrócić upartych mieszkańców nadwołżańskiej republiki, podejmowało także prawosławne duchowieństwo. Odmawiano modlitwy na sposób pogański. Próbowano też identyfikować chrześcijańskie postacie z maryjskimi bożkami i siłami nadprzyrodzonymi. Wszystko na nic.

Tak Czeremisi przechowali się do wieku XX. To on przyniósł małemu narodowi największe straty kulturalne. W latach 30. bolszewicy zlikwidowali praktycznie całe pokolenie maryjskiej inteligencji. Był to dla narodowej tożsamości i kultury ogromny cios. Podtrzymywana przez lud religia także zresztą ucierpiała. Podczas wielkiej wojny ojczyźnianej Rosjanie wycięli na opał dęby i jarzębiny w nowym, należącym do wsi gaju ofiarnym – relacjonuje Elna.
Wyznawcy Kugu Jumo postąpili więc, jak wszyscy pozostali wierzący, zwalczani na równi przez komunistów. Zeszli do podziemia i czekali na lepsze czasy. Powrócili, gdy tylko za rządów Gorbaczowa prześladowania ustały.

Вид_с_дороги._Сзади_река_Малая_Кокшага-600x450.jpg
Maryjscy rodzimowiercy modlą się głównie wśród drzew, w świętych gajach. Na zdjęciu las dębowy niedaleko stolicy republiki, Joszkar-Oły (zdj. Badanovalexandr, lic. CC BY-SA 4.0).

Starzy i nowi poganie

Co jednak najbardziej zaskakujące, lata 90. przyniosły nie tylko odrodzenie rodzimej religii Mari El, lecz także… rozkwit wierzeń pogańskich tak na Starym Kontynencie, jak i w Ameryce Północnej. Maryjczycy może są jedynymi, u których rodzima wiara zachowała ciągłość od stuleci. Ale na pewno nie są w Europie odosobnieni.

Badacz współczesnych pogan, Michael F. Strmiska, podaje, że w 2001 roku ilość wyznawców religii Wicca, druidów i pogan w samych Stanach Zjednoczonych szacowano na ponad 300 tysięcy.  Pogaństwo jest tam uznawane za jedną z najszybciej rosnących w siłę religii. Dla Europy podobnych statystyk póki co brakuje, ale nie ma wątpliwości, że przedstawiciele poszczególnych grup są coraz bardziej widoczni.

Niektórzy neopoganie opierają się na nurtach uniwersalistycznych. Są to na przykład sięgający do najróżniejszych starożytnych inspiracji wiccanie, poganie wskrzeszający czarownictwo, druidzi czy szamani. Inni natomiast możliwie wiernie rekonstruują wierzenia przedchrześcijańskie z terenów, które zamieszkują.

Do nich należą także polscy rodzimowiercy, tu i ówdzie pojawiający się już od czasów romantyzmu, ale swój rozkwit przeżywający mniej więcej od lat 90. XX wieku. Niezależnie jednak od tego, czy są zorientowani lokalnie, czy globalnie, wszyscy podkreślają swoje zakorzenienie w tradycji i kulturowym dziedzictwie. Tak piszą o sobie na przykład członkowie Międzynarodowej Federacji Pogańskiej:

Pogaństwo to duchowość, która sięga korzeniami starożytnych religii natury z całego świata. Zasadniczo zakorzenione jest w starych religiach europejskich, chociaż niektórzy wyznawcy cenią też rdzenne wierzenia innych krajów. Podobną wiarę w świętość wszystkich rzeczy można znaleźć na całym świecie.

Poganie uważają ją za swoje dziedzictwo, zachowując wierzenia i wartości swoich przodków w formie dostosowanej do wymogów współczesnego życia. Celebrują świętość przyrody, czcząc boskość we wszystkim; wielkiego, niepoznawalnego ducha przenikającego wszechświat, ten widzialny i ten niewidzialny.

1280px-Hellen_ritual_2-600x450.jpg
W ostatnich dekadach odradza się zainteresowanie wierzeniami przedchrześcijańskimi. Odżyła też… religia starożytnej Grecji. Na zdjęciu jeden z helleńskich rytuałów, rok 2007 (zdj. YSEE, lic. CC BY 2.0).

