Sobótka we wsi Mikułowice

(GMINA WOJCIECHOWICE W POWIECIE OPATOWSKIM).

Relacja: Szczęsny Jastrzębowski (1891)
Wisła, Miesięcznik Gieograficzno-Etnograficzny, TOM V, Rok 1891, Warszawa.
[w wersji cyfrowej starano się zachować pisownię oryginalną]

liniaszara.jpg

10_Dziewanna_Sobotka_iko.jpgPośród wielu współczesnych tekstów i materiałów odnoszących się do święta Sobótki (zwanego w Polsce także Wiankami, Palinocką, Kopernocką, Jarnocką, Małą Nocel, Wielkim Wschodem i Nocą Świętojańską) mało jest takich, które przekazywałyby całościowy przebieg obrzędu jaki przy tej okazji tradycyjnie wykonywano.

Przedstawiamy relację etnograficzną z obrzędu Sobotki autorstwa Szczęsnego Jastrzębowskiego z roku 1891. Poniższą obserwację przeprowadzono na terenie powiatu opatowskiego, a która drukiem ukazała się już ponad 120 lat temu w piśmie geograficzno-etnograficznym „Wisła”. Tekstem tym otwieramy mini serię artykułów jakie będą ukazywać się corocznie przy okazji święta Sobótki.

Podczas lektury niniejszej relacji warto uwzględnić aktualny stan wiedzy odnośnie symboliki obrzędów ludowych i pieśni jakie im towarzyszą – obecnie szereg tak uznanych badaczy jak Radoslav Katičić czy Jolanta Krzysztoforska-Doschek przekonująco wskazują na ślady rodzimych mitów jakie ukrywać się mogą w ludowych pieśniach obrzędowych. Widać dla przykładu w obrzędowych postaciach Marysi i Jasia echa dawnych bogów – bogini Marzanny i boga Jarowita czy też ludowego Zielonego Jerzego, a na gruncie polskim możliwe, że i boga Jasza (zob. cykl „Jaś odnaleziony„) obficie wzmiankowanego w staropolskich źródłach synodalnych XV wieku. (KP)

Czytaj dalej

ŚWIĘTO KUPAŁY, czyli krótka zapowiedź tego, co nas czeka w najbliższych dniach

Święto Kupały związane jest z letnim przesileniem słońca. Obchodzone było w czasie najkrótszej nocy w roku, czyli w okolicach 21-22 czerwca. O Kupale wiemy, że jest to nazwa święta oraz postać mitycznej osoby, z którą związane są liczne obrzędy w kulturze Słowian wschodnich. Także u Słowian zachodnich możemy odnaleźć analogiczne zjawisko, w późniejszym czasie nazywane nocą świętojańską (o czym dokładniej będziemy pisać). Po chrystianizacji ziem słowiańskich, obrzędy mające miejsce w czasie letniego przesilenia związane były z krytyką i potępieniem kleru, zarówno wschodniego, jak i zachodniego. Inne nazwy dla tego święta stanowią: sobótka i kupalnocka oraz noc świętojańska.

Na Rusi nazwa Kupała ma poświadczenie już od XIII wieku jako KUPALIJA a od XIV jako liczba mnoga KUPAŁY. Potem pojawia się określenie KUPAŁA i KUPAŁO, a także IWAN-KUPAŁA, oznaczające święto, a także kukłę KUPAŁO, KUPAJLO, używaną przy obrzędzie. Termin ten może też oznaczać istotę mityczną, dziewczynę rozdającą kwiaty przy wróżbach sobótkowych i całe zgromadzenie uczestników obrzędu. Powszechnie przyjmowana etymologia wywodzi tę nazwę, podług świadectw staroruskich i bułgarskich, z obrzędowej pierwszej w roku kąpieli w rzece: hipotetyczne *kopadlo. Rozejrzenie się w szczegółach uroczystości nasuwa wątpliwości co do wyłącznie jej wodnego charakteru. Na plan pierwszy wysuwa się tu raczej obrzęd ognia. Kupałę zestawiono też z indyjskim kup – ,jarzyć”, „gniewać się”, oraz z ku — „ziemia” i pola — „obrońca”, a więc jakby w sensie opiekuna ziem.

Latopis hustyński, dzieło z XVII wieku, wcielające rożnego pochodzenia wiadomości, opisuje ten dzień szeroko: „Temu Kupale pamięć odprawia się w wieczór narodzenia Jana Chrzciciela (tekst powstał po chrystianizacji terenów słowiańskich) tym sposobem: z wieczora zbiera się lud prosty obojej płci, i splata sobie wieńce z ziela jadowitego albo korzenia, i przepasawszy się bylicą wznieca ogień. Gdzie indziej stawiają gałąź zieloną, i wziąwszy się za ręce obracają wokół tego ognia, śpiewając swoje pieśni. Potem przez ogień ten przeskakują temu biesowi ofiarę z siebie składając. Kupało, jako mniemam, był bóg bogactwa, jak w Helladzie Ceres, jemu zaś niemądrzy dziękczynienie za bogactwo wznoszą w ten czas, gdy mają nadejść żniwa. Ów opis należy uznać za wiarygodny, gdyż jest wielokroć poświadczony i uzupełniony przekazami etnograficznymi z całej Rusi.

Trzonem obrzędu Kupały są ogniska i rytualne tańce kobiece wokół nich, najczęściej nazywane sobótkami (o czym będziemy pisać osobno). Tym tańcom towarzyszyły oczywiście pieśni, których analiza na podstawie materiału rosyjskiego, wykazuje archaiczność struktury muzycznej i zazwyczaj nastrój powagi oraz smutku, słowa tych pieśni natomiast zazwyczaj są radosne. Owe melodie wykazują zbieżność melodyczną z pieśniami noworocznymi. Śpiewające kobiety przepasane były bylicą piołunem, którą to roślinę uważano za zioło magiczne. Śpiewane pieśni zawsze zawierały motyw słońca oraz niezrozumiałe słowa, wypowiadane przez maga podczas zaklinania. Obowiązkowo musiały też dotyczyć swatania młodych.

