Olbrzymią osadę sprzed 2 tys. lat odkryli archeolodzy w woj. świętokrzyskim

Olbrzymią osadę sprzed ok. 2 tys. lat odkryli naukowcy w Rzemienowicach (woj. świętokrzyskie). Składało się na nią m.in. kilkaset półziemianek, dziesiątki palenisk i pieców. O znalezisku poinformowali PAP archeolog, Piotr Wroniecki.

Naukowcy odkryli starożytną osadę w 2012 r. w czasie wykonywania z pokładu samolotu zdjęć – na polach obsianych zbożem kolor roślin rosnących nad ukrytymi pod ziemią pozostałościami osady wyraźnie odróżniał się od otoczenia. W ten sposób mogli poznać nawet kształt i rozmiary poszczególnych domostw.

MTAyNHg3Njg,28586077_28585084.jpg
Propozycja rekonstrukcji półziemianki na której pozostałości archeolodzy natknęli się w czasie wykopalisk. Aut. Jędrzej Bulas

„Zarysy półziemianek były tak wyraźne, że już wtedy przypuszczałem, że osada może pochodzić sprzed ok. 2 tys. lat” – powiedział PAP kierownik projektu badawczego, Piotr Wroniecki.

MTAyNHg3Njg,28586077_28585069.jpg
Rozbudowana interpretacja obiektów archeologicznych odkrytych wykonana na podstawie zdjęć lotniczych i badań geofizycznych. Aut. Piotr Wroniecki

W kolejnych latach archeolodzy wykonali szereg innych badań nieinwazyjnych, czyli takich, które nie wymagały przeprowadzenia wykopalisk i naruszenia warstw ziemi. Oprócz badań powierzchniowych polegających na zebraniu z powierzchni zabytków – głównie fragmentów naczyń ceramicznych (na ich podstawie wiek osady określono na od ok. 300 lat p.n.e. – 400 lat n.e.) i kamiennych narzędzi, naukowcy zastosowali również metody geofizyczne (pomiar pola magnetycznego i georadar).

„Dopiero w tym roku na bardzo ograniczoną skalę odbyły się wykopaliska, ale i bez nich z dużym prawdopodobieństwem byliśmy w stanie określić, czym mogły być odkrywane zarysy” – zaznacza Wroniecki. A wszystko to – jego zdaniem – właśnie dzięki zastosowaniu szerokiego spektrum metod nieinwazyjnych.

MTAyNHg3Njg,28586077_28585072
Naczynie odkryte podczas wykopalisk – ma ponad 2 tys. lat. Fot. Jan Bulas

„Sukcesem badań jest nie tyle odkrycie nowej, nieznanej do tej pory nauce osady, co wypracowanie metody, która pozwala stworzyć klucz interpretacyjny do rozpoznania tego typu założeń osadniczych” – podkreślił Wroniecki.

Według części naukowców ten rejon, a co za tym idzie – również i osadę, ok. 2 tys. lat temu mógł zamieszkiwać jeden z ludów germańskich (to z nimi wielu archeologów identyfikuje tzw. kulturę przeworską). Na podstawie źródeł pisanych badacze wskazują, że mogli być to Wandalowie, znani ze złupienia Rzymu.

W czasie wykopalisk kierowanych przez Jana Bulasa z Instytutu Archeologii UJ naukowcy przebadali relikty jednej z półziemianek w Rzemienowicach. Z opisu naukowców wynika, że była to lekka konstrukcja, prawdopodobnie o plecionkowej konstrukcji ścian, dachu wspartym na słupach nośnych (tzw. metoda na sochę i ślemię).

Wroniecki przypomniał, że w ostatnich latach dzięki wykopaliskom ratowniczym przeprowadzonym na trasach przebiegu budowanych autostrad archeolodzy rozpoznali kilka podobnych osad z tego samego okresu. „Dzięki temu mamy świetny materiał porównawczy” – dodał archeolog.

MTAyNHg3Njg,28586077_28585071
Archeolodzy przy pobieraniu próbek do analiz specjalistycznych. Fot. Jan Bulas

Osada zlokalizowana w Rzemienowicach, zdaniem kierownika projektu, doskonale wpisuje się w schemat rozplanowania osad z tego okresu. Wbrew dawniejszym opiniom wsie w tym okresie w cale nie były niewielkie – wręcz przeciwnie. Ta z Rzemienowic może mieć powierzchnię ponad 10 ha. Zdaniem Wronieckiego rozplanowanie osad ma wspólne punkty we wszystkich przypadkach. Oprócz pokaźnych rozmiarów składały się w trzech podstawowych komponentów: półziemianek (ich na nowo odkrytym stanowisku było aż kilkaset), długich domów słupowych i dużych skupisk palenisk. Między półziemiankami znajdowały się również duże piece, zapewne do wypalania naczyń ceramicznych lub wapna.