Maryjczycy w centrum uwagi

Nic dziwnego, że na tle tego pogańskiego odrodzenia o „autentycznych” poganach, czyli Maryjczykach, stało się szczególnie głośno. Dowodem wzmożonego zainteresowania zapomnianym dotąd narodem jest między innymi film „Niebiańskie żony Łąkowych Maryjczyków” w reżyserii Alexeya Fedorchenki. Komediodramat rosyjskiego twórcy został nawet w 2013 roku nagrodzony Grand Prix na wrocławskim festiwalu Nowe Horyzonty.

Galina Shkalina, badaczka mentalności i światopoglądu maryjskiego, zauważa, że pojawia się przy tym tendencja do idealizacji wierzeń Czeremisów. Religię, tak jak i ich sposób życia, przedstawia się nie tylko jako „prawdziwe” i „oryginalne”, ale także jako pokojowe, bezkonfliktowe i zgodne z naturą. Tymczasem prawda jest taka, że także rodzime wierzenia Mari El w ciągu setek lat ewoluowały. Obecne ożywienie oznacza zaś nie tylko kontynuację tego, co było. Mieszczą się w nim także maryjscy artyści, którzy rozwijają tak zwany „etnofuturyzm”.

Skąd ten nacisk na autentyczność? Odrodzenie wierzeń pogańskich, a wraz z nim zainteresowanie nieco ponad półmilionową grupą Maryjczyków, to jedna z prób znalezienia przez Europejczyków własnej tożsamości w świecie, w którym dotychczasowe pewniki zaczynają się chwiać.

Neopoganie, niezależnie od tego, czy sięgają po tradycje kosmopolityczne, czy nacjonalistyczne, szukają swoich korzeni. Jest to dla nich, jak wyjaśnia antropolożka Kathryn Rountree, część projektu tożsamościowego i wyrażania wartości, część tworzenia dla siebie pozytywnej, dającej siłę tożsamości w świecie takim, jak go rozumieją i doświadczają.

Europejczyków, pochłoniętych wynajdywaniem dla siebie coraz to nowych tradycji, mieszkańcy Mari El najbardziej fascynują z jednego powodu. Maryjczycy niczego wynajdywać nie muszą.

 

kugu-jumo.jpg
Pewne elementy wierzeń maryjskich pozostają niezmienne od tysiącleci. Ilustracja przedstawia współczesne wyobrażenie najwyższego boga mitologii Czeremisów, Kugu Jumo, z maryjskim mężczyzną (rys. Нуриев Рустам, źródło: domena publiczna).

Bibliografia:

  1. Katja Kettu, Ćma, Świat Książki 2017.
  2. Międzynarodowa Federacja Pogańska, Czym jest pogaństwo?, PaganFederation.org.]
  3. Wojciech Górecki, Dzieci Boga Kugu Jumo, „Tygiel Kultury” nr 7-9 (67-69) 2001.
  4. Thomas A. Sebeok, Frances J. Ingemann, Studies in Cheremis: The Supernatural, Wenner-Gren Foundation for Anthropological Research Inc. 1956.
  5. Ksenofont Sanukov, Stalinist Terror in the Mari Republic: The Attack on ‚Finno-Ugrian Bourgeois Nationalism’, „The Slavonic and East European Review”, t. 74, nr 4 (1996).
  6. Marceli Kosman, Zmierzch Perkuna, czyli ostatni poganie nad Bałtykiem, Książka i Wiedza 1981.
  7. Handbook of Contemporary Paganism, ed. Murphy Pizza, James R. Lewis, Brill 2009.
  8. Cosmopolitanism, Nationalism and Modern Paganism, ed. Kathryn Rountree, Palgrave Macmillan 2017.
  9. Modern Paganism in World Cultures. Comparative Perspectives, ed. Michael F. Strmiska, ABC Clio 2005.
  10. Johanna Laakso, Review: Mari und Mordwinen im heutigen Russland: Sprache, Kultur, Identität, „Anthropological Linguistics”, t. 49, nr 2 (2007).

