Bajkowy Jaś

W słowiańskich bajkach magicznych, w tym oczywiście polskich, występuje nader często bohater o imieniu Jaś (na Rusi – Iwan, od greckiej formy Ἰωάννης). Zwykle jest on trzecim, najmłodszym synem, któremu, w przeciwieństwie do swych starszych braci, udaje się dokonać trudnego zadania, wyznaczonego przez ojca (ustrzeżenia złotych jabłek z cudownej jabłoni rosnącej w ogrodzie, przyniesienie żywej wody z dalekiej krainy itp.). Sam bajkowy schemat jest bardzo dobrze znany, jednak nikt chyba nie usiłował się przyjrzeć bliżej imieniu bohatera. Zwykle przyjmuje się, że związane jest ono z wprowadzonym po chrystianizacji, biblijnego pochodzenia, Janem (hebr.Jochanan), oznaczającym „Bóg jest łaskaw”. Taki pogląd może być jednak bardzo powierzchowny, a miano bohatera wywodzić się od starszego, czysto słowiańskiego rdzenia.

siemiradzki_noc_iko.jpg
Noc Świętojańska, obraz Henryka Siemiradzkiego (1880)

Niemniej, nie przeszkadza to w ujmowaniu go i rozpatrywaniu wraz ze św. Janem, czy św. Jónem, jak go często zwano w formie gwarowej. Św. Jan / Jón, wnosząc z obrzędów letniego przesilenia, zastąpił najwyraźniej dawne, rodzime bóstwo, najwyraźniej związane z wodami ziemskimi – źródłami i strumieniami, nad którymi bardzo często umiejscawiano pierwsze kościoły pod jego wezwaniem (tak było np. w Sandomierzu, gdzie nieistniejący już, pierwszy kościół na obecnym Wzgórzu Świętojakubskim, wybudowano obok strumienia, nadając mu wezwanie św. Jana). Panem ziemskich wód jest w wierzeniach ludowych Księżyc, co tłumaczyłoby nocny charakter obrzędu i ewentualne, lunarne cechy akwatycznego, męskiego bóstwa. Najprawdopodobniej, jego podobnie brzmiące imię nadawało się dobrze do zastąpienia go katolickim świętym, kojarzonym w folklorze przede wszystkim z Janem Chrzcicielem, oczyszczającym z grzechów przez zanurzenie w wodach Jordanu. Gwiazdą św. Jana zwie się w folklorze gwiazdę Altair w konstelacji Orła. Orzeł jest ptakiem akwatycznym, łacińskie aquila„orzeł” pochodzi od tego samego rdzenia, co aqua – „woda”, dosłownie jest więc „wodnym [ptakiem]”. Pojawia się również powszechnie w hydronimiach, hetyckiej Haraš – hapaš – „Orzeł – potok”, celtyckiej Arlape, Erlaf, niemieckiej Aar, czeskiej Orlica, polskiej – Orla[1]. Niewątpliwie, potwierdza to związki z dawnym bogiem wód. Tą samą konstelację Orła łączono w chrześcijaństwie z Janem Ewangelistą, mamy więc do czynienia w tradycji ludowej z pomieszaniem i połączeniem obu świętych.

