Kronika polska – Księga pierwsza

ROZPOCZYNA SIĘ KRONIKA. KSIĘGA PIERWSZA

[1] Była, była ongi cnota w tej Rzeczypospolitej1, którą senatorowie2 niby jakoweś świeczniki niebieskie opromienili nie zapisaniem pergaminowych kart wprawdzie, ale najświetniejszych czynów blaskiem. Nie rządzili bowiem nimi ani potomkowie plebejscy, ani samozwańczy władcy, lecz książęta dziedziczni3, których dostojność, chociaż wydaje się okryta pomroką niewiedzy, świeciła jednak dziwnym blaskiem, którego nawałnice tylu wieków nie mogły zagasić. Pamiętam, jak wzajem rozprawiali4 mężowie znakomici, których pamięć tym jest godniejsza zaufania, im większym uznaniem cieszy się ich powaga. Rozprawiali bowiem Jan5 i Mateusz6, obaj w poważnym wieku, obaj poważnie myślący, o początku, postępie i spełnianiu się tej rzeczypospolitej.

Wtedy rzecze Jan: Pytam, mój Mateuszu, w jakim to czasie, mamy przyjąć, wzięło początek niemowlęctwo naszych ustaw?7 My bowiem dzisiejsi jesteśmy i nie masz w nas sędziwej wiedzy wczorajszości.

[2] MATEUSZ: Wiesz, że w starcach jest mądrość, a w długim wieku roztropność8. Atoli ja wyznaję, że pod tym względem jestem niemowlakiem, tak że nawet zgoła nie wiem, czy chwilę obecną poprzedziło choćby mgnienie czasu9. Czego jednak dowiedziałem się z opowiadania starszych, na wskroś prawdomównych, nie zamilczę.
Otóż opowiadał pewien starzec10, iż żyła tutaj niegdyś nieprzeliczona moc ludzi, którzy tak niezmierne królestwo cenili sobie nie więcej niż [gdyby to był tylko] jeden źreb11. Tak dalece nie ponaglała ich żądza panowania ani namiętność posiadania, lecz siła dojrzałej odwagi była ich żywiołem, iż poza wielkodusznością nic nie uważali za wielkie i przyrostowi swojej dzielności nie stawiali nigdy żadnych granic. Nie byłaby to bowiem dzielność, gdyby chcieli ją zamknąć w ciasnym więzieniu granic! Tytułom swojego zwycięstwa dorzeźbili oni granice zgoła pozaościennych krajów12. Podbili bowiem pod swe panowanie nie tylko wszystkie ludy z tej strony morza mieszkające, lecz także wyspy duńskie13. Najpierw w bitwach morskich rozgromili potężne ich zastępy, potem wdarłszy się do samego wnętrza wysp, poddali sobie wszystkich jako klientów, wtrąciwszy również do więzienia króla ich Kanuta14. Dano im do wyboru jedno z dwojga: albo mieli zgodzić się na stałe płacenie danin, albo nie różniąc się ubiorem od niewiast, zapuszczać po niewieściemu warkocz — oczywista oznaka niewieściej słabości. Gdy sprzeczali się [między sobą] o wybór, zmuszono ich do przyjęcia obu warunków.

JAN: Mniej jednak bolało ich uznanie poddaństwa niż piętno zniewagi. Rozsądniej bowiem jest dbać o dobre imię15 niż ochraniać bogactwa. Jeśli bogactwa niesławnie zdobyte w ogóle zasługują na miano bogactw! Wnuk zaś tego Kanuta16, chcąc pomścić krzywdę dziada, przeciw swoim skierował zemstę, której nie mógł wywrzeć na wrogach. Ponieważ zaś Dakowie źle walczyli najpierw z Polakami, potem z Bastarnami17, pokarani zostali za gnuśność. Udając się spać, musieli z rozkazu królewskiego kłaść głowy na miejscu nóg i posługiwać żonom tak długo, jak one przedtem posługiwały mężom, dopóki by nie zmyli hańby, którą okryli się na wojnie.

[3] MATEUSZ: Wieść również głosi, że wtedy Gallowie zagarnęli rządy na całym prawie świecie18. Nasze zastępy w licznych walkach wybiły wiele ich tysięcy. Pozostałych, długi czas udręczonych, [nasi] skłonili do zawarcia przymierza, tak że jeśliby bądź losem, bądź męstwem zyskali coś u obcych, jednym i drugim równy miał przypaść udział. Gallom więc przypadła cała Grecja, naszym zaś przybyły [ziemie] ciągnące się z jednej strony aż do kraju Partów, z drugiej aż do Bułgarii, z trzeciej do granic Karyntii19. Gdy po licznych walkach z Rzymianami, po przebyciu wielu niebezpieczeństw wojennych zajęli miasta, ustanawiają namiestników, obierają sobie księciem20 pewnego człowieka imieniem Grakchus21. Wreszcie jednak zgnuśnieli od zbytków, z wolna zatraciwszy hart przez swawolę niewiast22; znakomitsi ludzie tego plemienia [Gallów] zginęli otruci, wszyscy inni poddali karki pod jarzmo tubylców. I tak tych, których nie zwyciężył
żaden oręż, zwycięża gnuśność niewielu.

[4] JAN: Nic tu zmyślonego, nic udanego, lecz cokolwiek twierdzisz, prawdziwe jest i poważne, i znane już z historii starożytnej. Gallowie bowiem, jak mówi Trogus23, gdy ojczyzna nie mogła ich pomieścić, wysłali trzysta tysięcy [ludzi] na poszukiwanie nowych siedzib — jakby na wiosenną ofiarę. Część ich osiadła w Italii i zająwszy Rzym spaliła go; inna [część], przedzierając się w krwawych bojach z barbarzyńcami, osiadła w Panonii. Tam, pokonawszy Panonów, prowadzili wiele wojen z sąsiadami24. Jest więc prawdopodobne, a nawet więcej niż pewne, że toczyli walki z tym plemieniem. Albowiem nie uciszą się bez walki dwa z przeciwka płynące nurty i nie mogą długo znosić sąsiedztwa lew z tygrysem25. Albowiem:

Płynąć nie mogą potoki tym samym korytem,
Jeśli z przeciwnych stron z siłą tą samą rwie prąd.

[5] MATEUSZ: Odtąd niejednego zaczęła brać oskoma na cząstkę panowania. Dlatego to Grakch, powracając z Karyntii26, jako że miał dar wypowiadania głębokich myśli, zwołuje na wiec całą gromadę, twarze wszystkich ku sobie zwraca, wszystkich życzliwość pozyskuje, u wszystkich posłuszeństwo sobie jedna. Mówi, iż śmieszne jest okaleczałe bydlę, bezgłowy człowiek; tym samym jest ciało bez duszy, tym samym lampa bez światła, tym samym świat bez słońca — co państwo bez króla. Albowiem dusza podsyca działanie odwagi, światło czyni jasnym ogląd rzeczy, słońce wreszcie uczy rozsyłać do wszystkich dobroczynne promienie. Tymi promieniami jak najgodniej niby klejnotami wysadzony jest diadem na królewskiej głowie: tak, iż na czole jaśnieje wielkoduszność, na potylicy oględność, po bokach z obu stron hojne blaski śle brylant dzielności27. Obiecuje, że jeżeli go wybiorą, to nie królem będzie, lecz wspólnikiem królestwa. [Bowiem] „wierzy, iż zrodzon nie sobie jest, lecz światu całemu28. Wszyscy przeto pozdrawiają go jako króla. [A on] stanowi prawa, ogłasza ustawy. Tak więc powstał zawiązek naszego prawa obywatelskiego i nastały jego urodziny29. Albowiem przed nim wolność musiała ulegać niewoli, a słuszność postępować krok w krok za niesprawiedliwością. I sprawiedliwe było to, co największą korzyść przynosiło najmożniejszemu. Atoli surowa sprawiedliwość nie od razu zaczęła władać. Odtąd jednak przestała ulegać przemożnemu gwałtowi, a sprawiedliwością nazwano to, co sprzyja najbardziej temu, co może najmniej30.

Polska zasię, przez Grakcha doprowadzona do świetnego rozkwitu, byłaby na pewno uznała jego potomka za najgodniejszego następcę tronu, gdyby drugiego z jego synów nie zhańbiła zbrodnia bratobójstwa.

Był bowiem w załomach pewnej skały okrutnie srogi potwór, którego niektórzy zwać zwykli całożercą31. Żarłoczności jego każdego tygodnia32 według wyliczenia dni należała się określona liczba bydła. Jeśliby go mieszkańcy nie dostarczyli, niby jakichś ofiar, to byliby przez potwora pokarani utratą tyluż głów ludzkich33. Grakch, nie mogąc znieść tej klęski, jako że był względem ojczyzny tkliwszym synem niż ojcem względem synów, skrycie synów wezwawszy, przedstawił [im swój] zamiar, radę przedłożył.

Nieprzyjazna jest — rzecze — dzielności bojaźliwość, siwiźnie nierozum, młodości gnuśność. Żadna to bowiem dzielność,skoro bojaźliwa, żadna siwej głowy mądrość, skoro nierozumna, żadna młodość, skoro gnuśna. Co więcej, skoro nie ma żadnej sposobności do ćwiczenia odwagi, to trzeba ją sobie wymyślić. Któż zatem kiedykolwiek uchyliłby się od sławy, która narzuca się sama, chyba że byłby to ktoś wręcz niesławny! A przecież dobro obywateli, obronione i zachowane, do wiecznych wchodzi triumfów. Nie należy bowiem dbać o własne ocalenie, ilekroć zachodzi wspólne niebezpieczeństwo. Wam przeto, wam, naszym ulubieńcom, których tak jednego, jak i drugiego wychowaliśmy według naszych umiejętności, wam wypada uzbroić się, aby zabić potwora, wam przystoi wystąpić do walki z nim, ale nie wystawiać się [zbytnio], jako że jesteście połową naszego życia, którym należy się następstwo w tym królestwie„.