Skakanie pojedynczo lub parami przez ogień należy do powszechnego rytuału, podczas gdy najlepiej w folklorze ukraińskim, białoruskim i rosyjskim zachował się obyczaj palenia słomianej kukły, na Białorusi zwanej Marą, gdzie indziej ukwieconej głowy końskiej lub krowiej, albo też koła na żerdzi – to symbol słoneczny – czy wysoko zatkniętej kępy siana. Jako przeciwstawny element w dwoistym widzeniu przyrody woda służyła na Białorusi także i w to święto do topienia Mary lub Kupały bądź głowy końskiej lub krowiej. Obrzęd wody polegał na puszczaniu wianków i zbieraniu ziela. Nasycenie tej nocy dziwnością prowadziło do orgiastycznego zachowania młodych uczestników, aż do kazirodztwa, jeśli wierzyć niektórym pieśniom kupałowym z Białorusi o miłości brata i siostry, zamienionych w zioła lub kwiaty.

Trudno powiedzieć, że cały ten zespół obrzędów uległ swoistej mitologizacji wokół samego Kupały. Etymologia ludowa na Białorusi wiąże to imię z wodą i kąpielą. Dochodziło do personifikacji nazwy obrzędowej, w formie starszej jako Kupała, w nowszej jako Iwan. Być może jak twierdzą Ivanov i Toporow, parę z Kupałą stanowi Mara, byłoby to zamierzchłe świadectwo dualistycznego mitu brata i siostry, ognia i wody.

Źródła: A. Gieysztor, Mitologia Słowian.
A. Bruckner, Mitologia słowiańska i polska.

 

Ostatni poganie Europy. W tej krainie wyznawcy tradycyjnych kultów przetrwali tysiąclecia, aż do dzisiaj

Źródło artykułu: ciekawostkihistoryczne.pl

Rodzimowierstwo przeżywa bezprecedensowy renesans. Niewiele jest jednak miejsc, w których wiara przodków przetrwała. A nie tylko – została po czasie, w wątpliwy zresztą sposób, zrekonstruowana. Zdaniem wielu specjalistów ta społeczność to ostatni taki przykład.

Mari_Native_Faith_symbol-340x340.jpgO mieszkańcach Mari El, małej autonomicznej republiki na wschodnim krańcu europejskiej części Federacji Rosyjskiej, mówi się, że są ostatnimi autentycznymi poganami w Europie. Według ankiety przeprowadzonej w 2012 roku do wyznawania rodzimej religii przyznaje się 6% ludności krainy. Procent może niezbyt imponujący – ale imponuje na pewno to, że wierzenia Maryjczyków, zwanych dawniej także Czeremisami, pozostały od tysiącleci praktycznie nienaruszone. Miejscowi wciąż modlą się w świętych gajach, wzywają na pomoc Kugu Jumo – Wielkiego Boga i składają jemu i innym bóstwom ofiary ze zwierząt, produktów zbożowych, a także miodu, piwa i wódki.

Biorę do ręki miseczkę z rozgotowanym jęczmieniem. Wsuwam palcami do ust miękką, ciepłą od spodu maź i jem. W myślach wypowiadam źródlane słowa, słowa dziękczynne, ogólną modlitwę. Najpierw modlę się do Osz Kugu Jumo, potem do Ketše Avy, Matki Słońce, następnie do Tlze Avy, Matki Księżyc, Vyd Avy, Matki Wody, nosicieli słów i do wszystkich ziemskich białych bogów, których pamiętam.
Jednocześnie powoli rozgniatam bezzębnymi dziąsłami grudki rozgotowanego jęczmienia. Ważne, aby zjeść wszystko, co się przyniosło. Niczego nie wolno zostawić, aby nikt się nie dowiedział, kto przyniósł dary.
Modlitwa Elny ze wsi Ławra opublikowana w książce Ćma, Katja Kettu

Mari_karts.jpg
Wierzenia Maryjczyków oparły się wpływom tak chrześcijaństwa, jak i komunizmu. Na zdjęciu maryjscy kapłani około 1930 roku (źródło: domena publiczna).

Pięćset lat w ukryciu

Jakim cudem Maryjczycy oparli się chrystianizacji, która objęła przecież całą Europę? Częściowo, jak podkreśla badający ich historię profesor Ksenofont Sanukov, zawdzięczają to relatywnemu odosobnieniu Mari El. Ale dla tego niewielkiego narodu wiara stała się też jednym z głównych symboli własnej tożsamości. Opór przeciw chrześcijaństwu był jednocześnie oporem przeciw rosyjskiemu zwierzchnictwu, które Czeremisi, wcześniej praktycznie niezależni (choć płacili trybut Tatarom), musieli uznać już w połowie XVI wieku.

Trzeba zresztą przyznać, że akcja chrystianizacyjna, prowadzona przez Rosjan, nigdy nie była szczególnie intensywna. Rodzima wiara w Mari El nie była tępiona ogniem i mieczem, jak na ziemiach Prusów, gdzie krucjatom przeciwko poganom towarzyszyły jeszcze na dodatek akcje kolonizacyjne i przesiedleńcze. Rosjanie przekonywali do przyjęcia chrztu raczej za pomocą… ulg podatkowych.

Prawo chrześcijan do niepłacenia podatków powodowało konwersje „taktyczne”. I pozorne, nawet jeśli pod koniec XIX wieku do Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego należało już prawie trzy czwarte Maryjczyków. Odbębniali oni po prostu cotygodniową mszę, a modlić się „naprawdę” chodzili nadal do lasów.  Jeśli przestaniemy chodzić do lasów, cały lud zginie – mówili.

Ze swojej strony wysiłki, by nawrócić upartych mieszkańców nadwołżańskiej republiki, podejmowało także prawosławne duchowieństwo. Odmawiano modlitwy na sposób pogański. Próbowano też identyfikować chrześcijańskie postacie z maryjskimi bożkami i siłami nadprzyrodzonymi. Wszystko na nic.

Tak Czeremisi przechowali się do wieku XX. To on przyniósł małemu narodowi największe straty kulturalne. W latach 30. bolszewicy zlikwidowali praktycznie całe pokolenie maryjskiej inteligencji. Był to dla narodowej tożsamości i kultury ogromny cios. Podtrzymywana przez lud religia także zresztą ucierpiała. Podczas wielkiej wojny ojczyźnianej Rosjanie wycięli na opał dęby i jarzębiny w nowym, należącym do wsi gaju ofiarnym – relacjonuje Elna.
Wyznawcy Kugu Jumo postąpili więc, jak wszyscy pozostali wierzący, zwalczani na równi przez komunistów. Zeszli do podziemia i czekali na lepsze czasy. Powrócili, gdy tylko za rządów Gorbaczowa prześladowania ustały.