noc-swietojanska.jpg
Zbieżna sytuacja (z tradycją słowiańską) występuje w przypadku łotewskiego boga Janisa (o czym więcej dalej) i bohatera magicznych bajek węgierskich, Jancziego. Prof. Wiesław Bator w Drzewie sięgającym nieba zwrócił uwagę, że węgierskie zdrobnienia chrześcijańskiego imienia Jan – Jancsi, Jani, mogły w samodzielny sposób funkcjonować jeszcze w okresie przedchrześcijańskim. Przywódca buntu pogańskiego z XI wieku zwał się Jancsi Vata. Węgierski, bajkowy bohater Janczi, ubogi, szlachetny młodzieniec, małżonek i towarzysz słonecznej Królowej Nimf, niezwykle dobrze odpowiada naszemu Jasiowi, wyzwalającemu z podziemnego świata pannę (lub trzy panny) o cechach solarnych i wenusjańskich. Sam Janczi posiada cechy lunarne, jest młodym Księżycem, a zarazem młodym kowalem, co pozostaje kolejnym motywem obecnym w bajkach słowiańskich. Imię Jancziego wywodzi się najprawdopodobniej od tureckiego jani, jeni– „młody”, któremu odpowiada ugrofińskie ifju, znaczące to samo[2].
Podobna sytuacja zachodzi najwyraźniej w przypadku słowiańskiego, bajkowego Jasia. Jest on najmłodszym synem, a to wskazuje na powiązania z postulowaną przez Andrzeja Bańkowskiego, autora Etymologicznego słownika języka polskiego, praformą junъ – „młody, w pełni sił, ściśle – niestary”). I w tym przypadku można uwzględnić możliwość koneksji lunarnych, jako młodego Księżyca – zwanego m.in. „młodym panem, młodzikiem, nowikiem”, w opozycji do starego – wiotka[3]. Szczególnie, że junoch, w dawnej gwarze mazowieckiej, to „młodzieniec, kawaler”, skąd imię Junoch i nazwa miejscowa Junochy na Mazowszu. Odpowiednio, junocha, to „dziewczyna, panna”. To samo określenie junoch, w identycznym znaczeniu, istniało również w staroczeskim. Inną formą junochy jest junosza – „nowożeniec, pan młody”. Bartosz Paprocki komentuje: „junosza po mazowiecku znaczy po naszemu pana młodego”. I w tym przypadku istnieje forma imienia Junosza, herb Junosza i nazwa miejscowa Junoszyce. W staroruskim, junosza znaczy zaś „młodzieniec, kawaler”, a więc ma znaczenie poszerzone, identyczne, co junoch. Bajkowy Jaś, jako lunarny pan młody, pozostawałby więc w parze z kochanką – oblubienicą, słoneczną, poranną Wenus. Na Litwie, kochankiem i porywaczem słonecznej bogini Saule był przecież bóg księżyca Menulis. Od junъ wreszcie pochodzić może junak – „zuch, chwat, dzielny wojak”, co na obszarze Polski jest jednak zapożyczeniem z serbskiej poezji ludowej. Aleksander Brückner i Andrzej Bańkowski nie są zgodni w kwestii tego, czy należy termin ten wywodzić od junъ. Bańkowski zaprzecza takiej możliwości, twierdząc, że junaka nie można objaśnić jako derywatu od pierwotnegojunъ, Brückner – przeciwnie.
nocsw_opole2007_iko.jpg
Noc Świętojańska w popkulturze (TAK/Opole 2007)

Do tego samego rdzenia słowotwórczego nawiązuje jednak juniec, później joniec, czyli, na Mazowszu i wschodniej Wielkopolsce „wół młody, już dorosły, ale jeszcze nie przyuczony do chodzenia w jarzmie”. I w tym przypadku spotyka się formy miejscowe Juniec, Juńczew, oraz zdrobnienia juńczyk, jończyk. Wszystkie one pochodzą od wspomnianego już junъ – „młody”, dopiero w późniejszym okresie wypartego na północy Słowiańszczyzny przez rdzeń moldъ, o identycznym znaczeniu – „młody”. Co ciekawe, postać byka należy łączyć w pierwszej mierze z postacią młodego księżyca, do którego sierpowatej formy nawiązuje swoimi rogami[4]. Obrzęd składania w ofierze byka, którego krew zlewano do dziury wygrzebanej pod dębem, może mieć swoją reminiscencję w bajkowym motywie wędrówki najmłodszego syna przez studnię lub inny otwór w ziemi do podziemnej krainy, czyli zaświatów.