Na to oni: „Zaiste, można by nas uważać za zatrutych pasierbową nienawiścią, gdybyś nam pożałował tak chlubnego zadania! Do ciebie należy władza rozkazywania, do nas — konieczność posłuchu34.

Gdy więc doświadczyli po wielekroć otwartej męskiej walki i daremnej najczęściej próby sił, zmuszeni zostali wreszcie uciec się do podstępu. Bowiem zamiast bydląt podłożyli w zwykłym miejscu skóry bydlęce, wypchane zapaloną siarką. I skoro połknął je z wielką łapczywością całożerca, zadusił się od buchających wewnątrz płomieni35.

I zaraz potem młodszy napadł i zgładził brata, wspólnika zwycięstwa i królestwa, nie jako towarzysza, lecz jako rywala. Za zwłokami jego z krokodylowymi postępuje łzami36. Łże, jakoby zabił go potwór, ojciec jednak radośnie przyjmuje go jako zwycięzcę. Często bowiem żałoba przezwyciężona zostaje radością ze zwycięstwa.

Tak oto młodszy Grakch przejmuje władzę po ojcu, dziedzic zbrodniczy! Atoli dłużej skalany był bratobójstwem niż odznaczony władzą. Gdy bowiem wkrótce potem oszustwo wyszło na jaw, gwoli kary za zbrodnię skazany został na wieczne wygnanie:

…wszak prawem jest najsprawiedliwszym,
gdy sprawców zbrodni ich własna zbrodnia zabija37.

[6] JAN: Ja natomiast nie spodziewałem się tak zwyrodniałej latorośli z tak szlachetnego winnego szczepu. Często wszak winne grono kurczy się w rodzynek, często oliwa zmienia się w męty, często złoto wyradza się w żużel. Cóż więc dziwnego, jeśli smutna żądza smutno się kończy. Im więcej się jej szczęści, tym jest nędzniejsza; im świetniejszym się cieszy powodzeniem, tym jest bliższa nader okropnych zasadzek; im butniej usiłuje innym rozkazywać, tym bardziej poniżające oddaje się innym w niewolę. Żądza władzy zwykła obchodzić wszystkie kąty u wszystkich, do wszystkich się umizgiwać, wszystkim do nóg padać, dopóki nie osiągnie, do czego wszelkim sposobem dążyła. Są bowiem cztery córy namiętności: zachłanność bogactwa, żądza zaszczytów, ubieganie się o czczą sławę, łaskotliwa lubieżność. Wśród takiego zbrodniczego plemienia pyszni się żądza władzy. I dlatego gardząc chatami ubogich, własną mocą depcze karki pysznych i wyniosłych. Jak wielkie zawiera ona w sobie rozkosze, w największym zaufaniu pokazał Dionizjusz swojemu zaufanemu przyjacielowi na rozżarzonych węglach i pod zawieszonym mieczem38. Czyżby jednak nieśmiertelne dobrodziejstwa Grakcha miały aż tak wygasnąć, iż po tak znakomitym ojcu żaden nie pozostał ślad?

[7] MATEUSZ: A owszem, na skale całożercy wnet założono sławne miasto, od imienia Grakcha nazwane Gracchovia, aby wiecznie żyła pamięć Grakcha. I poty nie zaprzestano obrzędów pogrzebowych, póki nie zostały zamknięte ukończeniem [budowy] miasta. Niektórzy nazwali je Krakowem od krakania kruków, które zleciały się tam do ścierwa potwora39.

Tak wielka zaś miłość do zmarłego władcy ogarnęła senat, możnych i cały lud, że jedynej jego dzieweczce, której imię było Wanda powierzyli rządy po ojcu. Ona tak dalece przewyższała wszystkich zarówno piękną postacią, jak powabem wdzięków40, że sądziłbyś, iż natura obdarzając ją, nie hojna, lecz rozrzutna była. Albowiem i najrozważniejsi z roztropnych zdumiewali się nad jej radami, i najokrutniejsi spośród wrogów łagodnieli na jej widok. Stąd, gdy pewien tyran lemański srożył się w zamiarze zniszczenia tego ludu, usiłując zagarnąć tron niby wolny, uległ raczej jakiemuś [jej] niesłychanemu urokowi niż przemocy oręża41. Skoro tylko bowiem wojsko jego ujrzało naprzeciw królowę, nagle rażone zostało jakby jakimś promieniem słońca: wszyscy jakoby na jakiś rozkaz bóstwa wyzbywszy się wrogich uczuć odstąpili od walki; twierdzą, że uchylają się od świętokradztwa, nie od walki; nie boją się [mówili] człowieka, lecz czczą w człowieku nadludzki majestat. Król ich, tknięty udręką miłości czy oburzenia, czy obojgiem, rzecze:

„Wanda morzu, Wanda ziemi,
obłokom niech Wanda rozkazuje,
bogom nieśmiertelnym za swoich
niech da się w ofierze41,


a ja za was, o moi dostojnicy, uroczystą bogom podziemnym
składam ofiarę, abyście tak wy, jak i wasi następcy w nieprze-
rwanym trwaniu starzeli się pod niewieścimi rządami!”43


Rzekł i na miecz dobyty rzuciwszy się ducha wyzionął,
Życie zaś gniewne między cienie uchodzi ze skargą44.

Od niej, mówią, pochodzić ma nazwa rzeki Wandal, ponieważ ona stanowiła środek jej królestwa45; stąd wszyscy, którzy podlegali jej władzy, nazwani zostali Wandalami. Ponieważ nie chciała nikogo poślubić, a nawet dziewictwo wyżej stawiała od małżeństwa, bez następcy zeszła ze świata. I jeszcze długo po niej chwiało się państwo bez króla46.

[8] JAN: Semiramis, królowa Asyryjczyków47, nie ważąc się powierzyć niedojrzałemu synowi rządów królewskich, udaje, że sama jest [owym] synem i zataiwszy płeć, przyłącza Etiopię do królestwa małżonka, wypowiada wojnę Indiom, do których oprócz niej i Aleksandra Wielkiego48 nikt nigdy nie wkroczył. Również wiele innych [niewiast] przewyższało swoimi przymiotami nie tylko niewiasty, ale także mężów. I dlatego tak bardzo podziwiam w niewieście męską przedsiębiorczość, jak i u mężów stałość wypróbowanej wierności. Chociaż bowiem wydaje się to niezgodne z dobrymi obyczajami, żeby niewiasta rozkazywała władcom, wszelako wydawało się, że to bardziej przystoi uczuciom rodzinnym i potomka wesprzeć ojcowymi zasługami, i [nie dopuścić], iżby dobrodziejstwa zmarłych umarły u potomnych.

Przykład takiej cnoty dali nawet tyrani sycylijscy. Anaksylaus bowiem, władca Sycylii, umierając powierzył opiekę nad [swoją] dziatwą niewolnikowi Mykalowi, którego wierność dobrze wypróbował49. A wszyscy tak wielką żywili miłość do króla, że woleli słuchać niewolnika niż opuścić synów władcy, a panowie zapomniawszy o swojej godności zgodzili się, żeby zaszczytną władzę piastował niewolnik. A cóż dzieje się w tych naszych burzliwych zasadach? Wiara nie rodzi wiary, a jeśli już pocznie, to wpierw poroni, nim urodzi, wpierw płód wyzionie ducha, nim oddychać zacznie. I tak przy piersi bogobojnej wiary zawisa plemię żmijowe. Zdradliwe ssą ją młode żmijki, od których nie tylko przyjaciele, lecz i panowie doznają czci raczej podstępnej niż wiernej. Kupczeniem jest bowiem przyjaźń wymierzana korzyścią50.

[9] MATEUSZ: Również w naszym państwie rządy przypadły w udziale niekiedy osobom niskiego i niepewnego pochodzenia, lecz żadna zgoła zazdrość bądź ludu, bądź dostojników [z tego] nie szydziła, ba, nawet po dziś dzień chętnie chlubią się ich chwalebnymi dokonaniami. Gdy bowiem ów sławny Aleksander, o którym niedawno wspomniałeś, usiłował ściągnąć z nich trybut51, rzekli posłom: „Posłami tylko jesteście, czy także królewskiego skarbu kwestorami?” Ci odpowiedzieli: „I posłami jesteśmy, i kwestorami„. Na to tamci: „Wpierw więc — mówią — trzeba okazać posłom szczerze uszanowanie, abyśmy wspaniale przyjętych wspaniałymi uczcili darami; następnie poborcom musimy wypłacić wyznaczony trybut — należy się bowiem cesarzowi, co jest cesarskiego52 — aby nie spotkał nas zarzut obrazy majestatu„. Najpierw przeto przedniejszym spomiędzy posłów żywcem porachowano kości53, po czym zdarte z ich ciał
skóry wypchano częściowo najlichszą trawą morską i ten kruszec, ludzką skórą, lecz nieludzko odziany, odesłano z takim listem: „Królowi królów Aleksandrowi królewska władczyni Polska. Źle innym rozkazuje, kto sam sobie nie nauczył się rozkazywać54; nie jest przecież godzien zwycięskiej chwały ten, nad którym triumfują wybujałe żądze. Zwłaszcza twoje pragnienie żadnego nie zna zaspokojenia, żadnego umiarkowania; co więcej, ponieważ nigdzie nie widać miary twojej chciwości, wszędzie żebrze niedostatek twego ubóstwa. Chociaż jednak świat nie może nasycić otchłani twej nienasyconej żarłoczności, zaspokoiliśmy jakoś głód przynajmniej twoich [ludzi]. I niech ci będzie wiadome, że u nas nie ma trzosów, dlatego te oto podarki włożyliśmy w kalety twoich najwierniejszych [sług]. Wiedz zaś, że Polaków ocenia się podług dzielności ducha, hartu ciała, a nie podług bogactw55. Nie mają więc skąd zaspokoić gwałtownej żarłoczności tak wielkiego króla, by nie powiedzieć tak wielkiego potwora. Nie wątp jednak, że prawdziwie obfitują oni w skarby młodzieży, dzięki której można by nie tylko zaspokoić, lecz całkiem zniszczyć twoją chciwość razem z tobą„.