MTAyNHg3Njg,28586077_28585070
Pozostałości starożytnych domostw, budynków gospodarczych czy pieców widoczne z lotu ptaka jako wyróżniki roślinne – rośliny rosnące m.in. nad pozostałościami po półziemiankach mają inny kolor niż otaczające pola. Fot. Piotr Wroniecki

Badania nieinwazyjne w Rzemienowicach prowadzone były dzięki środkom uzyskanym z Narodowego Centrum Nauki, w ramach konkursu Preludium pt. „Ukryte krajobrazy kulturowe zachodniomałopolskich wyżyn lessowych”. W badaniach brali udział archeolodzy i geofizycy z Polski, Irlandii, Niemiec, Czech i Słowacji.

PAP – Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski

 

 

 

Źródło: http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,459841,olbrzymia-osade-sprzed-2-tys-lat-odkryli-archeolodzy-w-woj-swietokrzyskim.html
Data: 30.09.2017

 

Reklamy

Archeologia a poszukiwacze

Sam prywatnie mam mieszane uczucia co do tej sprawy, bo z jednej strony prawo polskie jest bardzo surowe że to co pod ziemią należy do Państwa Polskiego, a z drugiej strony nie ma wolności wolnych poszukiwań archeologicznych. Należałoby znaleźć złoty środek oraz poprawić kulturę u amatorskich poszukiwaczy. Bo co złego jest z szukaniem metalowych guzików po II WŚ? Albo tych co szukają resztek żelaznych mieczy po bitwie wojów 1000 lat temu? Nic, jeżeli taka osoba mogłaby się pochwalić znaleziskiem bez kary, że zostanie mu przedmiot bez nagrody odebrany. Zarazem że szuka skarbów w postaci złota, a pomijając lub niszcząc bez żadnej dokumentacji jeszcze cenniejsze przedmioty które mogą skrywać dla naukowców dużo więcej informacji niż złota moneta czy zardzewiały mieczyk.

Dlatego wpieram apel archeologów dotyczących nielegalnej degradacji obiektów historycznych oraz często obiektów które są grobami. A nie wiem czy ktoś z tych ludzi chciałby aby w przyszłości ktoś rozkopywał grób ich rodziców, dziadków w poszukiwaniu paciorków?

Niszczenie kurchanów lub innych miejsc gdzie żyli nasi przodkowie 1000 lat temu to zawsze miejsce na znalezienie potencjalnych dowodów na istnienie bardziej rozwiniętej kulturowo cywilizacji niż przedstawiana jest w książkach. Oraz często mogą zostać znalezione figury związane z wiarą przodków które rozwiązują wiele dyskusji.

Archeologia to ciężki zawód, to nie tylko grzebanie w ziemi, ale zawodowi archeolodzy zamiast tępić poszukiwaczy zabytków powinni wchodzić z nimi współpracę bo często to oszczędzi czas i pieniądze obydwóch stron.

normal_e4d3f_wykopaliska_fot._robert_drayton_geograph.jpg
„Burdel macie w tym swoim archeo” cytat z filmu

Dalej przedstawiam apel Stowarzyszenie Naukowe Archeologów Polskich Oddział w Warszawie:

Coraz częściej słyszymy taką narrację:
– mamy spór poszukiwacze – archeolodzy
– archeolodzy bronią swej domeny zarobkowej, a nie dobra zabytku czy też dziedzictwa
– archeolodzy to „beton” nie rozumiejący praw obywateli do zajmowania się poszukiwaniami, itp.

Chcielibyśmy pokazać na przykładzie, czym jest nasza troska o zabytki archeologiczne jako depozytu dziedzictwa społecznego, źródła poznania przeszłości minionej i dlaczego spersonalizowane w pewien sposób problemu masowych zniszczeń zabytków archeologicznych i mówienie przy tym o sporze archeolodzy-poszukiwacze według nas nie dotyczy w ogóle problemu.

Archeolodzy opisali zadokumentowany zabytek z nadzieją, że pozostanie on zasobem dziedzictwa wspólnego. Zatem problem dotyka nie archeologów, mnie, kolegi, profesora czy docenta – w efekcie wszyscy pozbawiani jesteśmy dziedzictwa.
Jeśli Ci którzy dokonali dramatycznych jak widać na zdjęciu zniszczeń, nazywają siebie – poszukiwaczami – to doprawdy niewłaściwe gdyż znamy wiele osób poszukujących naszego wspólnego dziedzictwa w zgodzie z prawem i dla pożytku nas wszystkich.