Źródło artykułu: ciekawostkihistoryczne.pl

Autor: 24.03.2017 | Autor:

Boże Siedleczko – domowy duszek

BOŻE SIEDLECZKO – BESTIARIUSZ SŁOWIAŃSKI

to przyjaźnie nastawiony do ludzi duch domowy, który potrafił przepowiadać przyszłość.  Pojawiał się przed oczami mieszkańców i  ostrzegał  ich przed grożącym niebezpieczeństwem – pożarem, powodzią, czy wizytą dawno niewidzianej, acz licznej rodziny.  Sam stworek nie ingerował w żaden sposób w przebieg wydarzeń i nigdy nie próbował zapobiec  nieszczęściu – to już należało do samych zainteresowanych.  Powinni oni uprzejmie wypytać opiekuna o szczegóły przepowiedni i  działać adekwatnie do sytuacji. Natomiast jeśli ludzie beztrosko ignorowali ostrzeżenia, siedleczko denerwował się i  karał  niewdzięczników. Duszek przesiadywał zazwyczaj niewidoczny w kątach chaty i  należało bardzo uważać by go  niechcący nie polać  ukropem. Po takim wypadku nieostrożny domownik dostawał bowiem bolesnej,  czerwonej wysypki, a wściekły stworek  zabierał się do opuszczenia gospodarstwa.  Aby temu zapobiec gospodynie smarowały komin (przez który  stwór opuścić miał  chatę)  świeżym masłem. Wymawiały przy tym stosowne zaklęcie: ” Boże siedleczko, ja cię namaszczam, uzdrów mnie, kiedyś mnie sparzyło”. Miało to skutecznie zatrzymać duszka i cofnąć zadaną przez niego chorobę.

boze_siedleczko.jpg

Strona z Bestiariusza Słowiańskiego, Pawła Zycha i Witolda Vargasa.

Źródło: http://legendarz.pl/boze-siedleczko/

 

 

Wcielenia królowej Wandy

Wanda - Deotyma
Na blogu.polona.pl pojawił się artykuł o Wandzie, legendarnej królowej, dlatego też robimy przedruk na naszej stronie. Acz warto wspomnieć że autor zapomniał (lub nie doszukał się) zasięgnąć do autorki Jadwigi Łuszczewskiej piszącą pod pseudonimem Deotyma,  i jej dramacie „Wanda” z cyklu Pieśni Polskie w której to opowiada o losach nieszczęsnej Wandy.

______________________

Choć to Wincenty Kadłubek na początku XIII w. jako pierwszy wprowadza Wandę na karty polskiej historiografii, dopiero późniejsi autorzy doprowadzili jej legendę do znanego powszechnie kształtu: opowieści o bajecznej słowiańskiej władczyni, która na czele wojsk przegania niemieckiego adoratora, a później dramatycznie kończy w wiślanych odmętach.

wanda1-552x754
Późnobarokowy imaginacyjny portret królowej Wandy jako polskiej władczyni z VIII wieku.

Rządy królowej Wandy były według Kroniki polskiej Kadłubka pełne rozwagi i dobrobytu. Monarchini kontynuowała politykę swojego ojca, znanego z roztropności Kraka. Było wprawdzie o krok od nieszczęścia, bo za panowania Kraka poddanym dawał się we znaki żarłoczny potwór – sławny wawelski smok. Poczwarę zgładzili synowie władcy, ale młodszy z nich nie chciał później podzielić się władzą z bratem i zabił go potajemnie. Gdy bratobójczy grzech wyszedł na jaw, utracił koronę i został skazany na banicję.

24625857-29-552x262
Późnobarokowy imaginacyjny portret królowej Wandy jako polskiej władczyni z VIII wieku.

Tam, gdzie zgładzono smoka, powstało miasto nazwane od imienia władcy „Grakchovia”. Kronikarz dodaje, że „niektórzy nazywali je Krakowem od krakania kruków, które zleciały się tam do ścierwa potwora” (przeł. B. Kürbis). Senat, możni i lud czuli ogromny sentyment do rządów Kraka, uznali zatem jego jedyną córkę Wandę za prawowitą następczynię i obrali ją swoją królową.

24625857-30-552x212
Późnobarokowy imaginacyjny portret królowej Wandy jako polskiej władczyni z VIII wieku.

Tantus autem amor principis senatu proceres, vulgus omne devinxerat, ut unicam eius virgunculam, cuius nomen Vanda, patris imperio surrogarent – „Tak wielka zaś miłość do zmarłego władcy ogarnęła senat, możnych i cały lud, że jedynej jego dzieweczce, której na imię było Wanda, powierzyli rządy po ojcu” (przeł. B. Kürbis).