Nuże — rzecze Aleksander — nuże, przywleczcież do nas tych, którzy obmyślili tak straszną zbrodnię! Należy ich zaraz wydać na najwyszukańsze męki i zgoła doszczętnie wytępić, aby bezkarność zuchwalstwa nie ośmieliła innych„! Ilu tylko wyruszyło tedy [ludzi], aby pomścić zniewagi wyrządzone królowi, wszyscy albo padli w bitwie, albo zostali pozabijani, a niektórzy z królów dostali się do niewoli. Aleksander usłyszawszy o tym rzekł: „Dzielność wyzwana [do boju] wielce się wzmaga56: teraz wreszcie godzi się, aby ich dotknęła rózga mego oburzenia„.

Gdy więc niezliczone wojska nieprzyjaciół zewsząd wdarły się do Polski, on sam, zmusiwszy wpierw Panończyków do uległości, wkracza jak przez tylne drzwi przez Morawy, rozwija skrzydła wojsk i podbiwszy zwycięsko ziemię krakowską i śląską, z ziemią zrównuje wiekotrwałe mury, obraca [je] w perzynę, zaorane miasta każe solą posypać57. Gdy następnie dalsze napadł ziemie, niczyim nie pokonany orężem, padł ofiarą podstępu zwykłego człowieka. Skoro bowiem wszyscy zwątpili o ocaleniu, ktoś biegły w sztuce złotniczej każe sporządzić kształty hełmów i puklerzy z byle jakiego drewna czy kory; niektóre z nich powleka srebrną glejtą, inne żółcią. Tarcze bowiem pociągnięte glejtą wydają się srebrne, żółcią zaś złote58. Wynosi je na wysoki szczyt górski naprzeciw słońca, aby tym silniej odbłyskiwały. Argyraspidzi, niezwyciężone zastępy Aleksandra59, ujrzawszy je, podejrzewają, że [to] stoją szyki w największym porządku. Przeto na łeb, na szyję wypadają z obozu, rozbiegają się na wszystkie strony, tu i tam wyszukują wrogów myśląc, że rozpierzchli się w ucieczce. Ów bowiem mistrz już przedtem podpalił owe podobizny broni, aby nie można było zauważyć żadnego śladu podstępu, i kazał dużemu oddziałowi krzepkich ludzi ukryć się w zasadzce. Ci pierwszą część rozproszonych, którzy niebacznie wpadli w zasadzkę, porywają i w pień wycinają; zwycięzcy przywdziewają zbroje zabitych
i udają, że są towarzyszami argyraspidów, toteż ilu tylko spośród takich wojowników przyłączyło się do nich, wszyscy padli ostrzem miecza przebici, tak iż ani jeden z nich się nie ostał.

Ośmieleni tym powodzeniem, udając tak samo wojowników ze srebrnymi tarczami, wkraczają do obozu Aleksandra, niosąc przed sobą znaki zwycięstwa. Wierzą ludzie Aleksandra, że swoi odnieśli tryumf nad wrogami; z dala pozdrawiają nadchodzących, radują się, przyklaskują tryumfowi jakby towarzyszów. Wówczas Polacy napadają na bezbronnych i nic nie przeczuwających. Rozpoczyna się walka. Lechici60 obwołują hasło argyraspidów. Donoszą królowi, że to nie napad nieprzyjaciół, lecz buntowniczy zgiełk wśród swoich. Król widząc, że on nie ustaje, lecz wzmaga się, wspiera zastępy wrogów wierząc, że niesie pomoc swoim wojownikom ze srebrnymi tarczami. Gdy w ten sposób powstało rozdwojenie, więcej [Macedończyków] padło skutkiem ran wzajemnie sobie zadanych niż od ran nieprzyjacielskich. Wreszcie Aleksander, poznawszy podstęp, z garstką wojska ledwo uszedł niesławie. Tak ustąpił ciemięzca i o trybucie ucichło.

[10] JAN: Rzecz dziwna, lecz zupełnie wiarygodna. Istnieje bowiem księga listów Aleksandra zawierająca prawie dwieście listów61. W jednym z nich pisze w ten sposób do Arystotelesa:
Żeby ciebie, ciągle zaniepokojonego o nasze położenie, wątpliwość i wahanie się nie utrzymywały w niepewności, wiedz, że doskonale powodzi się nam u Lechitów. Jest zaś sławne miasto Lechitów bardzo blisko północnych stron Panonii, które nazywają Caraucas62, raczej ludne niż bogate, dobrze zabezpieczone raczej dzięki sztuce niż położeniu; nad tym miastem i nad sąsiednimi triumfowaliśmy zgodnie z życzeniem„.

W tym zaś liście, który mu odpisał Arystoteles, czytamy te słowa:
Wieść głosi, że wraz ze swoimi odniosłeś tryumf nad miastem Lechitów Caraucas63, lecz oby chwała tego tryumfu nigdy nie była pomnożyła twoich tytułów do sławy! Odkąd bowiem wlano haniebną daninę w posłów twoich wnętrzności, odkąd doświadczyłeś lechickich argyraspidów, blask twego słońca u wielu zagasł, a nawet zdawało się, że korona twego państwa się zachwiała„.

Gdyby nie dobrodziejstwo twego opowiadania, wyznaję doprawdy, że do dziś nie wiedziałbym, o kim to powiedziano. Lecz jakże zdumiewająca wprost zuchwałość [owych] mężów! Bo chociaż podrażniony, nie do tego jednak stopnia obrażony został Aleksander przez zniewagę wyrządzoną mu przez Koryntian. Gdy tymczasem inne miasta pozwoliły mu wejść, pierwszy Korynt zamknął przed nim bramy. Do jego mieszkańców napisał Aleksander: „Jeśli jesteście mądrzy, ostaniecie się, w przeciwnym razie — nie.64 Oni zaś nie bacząc na nietykalność ukrzyżowali jego posłów65. Lecz niemniej podziwu godny jest wielce dowcipny pomysł owego męża, przez który tak baczny na podstępy mistrz dał się zwieść. W dosyć podobny bowiem sposób tenże Aleksander zwiódł wojska Dariusza66: widząc, że są one o wiele większe niż jego, kazał przywiązać wołom do ogonów i rogów gałęzie, aby zdawało się, że nawet lasy idą za nim.

[11] MATEUSZ: Dlatego ów wynalazca tak zbawiennego podstępu został ustanowiony naczelnikiem w ojczyźnie, którą uratował, a wkrótce potem, wsparty zasługami cnót, odznaczony został wysoką godnością królewską. Dano mu imię Lestek, to jest przebiegły67, ponieważ więcej nieprzyjaciół zniszczył przebiegłością niż siłą.

[12] JAN: Nikt nie dziwi się źródłom tryskającym w głębi [ziemi], nikt cedrów nie podziwia w dolinach, a i mnie cnota w człowieku niskiego stanu nie wydaje się niczym dziwnym. Wszystkich cnót żywicielką jest pokora, lecz gdy chodzi o ludzi niskiego stanu, częściej zwykło się je zagradzać niż nagradzać. Bo czymże jest cnota w niskim stanie? Słońcem u antypodów!68 Jaśnieć jednak nie przestaje ona tym, których szlachetność ducha nie znosi zaślepienia.

Stąd także Sostenes, choć był niskiego pochodzenia, obrany został wodzem Macedończyków. On bowiem poskromił Gallów radujących się zwycięstwem, on obronił Macedonię od spustoszenia przez nich. Za te dobrodziejstwa, mimo że wielu znakomitych ubiegało się o tron macedoński, jego stawiają na czele, choć był niskiego rodu. Gdy wojsko nazywa go królem, on wzywa żołnierzy, aby złożyli mu przysięgę nie jako królowi, lecz jako wodzowi69. W ten sposób uniknął zazdrości, którą budzi [posiadanie] władzy, [a] nie poniżył najwyższej godności.

[13] MATEUSZ: Potem był jeszcze drugi książę tego samego imienia, lecz z innego powodu nazwany Lestkiem. Gdy bowiem Polska, pozbawiona króla, walczyła o następcę tronu, omal nie została pogrążona w burzliwych zamieszkach, ponieważ wszyscy przedniejsi zabiegał o władzę tyrańską70. Gdy długo i z wielkim niebezpieczeństwem toczyli te spory, wreszcie wybór księcia poddają orzeczeniu zwykłych ludzi, oczywiście takich, których uczciwość nie budziła podejrzeń i od których dalekie było wszelkie współzawodnictwo. Jedni i drudzy zobowiązują się przysięgą: wyborcy, że nie będą ustępować ze względów osobistych, nie zejdą z [prawej] drogi uwiedzeni chęcią korzyści i nie dadzą się pogróżkami możniejszych odstraszyć od [przeprowadzenia] tego, co uznają za pożyteczne dla dobra ogółu; pozostali zaś, że nikomu nie będzie wolno odstępować od orzeczenia wyborców. A ponieważ przy sprzecznych życzeniach niełatwo dochodzi się do zgody, zastanawiano się wprawdzie długo, lecz odpowiedziano króciutko: „Rozległa winnica — mówią — niszczeje pod brudnymi kopytami rozhukanych koni: winnicą jest to królestwo, konie rozkiełznane to wasza pycha, na której tyle jest plam, ile sprzecznych uroszczeń. Wybierzmy więc pole gonitwy, postawmy [u celu] słup, a czyj srokaty koń pierwszy ze wszystkich dobiegnie do celu, tego trzeba uznać królem!71 Każdy na to przystaje, wszyscy razem przyklaskują, niewzruszony [jest] wyrok ogółu, ale wykonanie wyroku odkładają na jutro.