Nie chodzi tu zatem o spór archeolog-poszukiwacz. Raczej o to, że dewastowane są źródła archeologiczne, historyczne ważne i być może jedyne dla poznania przez nas wszystkich historii czy też okresów wcześniejszych i my o tym mówimy w imieniu – społecznym.
Ogłaszanie, że mamy obecnie spór archeolodzy-poszukiwacze wynika z braku zrozumienia zarówno znaczenia badań naukowych (metodami archeologicznymi), celu poznania i wartości źródeł archeologicznych.

Mamy obecnie, według nas, problem masowego niszczenia źródeł archeologicznych, łamania prawa i braku poszanowania dobra wspólnego.
Zdjęcia przedstawiają zniszczenia dokonane przez nielegalnych poszukiwaczy zabytków na cmentarzysku kurhanowym ludności kultury łużyckiej, znajdującym się w południowej części woj. lubuskiego. zdjęcia z lat 2006-2012, zdjęcia LIDAR ukazujące zniszczenia – dołki czy też „wykopki” z 2011 r. Stanowisko monitorowane obecnie przez archeologów i Policję.

Poniżej komentarze:

J. Dziedzic: Te dewastacje to efekt konserwowania komunistycznego ustawodawstwa według którego każdy artefakt znajdujący się w ziemi jest własnością państwa. Gdyby ustawodawstwo było ucywilizowane a odnaleziony artefakt należał do znalazcy i właściciela gruntu z obowiązkiem wykonania dokumentacji, zgłoszenia nadzorowi i prawem pierwokupu przez państwo to nie mówilibyśmy o dewastacjach a nauka by kwitła.

 

Paweł Zawisza: Nie wiem czy śledzicie grupy ,,hobbystyczne” exploratorów chociaż myślę że tak … Sam jestem członkiem takiej grupy mimo że jestem w sumie dektorysta w spoczynku ze względu na pracę i uwierzcie mi że jest bardzo duża grupa ludzi którzy kochają to hobby ale nie ze względu na przypuszczalnie zyski jakie to ze sobą niesie a sam fakt odkrywania historii i chęć dzielenia się nią z innymi, bo w końcu to przecież o to chodzi by zachowywać tą historię dla pokoleń. Niejedno krotnie administratorzy takiej grupy wrzucają dla pozostałych członków grupy linki z miejscami archeologicznymi z dosadna informacja by unikać tych miejsc w trakcie poszukiwań! Problemem może być na pewno explorator który trafi na stanowisko archeologiczne nie znane dotychczas nikomu ponieważ nieświadomy może niestety zniszczyć cenne przedmioty (najczęściej nie z metalu bo takich wykrywacz nie widzi)… Piszę to bo może rozwiązanie problemu nie jest walka z poszukiwaczami amatorami tylko próba nawiązania współpracy! I jeśli nawet prawo nadal nie będzie dla poszukiwaczy przychylne to wy jako archeolodzy którym powinno zależeć na tym by przedmioty historyczne przetrwały (nawet jakby miały być w rękach prywatnego poszukiwacza), dlatego według mnie zamiast krytykować i rzucać mięsem w poszukiwaczy powinniście podjąć próbę jakieś edukacji nawet na forach internetowych czy grupach spolecznosciowych… Jestem pewien że taką formą podejścia do sprawy dała by wam dużo więcej korzyści niż ciągła krytyka…

Dominik Lorek: Problem jest taki, że urzędnicze łby, nie rozumieją problemu. Poszukiwaczy trzeba edukować, a nie walczyć z nimi. W Polsce przepisy są tak absurdalne, że wiele zabytków, pdzepada. Dajmy przykład moją miejscowość. Od lat w miejscu starych traktów, poszukiwacze szukają i kopią coś. Nw co, ale tak często, to by raczej nic nie szukali, jak by nic nie było. Co się z tym czymś znalezionym stało? Mimo, że kopią na terenach, ktore są zryte ciężkim sprzętem(jakies uprawy), który niszczy warstwy, to oni nic nie mogą oddać, bo grozi im kara za zniszczenie (zniszczonych) warstw archeologiczbych.Gdyby coś oddali w odpowiednie miejsce (pewnie bez zbaleznego) to by o tym w mediach było. Aż się kurde płakać chce, że coś znika bezpowrotnie. Organy nie są w stanie kontrolować tak ogromnego obszaru kiedyś waznego polskiego miasta. Kolejna kwestia-poszykiwacze z okolic np Tarnowa, znajdują na polaxh monety. I tak szukają, i tak. Tyle że kasę mają ze sprzedaży komuś, a nie za znalezienie i oddane do badania, muzeum itp. Problem trzeba rozwiązać, a nie prerzucac się oskarzeniami. Ja wiem, że wiedzy nie mam jak robić coś by nie zniszczyć, więc nie kopię. Ale nie każdy jest tak wielce honorowy i uczciwy. Z tymi innymi, trzeba coś normalnego zrobić. By dobrze nauczeni archeolodzy, mieli co odkrywać, również w mojej starej miejscowosci.