Korzeni wszystkich wymienionych imion i nazw należy szukać w praindoeuropejskim *youn-o-s, mającym swoje odbicia w litewskim jaunas, sanskryckim yuvan, łacińskim iuvenis i iunior, gockimjungs, niemieckim jung, angielskim young, holenderskim jong, szwedzkim ung[5]. W folklorze łotewskiem napotykamy Jānisa, bóstwo związane ze świętem Jāni– czyli letniego przesilenia.Jānis, później utożsamiony ze św. Janem Chrzcicielem, przynosić ma według przekazów radość i obfitość, jego siedzibą i miejscem gdzie się ukazuje jest drzewo, wysoka góra albo kamień. Walczy z wilkami, a jego żona nosi na imię Mora[6]. Jest to zbieżne z ruskim określeniem bratków, Iwan-da-Mar’ja również kojarzonych z mitem świętojańskim. Według innych przekazów, Janis jest kochankiem Córki Słońca, z którą podróżuje w opowieściach rzeką. W przypadku Córki Słońca chodzi być może o poranną Wenus, Gwiazdę Zaranną, gdyż wschód Słońca zwany jest u ŁotyszyJani[7].
Jeśli więc, czytając stare bajki, napotkamy kiedyś baśniowego Jasia, to należy wziąć pod uwagę, że reprezentuje on najprawdopodobniej jednego z dawnych bogów lub herosów. Być może trzeciego syna, najmłodszego z całej grupy, skąd jego miano.

Grzegorz Niedzielski
(26.07.2011)

liniaszara.jpg

 

Przypisy:

[1] Kempiński A. M., Encyklopedia mitologii ludów indoeuropejskich, Iskry, 2001, str. 329
[2] Bator W., Drzewo sięgające nieba. Szamanizm i dyfuzjonizm w węgierskiej baśni magicznej; Nomos, Kraków; str. 126 – 127
[3] Bartmiński J. (red.), Słownik stereotypów i symboli ludowych. T. I*, Wydawnictwo UMCS, Lublin 1996, str. 187
[4] Szyjewski A., Etnologia religii, Nomos, Kraków 2001, str. 448 – 449
[5] Wszystkie informacje etymologiczne i cytaty za: Bańkowski A. – Etymologiczny słownik języka polskiego. Tom I, PIW, Warszawa 2000, str. 397
[6] Zubiński T., Słownik mitów i tradycji rodzimych narodów Estonii, Litwy i Łotwy, Starachowice 2010, str. 42
[7] http://pepe.blox.pl/2010/10/Brzmienie-Lotwy-czyli.html

Źródło: http://www.bogowiepolscy.net/jas.html
Reklamy

Rokita – strażnik mokradeł

Ilustracja powstała dzięki wsparciu internautów w serwisie Bogowie Polscy – otwiera nie kto inny jak sam Rokita.

bogowie_polscy-Rokita.jpg

W polskich wierzeniach ludowych Rokita to strażnik mokradeł oraz sprawca bagiennych mgieł zwanych także mlekiem. Zwykle rezyduje nad wodą lub w pobliżu dróg i grobli. Zamieszkuje wnętrze starej wierzby stanowiącej w wierzeniach – podobnie jak wszelkie mokradła i lasy – bramę do zaświatów. W zaklęciach ludowych proszony jest, szczególnie przez czarownice, o obfitość mleka u krów. Wierzono iż potrafi przybierać postać kota. W tradycji szlacheckiej znany również jako Rokicki. Znany na terenie całej Polski, wymieniany w licznych dokumentach z procesów o czary, bohater wielu podań i legend. W podaniach późniejszych wędruje po świecie, gdzie wraz z Borutą staje w obronie ludzi w potrzebie. Na ilustracji Rokita z rogatywką, szablą i w tradycyjnej sukmanie łysogórskiej.

Wspomniana mleczność krów była w wierzeniach ludowych sprawą niezwykle ważną. W obliczu nieustannie grożącego głodu urastała wręcz do rangi ludowej obsesji. Nie dziwi więc cały zakres wierzeń w tym temacie. Znane są zaklęcia czy też wręcz modły kierowane do Rokity jako patrona mleczności i nabiału, funkcjonujące także jako przysłowia kuchenne. Wiadomo, iż w Zielone Świątki, w trakcie obrzędu zbierania rosy, czarownice napotkawszy krzaczastą wierzbę-rokitę targały nią mówiąc do Rokity:

„Rokita, daj mleka,
oddaje ci duszę i ciało,
bo mi się mleka zachciało.”