Zdaje mi się, jakbym widział zapał tych, przebiegłość tamtych, próbne ćwiczenia jeźdźców, sprzeczne pragnienia. Lecz gdy wielu ufało wypróbowanej zwinności, jeden polega na tajemnej chytrości umysłu, ufny w pomoc sztuki Wulkana72. Całą bowiem równinę pola gonitwy obsadza żelaznymi kolcami, w odstępach pomiędzy nimi starannie zaznaczywszy miernej szerokości ścieżkę, aby gdy innych ostrza kolców wstrzymywać będą w biegu, on, na tej ścieżce szybszy, zgarnął za bieg nagrodę.

Przebiegłością wszak podstęp przebiegły przenikać się zwykło.

Dwóch bowiem młodych, najniższego stanu chudopachołków73 poszło w zawody o szybkość nóg. Dawszy [sobie] rękojmię przez złożenie pewnej kwoty, zobowiązali się, że pokonany nigdy nie ośmieli się nazywać szybszego inaczej niż królem. A gdy igrając dworowali z siebie nawzajem, „godna to rzecz — mówią — abyśmy wieniec naszego zwycięstwa wywalczyli na polu, gdzie toczy się bój o królestwo„. Tu zaraz w pierwszym zapędzie zatrzymują się i przysiadają, kolcami przebiwszy sobie stopy aż do kości. Gdy długo ze zdziwieniem patrzyli na gwoździe, domyślili się podstępu, spostrzegają chytrze wyznaczoną ścieżkę, na której zastawiają taką samą pułapkę, i udają, że o niczym nic zgoła nie wiedzą.

A skoro, jak zwykle bywa, sposobność często budzi pożądanie czegoś, o czym się nie marzyło, w obu odzywa się próżność, każdy z nich na osobności własny rozważa pomysł. Nadchodzi zapowiedziany dzień: zasiada dostojność czcigodnego senatu, obok stoi ozdoba znakomitych mężów, uśmiecha się kwiat młodzieży. Wśród inn{ch, a raczej przed innymi, ów mistrz podstępu ufa pomocy ścieżki. Atoli i drugiego z jeźdźców nie mniejsza ożywia nadzieja, [tego], który wszystkie kopyta konia
zabezpieczył żelaznym podkuciem. Natomiast pozostały, [stojąc] na osobności z dala, a do tego odwrócony od tłumu, namyśla się, cicho wzdychając. Na pierwszy przeto, powtórny i trzeci znak wszyscy wyskakują prosto przed siebie, [a] ten wyrywa kłusem w poprzek, budząc śmiech gawiedzi. I gdy wszyscy natykają się na nieszczęsne kolce, on przemierzywszy długą okrężną drogę, pospiesza w końcu do wyznaczonego słupa, którego przed nim dosięgnął jego towarzysz złowróżbnie [już] powitany jako król. Zgromadzenie bowiem, urażone na widok podkutego konia, orzekło, że jest on sprawcą podstępu. A ponieważ podstęp nikomu nie wychodzi na dobre74, wydanego na śmiertelne męki rozszarpują na kawałki. Tamten zaś, pośmiewisko gawiedzi, wyrokiem zwierzchności osiąga władzę królewską.

[14] JAN: Podstęp tajony służy, wykryty zaś wstyd przynosi.
Jeden obnosi zaszczytu ciężar — inny częściej sam zaszczyt75.

O królu przelotnego szczęścia! który, gdy cię wybierają,
w okamgnieniu się uwieczniasz i wiecznie pozostajesz okamgnieniem. O, władco wielce czujny, którego oko snu nie zaznało podczas sprawowania władzy!76 I zaiste wolałbym ze śmiesznego stać się dostojnym niż z dostojnego śmiesznym77. Nie bez wybuchów śmiechu wprawdzie, lecz dzięki rżeniu konia Dariusz otrzymuje władzę królewską78.

Przydał się również dowcipny pomysł Stratona, acz wielu go wyśmiało79. Mianowicie niewolnicy Tyryjczyków zdradziecko sprzysięgają się, zabijają wszystkich panów z dziećmi, zajmują ogniska domowe panów, zamyślają króla wybrać spośród siebie, tego mianowicie, który pierwszy ujrzy wschód słońca. Jeden z niewolników oszczędził swego pana, będącego już starcem, i jego maleńkiego syna. Gdy wszyscy wyszli na jedno pole, pouczony przez niego niewolnik sam tylko wpatrywał się w zachód, chociaż wszyscy inni patrzyli na wschód. Jednym wydało się rzeczą śmieszną, niektórym czymś szalonym szukanie wschodu słońca na zachodzie. Atoli skoro tylko zaczęło dnieć, on pierwszy wskazał blask słońca na najwyższym wzniesieniu miasta. Wtedy zrozumiano, jak bardzo umysły ludzi wolnych górują nad umysłami niewolników. Przeto pana jego Stratona czynią królem, a po nim królestwo przechodzi na syna, wreszcie na jego wnuków. Tak to dalece mądrość ukochała sobie kryjówkę niejako pod płaszczykiem prostaczka, gdy tymczasem przechwałka jest zawsze nieprzyjaciółką cnoty80.

[15] MATEUSZ: Ten zaś tak wielki miał zapał do ćwiczenia odwagi, że bardzo wielu z najsilniejszych nieprzyjaciół wyzwał na pojedynek i wydzierał im nie tylko życie, lecz także królestwa i majątki. A gdy zabrakło mu wrogów zewnętrznych, obiecując nagrody, zapraszał swoich, aby walczyli bądź z nim, bądź wzajem ze sobą. A tak dalece był rozrzutny względem wszystkich, że wolał z powodu hojności popaść w niedostatek niż mieć obfitość wszystkiego przez skąpstwo; wolał raczej sam cierpliwie znosić braki niż potrzebującemu odmawiać pomocy lub nie wynagradzać dobrze zasłużonych81. A i nie brakło mu trzeźwości, która jest siostrą uczciwości, przyjaciółką roztropności: przy jego bowiem stole, przy jego ucztach na to baczono, aby ani więcej, niż natura wymaga, ani mniej, niż uczciwość nakazuje, nie wolno było bądź żądać, bądź wydawać. Gorliwiej dbał o to, żeby podobać się więcej z przymiotów umysłu niż ciała82. W tym względzie wśród innych cnót zajaśniał następujący przykład niezwykłej pokory: ilekroć godność królewska wymagała, aby przyozdobić go regaliami, pomny na pierwotne pochodzenie, wpierw w nędznym odzieniu wstępował na tron, strój królewski wcisnąwszy pod podnóżek; następnie ozdobiony królewskimi znakami siadał na podnóżku, z największym uszanowaniem umieściwszy te najuboższe łachmany na najwyższym wzniesieniu tronu83.

[16] JAN: I o tym zaiste pouczył, że króla bardziej pokora zdobi, niż znacznym czyni purpura. A nawet nie można uważać za człowieka, a cóż dopiero za księcia tego, kogo od innych nie wyróżnia pokora84. Stąd u Greków długi czas było zwyczajem, że w godzinie, gdy obierano cesarza, umieszczano go w wykutym grobowcu, zanim nie zasiadł na tronie cesarskim85. Jednemu także z królów pacholę małe, stojąc przy nim podczas uczty, ustawicznie te słowa przypominało: „Sire, tu moras„, co się tłumaczy: „Panie! ty umrzesz!86 —jak gdyby jednemu i drugiemu chciano powiedzieć:

Władcą ciebie obrano, nie bądź wyniosłym, lecz jakby jednym spośród nich87.
Pamiętaj, żeś prochem i w proch się obrócisz88.
Stoisz naprawdę, gdy stojąc upadku się strzeżesz przyczyny,
Tak to czynem na cnotę zasłużysz, cnotami na czyny.

[17] MATEUSZ: Podobnie syn jego89 nie w takiej mierze [powiększył] państwo ojca, w jakiej wiele dodał do ojcowskich wyczynów: on Juliusza Cezara pokonał w trzech bitwach90, on w kraju Partów Krassusa zniósł z wszystkimi wojskami, a do ust jego wlewając złoto, rzekł: „Złota pragnąłeś, złoto pij91. Rozkazywał i Getom, i Partom, a także krainom położonym poza Partami. Wreszcie Juliusz, rad się z nim sprzymierzyć węzłem powinowactwa, wydaje za niego siostrę Julię. Jej to jako posag przekazana została od brata Bawaria, a jako dar ślubny od męża prowincja serbska92. Założyła ona dwa miasta, z których jedno od imienia brata kazała nazwać Julius [teraz Lubusz], drugie Julia od własnego imienia [obecnie nazywa się ono Lublin]93. Ponieważ zaś Juliusz faktem tym rozdmuchał przeciwko sobie nienaiść senatu rzymskiego, zwabiony bowiem uściskami nieprzyjaciół, jak wróg, nie jak obywatel, zacieśniał obszar państwa rzymskiego i tych nauczył rozkazywania, których raczej powinien był nauczyć służenia — usiłuje gwałtem odebrać siostrze to, co przedtem dał jej jako posag. Z tego powodu siostra jego została odprawiona, pozostawiwszy u męża maleńkiego syna, któremu na imię było Pompiliusz94. Nałożnica zaś jego, która współzawodniczyła z królową, gdy ta była jeszcze obecna, zajęła miejsce królowej. Ta z nienawiści do rywalki, pod wpływem miłości, którą opętała króla, zmieniła nazwy wymienionych miast. Z niej i z innych nieprawych związków małżeńskich Lestek miał otrzymać dwudziestu synów, którym wyznaczył tyleż naczelnych stanowisk, rozdzielając jednym księstwa, innym hrabstwa czy margrabstwa, niektórym królestwa95. Pompiliusza zaś prawem pierworodztwa ustanowił królem wszystkich i zgodnie z jego wolą rządziła się nie tylko monarchia słowiańska, lecz także sąsiednie państwa. Gromada braci jakby prześcigała się w okazywaniu miłości; i odnosili się do niego z tak wielkim uszanowaniem, z tak wielką życzliwością, że nawet obrali [królem] jego młodziutkiego syna, też, jak ojciec, Pompiliusza, nie dając żadnego zgoła posłuchu głosom uwłaczania lub zazdrości96.