Nową władczynię wyróżniała nie tylko roztropność, ale i niesłychany wdzięk oraz piękna postać, a „najokrutniejsi spośród wrogów łagodnieli na jej widok” (przeł. B. Kürbis). Gdy pewien alemański książę, bynajmniej nie w celach matrymonialnych, ruszył na jej ziemie ze swoimi wojskami, monarchini nie zlękła się i zdecydowała bronić młodego państwa. Gdy stanęła naprzeciw nieprzyjacielskich wojsk, dziwny blask onieśmielił srogich najeźdźców. Ci w niejakiej konsternacji odrzucili broń, nie chcąc walczyć z tym świetlistym bóstwem. Wódz ich, jak mówi Kadłubek „tknięty udręką miłości czy oburzenia”, rzucił się w gniewie na miecz i tak zakończył swój żywot. Był jednak zapobiegliwy, bo zanim popełnił samobójstwo, rzucił klątwę na lud Wandy, każąc mu się starzeć pod niewieścimi rządami na wieki.

361781-47-552x622
Późnobarokowy imaginacyjny portret królowej Wandy jako polskiej władczyni z VIII wieku.

Może to klątwa nie pozwoliła mieć Wandzie dziedziców, a może już wcześniej królowa przedkładała dziewictwo nad małżeństwo – kronikarz tego nie precyzuje. Zmarła bezpotomnie osierociwszy swoje państwo, które na długi czas pogrążyło się w chaosie bezkrólewia. Według mistrza Wincentego od imienia Wandy wzięła się nazwa rzeki Wandal, a poddany jej lud określono zaś mianem Wandalów. To stwierdzenie Kadłubka miało niebagatelną wartość, bo pozwoliło umocować tworzone przezeń legendarne dzieje państwa i narodu w rzeczywistości opisywanej przez starożytnych autorów, a zatem łączyć „rodzime” historie z korpusem tekstów antycznych, skąd pochodziła większość ówczesnej wiedzy.

Nie wiadomo, czy przypisać historię Wandy inwencji Kadłubka, czy też jego erudycji – niewątpliwie jednak krakowska heroina będzie po wielokroć wracać na karty dziejopisarstwa. Prapolską królową spotykamy znowu w anonimowej Kronice wielkopolskiej. Dowiadujemy się rzeczy nowych: słowo „Wanda” ma być odpowiednikiem łacińskiego hamus, oznaczającego wędkę. Tak rozumiane imię nabiera nowego znaczenia – niezwykły powab władczyni działa niczym wędka na wszystkich dokoła. Nic więc dziwnego, że alemańskiemu najeźdźcy autor Kroniki wielkopolskiej (koniec XIII w.) dopisuje nową motywację do ataku na państwo Wandy: królowa konsekwentnie odrzucała zaloty, czym doprowadziła zakochanego desperata do zbrojnego natarcia. W tej wersji legendy Wanda nieco straciła blask, bo broniła się bardziej namacalnym argumentem siłowym w postaci odważnych zastępów. I znowu alemański władca, targany już to miłością, już to oburzeniem, przeklął lud Wandy tymi samymi co u Kadłubka słowy, po czym rzucił się na ostrze miecza. Wanda odniosła zwycięstwo, ale za swój sukces musiała zapłacić bogom najwyższą cenę i rzucić się w nurt rzeki. W tym przekazie znajdujemy więcej logiki w etymologicznym dowodzie – od Wandy wzięła swoją nazwę rzeka Wandalus, czyli Wisła, bo królowa utonęła w jej wodach; takiego powiązania próżno szukać w przekazie Kadłubka.

9908500-34-552x685
Późnobarokowy imaginacyjny portret królowej Wandy jako polskiej władczyni z VIII wieku.

Podobną redakcję tej opowieści daje również Jan Długosz w swoich Rocznikach (druga połowa XV w.). Niemiecki adorator zyskuje też u krakowskiego dziejopisa imię i staje się księciem Rytygierem. Odmowa Wandy nabiera z kolei honorowego wymiaru: jakże mogłaby bowiem przyjąć awanse władcy kraju, który tak często napadał na jej królestwo? Za Kadłubkiem przyjmuje jednak Długosz, że przyczyną poddania się alemańskich oddziałów była nie liczebność wojsk królowej, a niezwykła piękność jej oblicza. Wanda zauroczyła więc swojego wroga w sposób bez mała magiczny – nie miecz, a jej urok, niczym dar od samej Wenery, pokonał najeźdźcę. Podobnie jak w Kronice wielkopolskiej Wanda płaci jednak za swoje zwycięstwo życiem, oddając się bogom w ofierze i ginąc w wiślanej toni.