Вид_с_дороги._Сзади_река_Малая_Кокшага-600x450.jpg
Maryjscy rodzimowiercy modlą się głównie wśród drzew, w świętych gajach. Na zdjęciu las dębowy niedaleko stolicy republiki, Joszkar-Oły (zdj. Badanovalexandr, lic. CC BY-SA 4.0).

Starzy i nowi poganie

Co jednak najbardziej zaskakujące, lata 90. przyniosły nie tylko odrodzenie rodzimej religii Mari El, lecz także… rozkwit wierzeń pogańskich tak na Starym Kontynencie, jak i w Ameryce Północnej. Maryjczycy może są jedynymi, u których rodzima wiara zachowała ciągłość od stuleci. Ale na pewno nie są w Europie odosobnieni.

Badacz współczesnych pogan, Michael F. Strmiska, podaje, że w 2001 roku ilość wyznawców religii Wicca, druidów i pogan w samych Stanach Zjednoczonych szacowano na ponad 300 tysięcy.  Pogaństwo jest tam uznawane za jedną z najszybciej rosnących w siłę religii. Dla Europy podobnych statystyk póki co brakuje, ale nie ma wątpliwości, że przedstawiciele poszczególnych grup są coraz bardziej widoczni.

Niektórzy neopoganie opierają się na nurtach uniwersalistycznych. Są to na przykład sięgający do najróżniejszych starożytnych inspiracji wiccanie, poganie wskrzeszający czarownictwo, druidzi czy szamani. Inni natomiast możliwie wiernie rekonstruują wierzenia przedchrześcijańskie z terenów, które zamieszkują.

Do nich należą także polscy rodzimowiercy, tu i ówdzie pojawiający się już od czasów romantyzmu, ale swój rozkwit przeżywający mniej więcej od lat 90. XX wieku. Niezależnie jednak od tego, czy są zorientowani lokalnie, czy globalnie, wszyscy podkreślają swoje zakorzenienie w tradycji i kulturowym dziedzictwie. Tak piszą o sobie na przykład członkowie Międzynarodowej Federacji Pogańskiej:

Pogaństwo to duchowość, która sięga korzeniami starożytnych religii natury z całego świata. Zasadniczo zakorzenione jest w starych religiach europejskich, chociaż niektórzy wyznawcy cenią też rdzenne wierzenia innych krajów. Podobną wiarę w świętość wszystkich rzeczy można znaleźć na całym świecie.

Poganie uważają ją za swoje dziedzictwo, zachowując wierzenia i wartości swoich przodków w formie dostosowanej do wymogów współczesnego życia. Celebrują świętość przyrody, czcząc boskość we wszystkim; wielkiego, niepoznawalnego ducha przenikającego wszechświat, ten widzialny i ten niewidzialny.

1280px-Hellen_ritual_2-600x450.jpg
W ostatnich dekadach odradza się zainteresowanie wierzeniami przedchrześcijańskimi. Odżyła też… religia starożytnej Grecji. Na zdjęciu jeden z helleńskich rytuałów, rok 2007 (zdj. YSEE, lic. CC BY 2.0).

Maryjczycy w centrum uwagi

Nic dziwnego, że na tle tego pogańskiego odrodzenia o „autentycznych” poganach, czyli Maryjczykach, stało się szczególnie głośno. Dowodem wzmożonego zainteresowania zapomnianym dotąd narodem jest między innymi film „Niebiańskie żony Łąkowych Maryjczyków” w reżyserii Alexeya Fedorchenki. Komediodramat rosyjskiego twórcy został nawet w 2013 roku nagrodzony Grand Prix na wrocławskim festiwalu Nowe Horyzonty.

Galina Shkalina, badaczka mentalności i światopoglądu maryjskiego, zauważa, że pojawia się przy tym tendencja do idealizacji wierzeń Czeremisów. Religię, tak jak i ich sposób życia, przedstawia się nie tylko jako „prawdziwe” i „oryginalne”, ale także jako pokojowe, bezkonfliktowe i zgodne z naturą. Tymczasem prawda jest taka, że także rodzime wierzenia Mari El w ciągu setek lat ewoluowały. Obecne ożywienie oznacza zaś nie tylko kontynuację tego, co było. Mieszczą się w nim także maryjscy artyści, którzy rozwijają tak zwany „etnofuturyzm”.

Skąd ten nacisk na autentyczność? Odrodzenie wierzeń pogańskich, a wraz z nim zainteresowanie nieco ponad półmilionową grupą Maryjczyków, to jedna z prób znalezienia przez Europejczyków własnej tożsamości w świecie, w którym dotychczasowe pewniki zaczynają się chwiać.

Neopoganie, niezależnie od tego, czy sięgają po tradycje kosmopolityczne, czy nacjonalistyczne, szukają swoich korzeni. Jest to dla nich, jak wyjaśnia antropolożka Kathryn Rountree, część projektu tożsamościowego i wyrażania wartości, część tworzenia dla siebie pozytywnej, dającej siłę tożsamości w świecie takim, jak go rozumieją i doświadczają.

Europejczyków, pochłoniętych wynajdywaniem dla siebie coraz to nowych tradycji, mieszkańcy Mari El najbardziej fascynują z jednego powodu. Maryjczycy niczego wynajdywać nie muszą.

 

kugu-jumo.jpg
Pewne elementy wierzeń maryjskich pozostają niezmienne od tysiącleci. Ilustracja przedstawia współczesne wyobrażenie najwyższego boga mitologii Czeremisów, Kugu Jumo, z maryjskim mężczyzną (rys. Нуриев Рустам, źródło: domena publiczna).