[18] JAN: Rzadki to ptak — jak Feniks97 na ziemi — zgoda wśród braci, Rzadziej — by królów dwór zgodnie na jedną wsiadł łódź. Albowiem, jakby z oparów bagna zazdrości wstając, groźna burza ogarnęła wspólników królestwa. O, jakże błogosławiona, nad braterską bratnia jest społeczność, u której bardziej liczą się więzy życzliwości, niż żądza władzy przekonuje! Chwałą takiego szczęścia zajaśniało ponad wszystkich potomstwo Erotyma. Ten bowiem Erotym, będąc królem Arabów, miał z nałożnic siedmiuset synów — rzecz prawie nie do wiary!98 Dzięki ich odwadze, gdy zmógł siły sąsiadów, głośne zdobył imię i z nadzwyczajnym zgoła szczęściem poskromił niezwyciężonych [przedtem] królów. Oby nasi Pompilidzi zestarzeli się w takim powodzeniu!

[19] MATEUSZ: Mówićże mam czy milczeć? Bo wstydzę się wstyd swój odsłaniać, Braki, gdy ma je twarz, barwiczką należy je kryć. Jakiegoż to, myślisz, godne jest wspomnienia podłe rodu zhańbienie, bezwstydu ohyda? Ten bowiem, ten, który łaskawie wynagradzał zasługi, ten wyjątkowy król, powiadam, Pompiliusz młodszy, upojony powabami pewnej trucicielki, za życzliwość odpłaca się nienawiścią, za przyjaźń — podstępem, krwi rozlewem za przywiązanie, wiarołomstwem za wierność, tyranią za posłuszeństwo.

Najbezwstydniejsza z niewiast często podszeptywała mu tego rodzaju kwieciste słówka: „Nie należy zbytnio ufać spokojowi, ponieważ gorąca jasność słońca jakże często ostyga raptownym deszczem99. I nie wypada tobie zanadto się cieszyć, jakobyś już dobił do bezpiecznego portu, gdyż nie spotkałeś się jeszcze ze spiętrzonymi bałwanami. Nie widzisz, że sterczące zewsząd skały grożą ci rozbiciem? Szczęśliwym królem czyni cię co prawda wspaniałość królestwa, ale bezpieczeństwo zapewni ci niezdobyty mur twoich krewnych. Powiem słowa twarde, lecz szczere: nie mienię [ciebie] ani szczęśliwym, ani bezpiecznym. Nie ma szczęścia tam, gdzie własne omdlewają siły; nie ma bezpieczeństwa, gdy własny kraj zagrożony jest rozszarpaniem. A zatem, ilu masz stryjów, tyle drobnych państw, tyle zasadzek na twój spokój 100. Wygłaszają bowiem kwieciste mowy, pragną zaś czegoś przeciwnego; bo pod różą kryją się kłujące kolce, pod bujną trawą wąż. Twierdzą, że są opiekunami, nie stryjami i nie tylko opiekunami, lecz także ojcami. Czujesz że to i czy przenika to do twojej świadomości?101 Czy sądzisz, że oni zadowalają się gołymi nazwami? Zawsze stryjostwo domaga się rządzenia synowcami, sierotami opiekuństwo, dziećmi ojcostwo. Tej władzy swojej nie zaznaczają [tylko] płytkim słowem, lecz ją okazują rzeczywistym uprzywilejowaniem. I nie obrali cię królem, abyś nimi rządził, lecz aby tymczasem, póki władza jest jakby w zawieszeniu, komukolwiek z nich okazja do władania mogła się nadarzyć. Często bowiem zasadza się w stosownej porze jakiekolwiek płonki, aby urodzajniejszą zaszczepić latorośl. I nie uważają, że zasługujesz na tytuł króla, lecz nazywają cię albo igraszką losu, albo jakąś ich kukłą. Dodaj, jak często wytykają ci bohaterskie czyny pradziadów, aby narazić cię na spotkanie z wrogami i czym prędzej zgubić, nie aby cię ćwiczyć w czynach bohaterskich. Wreszcie i to, że chłopcem jesteś i nie powinieneś nic innego czynić, jak bawić się. Oni zajmują cię jakimiś głupstwami jakby poważnymi radami, nie aby przez doradzanie roztropniejszym cię uczynić, lecz aby czyhać na sposobność strojenia sobie żartów z ciebie lub aby przynajmniej odwlec spełnienie twoich młodzieńczych życzeń. Śmieszni zaiste starcy! Choć sami radzi by odmłodnieć, jednak zgrzybiałych szukają młodzieńców102. Wybieraj więc, czy wolisz być niewolnikiem, czy wolnym, czy chcesz być swoim, czy cudzym103, raz szczęśliwym czy zawsze pożałowania godnym. Stanowczo wypada upuścić krwi z żyły, aby zapewnić zdrowie. Niemożliwy jest bowiem swobodny rozrost winnego szczepu, gdy nie przycina się nawet i prawidłowych latorośli i gdy fałszywych pędów całkowicie się nie obcina.

Ów, tymi i podobnymi namowami przekonany, z rozkazu tejże mistrzyni do łoża ze zmyślonej niemocy się kładzie [i] każe wezwać przyjaciół, niby dla pociechy czy z potrzeby zasięgnięcia rady. W wielkiej tajemnicy wyjawia im i przyczynę, i dzień swojego zgonu, niby przez bogów objawiony, każdemu z osobna osobliwą tajemnicę szepcąc: „Wam wypada postanowić w sprawie następcy tronu. Mnie moje wzywają losy, ale będzie to dla mnie dostatecznym ukojeniem, jeśli — jak z waszej rządziłem łaski, tak i z waszej dobroci okażę się nieśmiertelnym. Albowiem nie wyda mi się wcale, abym umierał, skoro [tylko] waszą dla mnie życzliwość dostrzegę, gdy z wami uroczyście mój pogrzeb odprawię. Czegóż bowiem mógłbym spodziewać się od kogoś, kto żyjącemu odmówiłby tego, co winien jest zmarłemu„.

Mógłbyś usłyszeć tu szczere, tam obłudne głosy biadania; stąd westchnienia, stamtąd łkania, stąd żałosne jęki, stamtąd straszne zawodzenia; stąd rozlega się [odgłos] bicia się w piersi, stamtąd [klask] zderzających się dłoni; tu płyną potoki rzęsistych łez, tam ledwie na pół zwilżone są powieki. Panny targają włosy, matrony [rozdrapują] twarz, szaty [rozdzierają] staruszki; ogólne biadania potęguje zawodzenie obłudnej królowej, która już to męża, już to poszczególnych dostojników ze smutkiem ściskając, uspokaja z jakąś — sam nie wiem — słodką goryczą czy — powiedziałbym — z gorzką słodyczą, tak iż wszystkimi wstrząsają już nie udane, lecz połączone z rzewnym płaczem łkania do tego stopnia, że jak wieść głosi, w ślad za żałosnymi jej skargami zaczęły lamentować spiżowe wizerunki, a na skutek jej łez posągi — łzami spłynęły104.

Otóż po obrzędach pogrzebowych, które jeszcze dziś pogaństwo odprawia podczas pogrzebów, [król] podejmuje [stryjów] ucztą z najwykwintniejszymi przysmakami. Gdy czyste wino nieco rozwiało ich smutek, król prosi, aby go odwiedzili i w jego obecności wzajemnie przy pucharach zachęcając się, mile się pocieszali. Mówi, że chętne ich przybycie sprawi ukojenie w jego chorobie, a koniec jego życia raczej będzie radosny niż owiany smutkiem. „Czemu — rzecze — królowo, w smutnych rozpływasz się łzach, czemu trawi cię smutek?105 Wdowieństwa się boisz? Przynajmniej póki ci żyją, nie przekroczysz bramy wdowieństwa; a nawet wobec tylu pozostałych przy życiu moich krewnych bądź przekonana, że ja dalej żyję. Teraz chciałbym wezwać najprzedniejszych spośród ojców, z serdecznych przyjaciół najbardziej zaufanych, których spojrzenia jakby gwiazd promienie ożywiają mnie, aby u nich nasza pamięć w twojej żyła osobie, ponieważ wiedzą, że jesteś resztą naszego życia, naszej duszy połową„.

Oni przysięgają, że wpierw żywcem chcą być pogrzebani, nimby zaginęła [pamięć] jego wyświadczonych im dobrodziejstw. „Niech wzniesie się puchar — rzecze król — i niech ja się podniosę, abym wszystkich pozdrowił i abyśmy kolejno złączyli się pożegnalnym pocałunkiem, aby każdy skosztował tego boskiego nektaru, gdy ja nadpiję„.