Zapewne od powyższego zaklęcia pochodzi to przysłowie-wierszyk kuchenny:

„Był sobie raz diabeł Rokita
I przyszła do niego kobita
Oddaje mu duszę i ciało
Bo jej się mleka zachciało.”


W okolicach Olkusza Rokita znany jest z kolei jako sprawca zalania tamtejszej kopalni kruszców. Jak głosi lokalne podanie: „… jeszce za Śwedów, w samą Wielką Niedzielę zachciało się diabłu Rokicie przenieść kościół razem z ludem furt na Sikorkę, skarby zaś [leżące pod kościołem] sobie zabrać. Skarbnik ostrzegł górników, żebyk nie dali diabłu rządzić się świętym miejscem. I górniki nie dały. […] Rokita się zgniewał i peda: – Nie kceta dać skarbów spod kościoła, to i same nie będzieta mieli, i zalał, psia wiara, kopalnię wodą z Wisły, a piaskiem zamulił okrutnie. Dzisiok to ci takie czarne wody tam stoją, jak diabelska smoła, a głębokie aż do samego piekła”.

Rokita to także wojownik. W okolicach podkarpackiego Domaradza Rokita znany był jako swego rodzaju odpowiednik Janosika, zbója mieszkającego na wzgórzu w lesie Rokitne. Rabował on bogatych kupców, a odebrane im towary oddawał biednym mieszkańcom okolic jego siedziby.

Autor ilustracji: Kazimierz Perkowski (2015).

Więcej informacji: „Diabeł w kulturze polskiej. Szkice z dziejów motywu i postaci”, Michał Rożek, Warszawa-Kraków 1993.

Rodzimowiercy nie modlą się do „drzew i bałwanów” – Duchtynia

Bishop_Absalon_topples_the_god_Svantevit_at_Arkona

W miarę jak coraz więcej Polaków powraca do wiary przodków, coraz częstsza jest krytyka ze strony nieprzychylnych nam środowisk. Niestety częściej niż próba podjęcia dyskusji jest to złośliwe deprecjonowanie rodzimej duchowości i zwyczajne kpiny.

Rodzimowierstwo skupia wokół siebie tyle samo przychylnego zainteresowania, co pobłażliwej sceptyczności. W tym drugim przypadku często spotykamy się z próbami podważenia szczerości naszej wiary i podstaw tego wyznania jako istniejącej religii w ogóle. Jednym z powszechnych zarzutów jest podkreślanie tysiącletniej przerwy między chrystianizacją a współczesnością (co zresztą nie jest prawdą, bo pogański pierwiastek w ogromnym wymiarze przetrwał w kulturze ludowej, a pokrewne religie ludy ugrofińskie, Hindusi, Persowie czy Kalaszowie wyznają do dziś i nie są to „rekonstrukcje”, ale to temat na osobną dyskusję).

 

Czytaj dalej

[Prasówka]WYWIAD – „Karkonoski Duch Gór to pierwowzór Gandalfa”, czyli czego nie wiemy o mitologii dawnych Słowian

[onet.pl, Jacek Głowacki, 18.08.2015, edit:19.08.2015, 11:34, http://gry.onet.pl/artykuly/karkonoski-duch-gor-to-pierwowzor-gandalfa-czyli-czego-nie-wiemy-o-mitologii-dawnych/bvrk11%5D

W serwisie finansowania społecznościowego PolakPotrafi.pl pojawił się bardzo interesujący projekt Kazimierza Perkowskiego i Jacka Kuziemskiego, „Bóstwa i demony w dawnej Polsce.” Głównym celem projektu jest wykonanie serii ilustracji wyobrażających bogów i legendarne postaci, w których istnienie wierzono na terenie Polski przed wiekami. Niestety, większość z nas nie ma większego pojęcia na temat naszej własnej, słowiańskiej mitologii. Znacznie lepiej znamy mity greckie czy nawet nordyckie. Na szczęście nie brakuje ludzi, którzy działając na styku sztuki, kultury, historii i etnologii starają się wzbudzić zainteresowanie Polaków przedchrześcijańską tradycją, dorobkiem kulturowym Słowian i ich wierzeniami, które przecież miały ogromny wpływ na sposób, w jaki mieszkańcy dawnej Polski postrzegali otaczającą ich rzeczywistość na długo po chrzcie Mieszka I, a więc przyczyniły się również do tego, jacy my, Polacy, jesteśmy dziś…
Czytaj dalej

Chwała czy Sława?