Wojciech Oksieńciuk: Dewastacja stanowiska archeologicznego jest bezsporna i naganna. Minęło już 10 lat od stwierdzenia faktu. Co robią archeolodzy i służby ochrony zabytków? Podnoszą „rwetes”, nadymają się, prężą muskuły, uruchamiają aparat przemocy państwa. Co powinni zrobić, aby działanie było skuteczne i rzeczywiście chroniło zabytki? Zlokalizować lokalną grupę poszukiwaczy. Przeprowadzić akcję uświadamiającą. Wykonać badania ratownicze. Włączyć poszukiwaczy do tych badań. Uczulić ludność lokalną. Wydać ulotkę i rozprowadzić ją w gminie i Kościele. Włączyć w grupy poszukiwawcze archeologów i kanalizować działania grup poszukiwawczych. Zmasowanie terroru państwa skutkuje jedynie głębszym ukryciem się dewastatora stanowiska archeologicznego. Edukacja, edukacja, edukacja! Niech SNAP włączy się w edukację, a nie popiera grupę archeologów [starszych datą urodzenia] w pogłębianie terroru przeciwko wszystkim poszukiwaczom. Nie wszyscy poszukiwacze to przestępcy, część z nich chce działać legalnie we współpracy z archeologami, tak jak pod Grunwaldem.

Natalia Ryczkowska: No tak. Myślicie, że robota archeologa jest taka prosta i przyjemna.Otóż nie. Wykopaliska to zaledwie UŁAMEK pracy. Najwyżej kilka miesięcy w terenie podczas sezonu. A potem? Ceramika do kufra i po robocie? Nie. Namierzanie WSZYSTKICH zabytków, stratygrafia, liczne badania geofizyczne i inne cuda wianki to standard. Potem przychodzi czas na czyszczenie, katalogowanie i opracowywanie wszystkich zebranych materiałów. A proszę uwierzyć, że wklepanie do komputera danych technologicznych kilku tysięcy skorup samej ceramiki jest zajęciem nie tylko monotonnym, ale też cholernie czasochłonnym. Trzeba wszystko skatalogować, opisać. Wysłać setki próbek do różnych laboratoriów. Bądźmy szczerzy, praca archeologa to w większości siedzenie przed komputerem i próba wyciągnięcia odpowiednich wniosków. Zrekonstruowanie danego stanowiska. I to nie jest tak, że w dwa lata przebadamy wszystko. Nie. Niektórzy siedzą na danej osadzie dziesięć lat i nadal zbierają wnioski. I serio? Mówicie o pieniądzach? Z każdym kolejnym rokiem studiów utwierdzam się w przekonaniu, że rodzice będą musieli dopłacać mi do czynszu. Poza tym… Można i kopać na danym stanowisku i trzydzieści lat, ale jeśli się nie opublikuje badań, to tak naprawdę to był stracony czas.

A teraz proszę mi powiedzieć ilu poszukiwaczy opublikowało swoje znalezika? Ile przesłaliście próbek do badań?

Na litość boską! Archeologom nie chodzi o paciorki, zapinki czy sterty potłuczonych garów. Nam chodzi o to, żeby za pomocą tych przedmiotów poznać przeszłość ludzi. Ot tyle i aż tyle.

Marcin Marciniewski: Na marginesie dyskusji podzielę się swoim doświadczeniem. Jako amator wystarałem się o pozwolenie na prace powierzchniowe i po ich zakończeniu wszystkie zabytki przekazałem konserwatorowi. Zaległy od 5 lat w magazynach i nie mam prawa przeprowadzić w oparciu o znaleziska żadnych badań (bezinwazyjnych, pod nadzorem, etc) Oficjalna archeologia w mojej ocenie bezprawnie zawłaszcza sobie wszelkie prawa do badań naukowych nad zabytkami i szkodzi tym samym rozwojowi tej dziedziny. W mojej ocenie wymaga modernizacji, bo dawno się zakorkowała i jest szkodliwie hermetyczna i zwyczajnie nie wydolna.