Był to zaś złoty puchar, przez zmyślną królową kunsztownie wykonany, w którym nawet mała ilość płynu podchodziła ku górze. I chociaż kielich ledwie w czwartej części był napełniony, wydawał się pełny, gdyż płyn zawisał w górze niby para; tenże płyn, dmuchnięty z ust lub z nosa, opadał, jak to się zdarza z wrzątkiem, od mocy ognia, dopóki nie osiądzie na pewnym dnie w pewnej ilości. Mówią, że podobną moc posiada calciparius106. Do tego osobliwego pucharu wlewają już zabójczy napój, zaprawiony sztuką tegoż podczaszego107; kto po królu miał go pić, obowiązany był przytknąć [puchar] do ust króla, aby nie można było nic złego podejrzewać, skoro król jakby wpierw kosztował. Wierzono bowiem, że zostało wypite, nie zaś opadło jedynie od wydechu to, co tylko sztucznie było wezbrało; lecz ile tylko wlano właściwego i zabójczego napoju, ten, który przytknął puchar do [ust] króla, miał nakaz po ucałowaniu króla to wypić. Tak okpionych [i] tak zatrutych prosi, aby odeszli, twierdząc, że od przyjaznej z nimi gawędy ogarnęła go niespodziewanie kojąca senność. Mniemano, iż spoili się mężowie, których jad trucizny to na nogach zachwiał, to na ziemię powalił. Ból wydarł im życie u progu tejże nocy. [A] ów najsroższy z tyranów odmówił nawet pogrzebu ich zwłokom, dowodząc, iż zginęli od pokarania z nieba, bowiem wczoraj zamierzali żywcem pogrzebać przyjaciela, ba, krewnego, ba, króla, a tę niegodziwość pozorem miłości skrywaną jęki zdradziły i płacz posągów, i nagły zgon złoczyńców bez nadziei ocalenia, i wiele innych dowodów.

Gdy przeto zaszły te gwiazdy ojczyzny, upadła także wszystka godność i zgasła wszystka chwała Polaków, w popiół się obróciwszy. Albowiem ta świata zakała, ta cnót zagłada, ten najobrzydliwszy ze wszystkich niegodziwiec, opadłszy na łono plugawej bezwstydnicy, w zbytku i gnuśności stał się do cna rozpustnikiem, zgoła nic za większe szczęście nie uważając, niż opływanie w rozkosze. Było zaś jego częstym powiedzeniem: „Maśćmy się najlepszymi olejkami, raczmy się winem, rwijmy kwiat, aby nie uwiądł”. Onże pierwszy był do ucieczki, ostatni do walki; w niebezpieczeństwach największy tchórz, a skoro strach ustąpił, pyszałek108. A jako wróg najzuchwalszy chóry cnót bezustannie zwalczał, bardzo biegły we władaniu wszelkim orężem haniebnych czynów; wszelkich wręcz wysiłków się imał, o których wiedział, że cnocie są przeciwne. Większe [też] miał upodobanie w towarzystwie niewieścim niż w męskich zebraniach109. Za te przeto osobliwe zasługi niesłychaną sczezł śmiercią. Albowiem z rozkładających się trupów, które kazał porzucić bez pogrzebania, wylęgły się myszy w niezwykłej ilości i ścigały go tak długo przez stawy, przez bagna, przez rzeki, a nawet przez ogniste stosy, aż zamkniętego z żoną i dwoma synami w bardzo wysokiej wieży zagryzły okrutnie dojmującymi ukąszeniami110.

[20] JAN: Podobnie Abderydzi opuścili ojczyznę z powodu mnóstwa żab i myszy111. Tak [i] Filistyni z powodu [plagi] wrzodów na pośladkach odesłali synom Izraela Arkę ze złotymi [podobiznami] zadków i myszy112. Za osobliwy haniebny czyn osobliwa spotkała go hańba. To, z powodu czego zawsze pragnął być szczęśliwy, to [właśnie] raz sprawiło, że na zawsze został nieszczęśliwy. Tego bowiem dokonała zmyślność niewieścia. Taki pożytek mają żonkosie, takie żniwo bardzo często wyrasta z częstego obcowania poufałego z niewiastami. Czytał o tym w księdze doświadczenia Sardanapal113, mąż bardziej zepsuty niż niewiasta114. Gdy bowiem namiestnik jego Arbaktus115 zobaczył go w towarzystwie ladacznic, w sukni niewieściej rozdzielającego przędzę dziewczętom, rzekł: „Nie godzi się, żeby mężowie byli posłuszni temu, kto wolałby być niewiastą niż mężem„. Przeto jego poddani wypowiadają mu wojnę, a on, zwyciężony, zbudowawszy stos, spala i siebie, i swoje bogactwa — w tym jedynie naśladując męża. Panowanie zaś obejmuje Arbaktus, godniejszy raczej pochwały niż nagany, ponieważ nie dążył do zagarnięcia najwyższej władzy, lecz więcej, na współczujących barkach wydźwignął ojczyznę z nieszczęsnego upadku.

 


 