W wiek szesnasty redakcję Długosza, kompilującą dwie wcześniejsze, przeniósł Maciej Miechowita, który przyczynił się mocno swoją Kroniką polską (1519) do ugruntowania legendy o sarmackim pochodzeniu Polaków. Ze zbliżonego źródła najpewniej korzystał też Bartłomiej Paprocki w Gnieździe cnoty (1578), dokonując zgrzebnego opisu dziejów polskich za pomocą krótkich wierszowanych form. Jeden utwór poświęca także Wandzie:

Wydawca wykorzystał zresztą do zilustrowania dzieła Paprockiego te same ryciny, które towarzyszyły wcześniej jednemu z wydań dzieła Miechowity.

Jeszcze inne wcielenia Wandy przynosi wiek dziewiętnasty. Legendarna królowa i jej dramatyczny los doskonale pasował do romantyczno-sentymentalnej wizji średniowiecza. W 1807 roku wystawiono w Warszawie anonimową tragedię w pięciu aktach pt. Wanda. Sztuka zyskała ogromne powodzenie, chwalił je nawet Ludwik Osiński, tuz ówczesnego środowiska teatralnego. Tekstu nie wydano jednak drukiem przez długi jeszcze czas – być może nie chciała tego sama autorka, którą okazała się Tekla Łubieńska. Dramatopisarka, zgodnie z obowiązującym wówczas smakiem, uczyniła postać Wandy jeszcze bardziej tragiczną – bohaterka odrzuca awanse Rytygiera (czynione i przez posłów, i zbrojnie), bo obawia się, by poślubienie Niemca – choć tak dzielnego i mądrego – nie stało się zagrożeniem dla polskiego umiłowania wolności. Po zwycięstwie nad wrogimi oddziałami – zgodnie z brzmieniem legendy – zabija się w dziękczynnej ofierze. Wyznaje jednak przy tym, że odwzajemnia namiętne uczucie, które kazało niemieckiemu księciu nacierać na krakowskie ziemie. Tak Wanda Łubieńskiej stała się ucieleśnieniem chętnie eksploatowanego przez romantyków konfliktu między obywatelską powinnością a osobistym afektem.

6029729-73-552x303
Późnobarokowy imaginacyjny portret królowej Wandy jako polskiej władczyni z VIII wieku.

O ile Wanda jedynie dowodziła swoimi oddziałami (co jest już, prawdę mówiąc, niemałym dowodem śmiałości średniowiecznej niewiasty), o tyle jej literacka krewna, czyli Grażyna z poematu Adama Mickiewicza (1823), nie tylko podjęła się roli dowódczej, ale i sama chwyciła za broń. Pod nieobecność swego książęcego małżonka Litawora, a w obliczu krzyżackiego natarcia, Grażyna wdziała zbroję – co było jej na rękę, bo uniemożliwiło rozpoznanie jej postaci – i w polu bitwy siekła szablą jak najmężniejszy rycerz, poniósłszy równie rycerską śmierć.

O ile Wanda jedynie dowodziła swoimi oddziałami (co jest już, prawdę mówiąc, niemałym dowodem śmiałości średniowiecznej niewiasty), o tyle jej literacka krewna, czyli Grażyna z poematu Adama Mickiewicza (1823), nie tylko podjęła się roli dowódczej, ale i sama chwyciła za broń. Pod nieobecność swego książęcego małżonka Litawora, a w obliczu krzyżackiego natarcia, Grażyna wdziała zbroję – co było jej na rękę, bo uniemożliwiło rozpoznanie jej postaci – i w polu bitwy siekła szablą jak najmężniejszy rycerz, poniósłszy równie rycerską śmierć.

59453374-279-552x560
Scena śmierci Grażyny, konającej w objęciach męża Litawora; z ręcznie kolorowanego dziewiętnastowiecznego wydania poematu.

Z czasem legendarna Wanda traci zacięcie do wojaczki. W komiksie Wanda leży w naszej ziemi Kornela Makuszyńskiego i Mariana Walentynowicza (1938) królewska powinność nakazuje jej znaleźć męża. Marzy jej się tajemniczy rycerz, który rozprawił się wcześniej ze smoczą bestią, ale nie sposób go odnaleźć, choć zostawił po sobie łabędzie pióra, niemal jak Wagnerowski Lohengrin. Zamiast wyczekiwanego bohatera tęskna Wanda zobaczy pod bramami Krakowa tylko krwiożerczego Rytygiera. Pokorna monarchini, nie chcąc rozlewać krwi, by bronić się przed niechcianym małżeństwem, widzi tylko jedno rozwiązanie, którym jest usunięcie się z politycznej sceny i skok do Wisły. Fabularnie górę bierze jej tragiczny koniec, a nie mężny opór.