Tak podsumowując:

Może nasi archeologowie czekają na wynalazki które przyśpieszą odkrywanie tego co kryje ziemia? Ale takie naprawdę szybkie i dokładne 🙂

Ile pogańskich świątyń odkryto dotąd w Polsce? – mediewalia.pl

Drewnianym obiektom trudniej przetrwać niż murowanym, przez 1000 lat były zwykle palone. Jednak nawet wtedy w całości nie znikły i tak archeolodzy krok po kroku odkrywają kolejne miejsca kultu naszych Przodków. Jednakże ciągle należy pamiętać, że wiele świątyń chrześcijańskich zostało wybudowane wprost na świątyniach pogańskich. Co utrudnia badanie tego co kryje ziemia w tych miejscach.

——————–

Odkrycie z ostatnich lat pogańskiej świątyni w Gniewie (woj. pomorskie) skłania do tego, by zadać pytanie, ile podobnych budynków kultowych archeolodzy znają obecnie z terenu Polski? Wbrew pozorom może ich być nie tak mało.

rekonstrukcja_poganskiej_kaciny.jpg

Na ślad świątyni w Gniewie natrafiła dr hab. Małgorzata Grupa z UMK w Toruniu w 2013 roku. Drewniana konstrukcja zalega pod posadzką nawy głównej i prezbiterium kościoła pw. św. Mikołaja. To jak dotąd jedyna odkryta w Polsce pogańska świątynia, na miejscu której wzniesiono kościół.

Pod jej zachowanymi drewnianymi zrębami ukryto ofiarę zakładzinową z pary niemowląt. Obok znajdowały się pochówki innych dzieci, choć nie wiadomo, czy miały związek z funkcjonującym budynkiem kultowym. Datowanie budowli wskazuje na przełom X/XI wieku.

Świątynie właściwe – połabskie inspiracje

Znane budynki kultowe można by podzielić na trzy grupy: świątynie sensu stricte, hale kultowe oraz budynki cmentarne. Ogromny problem archeolodzy mają z rozpoznaniem architektury zaliczanej do każdej z tych grup. Z powodu braku jasnych kryteriów interpretacje funkcji odkrytych budowli potrafią się zmieniać co kilka lat.

Zdaniem Kamila Kajkowskiego z Muzeum Zachodniokaszubskiego w Bytowie w Polsce nie można w ogóle mówić o istnieniu innych kącin niż związanych z wpływami połabskimi:

– Ogólnie przyjąłem, że można dopuścić istnienie świątyń jedynie dla obszarów połabskich albo takich, gdzie czynnik połabski mógł mieć jakiś wpływ na organizację przestrzeni kultowej (Szczecin, Wolin) i to raczej dla schyłkowych faz wczesnego średniowiecza. Temu czynnikowi etnicznemu przypisuje się również wzniesienie świątyni wrocławskiej, jak i konstrukcji z Bełchatowa. Ta ostatnia, co prawda, odnosi się najpewniej do organizacji przestrzeni sepulkralnej, ale dowodzi znajomości wznoszenia założeń w postaci budynków.

Kącina we Wrocławiu na Ostrowie Tumskim jest ciekawym przypadkiem z kilku względów. Rozpoznano ją dopiero wiele lat po zakończeniu prac wykopaliskowych w trakcie przeglądania dokumentacji z nimi związanej. Dendrodata wskazała na ścięcie użytego do jej budowy drewna między jesienią 1032 a wiosną 1033 r., co wiąże jej powstanie z ówczesnymi dramatycznymi dla kraju wydarzeniami, jakimi była reakcja pogańska. W miejscu kąciny znaleziono deskę rzeźbioną na kształt antropomorficzny analogiczną do znanych ze świątyń w Gross Raden, Ralswiek i Raddusch na zachodzie. W okolicy nie brakuje śladów osadnictwa jeńców połabskich z tego czasu. W świetle wszystkich tych przesłanek wygląda na to, że sprowadzeni na Śląsk Wieleci wykorzystali reakcję pogańską w Polsce do oficjalnego powrotu do kultu pogańskich bogów i wzniesienia im świątyni.