1 Cycero, Oratio ad Catilinam I 1: Fuit,fuit quondam in hac republica virtus; Balzer, I, s. 303.
2 — patres conscripti, uroczysta tytulatura senatorów rzymskich; Balzer, I, s. 447.
3 Zdanie to przypomina twierdzenie Anonima Galla, że Polską rządzą domini naturales, panowie przyrodzeni.
4 Memini collocutiones mutuae; chodzi raczej o dysputę niż zwykłą rozmowę. Zdanie nawiązuje do Galla, I 3: ad ea recitanda que fidelis recordatio meminit.
5 Jan (Janik) — z rodu Świebodów-Gryfitów, po 1142 biskup wrocławski, po 1146 arcybiskup gnieźnieński, zmarł po 1167.
6 Mateusz — biskup krakowski w latach 1143—1166; zob. ks. III, rozdz. 31.
7 — constitutiones w znaczeniu ustroju państwowego; zob. ks. I, rozdz. 5.
8 Księga Hioba 12, 12.
9 — simplex portiuncula: 'najmniejsza niepodzielna cząsteczka' w odniesieniu do miary czasu.
10 Motyw retoryczny starca godnego zaufania. A. Bielowski, Pompeii Trogi fragmenta, Leopoli 1853, s. 70, sądził, że jest to aluzja do Pompejusza Troga, Historiae Philippicae (I w.). Kronikarz znał tymczasem tylko wyciąg, Epitome, dokonany przez Justyna w II w.; A. Gutschmid, Uber die Fragmente des Pompejus Trogus und die Glaubwurdigkeit ihrer Gewdhrsmdnner, Leipzig 1857, s. 213 n.; F. Ruhl, Die Verbreitung, s. 321—326.
11 — iuger, nomenklatura starożytna, w późnym średniowieczu 'morga'. W czasach autora podstawową miarą powierzchni ziemi był wciąż jeszcze źreb (ok. 7 ha); E. S t a m m, Miary powierzchni w dawnej Polsce, Kraków 1936, s. 1-4.
12 — transfinitimorum fines suae titulis victoriae adsculpserunt, metafora przywodząca na myśl starożytne stelle lub łuki triumfalne z płaskorzeźbami wyobrażającymi zwycięstwa triumfatora.
13 Danomarchicas insulas — autor znał być może oficjalną terminologię monarchii duńskiej, chociaż kojarzył z tradycją literacką o Dacji rzymskiej; H. Łowmiański, Początki Polski, t. V, s. 317. Zob. jednak G. L a b u d a, Studia nad początkami państwa polskiego, t. II, s. 34.
14 Może echo wydarzeń historycznych, bo wg niezbyt pewnych źródeł anglosaskich i duńskich Kanut I Wielki, król Anglii, Danii i Norwegii (1016—1035), syn Świetosławy, siostry Bolesława Chrobrego, walczył z Pomorzanami i Prusami; pewniejsze, że byli to Wagrowie i Obodrzyce; G. Labuda, Fragmenty dziejów Słowiańszczyzny Zachodniej, t. II, Poznań 1964, s. 134-143, 178—180; tenże, Kanut Wielki, SSS II, s. 370. A. Gutschmid myślał tu o Kanucie Lewardzie zabitym w 1131 r., Kritik, s. 450.
15 — famae consulitur, trawestacja Cycerona, De republica III 24i De finibus III 17, 57.
16 Wg koniektury A. Bielowskiego Amynthae nepos, czyli Aleksander Wielki. Wg A. Gutschmida Waldemar Wielki, bratanek Eryka, zabójcy Kanuta Lewarda, Kritik, s. 450. Te domysły są wątpliwe.
17 W III w. p.n.e. Bastarnowie razem z Dakami walczyli przeciw Rzymianom; T. Z a w a d z k i, SSS I, s. 91. Autor czytał o nich u Justyna, Owidiusza i Pliniusza.
18 Justyn, Epitome XXIV 3, XXXII 3. Galli to Celtowie; T. Zawa dzki, Celtowie, SSS I, s. 223—226.
19 Gallograecia — u Justyna, Epitome XXV 2, ale na oznaczenie Galacji; Parthia — kraj Fartów na płd. od Morza Kaspijskiego; Karyntia — kraj między Drawą i Murą, była od VII w. księstwem słowiańskim, od czasów Karola Wielkiego uzależnionym od cesarstwa.
20 Podmiot domyślny: nasi przodkowie, Polacy, przeciwstawieni Gallom.
21 Imię rodzimego eponima Kraka autor zlatynizował, przyrównując do rzymskiego trybuna ludowego i ustawodawcy z II w. p.n.e.
22 Motyw z Justyna, Epitome I 7 (o Lydach); z dalszego kontekstu wynika, że tu znowu chodzi o Gallów.
23 Zob. przyp. 10.
24 Justyn, Epitome XXIV 4. Wynika z tego, że autor umieszczał siedziby pierwszych Polaków i kolebkę ich państwowości w Panonii. Pozostaje to w zgodzie ze średniowieczną opinią o pochodzeniu Słowian. Wincenty nie rozróżniał tu pojęć: Słowianie — Polacy.
25 Przysłowie, może aluzja do Seneki, Epistulae 85: Tigres leonesque numquam feritatem exuunt. Por. Balzer, II, s. 21.
26 Rzekome przybycie Grakcha-Kraka do Polski z Karyntii stało się dla późniejszych kronikarzy podstawą podania o uzależnieniu Karyntii od Polski; J. Dąbrowski, Chorwacja i Dalmacja w opinii polskiego średniowiecza, Sbornik naućnih radova Ferdi Śiśicu, Zagreb 1929, s. 631 n. O ewentualności istnienia historycznych źródeł tradycji jest przekonany K. Śląski, Wątki historyczne, s. 31 n. Ampliflkacje Wincentego w porównaniu z wielkopolską tradycją historyczną zestawił G. Labuda, Dynastia książęca w Polsce, SSS I, s. 413 n.
27 — infronte magnanimitas, in occipite circumspectio, in lateribus carbunculus strenuitatis; por. Guillaume de Conches, Moralium Dogma Philosophorum, Prolog, ed. J. Holmberg, Uppsala 1929, s. 8, 79; Marbod z Rennes, Liber lapidum, Migne, PL 171, col. 1754; Balzer, II, s. 16, 21.
28 — regni socium można też tłumaczyć 'współrządzącym'. Wiersz z Lukana, Bellum civile — Pharsalia II 383: Nec sibi, sed toti genitum se credere mundo.
29 — rex ab omnibus consalutatur; iura instituit, leges promulgat. Sic ergo nostri civilis iuris nata est conceptio, seu concepta nativitas. Historię założenia państwa autor utożsamia z ogłoszeniem prawa dla obywateli, pieczołowicie dobierając słownictwo prawa rzymskiego. Por. Balzer, I, s. 438 n.
30 — et dicta est iustitia, quae plurimum prodest ei qui minimum potest nie ma pokrycia w znanych tekstach. Ewentualnie aluzja do Proroctwa Izajasza 10, l—2. M. Plezia dopuszcza wpływ lektury Platona, Gorgiasza, Kronika Kadłubka na tle renesansu XII wieku, «Znak» 14 (1962), nr 7—8 (97—98), s. 978—994. Tymczasem sentencja Wincentego o sprawiedliwości może nawiązywać bezpośrednio do Placentinusa, Summa Institutionum, I 1. gdzie czytamy: Iustitia est secundum Platonem virtus quae plurimum potest in his qui minimum possunt, nempe in personis miserabilibus evidentius clarescit iustitia, Cyt. za R. W. Carlyle, A. J. Carlyle, A History of Mediaeval Political Theory in the West, t. II, London 1909, s. 10. Podobnie rzecz rozważał Jan z Salisbury powołując Pseudo-Plutarcha Institutio Traiani i Piotr Lombardus. Szerzej o tym E. Skibiński, Źródła erudycji Kadłubka, Roczniki Historyczne 60(1994), s. 170 n. — Tego zapewne legistę z Piacenzy wspominał Jan z Salisbury (Policraticus IV 40) jako hospitem meum Placentinum, który z wielką znajomością spraw tego świata i mądrością wypowiadał się o warunkach pokojowego współżycia ludności z władcą. Po klęsce miast lombardzkich w r. 1158 Placentinus znalazł się we Francji, wykładał w Montpellier w r. 1162, i jeszcze po r. 1180 na krótko przed śmiercią.
31 — holophagus, grecyzm na oznaczenie smoka, gdzie indziej również draco. Poza Kadłubkiem nie stwierdzono tej formy utworzonej na wzór ichtyophagus 'rybojad'; Pliniusz, Historia naturalis VI 26 oraz anonimowy Liber monstrorum z X w., rozdz. 15; M. Haupt, Opuscula, t. II, Leipzig 1876, s. 218 n.
32 — singulis heptatibus od έπτάς z Makrobiusza, Commentarii in Somnium Scipionis I 6, 45 i 75. Ewentualnie też z Komentarzy do Timaiosa Platona. Por. Balzer, II, s. 186.
33 Do krytyki podania o smoku wawelskim por.: A. Gutschmid, Kritik, s. 451 n. (bardzo surowo); K. Potkański, Kraków przed Piastami, RAUhf 35 (1898), s. 11—15 (Krak założycielem Krakowa, podanie miejscowe); Balzer, I, s. 122 i II, s. 94 (opowieść ustna zasłyszana w gronie uczonych krakowskich); S. Zakrzewski, Historia polityczna Polski do schylku XII wieku, Kraków 1920, s. 10 (trawestacja legendy o św. Jerzym, powstałej na dworze Piastów). Tak również C. Baudou - in de Courtenay-Jędrzejewiczowa, Legenda o Krakusie mistrza Wincentego i pogromca smoka św. Jerzy [w:] Legenda Aurea Jakuba de Voragine, V Rocznik Polskiego Towarzystwa Naukowego na Obczyźnie, Londyn 1954/55. Na pokrewieństwo literackie z rozpowszechnioną w wielu wersjach Opowieścią o Aleksandrze wskazał M. Plezia, Legenda o smoku wawelskim, s. 21—32. Por. Wstęp, s. LXXXVII.
34 Decretum Gratiani I, D. 21, c. 3; Balzer, I, s. 418. 35 Motyw stosunkowo najbliższy syryjskiej i perskiej wersji Opowieści o Aleksandrze; M. Plezia, Legenda o smoku wawelskim, s. 27.
36 Krokodyl miał płakać każdorazowo po pożarciu człowieka. Nie było tego motywu w klasycznym bestiariuszu Physiologus z ok. 140 n.e. ani w jego przeróbkach łacińskich. Jak dotąd wiadomo, motyw ten pojawił się po raz pierwszy w wierszowanym bestiariuszu francuskim z ok. 1210 r. Le bestiaire de Guillaume clerc de Normandie, ed. Hippeau, Caen 1852, s. 1593, którego autor powołał się na starsze źródło; F. Lauchert, Geschichte des Physiologus, Strasbourg 1889, s. 144—146.
37 Owidiusz, Ars amatoria I 655—656.
38 Można też tłumaczyć 'domownikowi'; Dionizjusz — tyran Syrakuz (IV w. p.n.e.). Przykład z Makrobiusza, Commentarii in Somnium Scipionis, I, 10 16, ale może za pośrednictwem Jana z Salisbury, Policraticus II 19; deliciae, 'rozkosze' w znaczeniu przenośnym.
39 W Kron. wpol., gdzie ta relacja jest znacznie skrócona, samo imię Kraka zostało wyprowadzone od kruka. Nazwę Krakowa wyjaśnił naukowo S. Urbańczyk, SSS II, s. 507. Długosz, Annales ks. I, postawił Kraka obok czeskiego Kroka, a Wandę obok Libuszy, jakoby innej córki Kraka. Wspólny pień podań eponimicznych polskich i czeskich dostrzegł tu H. Zeissberg, Vincentius, s. 170 n. Historycznie starali się podanie to objaśnić m.in. K. Romer, Podanie o Kraku i Wandzie, Biblioteka
 Warszawska 1876, t. III, s. 1-26; F. Świstuń Uwagi do pierwszej księgi Kroniki Wincentego Kadlubka, Sprawozdanie dyrektora gimnazjum w Rzeszowie za rok szkolny 1887, Rzeszów 1887, s. 35 n.; ostatnio K. Śląski, Wątki historyczne, s. 32 n., przy innej podstawie porównawczej.