Bibliografia:

  1. Katja Kettu, Ćma, Świat Książki 2017.
  2. Międzynarodowa Federacja Pogańska, Czym jest pogaństwo?, PaganFederation.org.]
  3. Wojciech Górecki, Dzieci Boga Kugu Jumo, „Tygiel Kultury” nr 7-9 (67-69) 2001.
  4. Thomas A. Sebeok, Frances J. Ingemann, Studies in Cheremis: The Supernatural, Wenner-Gren Foundation for Anthropological Research Inc. 1956.
  5. Ksenofont Sanukov, Stalinist Terror in the Mari Republic: The Attack on ‚Finno-Ugrian Bourgeois Nationalism’, „The Slavonic and East European Review”, t. 74, nr 4 (1996).
  6. Marceli Kosman, Zmierzch Perkuna, czyli ostatni poganie nad Bałtykiem, Książka i Wiedza 1981.
  7. Handbook of Contemporary Paganism, ed. Murphy Pizza, James R. Lewis, Brill 2009.
  8. Cosmopolitanism, Nationalism and Modern Paganism, ed. Kathryn Rountree, Palgrave Macmillan 2017.
  9. Modern Paganism in World Cultures. Comparative Perspectives, ed. Michael F. Strmiska, ABC Clio 2005.
  10. Johanna Laakso, Review: Mari und Mordwinen im heutigen Russland: Sprache, Kultur, Identität, „Anthropological Linguistics”, t. 49, nr 2 (2007).

Źródło artykułu: ciekawostkihistoryczne.pl

Autor: 24.03.2017 | Autor:

Brzoza która leczy

To jedno z piękniejszych polskich drzew. Dla Słowian było święte. Wiele wieków temu odkryli, że leczy ciało. Swe największe skarby brzoza daje nam wczesną wiosną.

Drzewo to żyje najwyżej sto kilkadziesiąt lat. Nie ma w sobie ani dostojeństwa ani długowieczności dębu, ale było obiektem kultu starożytnych Celtów i Słowian. Uważali brzozę za święte drzewo, symbol Matki Ziemi, wieczności i mądrości. Dziś pozostałością tych wierzeń jest obyczaj dekorowania brzozowymi gałązkami ołtarzy w Boże Ciało. Ludzie już dawno zauważyli, że brzoza leczy. Z kory pozyskiwano cenny dziegieć, zwany niekiedy smołą. Ma właściwości złuszczające, antyseptyczne, przeciwzapalne. Stosuje się go jeszcze czasem w naturalnej terapii chorób skórnych, np. trądzika czy łupieżu.

o.21079.jpg

Sok z brzozy

To największy skarb z tego drzewa, zwany oskołą. Sok zbiera się wiosną, w marcu lub kwietniu, zanim drzewo zacznie puszczać pąki. Potem bowiem oskoła nabiera nieprzyjemnego smaku. Stwierdzono, że najlepszy i najsmaczniejszy sok można uzyskać po długich i mroźnych zimach z drzew rosnących w skalistych i suchych miejscach. Nawierca się pień drzewa, lub wbija się w niego patyk i zbiera wypływający płyn. Z jednej brzozy można bez szkody dla drzewa pozyskać od kilku do kilkunastu litrów soku. Gdy już go zbierzemy, zatykamy rankę na pniu, np. patykiem. Pozyskaną oskołę (bzowinę) można zabezpieczyć przed zepsuciem dolewając trochę spirytusu. W soku brzozowym są cukry naturalne (glukoza i fruktoza), kwasy organiczne (cytrynowy i jabłkowy), sole mineralne (związki potasu, magnezu, fosforu, wapnia, żelaza oraz miedzi), aminokwasy, peptydy, wit. C, a także wit. z grupy B. Oskoła zawiera związki pobudzające wydalanie moczu, a wraz z nim jonów sodu, chloru i kwasu moczowego. Wypłukuje więc złogi z przewodów moczowych zapobiegając tworzeniu się kamieni. Wspomaga leczenie stanów zapalnych nerek, pęcherza moczowego oraz skazy moczanowej (dny). Wzmacnia organizm, reguluje przemianę materii, odtruwa i wspomaga leczenie obrzęków sercowo-naczyniowych, a także odżywia włosy oraz wybiela piegi. Świeży sok działa też umiarkowanie przeczyszczająco. Należy go pić na surowo, 1/2–2 szklanki rano i wieczorem przez 15–20 dni. Kurację można powtarzać co rok. Przy schorzeniach wątroby lekarze medycyny naturalnej zalecają picie 20–25 kropli soku dziennie. Nie należy go podgrzewać, gdyż traci właściwości lecznicze. Przefermentowaną bzowinę można także pić jako smaczny wzmacniający i orzeźwiając napój.

Brzoza.JPG

Czarna huba brzozowa

Na pniach brzozy rośnie dziwnie wyglądająca, czarnobrunatna, podobna do bryły żużlu, narośl. To huba brzozowa czarna, zwana czyrem brzozem. Narosty tworzy nadrzewny grzyb – włóknouszek ukośny (Inonotus obliquus). Atakuje zraniony lub osłabiony fragment brzozy. Podobno już w XII wieku wykorzystywano lecznicze właściwości huby brzozowej na Rusi i Syberii. W medycynie ludowej stosowano wywar z tego grzyba znany pod nazwą czaga-chaga. Leczniczy preparat z huby czarnej, w postaci skoncentrowanego wyciągu, jest nadal stosowany w medycynie naturalnej. W Polsce polecają go w szeregu terapii bonifratszy. Huba czarna działa leczniczo w chronicznym nieżycie żołądka, atonii przewodu pokarmowego, wrzodowej chorobie żołądka i dwunastnicy, polipowatości żołądka i jelit, chorobach wątroby i śledziony, w kłopotach z przemianą materii (w tym z gospodarką lipidową) i problemach dróg żółciowych. Substancje bioaktywne z huby obniżają stężenie cukru we krwi. Stymulują też układ odpornościowy i pobudzają organizm do produkcji interferonu. Dzięki temu huba działa przeciwwirusowo, przeciwzapalnie i przeciwbakteryjne. Stosuje się ją w terapii np. przeziębień czy opryszczki oraz schorzeń wirusowych powikłanych zakażeniami bakteryjnymi. Szereg danych wskazuje na możliwość stosowania preparatów z huby w prewencji i leczeniu chorób nowotworowych oraz zapobieganiu negatywnym skutkom np. po radioterapii. Badania naukowe wskazują, że huba czarna wpływa na funkcjonowanie układu nerwowego – aktywizuje procesy przebiegające w korze mózgowej. To odkrycie spowodowało, że lekarze medycyny naturalnej stosują hubę np. w terapii zaburzeń pamięci. Ze względu na jej właściwości uspokajające, odnawiające siły witalne i zapobiegające bólom głowy hubę brzozową można też pić jako herbatkę.