Z dosyć podobnym przypadkiem mamy do czynienia w Parsęcku na wyspie na nieistniejącym dziś już pomorskim jeziorze. Tam również dopatrzono się świątyni dopiero wiele lat po zakończeniu prac archeologicznych i również odnaleziono antropomorficzną deskę. Budynek świątyni (domniemany, gdyż dysponujemy tylko jedną deską) stał samotnie na wyspie wyłożonej kamiennym brukiem, na którą prowadził drewniany most (wydatowany na 1058 r.).

Inna świątynia położona na wyspie to intensywnie w ostatnich latach archeologicznie badana wyspa Żółte na jeziorze Zarańskie. Centralnie położony drewniany budynek miał kamienne podwaliny. Obok niego znajdowały się jamy paleniskowe z przykrywającym je brukiem z połupanego kamienia. Budynek datowany jest na XI w. a charakter kultowy przypisuje się całej wyspie (jak i wielu podobnym na Pomorzu). Znaleziono tam również drewnianą płaskorzeźbę z wizerunkiem konia, która pierwotnie mogła być umieszczona na kalenicy dachu.

wolin

Tylko w teorii sprawa powinna być o wiele prostsza w przypadku Wolina, co do którego dysponujemy nie tylko odkryciami archeologicznymi, ale i źródłami pisanymi mogącymi się nawzajem weryfikować. Jednak dwie kąciny wydobyte na światło dzienne przez archeologów już od ćwierć wieku funkcjonują w literaturze naukowej jako obiekty niewłaściwie rozpoznane i zinterpretowane. Czy aby na pewno? W chwili obecnej obie wolińskie świątynie wracają do naukowego obiegu dzięki ponownemu przyjrzeniu im się przez Kamila Kajkowskiego i dr. Eugeniusza Cnotliwego.

Hale kultowe – między władzą boską a książęcą

Słowianie, podobnie jak Skandynawowie, część obrzędów religijnych sprawowali w tzw. halach, czyli dużych budynkach mogących pomieścić wiele osób. Większość hal pochodzi z IX w. i znajdowała się w centrach grodów. Mimo iż były to duże, jak na owe czasy, budynki, nie mogły pomieścić w środku więcej niż 30-40 osób. Co za tym idzie nie mogły się tam odbywać wiece, co najwyżej narady starszyzny poprzedzające wiec. W takich budynkach mógł również spotykać się książę ze swoim najbliższym otoczeniem na narady, a także przyjmować gości, rozdawać dary, urządzać biesiady.

Ze względu na możliwość pełnienia przez hale tylko funkcji społecznych, związanych ze sprawowaniem władzy, a nie religijnych, archeolodzy często nie zaliczają hal do świątyń.

Tak jest choćby w przypadku Chodlika. Na terenie tamtejszego grodziska stwierdzono budowlę o wymiarach 5 x 15 m z podziałem wewnętrznym na dwie części. Mniejsza z nich, południowo-wschodnia, była zaokrąglona. Choć początkowo przypisano jej funkcje sakralne to obecnie łączy się ją raczej z wiecami. Jeszcze poważniejsze wątpliwości ma dr Łukasz Miechowicz z IAE PAN, który od wielu lat kieruje pracami archeologicznymi w Chodliku:

– W dokumentacji którą dysponuję nie ma żadnych przesłanek by typować ten budynek jako budowlę sakralną. Odkryto w nim tylko jeden fragment naczynia glinianego. Równie dobrze mogą być to pozostałości zabudowy naziemnej z jakąś zagrodą doń przylegającą.

Szukając wzorów i analogii dla takich budynków znajdujemy je tylko u Franków i Skandynawów. Warto wskazać jednak pewną różnicę w stosunku do Słowian. Typowym budynkiem normańskim były długie chaty mieszczące zarówno ludzi jak i żywy inwentarz a normańskie hale są tylko większą wersją takiej chaty. Natomiast hale słowiańskie zdecydowanie różniły się od zwykłych słowiańskich budynków mieszkalnych, tj. na ogół niewielkich kwadratowych półziemianek.

dranice

Spośród znanych przypadków wyróżnia się Zgniłka koło Sępólna Krajeńskiego. Stwierdzono tam aż trzy budynki halowe, trapezoidalne, wewnątrz nich jamy i paleniska. Datowanie najstarszego z nich przypada na koniec IX w., zaś młodsze na XI w.

Duże budynki uznawane za hale kultowe wystąpiły też w Lubomi, Moraczewie, Dobromierzu, Lisewie i Naszacowicach. Jeśli wiązały się z funkcjonowaniem wiecu i dworu książęcego w każdym okręgu to zastanawiająca jest ich niewielka znana ilość. Problem zdaje się tkwić w stanie badań. Prawdopodobnie zarysy hal nie zostały rozpoznane przez archeologów pracujących na stanowiskach, albo zostały zakwalifikowane jako zabudowania gospodarcze (stodoły, obory).