59276366-11-552x711
Dziewiętnastowieczna litografia według obrazu Maksymiliana Antoniego Piotrowskiego, „przedstawiająca Wandę, ten mit pogański zawsze tak świeży w wyobraźni narodu, a tak z jego życiem zrosły, że nawet badania historyków chcących nam go odebrać, przeszły bez odgłosu”.

A pazur czai się czasem tam, gdzie najmniej się go spodziewamy – silną władczynię stojącą na czele prapolskich wojsk łatwiej było sobie wyobrazić naszym przodkom. Wanda realizuje topos rycerskiej kobiety tak silnie obecny w dawnej kulturze od asyryjskiej królowej Semiramis (której historię omawiają jako paralelną do opowieści o Wandzie biskupi Jan i Mateusz w Kronice polskiej Kadłubka) po późniejsze wcielenia tej samej figury – owianą legendą Joannę d’Arc, Armidę z Jerozolimy wyzwolonej Torquata Tassa czy wreszcie waleczną Mickiewiczowską Grażynę.

3742358-17-552x534

Źródło: http://blog.polona.pl/2016/09/wcielenia-wandy/

2016.09.26

Kalendarz obrzędów słowiańskich

Kalendarz został sporządzony na bazie książki Haliny Łozko, Rodzima wiara ukraińska, dlatego należy wziąć pod uwagę wpływ kalendarza juliańskiego oraz obrzędowość tamtego rejonu. Jednakże obrzędy pokrywają się z naszymi polskimi obrzędami. Więc błędy to tylko kosmetyka.