285875743.jpg

Liście brzozy

Niezwykłym surowcem zielarskim są liście brzozy (Folium Betule). Zawierają liczne bioaktywne substancje: saponiny, flawonoidy, kwasy organiczne, żywice, garbniki, wit. C, nieco olejku. Liście brzozy, tak jak sok, zbiera się wiosną i suszy w temperaturze około 40 st. C. Lekarze medycyny naturalnej stosują wodne oraz wodno-alkoholowe wyciągi z liści brzozy jako znakomity środek o działaniu wzmagającym wydzielanie moczu i potu. Dzięki tym właściwościom usuwany jest chlorek sodu oraz szkodliwe produkty przemiany materii. Terapia wyciągami z liści brzozy odkaża drogi moczowe i odtruwa organizm. Mają one także właściwości przeciwobrzękowe oraz przeciwartretyczne. Badania ostatnich lat pokazały, że w liściach brzozy znajdują się substancje o działaniu przeciwzapalnym i przeciwbólowym. Stosuje się więc je m.in. do usuwania piasku moczowego, w rozkruszaniu kamieni nerkowych czy leczeniu stanów zapalnych dróg moczowych. Ważną właściwością preparatów otrzymanych z liści brzozy jest to, że nie drażnią one nerek i pęcherza. Niektórzy lekarze medycyny naturalnej stosują liście brzozy także w terapii stanów zapalnych gruczołu krokowego oraz w terapii chorób reumatycznych i dny. Liście regulują również przemianę materii. Jako lek moczopędny i napotny, napar z liści brzozy pije się kilka razy dziennie małymi porcjami. Polecane jest również profilaktyczne i lecznicze picie herbatki z liści brzozowych (2 łyżki rozdrobnionych liści zalanych 1 szklanką wrzącej wody, parzonych pod przykryciem przez ok. 30 minut). Liście brzozy wchodzą w skład stosowanych od lat mieszanek ziołowych – Urosan, Urogran, Remosan oraz ziołowej pasty leczniczej Fitolizyny. Preparaty z liści brzozy stosuje się też w kosmetologii. Szampon do włosów normalnych i suchych z ekstraktem z liścia brzozy poprawia kondycję suchych włosów, nadaje im miękkość i elastyczność. Pączki brzozy Zbiera się je zimą i wczesną wiosną. Zawierają wiele aktywnych biozwiązków, np. żywice, saponiny, trójpenteny, kwas salicylowy, olejek eteryczny, witaminy i fitohormony. Wyciągi z pączków brzozowych działają podobnie jak liście: moczopędnie, przeciwreumatyczne przeciwzapalnie, napotnie i przeciwgorączkowo. Leczenie za pomocą pączków roślin nazywane jest gemmoterapią. Preparaty z pączków brzozy stosowane są w leczeniu zaburzeń urologicznych (skąpomoczu, kamicy moczowej), obrzęków różnego pochodzenia, w schorzeniach reumatycznych, i metabolicznych, np. w dnie, oraz w terapii schorzeń dermatologicznych (np. przy wypadaniu włosów i łuszczycy). Przetwory z pączków brzozowych można stosować też zewnętrznie, np. w stanach zapalnych błon śluzowych – spojówek czy odbytu. Pączki brzozy są stosowane w kosmetologii. Toniki, maceraty czy napary odkażają, wybielają i ujędrniają skórę. Miód naturalny z dodatkiem pączków brzozy oraz alkoholu zielarze stosują w terapii wzmacniającej i odtruwającej organizm.

1024px-Illustration_Betula_pendula0.jpg
Źródło: http://aptekajagiellonska.pl/uploads/files/brzoza-ktora-leczy.pdf

Jare Święto – Lancor

jaryc582o

Błogosławieństwo wiosny już jest z nami,
cudną równonoc oglądać będziemy

Marzanna do snu ułożona pieśnią Swaroga i Jaryły,
odegnana daleko poza widzialny i niewidzialny świat

Jaryle, co dzierżysz w ręku snop żyta i pszenicy,
co dzierżysz w ręku głowę – niech twe rodzące się kwiaty
i liście dębów, klonów, wierzb i brzóz dotkną powietrza,
by ono nas wiosny ciepłem kojącym darzyło

Jaryle, niech twe zboża wzrastają do góry jakby sosnowy bór,
by mącznymi potrawami cieszyć nasze oczy, nasze usta

Swarogu, twa słoneczna tarcza niech broni siebie
i nas przed szaroczarnymi chmurami, przed deszczem,
by był krótki i nasycał mokoszową ziemię,
by nie dokuczał naszym zagrodom, ciałom i umysłom

Niech nasze święte lasy, co drogim skarbem są,
szlachetnymi metalami naszych dusz,
płomiennej radości użyczają,
by smutkiem, rozpaczą i zgryzotą pogardzały,
by przemówiły do nas dobrą radą duchową

Krew naszej ziemi niech płynie,
pokonawszy lodowe kry zimy,
by pobudzały nasze myśli i czyny do dobra,
wiecznego i nieskończonego.

Mamuny – Bestiariusz Słowiański

Przypominamy, że na stronie LEGENDARZ.pl można zakupić wszystkie części Legendarza z autografem i odręcznym rysunkiem współautora ilustracji Pawła Zycha. Oraz przeczytać o najnowszych historiach z Bestiariusza.

A dzisiaj o mamunach, dziwożonach i innych postaciach legend ludowych.

8-MAMUNY-TWARZE-copy-e1452765771834.jpg

Olbrzymie, nieprzebyte puszcze i pradawne bory świata Legendarza zamieszkują dzikie plemiona mamun zwanych też przez lud boginkami lub dziwożonami.