Budynki cmentarne – na chwałę przodków

Najbardziej znany przypadek budynku kultowego odkrytego na cmentarzu to Grabek koło Bełchatowa. W centralnej części cmentarzyska ciałopalnego odkryto budowlę palisadową (8 x 8 m) z centralnym słupem. Wejście znajdowało się w ścianie południowo-zachodniej. Całe założenie datowane jest na drugą połowę X w. i początek XI.

Nie jest to zjawisko zupełnie odosobnione. Kamil Kajkowski wymienia inne podobne konstrukcje:

– Budynki z cmentarzysk znane są także z terytorium Czech (Uherské Hradiště), Niemiec (Bonn), Skandynawii (Möllengårdsmarken). Z Polski zaś można tu jeszcze wspomnieć Stradów i Krzanowice, gdzie doszukuje się podobnych obiektów. Wszystkie wiąże się z „kultem” zmarłych.

Trzeba być uczulonym również na to, że część odkryć wciąż funkcjonujących w literaturze lub szerszym obiegu jako pogańskie budynki kultowe z naukowego punktu widzenia została ostatecznie pognębiona. Mowa o Trzebawiu, gdzie podejrzany budynek wypada uznać za pochodzący już z późnego średniowiecza. Podobnie na Górze Chełmskiej koło Koszalina w rzeczywistości nie ma śladu po jakimkolwiek budynku wczesnośredniowiecznym.

Mimo rozlicznych wątpliwości, przekonanie o istnieniu budynków kultowych na osadach pogańskich Słowian zamieszkujących polskie ziemie zdaje się być uzasadnione. Na ile jest fenomen rzadki a na ile słabo poznany – dokładnie nie wiemy. Nie można dopatrywać się w kącinach odpowiedników chrześcijańskich kościołów. Odpowiadały one na oczekiwania wyznawców tradycyjnej religii, którzy tworzyli coraz bardziej rozwinięte społeczeństwo. Mieli w związku z tym potrzeby i możliwości coraz wystawniejszego zadowalania bogów i duchów przodków, co, jak widać, mogło przybierać różne formy.

Autor tekstu: Grzegorz Antosik

Źródło: http://mediewalia.pl/publicystyka/nowe-zrodla-do-religii-slowian/

 

[prasówka] Pogańskie obrzędy nad jeziorem

[Rzeczypospolita, 27.03.2016, Krzysztof Kowalski, http://www.rp.pl/Archeologia/303279948-Poganskie-obrzedy-nad-jeziorem.html]

Dziewięć tysięcy lat temu obok jeziora Świdwie (woj. zachodniopomorskie) szamani odbywali tajemnicze rytuały. Archeolodzy odkrywają ślady tej działalności.

Odkrycia dokonane w Bolkowie przez prof. Tadeusza Galińskiego ze szczecińskiego oddziału Instytutu Archeologii i Etnologii PAN są wyjątkowe w skali Europy. Relikty po sanktuarium zachowały się w świetnym stanie, dzięki korzystnym warunkom przyrodniczym, w torfie i piasku.

Badania skupiły się na na planie okręgu średnicy 6 metrów, gdzie odkopano zagadkowe konstrukcje. Głównym elementem okazała się budowla na planie trapezu o konstrukcji żerdziowej, otaczały ją łukiem kamienie ułożone w równych odstępach od siebie. Były też ostrza cisowe wbite w powierzchnię w kształt poziomej figury podobnej do Wielkiego Wozu – fragmentu gwiazdozbioru Wielkiej Niedźwiedzicy.

a8fe635711e0df693086174de7c2844c4d89ced6.jpg
Naszyjnik z czarnego bursztynu

Miejsce to pełniło funkcję sanktuarium, o czym świadczą znalezione zabytki – drewniana kadzielnica do rytualnego odymiania miejsca, osób i przedmiotów w celu odpędzenia złych mocy, zawiniątka złożone z kawałków drewna, kory, roślin zielnych i kości zwierząt – były to ofiary składane przez szamanów.