Data Nazwa
święta
Opis
świętowania obrzędu
1 marca Jaskółka Początek wezwań
wiosny.
9 marca Wiosenny Nowy Rok
– Szczodry Wieczór,
Święto Matki Ziemi
Wzywanie
wiosny, modły o urodzaj.
Przewidywania pogody na lato: ładna
pogoda oznaczać miała ciepłe lato, śnieg – urodzaj, wiatr ciepły –
lato mokre,
wiatr północny – lato chłodne.
13 – 20 marca Wiosenny Tydzień Jaryły Modły do Jaryły, śpiewanie pieśni
pochwalnych.
16 marca Wierzbica,
Pasieka
Wiosenna
Oświęcenie wierzby – pradrzewa Wszechświata. Chłostanie gałązką
wierzby uważane za magiczny sposób życzenia zdrowia.
Oświęcenie
pasieki, modły o pszczoły.
17/18 marca Wiosenne Zrównanie
Dnia z Nocą – Święto Dadźboga
Modły do Dadźboga,
korowody dziewcząt.
20 marca Nawski Wielki
Dzień
Na ziemie
przybywają dusze zmarłych – nawie. Przed wschodem słońca ludzie kąpią
się w rzekach lub symbolicznie oblewają wodą, co dawać ma moc i
zdrowie.
I niedziela po
wiosennym zrównaniu dnia z nocą
Wielki dzień Pierwszy dzień
wiosny. Święto
przebudzenia się przyrody i narodzin nowego cyklu życia. Topienie
Marzanny, malowanie
jajek, będących symbolem odradzania się życia, modły do Dadźboga.
Poniedziałek po
Wielkim dniu
Wołoczilne Chłopcy chodzą
po chatach, oblewając wodą dziewczęta; te z kolei obdarowują ich
pisankami.
25 marca Święto wiosny Rozpalanie
ognisk i skakanie przezeń celem oczyszczenia, wrzucanie do rzek ofiar z
chleba.
26 marca Wielkie Święto
Peruna
Oświęcenie
ziarna, rozpoczęcie zasiewów. Oczekiwanie na pierwszą wiosenną burzę.
11 kwietnia Wodnik Wiosenny Składanie ofiar
wodnikom, by nie zatapiały ludzkich siedzib.
15 kwietnia Święto
Jarowita
Tańce, pieśni,
radowanie się i weselenie, zabawa, rytualne tarzanie się po ziemi.
22 kwietnia Wielka Mokosz Święto dziewcząt
– modły do Mokoszy, składanie ofiar z białych kogutów. Niewiasty śpiewają
pieśni, tańczą, urządzają korowody.
23 kwietnia Święto Jaryły Święto mężczyzn
– składanie ofiar z kogutów, palenie ognisk i spryskiwanie ich
rytualnym piwem. W obrzędach nie mogą brać udziału kobiety.
30 kwietnia/1
maja
Święto Welesa Składanie ofiar
Welesowi, wypędzanie bydła na pastwiska.
2 – 11 maja Tydzień Rusalny
– Rusalia
Kobiety
zawieszają na przybrzeżnych drzewach kawałki płótna dla rusałek,
dziewczęta wiją dla nich wianki, a następnie wrzucają je do wody.
11 maja Zielnik Zbiory ziół
leczniczych, rytualne spożywanie posiłków w lasach i na polach. Wicie
wieńców, ozdabianie zielenią chat.
15 czerwca Świętowit
Letni
Wznoszenie modłów
do Świętowita o obfite plony.
20/21 czerwca Noc Kupały –
Kupajło – Słońcakres
Pierwszy dzień
lata. Święto obchodzone ku czci ognia, poświęcone Swarożycowi i Dadźbogowi.
Zabawy w lasach i nad rzekami, skakanie przez ogień, puszczanie wianków
na wodę, poszukiwanie kwiatu paproci. Łączenie się w pary, szczęśliwy
czas poczynania dzieci.
21 czerwca Święto Siemargła Modły do
Siemargła, składanie ofiar.
29 czerwca Wodnik Letni Składanie ofiar
wodnikom z pierwszej złowionej ryby, tytoniu i piwa.
30 czerwca Pogrzeb Jaryły Spalanie kukły
Jaryły, który – jako bóg wiosny i miłości – wszystko już posiał i
zapłodnił.
1 lipca Święto Swaroga
– Święto Kowali
Czczenie Swaroga
jako boga kowalstwa, początek Sianokosów.
4/5 lipca Letnie Święto
Miesiąca
Modły do Chorsa,
personifikacji księżyca.
20-27 lipca Perunowy Tydzień Wznoszenie modłów
do Peruna, świętowanie w dębowych gajach, składanie ofiar z
wieprzowiny, wołowiny, kogutów.
22 lipca Perunica Letnia Czczenie
kobiecego wcielenia Peruna – Błyskawicy. Tego dnia nie należało
pracować w polu, by nie ściągać na siebie jej gniewu.
6 sierpnia Spas Jabłkowy Święcenie i
spożywanie jabłek, gruszek i innych darów sadu.
16 sierpnia Spas Chlebowy Święcenie i
spożywanie chleba z nowego ziarna, okazywanie wdzięczności bogom za
urodzaj.
16 sierpnia Święto Leszego Oddawanie czci
Leszemu, składanie ofiary z chleba na polanach w lasach, modły o to,
by nie wodził ludzi po bezdrożach i nie plątał im leśnych ścieżek.
19 sierpnia Letni Strzybóg Czczenie
Strzyboga, obserwowanie wiatrów i wróżenie z ich kierunków.
4 września Perunica Jesienna Ostatnie święto
na cześć błyskawicy i gromu, które na zimę zasypiają. Palenie
ognisk z gałęzi tarniny i czynienie zamówień od pożaru.
8-9 września Rodzanice – początek
babiego lata
Modły kobiet o
dobry połóg, zdrowie niemowląt i całej rodziny.
20 września Jesienny Strzybóg Modły do
Strzyboga o dobrą pogodę, prognozowanie pogody na jesień z kierunków
wiatrów.
23 września Święto plonów Pierwszy dzień
jesieni. Święto plonów, poświęcone tegorocznym zbiorom. Dziękowanie
za plony i proszenie o jeszcze lepsze w przyszłym roku.
24 września Święto
Domowika i Owinnika
Składanie ofiar
Domowikowi i Owinnikowi – z koguta oraz miseczek napełnionych owsianką
– by opiekowały się domem i obejściem, by strzegły gospodarskich
zwierząt i składowanego w budynkach gospodarczych ziarna.
26 września Świętowid
Jesienny
Święto
urodzaju. Modły w chromie Świętowita, składanie ofiar, wróżby z
obrzędowego napoju o przyszłej zimie.
27 września Pasieka Święto
pszczelarzy.
1 października Jesienne Święto
Matki Ziemi
Początek
jesienno-zimowych robót. Okres wyprawiania wesel. Modlitwy młodych
dziewcząt o szczęśliwe zamążpójście.
25 października Dziady Dzień
wspominania przodków. „Dziady” odwiedzają swoje rodzinne
domy, zostają ugoszczone gorącym, parującym posiłkiem. Przy stole
nie może zabraknąć miejsca dla żadnego z przodków.
31 października Święto Mokoszy Kobiety oddają
cześć Mokoszy. Ofiarują jej przędziwo i płótno, a następnego dnia
rozpoczynają wielkie roboty – szycie, tkanie, wyszywanie itp.
8 listopada Tury Święto myśliwych
i początek sezonu polowań. Myśliwi składają ofiary i wznoszą modły
o dobre polowania.
24 listopada Święto Doli Dziewczęta wróżą
sobie przyszły los, chłopcy – jaką kto będzie miał żonę, ciężarne
kobiety modlą się o lekki połóg.
6 grudnia Spas Zimowy Dzień nadejścia
zimy. Za chrześcijaństwa funkcje Spasa Zimowego przeszły na św. Mikołaja;
świadczyć może o tym dawne powiedzenie „poproś Mikołaja, on
przekaże Spasowi”.
21-23 grudnia Zimowe Staniesłońca Czczenie Swaroga,
uroczyste spożywanie świętej wieczerzy. Przewidywanie pogody na
kolejny rok.
23 grudnia Święto Roda Wygłaszanie zamówień
ku czci Roda i Rodzanic („niech rodzi się wszystko dobre”),
wypiekanie dla nich ciast, warzenie piwa i miodu.
2 lutego Gromnica Zima spotyka się
z wiosną. Śpiewanie pieśni, zamawianie ciepła, modły do słońca –
Swaroga, czczenie wszystkich bogów.
9-15 lutego Welesowy Tydzień Czczenie Welesa,
wywracanie kożuchów futrem na wierzch. Welesowi żercy chodzą po
wioskach, zaglądają do domów i gospodarstw, wygłaszają zaklęcia
mające zapewnić zdrowie zwierząt hodowlanych.
21 lutego Wiosenny Strzybóg Odprawianie modłów
do boga wiatrów, przewidywanie pogody na wiosnę i lato.
26 lutego Nowolecie Wiosenny Nowy
Rok.