Olbrzymie, nieprzebyte puszcze i pradawne bory świata Legendarza zamieszkiwały dzikie plemiona mamun zwanych też przez lud boginkami lub dziwożonami. Dzieliły się one na niewielkie grupy rodowe liczące po kilkadziesiąt osobników. Zamieszkiwały w nadrzewnych wioskach rozsianych w najmniej dostępnych częściach lasu.

mamnuny-lowczynie-copy-e1452460727101

Wygląd, ubiór i broń

bron-copy-e1452460658356Mamuny były nieco niższe od człowieka, za to dużo bardziej od niego umięśnione. Wydłużony, beczkowaty korpus, mocne, niemal sięgające ziemi ramiona, przygarbiona sylwetka i krótki krępy kark nadawały im masywności. W kanciastej czaszce pod niskim masywnym czołem błyszczały bystre oczy. Pokrywająca całe ciało gęsta sierść na głowie przechodziła w kudłatą, skołtunioną grzywę. Grube i gęste futro zapewniało mamunom doskonałą ochroną przed mrozem, zasadniczo nie potrzebowały więc one ubrań. Ich strój ograniczał się do krótkich spódnic, czy też raczej przepasek biodrowych, wcale nie osłaniających górnej części ciała. Zrodziło to wśród innych ras cały szereg krzywdzących dowcipów o mamunich piersiach – długich obwisłych workach, którymi rzekomo miały ubijać pranie, czy zarzucać je sobie w czasie biegu na plecy.

Mimo wątpliwej urody (a może właśnie dlatego) dziwożony nie stroniły od przyozdabiania swych włochatych ciał wszelaką biżuterią. Uwielbiały zakładać kościane kolczyki , naszyjniki z drewna i piór, wisiorki z jelenich rogów i kolorowych kamyków oraz skórzane bransolety. Ozdoby te poza funkcją estetyczną spełniały też zadania magiczno – ochronne.

Mamuny jak większość Starych Ras unikały żelaza, którego dotyk palił je żywym ogniem. Z tego powodu rynsztunek którego używały wykonany był tylko z naturalnych, dostępnych w najbliższym otoczeniu, materiałów Podstawową bronią dziwożon był długi łuk cisowy w którego obsługiwaniu ćwiczyły się od dziecka. Jak głosi plotka najlepsze potrafiły jedną strzałą strącić dwa jeżyki w locie. I to stojąc tyłem do celu. Ponadto zwierzęco mocne ramiona z łatwością były w stanie naciągnąć łęczysko zdolne przenieść pocisk  na zawrotną odległość dwustu kroków. Do arsenału dziwożon należała również włócznia zakończona ostrym kamiennym ostrzem, oraz krzemienny nóż z rączką wykonaną z drewna lub rogu jelenia. W walkach wojowniczki używały też masywnych maczug oraz kościanych utwardzanych w ogniu ostrzy. Mamuny nie zakładają żadnego rodzaju zbroi, gdyż ta krępowałaby ich ruchy i utrudniała wspinanie się na drzewa.

Siedziby

wioska-mamun-copy-e1452460605197Mamuny choć mocno już przetrzebione, były dość powszechnie spotykane były na terenie prawie całego kraju. Wyjątek stanowiły  regiony północne, gdzie dziwożony zupełnie wyginęły. Natomiast w pozostałych częściach Królestwa w pobliżu niemal każdej wioski widywano dziwożony. O wyglądzie ich domostw wiemy od porwanych kiedyś przez leśnych ludzi wieśniaczek, którym udało się zbiec. Mamuny zawsze lokowały swoje osady w głębi lasów z dala od dróg i wydeptanych przez człowieka ścieżek. Miejscem centralnym wioski zostawał zazwyczaj olbrzymi rozłożysty pień dębu, który to dziwożony uważały za święte drzewo. Na potężnych konarach, wysoko nad ziemią, budowały górną osadę – system połączonych ze sobą z pomocą kładek solidnych pomostów. Nie prowadziły do nich żadne schody, ani drabiny, a dostać się tam można tylko po spuszczanych z góry linach, co skutecznie zabezpieczało przed dostępem wrogów. Na platformach boginki stawiały następnie swoje okrągłe drewniane chaty z dachami krytymi gontem.

detal-copy-e1452460700447Sztuka snycerska stała niegdyś u dzikich plemion  na mistrzowskim poziomie, a ich domostwa były gęsto przyozdobione płaskorzeźbami. Obramienia drzwi i okien, słupy, belki, pazdury i śparogi – każdy detal stanowił małe dzieło sztuki. Dominowały motywy zwierzęco – roślinne, oraz ornamentyka runiczno – magiczna. Mamuny wierzyły, że znaki te chroniły domostwo przed złymi mocami. Wnętrza chat urządzone były dużo skromniej – całe umeblowanie sprowadzało się do kilku drewnianych zydli i ław ustawionych wokół umiejscowionego centralnie paleniska. Jedyne urozmaicenie stanowiły wiszące na ścianach kolorowe kobierce. Mamuny słynęły bowiem ze zdolności tkackich i często wymieniają swoje wyroby u ludzi na pożywienie.

Oczywiście ilość miejsca w górnej osadzie była ograniczona, dlatego mieszkały tam tylko uprzywilejowane członkinie plemienia. Cała reszta stawiała swoje chaty na ziemi, w cieniu świętego drzewa. Proste i skromne chałupy rzemieślniczek i pasterek, warsztaty tkackie i rzeźnicze oraz budynki gospodarcze rozkładały się wokół pnia nierównym okręgiem tworząc dolną osadę . Nie była ona w żaden sposób fortyfikowana, a w razie niebezpieczeństwa wszyscy mieszkańcy chronili się w koronie drzewa.

Wokół wioski rozlokowane były zagrody dzikich jeleni, saren i zajęcy, poletka leśnych jagód i malin, a przede wszystkim zagony słodyczki – źródła podstawowego pożywienia mamun. Słodyczka, zwana też przez ludzi cygańską lukrecją to popularny gatunek paproci, która posiada niezwykle pożywne słodko – gorzkie kłącza. Roślina ta rosła w lasach całego Królestwa, można ją było zbierać cały rok i suszyć dzięki czemu mamuny zimą uzupełniały swoją mięsną dietę.

W czasach pogańskich, kiedy puszcza pokrywała większą część Królestwa ludzie darzyli zamieszkujące je licznie mamuny nabożną czcią uważając je za wysłanniczki leśnych bóstw.