W sanktuarium znaleziono kilkanaście dużych kamieni, niemal każdy inny. Wśród nich sjenit, dioryt, granit, kwarcyt, piaskowiec, gnejs, a nawet rzadko spotykany na Pomorzu czerwony marmur i zielony sjenit. Zupełnym zaskoczeniem było odkrycie nieznanego w tym rejonie gagatu, zwanego czarnym bursztynem oraz szlaki wulkanicznej czyli pumeksu.

gagat.jpg
Gagat

– Ten zbiór kamieni jest ewenementem na Niżu Europejskim i w strefie podgórskiej i wyżynnej. Na teren stanowiska w Bolkowie musiały być specjalnie znoszone z odległych stron, czego najlepszym przykładem jest skała rogowa, występująca najbliżej w Karkonoszach i w górach Harz. Kamienie noszą ślady formowania – wyjaśnia prof. Galiński.

-pap, Nauka w Polsce

 

[Rzeczypospolita, 27.03.2016, Krzysztof Kowalski, http://www.rp.pl/Archeologia/303279948-Poganskie-obrzedy-nad-jeziorem.html]

[wywiad] Prof. Urbańczyk: ochrzczony został Mieszko, określenie „chrzest Polski” jest błędne

IMG_71061Określenie „chrzest Polski” jest błędne, nawet jeśli uznamy, że w 966 r. ochrzczony został Mieszko – powiedział PAP prof. Przemysław Urbańczyk, archeolog z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego i Instytutu Archeologii i Etnologii PAN, badający początki państwa polskiego.

PAP: Co według Pana wydarzyło się wiosną 966 r.?

Prof. Przemysław Urbańczyk: Nie wiemy, czy w 966 r. i nie wiemy czy wiosną. Mamy bardzo niewiele informacji i żadna z nich nie pochodzi z tego okresu. Dopiero kilkadziesiąt lat później biskup Thietmar z Merseburga napisał, że Mieszko ze swoją czeską żoną Dobrawą żył bez chrztu przez rok lub trzy lata. Mamy więc podstawy sądzić, że został ochrzc
zony pomiędzy 966 r. a 968 r. W tzw. kronikach polskich zapisano rok 967, a w jednej z nich nawet rok 960. Widzimy więc, że kronikarze nie byli pewni daty chrztu. Wybrano rok 966, ponieważ był on bliski daty przybycia Dobrawy do kraju Mieszka.

Jeśli chodzi o datę kwietniową, to tym bardziej nie dysponujemy żadnymi wskazówkami. Możemy tylko zakładać, że jeśli była to dla Mieszka I ważna uroczystość religijna, to odbyła się w trakcie najważniejszych świąt chrześcijańskich, czyli Wielkanocy, wypadającej wówczas 15 kwietnia.

Czytaj dalej

Tajemniczy Świętowid w Zagnańsku

Ostatnio pojawiły się zdjęcia kamiennej figury znalezionej w lesie Zagnańskim, miejscowości w woj. świętokrzyskim. Jedni mówią że jest to bardzo stara rzeźba, a inni że nie.

Zgodnie z tym co dowiedzieliśmy się, aby nie  było nieporozumień w tych co odnajdą tą figurę w przyszłości to wyjaśniamy:

Figura powstała w okolicach roku 2002r, został zrobiony jako punkt charakterystyczny dla okolicy, jako miejsce gdzie mieszkańcy mieli przynosić jedzenie dla zwierząt w okresie zimowym.

Natura tak zestarzała posąg, że gość w tej okolicy odnalazł go i zgłosił że odnalazł archeologiczny zabytek, po czym odwiedziło to miejsce mnóstwo naukowców zajmujących się takimi rzeczami. Sprawa zakończyła się gdy pojawił się twórca i rozczarował archeologów że to on wykonał tą rzeźbę.  Podobno na posągu jest data.

Zagnański Świętowid jest współczesną rzeźbą, co nie znaczy że nie warto zadbać o tą figurę, wg mnie warto wyprostować go, aby stał dumnie pionowo, a może nawet dać go na podstawce kamiennej i oczyścić z mchu, aby potwierdzić że jest to współczesna rzeźba.

zagnask_swietowid3.jpg

Czytaj dalej

Forum na Jawii

W końcówce roku 2015 uruchomiliśmy forum, zgodnie z ideą kilku twórców blogosfery, forum znajduje się pod tym adresem: http://forum.jawia.pl/

Na forum chcemy rozpocząć dyskusje na różne tematy:

  • Słowianie i ich historia
  • Genetyka
  • Wiara i religia Przodków
  • Językoznawstwo i słowotwórstwo
  • Zdrowie
  • Archeologia
  • Prawo i Rzeczypospolita, polityka
  • Panslawizm i inne

Dlatego, zapraszamy wszystkich którzy chcieliby dzielić się informacjami i dyskutować na temat różnych prawd lub fałszu jakie spotykamy na co dzień, oraz w historii.

forum_jawia

Do zobaczenia na forum!!!