 

Źródło: Rodzima wiara ukraińska,  Halina Łozko =>  Przeczytaj ją teraz!

 

Nowa pozycja w Książnicy

ZoreslawaPo latopisach Kadłubka, Prokosza oraz Nestora, dorzucamy jeszcze książkę o rodzimowierstwie słowiańskim na Ukrainie. Książkę napisaną przez Halinę Łozko znana jako Zoresława, pierwsza po wiekach przerwy wołchwyni odradzającej się rodzimej wiary ukraińskiej, godnie nawiązuje do tradycji dawnych wierzeń i obyczajów Ukrainy.

 

Książkę z 1994 roku można przeczytać klikając na jej tytuł: Rodzima wiara ukraińska

Katalog książek – nowe pozycje

Wanda - Deotyma

Sekcja Książki, latopisy, słowniki czyli księgozbiór powiększył się o 80 pozycji, mamy już 328 pozycji lektur różnych autorów, z różnych okresów historycznych, dlatego zbiór został podzielony na katalogi posortowane alfabetycznie wg nazwisk autorów.

Żeby nie było że to są same surowe tytuły, do wielu z nich dodane zostały odnośniki do materiału które może przeczytać [zwykle b.dobrej jakości] prosto ze strony WWW.

Myślę, że wiele osób znajdzie lekturę którą jeszcze nie spotkał się wcześniej w swoim życiu, a twórcy już stąpają po innym świecie. A trafiły książki m.in. o Białorusinach, Litwinach (Słowiańskich), Lachach, spisy pieśni, legend oraz bajek,  dodano rozprawki prawne, zapiski średniowieczne. Czyli wszystko co poszerza w różnych kierunkach wiedzę na temat Słowian, Polaków i naszych sąsiadów, oraz wierze rodzimej.

Dodatkowo udostępniliśmy nową stronę gdzie są lżejsze lektury, bez bagażu ambicji w dążeniu do wiedzy, czyli powieści [fantastyka], zbiory opowiadań, ale także dramaty które bazują na kulturze Słowian, legendach Polaków oraz na wierzeniach słowiańskich. Możemy spotkać się z historią o Wandzie oraz Lechu. Takich pozycji jest 16, więc liczymy na pomoc w dołożeniu jeszcze kolejnych pozycji lektur miłośników kultury słowiańskiej. Zapraszam na Powieści, dramaty i pozostałe przyjemności.