CHRAM-copy-e1452765001363.jpg

 Historia mamun

Oj brzydka boginka
Dawniej świątkowała
Tera już nie będzie
bo w d.. dostała 1

1 Fragmenty przyśpiewki ludowej pochodzą z książki” Lud. Radomskie” O. Kolberga, Kraków 1887

chram-copy-e1452765001363W czasach pogańskich, kiedy puszcza pokrywała większą część Królestwa ludzie darzyli zamieszkujące je licznie mamuny nabożną czcią uważając je za wysłanniczki leśnych bóstw. Odwiedzali ich gontyny, składali stosowne ofiary i wraz z dziwożonami modlili się do Leszego, Puszczawika i innych pogańskich bożków. Świątynie takie stały zawsze nieco na uboczu, najczęściej na trudno dostępnym uroczysku. Na znak poddaństwa każda ludzka wioska zobowiązana była corocznie oddać mamunom na wychowanie jednego noworodka. Dziecko takie gdy podrosło, zostawało dożywotnio służącym w jednej z mamunich społeczności.

Dawniej jej się kłaniali
I my duzi i mali
Teraz na Boginkę
My g.. ciskali 2

2 Fragmenty przyśpiewki ludowej pochodzą z książki” Lud. Radomskie” O. Kolberga, Kraków 1887

Jednak nadszedł dzień Chrztu, gdy mieszkańcy Królestwa porzucili dawne wierzenia i przyjęli katolicyzm Obalono pogańskie posągi, ścięto święte drzewa i przepędzono precz mieszkające pod nimi demony. Ludzie przestali pielgrzymować z obiatami do leśnych chramów. Mamuny uznały to za zdradę siły natury, zakipiały nienawiścią i chęcią zemsty. Od tego czasu każdego napotkanego w lesie mężczyznę mordowały okrutnie, kobiety zaś porywały w niewolę . Nadal też pobierały, choć już siłą „należną im ” ofiarę z noworodków. Jednak ludzie szybko nauczyli się w jaki sposób z pomocą nowej wiary chronić siebie i swoje potomstwo. Dodatkowo coraz skuteczniej wypalano i karczowano lasy zabierając zamieszkującym je stworzeniom miejsce do życia. Coraz mniej było przetrzebionej na skutek polowań zwierzyny tak ,że wkrótce mamunom głód zajrzał boginkom w oczy. Wiele z nich wyginęło, a te które przetrwały zamknęły się w małych, odciętych od świata osadach. Co gorsza rodziło im się coraz mniej dzieci, a te które przychodziły na świat były słabe i chorowite. Zwłaszcza samce rodziły się mocno zdegenerowane i fizycznie zdeformowane. Działo się tak na skutek nieuniknionego dla małych społeczności wsobnego chowu. Dla ratowania sytuacji mamuny nadal kontynuowały proceder wykradania ludzkich dzieci, które po dorośnięciu miały stanowić dla szczepu zastrzyk „świeżej krwi”.

Za stodołą za nasą
Boginki się kramasą
Jedna drugiej wyrwała
Do koszyka schowała 3
3 Fragmenty przyśpiewki ludowej pochodzą z książki” Lud. Radomskie” O. Kolberga, Kraków 1887

Po latach dziwożony stanowiły już tylko blade odbicie swej dawnej potęgi. Choroby i plaga bezdzietności poczyniły wśród nich prawdziwe spustoszenie. Część z tych które przetrwały przełknęła dumę i zaoferowała ludziom swoje usługi, część starała się im schodzić z drogi, ale były też i takie które nadal walczyły. Te bywały groźne dla samotnie pracujących w polu chłopek, pasterzy i zabłąkanych wędrowców. Wszystkie natomiast mamuny nadal próbowały wykradać chłopskie dzieci, co przy wzroście ludzkiej populacji nierzadko im się udawało. W swoich działaniach posługują się czasem czarną magią i pomocą sił piekielnych. Nigdy natomiast nie dotykały osesków już ochrzczonych. W miejsce uprowadzonego niemowlaka mamuny do kołysek podrzucały własne chorowite szczenięta stanowiące w ich mniemaniu ciężar dla społeczności.

Podrzutek taki nigdy nie stanowił dla nowych rodziców specjalnej pociechy.

„Był to jednak brzydki, chudy i nieustannie wrzeszczący bachor, nijak mający się do pulchnego aniołka, którego matka pozostawiła na chwilę bez opieki. Cóż, że podmieniec nie odziedziczał po mamusi kłów i futra, kiedy wyrastał na głupkowatego, złośliwego i ponurego człowieka. Dużo spał, często jadł i nie był zdatny do żadnej roboty. W czasach, gdy zawód polityka jeszcze nie istniał, była to dla rodziców prawdziwa tragedia. Dlatego starali się oni wymóc na bogince zwrot swojego rodzonego potomka. W tym celu należało położyć odchowanego już podmieńca na kupie gnoju i bić święconą rózgą, aż boginka lituje się nad swoim szczenięciem i weźmie je z powrotem, zwracając przedtem ludzkie dziecko. Co prawda mamuna zazwyczaj nie przychodziła, ale regularnie powtarzana operacja dawała zadziwiające rezultaty… Traktowany mokrą witką nastolatek odmieniał się wewnętrznie – przestawał się lenić i kraść, nabierał szacunku do starszych, łapał się każdej roboty i z czasem wyrastał na wartościowego człowieka. Nie na darmo bowiem mówi Księga Przysłów: „Nie kocha syna, kto rózgi żałuje, a kto kocha go – w porę go karci” (Prz. 22:15 BT).”

„Bestiariusz słowiański”

Rzadko natomiast udawało się ludziom odzyskać swoje dziecko. Kiedy jednak tak się stało, odebrany mamunom „zwrotek” przejawiał ponadprzeciętne zdolności umysłowe i często dochodził w społeczeństwie do wysokich i szanowanych stanowisk.

Uwaga treść poniżej jest wymysłem autora.

 Mamuny tworzyły jedyne bodaj w Królestwie społeczeństwo oparte na zasadach matriarchatu. To samice dzierżyły wszystkie ważne społecznie funkcje.