Kto chce pisać doskonale Język polski i też prawie
Umiej obiecad{ł)o moje, Którem tak napisał tobie

Niesprawiedliwość może triumfować w sławie,
ale chwała jest zawsze po stronie sprawiedliwości.

liniaszara.jpg

Wszystkie osoby stosujące zwrot „Sława!/Slava!„, a dla których ważna jest tradycja języka polskiego, namawiamy do zastępowania go jednym z wielu zwrotów rodzimych. Dlaczego? Ponieważ okrzyk ten nie występuje w języku polskim. Co więcej… nie ma jego przykładów w tradycji staropolskiej. Z tego punktu widzenia jest to więc neologizm lub nawet makaronizm, czyli cytując (na przykład) za Wikipedią:”pochodzący z języka obcego zwrot lub forma gramatyczna wplatany do języka ojczystego. Ich używanie jest zazwyczaj przejawem mody, charakterystycznej dla pewnych grup, wyróżniających się tym samym spośród innych„, a konkretnie będzie to rutenizm lub rusycyzm (np prawosławne „Sława Bohu!” albo patriotyczny okrzyk Ukraińców lub Rosjan”Sława Ukrainu!„, „Sława Rosiji!„).

Czytaj dalej

Nyja – Bogowie Polscy

Nyja to władca podziemi, wodnych głębin i pełnego skarbów zaświatowego pałacu. Stary Nyja to życzliwy dawca bogactwa, ale także strażnik przysiąg surowo karzący za krzywoprzysięstwo. Proszony szczególnie o opiekę i dobre miejsce dla zmarłych przodków. Jego świętym zwierzęciem jest czarny koń, a świętym drzewem wierzba. Według polskich podań ludowych jego słudzy Boruta i Rokita często opuszczają podziemia pojawiając się w świecie ludzi.

 

06_Nyja

 

Nyja is the lord of the underworld, the depths and famous for its riches palace of the beyond. Old Nyja is a kind wealth-giver, but also an upholder of oaths, who punishes severly for perjury. People asked him mostly for protection and a good place for thos who passed away. His sacred animal is black horse, and his sacred tree – willow. According to the Polish folks tales, his servants Boruta and Rokita leave the underworld often to visit the human world.

 

Źródło:http://www.bogowiepolscy.net/galeria.html

Piorun czy Perun? Które imię Gromowładnego powinno być używane?

Piorun-Grom-Perun.jpg

„Idzicie wszyscy do Pioruna”
— zaklęcie polskie

Za sprawą grupy badaczy pragnących zdaje się za wszelką cenę ujednolicić imiona bogów słowiańskich, wdarło się do naszej świadomości takie oto przeświadczenie, że bóg gromowładny nosił u Polan imię Perun. Tyle, że… właściwie nie wiadomo kto tego dowiódł i czy w ogóle ktoś uznał to za pewnik. Mało tego, wyraźnie przeczą temu zarówno źródła historyczne, tradycja staropolska, badania językowe i wreszcie żywe do dziś porzekadła. Wszystkie one bez wyjątku (w odniesieniu do Polan czy dawnych jak i współczesnych Polaków) wskazują jednoznacznie na imię PIORUN lub GROM. Tu uwaga, dziś już wiemy, że kronikarze staropolscy stykali się z żywymi wierzeniami o rodowodzie pogańskim. Niestety nie zawsze i nie wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę. W takim przypadku warto zapoznać się również z materiałem o zbiorczym tytule „Chrzest Polski” dostępnym w naszym serwisie.

Czytaj dalej