Społeczeństwo

Mamuny tworzyły jedyne bodaj w Królestwie społeczeństwo oparte na zasadach matriarchatu. To samice dzierżyły wszystkie ważne społecznie funkcje. Zostawały wojowniczkami, łowczyniami i strażniczkami chramów, zajmowały się też wypasem dzikiej zwierzymy czy rzemiosłem. One też handlowały z ludźmi (lub też ich zwalczały) przez co wśród tych ostatnich utrwalił się przesąd głoszący że mamuny nie mają samców, a zapładniane są przez wiatr. Jest to oczywiście zupełna bzdura. Samce – bogincarze (zwane też leśnymi diabłami) istniały, choć przyznać trzeba ustępowały swoim żonom zarówno pod względem siły jak i rozumu. Działo się tak, dlatego, że na skutek klątwy, czy też wsobnego chowu nieuniknionego dla małych, odciętych od świata społeczności bogincarze rodzili się najczęściej zdeformowani i upośledzeni na umyśle. Z tego właśnie powodu mamuny wykradały z ludzkich kołysek małych chłopców. Porwani gdy dorastali poza niewolniczą siłą roboczą zapewniali szczepowi świeżą krew.

Kultura i religia boginek oparta była na celebracji sił natury, które tworzyły zamknięty krąg. Motyw koła powtarzał się więc zarówno w ich architekturze jak i w zdobnictwie, czy w tańcach obrzędowych. Te ostatnie mamuny odprawiały w czasie nowiu na polanach lub przyleśnych zagonach wierząc, że dzięki temu księżyc wróci do swej idealnie pełnej formy. Wydeptane całonocnymi harcami ślady ludzie uważali za przeklęte znaki i nazywali je diabelskimi kręgami.

Mamuny nie posiadały nigdy królowych ani wodzów, a codzienną władzę sprasowowały u nich najstarsze członkinie plemienia – matrony. Natomiast najważniejsze dla plemienia decyzje i wyroki zapadają na zwoływanych podczas pełni wiecach, do które dopuszczone były tylko samice. W dość prymitywnych mamunich społecznościach nie wykształcił się dojrzały system stanowy, jednakże z pewnością wyodrębnić można wśród nich grupy mniej i bardziej uprzywilejowane.

Bogincarze -najniżej na drabinie społecznej, jako się już rzekło żyją ludzcy niewolnicy i bogincarze. Mężczyźni dziwożon zajmowali się pracami domowymi, oporządzaniem gospodarstwa i uprawą roślin. Prawie nigdy natomiast nie wychodzili poza obręb osady i niewiele osób miało okazję je widzieć.

Pasterki – zajmowały się hodowlą i wypasem jeleni, łosi, dzików i zajęcy, które stanowiły dla mamun źródło skór, mięsa oraz przędzy. Pasterki doskonale znały zwyczaje wszelkich leśnych stworzeń, stąd przekonanie, iż władały ich językiem. Poza   roślinożercami mamuny trzymywały czasami oswojone wilki i niedźwiedzie, które pomagały im w pilnowaniu inwentarza.

Tkaczki -mamuny, choć same chodziły prawie nagie uwielbiały prząść i tkać. Jako przędzy używały włosia leśnych zwierząt. Zmiękczały je mocząc bardzo długo w rzece i ubijając drewnianymi bijakami. Wykonane przez nich sploty były przez to iezwykle mocne, ale tez zwiewne i delikatne. Stąd dość powszechne wśród ludu przekonanie , że mamuny wytwarzały sukno z pajęczej sieci. Bywa czasem że grupy dziwożon zachodziły nocami do ludzkich wiosek by za odpowiednią zapłatą pomagać tamtejszym gospodyniom prząść len i wełnę.

Piastunki- grupa odpowiedzialna za wychowanie i doglądanie potomstwa, ale nie tylko. Mamuny, nawet te utrzymujące z ludźmi poprawne stosunki czasem wkradały się do wiejskich chat by uprowadzić stamtąd nie pilnowanego oseska w zamian pozostawiając własne, wykoślawione szczenię. Zadanie to wymagało sprytu, zwinności i zdolności bezszelestnego poruszania. Jeśli piastunka dobrze wykona swą misję rodzice porwanego dziecka dopiero po kilku tygodniach zaczynają podejrzewać, że coś z ich pociechą jest nie tak.

Łowczynie -odpowiedzialne za dostarczanie do wioski dziczyzny. Potrafiły bezszelestnie poruszać się po lesie, tropić i doskonale strzelać z łuku. Były też świetnie wyszkolone w walce i miały za zadanie bronić osady i świętych miejsc przed intruzami.

Matrony-najbardziej szanowane były zawsze wśród mamun wiekowe samice dysponujące olbrzymim doświadczeniem i mądrością. Jako że dziwożony nie znały pisma cała ich historia i tradycja zapisana była w pamięci najstarszych członkiń plemienia. Niektóre z nich liczyły sobie grubo ponad dwieście wiosen i stanowiły prawdziwą kopalnię wiedzy dotyczącej każdej dziedziny życia .Nierzadko matrony znały też arkana magii związanej z naturą.

Jędze

jedza-e1452766018380
Jędza, „Bestiariusz słowiański” BOSZ 2012

Zupełnie odrębną grupę stanowiły żyjące samotnie jędze. Były to kapłanki dawnych puszczańskich bożków, które po Chrzcie uciekły do pomocy sił ciemności by oprzeć się chrystianizacji. Dzięki piekielnym sprzymierzeńcom stały się niemal nieśmiertelne i zyskały potężne moce – potrafią latać, zmieniać ludzi w kamień i zadawać uroki na odległość. Jednak za swe zdolności płaciły wysoką cenę – ich ciała, jak wszystkich stworzeń które weszły w spółkę z demonami -uległy potwornym deformacjom. Pod okrywającymi całe ciało płachtami kryły krowie kopyta zamiast stóp, końskie uszy, kły dzika, czy rogi. 7-chata-baby-jagi-copy-e1452766200229Wśród ludzi jędze słynęły ze swych ludożerczych praktyk, a ich przysmak stanowiły podobno zabłąkane w lesie dzieci. Mroczne kapłanki żyły z dala od innych mamun w swoich otoczonych złą aurą chatach. Sadyby te posiadały pewną zadziwiającą zdolność – napędzane czarami potrafiły na własnych odnóżach poczłapać tam gdzie wskazała im gospodyni. Najsłynniejszą ze znanych jędz pozostawała oczywiście legendarna Baba Jaga, o której więcej opowiemy przy innej okazji.

Źródło: Bestiariusz Słowiański

Część 1, http://legendarz.pl/mamuny/
Część 2, http://legendarz.pl/mamuny-ii/
Część 3, http://legendarz.pl/mamuny-iii/

Paweł Zych i Witold Vargas