40 Kron. wpol. (rozdz. 1) imię Wandy tłumaczy jej wdziękami, tj. 'wędy' na wielbicieli. K. Romer imię wyprowadził od wody, unda, a postać z mitów starożytnych Słowian nadwiślańskich, Podanie o Kraku i Wandzie, s. 16 n. F. Świstuń, Uwagi, s. 41, bronił jej historyczności, tak jak i Krakusa na podstawie archeologicznej treści kopców pod- krakowskich. Czysto literacką genezę postaci Wandy wykazał K. Kumaniecki, Podanie o Wandzie w świetle źródeł starożytnych, «Pamiętnik Literacki» 22—23 (1925—1926), s. 46-55 odnajdując źródła pomysłu w kilku wątkach starożytnych. Podobnie Bazer, I, s. 97 n., 110 n. Por. Wstęp s. LXXXIX oraz niżej, przyp. 45.
41 Czyli alemański, niemiecki. Por. niżej, ks. III, rozdz. 30, o Fryderyku Barbarossie; K. Tymieniecki, Początki narodowości polskiej, s. 8. Dopiero Długosz dał temu księciu imię Rytygera.
42 Pozostając w dziewictwie jako kapłanka. Wg innej interpretacji oznacza to połączenie się z żywiołami, czyli śmierć. Trójwiersz ma charakter zaklęcia.
43 Justyn, Epitome I 2 (o niewieścich rządach królowej Semiramis) i I 8 (o królowej scytyjskiej Tomyris).
44 Por. Owidiusz, Metamorfozy IV 162—163: Dixit et aptato pectus mucrone sub imum incubuit ferro.
45 Brak ciągłości logicznej, objaśnienie nazwy Wisła sztuczne. Bardziej przekonywająco Kron. wpol., rozdz.l, że Wanda rzuciła się do Wisły i stąd nazwa tej rzeki Wandalus; T. S i n k o, Dlaczego Wanda się utopiła?, «Czas», Kraków 1923, nr 139. — Niniejszy fragment dał podstawę domysłom o podróżach kronikarza. Wg S. Kętrzyńskiego miał on się spotkać w Bolonii z Gerwazym z Tilbury, gdyż i on w swoich Otia imperialia Wisłę nazwał Wandalem, a Polaków Wandalami, Ze studiów nad Gerwazym z Tilbury, s. 152—189; J. Strzelczyk, Gerwazy z Tilbury. Życie i dzieło w świetle dotychczasowych badań, Studia Źródłoznawcze 11 (1966), s. 53—66. Nie jest to wniosek konieczny; Balzer, I, s. 102— 105. Własnym pomysłem kronikarza jest niezwykła kolejność: Wanda — rzeka Wandal — Wandalowie. H. Łowmiański dopatrzył się tu literackiego odbicia imion potocznych: Wisława — Wisła — Wiślanie, Początki Polski, t. IV, Warszawa 1970, s. 324, ale wniosek ten idzie za daleko. Na ewentualność reminiscencji skandynawskich wskazuje G. Labuda, Studia nad początkami państwa polskiego, t. II, s. 30—42.
46 — diuque post ipsam claudicavit imperium, Justyn, Epitome VI 2. W tym rozdziale jest więcej, mniej wyraźnych, zapożyczeń stylistycznych od Justyna.
47 Semiramis — królowa Asyrii, ok. 800 p.n.e. Opowiadanie wyjęte z Justyna, Epitome I 2.
48 Aleksander Wielki — król macedoński w latach 336—323 p.n.e.
49 Anaksylaus — tyran miasta Region w płd. Italii n. Cieśniną Syrakuzańską w V w. p.n.e. Przykład powtórzony za Makrobiuszem, Saturnalia I 11, 29, gdzie niewolnik Anaksylausa zwie się Micythus.
50 Seneka, Epistulae IX 10.
51 Wielkie podboje wschodnie Aleksandra dały podstawę do legendy o utworzeniu przezeń światowego imperium; F. Kampers, Alexander der Grosse und die Idee des Weltimperiums in Prophetie und Sage. Grundlinien, Materialien und Forschungen, Freiburg i. Br. 1901. Był też jednym z najpopularniejszych bohaterów epickich w starożytności i śred- niowieczu jako wojownik i odkrywca świata; G. C a r y, The Mediaeval Alexander, New York 1956; Balzer, I, s. 327 n.
52 Mateusz 22, 21, cyt. w charakterze przysłowia nie bez nawiązania do historii wojny ze Scytami ojca Aleksandra, Filipa Macedońskiego, Justyn, Epitome IX 2; A. B i e l o w s k i, Wstęp krytyczny do dziejów Polski, Lwów 1850, s. 299—307; MPH II, s. 172, przyp. l i 2; Balzer, I, s. 328.
53 — prius vivi exossantur, dosł. 'żywym wyjęto kości', tzn. połamano do tego stopnia, że ciało stało się bezwładne, miękkie, jeżeli nie po prostu 'odarto ze skóry'.
54 — rex imperatrix Polonia. Male aliis imperat qui sibimet imperare non didicit. Sentencja Cycerona, Paradoxa stoicorum V 1.
55 Tak o Scytach Justyn, Epitome IX 2.
56 Multum sibi adicit virtus lacessita, Seneka, Epistulae XIII 2.
57 — sulco discissas urbes iubet sale conspergi, solą — aby się nic więcej nie rodziło. Motyw przypominający zniszczenie Kartaginy przez Rzymian w roku 146 p.n.e.
58 — quasdam lithargyro alias felle sublinit. Lithargyrus, z greckiego, tzw. srebro kamienne, czyli tlenek ołowiu. W Polsce wydobywano ołów w Olkuszu. — Opowieść dokomponowana do „mówiącego imienia" Lestka (zob. przyp. 67). Postać przemyślnego a wytrawnego kowala-złotnika ma analogie w różnych starych podaniach o bohaterach; J. Bana-szkiewicz, Podanie o Lestku I Złotniku, s. 42 n. Por. także A. Gutschmid, Uber die Fragmente, s. 465—466; Balzer, II, s. 29 i wg indeksu.
59 — argyraspides; tak Justyn nazywał wyborowe szyki tarczowników (ze srebrnymi tarczami) w wojsku Aleksandra. Tu cytat z Justyna, Epitome XIV 2; argyraspidas, invictum exercitum.
60 Lechitae — mieszkańcy Polski południowej. Zob. Wstęp, przyp. 116.
61 Autor powołał się tu prawdopodobnie na istniejącą rzeczywiście księgę z apokryficzną korespondencją Aleksandra Wielkiego z Arystotelesem, który był jego nauczycielem. Kilkadziesiąt listów zamieścił w Powieści o Aleksandrze Juliusz Waleriusz (ok. 300 n.e.); M. Plezia, Aristotelis epistularis fragmentum cum testamento, Kraków 1961; tenże, Fragmenty listów Arystotelesa, Prace Naukowe Wydziału Nauk Społecznych PAN 3 (1960). Por. też Balzer, II, s. 203; D. Gromska, Pseudo-Arystoteles, Słownik Filozofów, t. I, Warszawa 1966, kol. 60 n.
62 Carantas czytał Bielowski (MPH II, s. 261). Zachowuję lekcję rękopisu Eugeniuszowskiego. Inne mają Carancia, Carentia.
63 Caraucis, niekonsekwentnie. Zob. przyp. 62. Autor jakby się wahał między dobitniejszą grecyzacją a brzmieniem możliwie bliskim nazwie Krakowa.
64 Juliusz Waleriusz, Historia Alexandri Magni I 40, ale nie o Koryncie i Koryntianach, lecz o fenickim Tyrze i jego mieszkańcach.
65 Sagminum non inspecta reverentia. Sagmen to rodzaj trawy, symbol nietykalności poselskiej; Balzer, II, s. 16, 28. Pojęcie to z Digesta l, 8, 8, 1.
66 Dariusz III — król perski w latach 336—330 p.n.e.
67 Etymologia prawidłowa od starop. 'leść, chytrość'; S. Urbańczyk, Leszek, SSS III, s. 48; imię to nosił dziad Mieszka I (Lestik, Kronika Galla, I 3), ale Wincenty wprowadził je do pocztu podaniowych władców krakowskich. Por. wyżej, przyp. 58; A. Gieysztor, Leszek, SSS III, s. 48 -49; G. Labuda, Dynastia książęca, SSS I, s. 412—415.
68 antypody — wyobrażenie mieszkańców przeciwległej części ziemi, wynikłe z istniejącego w starożytności przekonania o kulistości ziemi. Nie można wyprowadzać ze zdania tego wniosku ani o poprawnych wyobrażeniach geograficznych kronikarza (tak F. Bujak, Studia geograficzno-historyczne, Kraków 1925, s. 80), ani o błędnych (kula czy krąg ziemski). Sicut soi apud antipodes jest lokucją przysłowiową. Por. jednak M.J. Karp, Znajomość kulistości ziemi w Kronice Kadłubka [...], «Kwartalnik Historii Nauki i Techniki» 27 (1982), nr l, s. 139—148 oraz niżej, ks. II, rozdz. 13. 69 Justyn, Epitome XXIV 5.
70 — singulis primorum tyrannidem occupare ambientibus, niedosłownie z Justyna, Epitome V 3.
71 Niewątpliwe zamierzenie literackie; nadzwyczaj poważna rada
 kończy się uchwałą o gonitwie, jak w bajce czy w grotesce.
72 Wulkan — bóstwo ognia, patron rzemiosła kowalskiego. Nie wiadomo, kto był dla Wincentego pośrednikiem znanego dość szeroko w literaturze greckiej i rzymskiej motywu o podstępie wojennym z kolcami: S. Witkowski, Podstęp Leszka z kolcami u Kadłubka i jego źródlo [w:] Księga pamiątkowa ku czci O. Balzera, t. II, Lwów 1925, s. 677—690; Balzer, I, s. 283; II, s. 204.
73 — fortuna tenues conditione humillimi iuvenes, młodzi ludzie, którym los poskąpił, pozostająca na najniższym szczeblu społecznym 'chudzina'.
74 Zob. jednak ks. II, rozdz. 28, przyp. 250 o „dobrym podstępie".
75 Owidiusz, Ars amatoria II 315.
76 Cyceron, Epistulae VII 30; Jan z Salisbury, Policraticus VII 25.
77 Por. Prolog o obawie autora przed śmiesznością.
78 Było to uznawane za pomyślną wróżbę. Opowiadanie o obwołaniu Dariusza I królem Persów (521—481 p.n.e.) Pompejusz Trogus okrasił podstępem: koń Dariusza zarżał w miejscu, gdzie w przeddzień przyprowadzono mu klacz; Justyn, Epitome I 10.
79 Justyn, Epitome XVIII 3, skąd całe opowiadanie o mieszkańcach Tyru i Stratonie.
80 — cum semper sit inimica virtuti ostentatio, co można by też przetłumaczyć 'gdy zazwyczaj udawanie kłóci się z zacnością'.
81 — bene merentibus non dependere stipendia. Codex l, 24, 4 oraz l, 2, 12, 2. Pochwały odnoszą się tu do Lestka II.
82 Uczciwość, honestas, łączył z umiarkowaniem, moderantia, sobrietas też Wilhelm z Conches, Moralium Dogma, ed. J. Holmberg, s. 41, 50 n.
83 Wśród Słowian wczesnośredniowiecznych utrzymywał się obyczaj ukazywania obok zwykłych insygniów władzy również rekwizytów niskiej kondycji, przypominających księciu, komu zawdzięcza swe wyniesienie. Relikt wspólnoty plemiennej. O niskim pochodzeniu dynastii pisał już Gall Anonim (Piast); podobnie Kosmas w Kromce Czechów w tym samym czasie opowiedział o stawianiu pod tron księcia chłopskich chodaków. W odzienie wieśniacze przyoblekano księcia karynckiego przy intro-
 nizacji; por. S. Roman, Intronizacja książąt karynckich, SSS II, s. 285; G. L a bud a, Dynastia książęca, s. 413.
84 Ciągłe podkreślanie wartości pokory mogłoby wskazywać na wpływ szkoły teologicznej Bernarda z Clairvaux; Balzer, I, s. 395 n. Por. D. Borawska, Mistrz Wincenty, s. 356 nn.
85 Nie wiadomo, skąd pochodzi ta tradycja i czy chodzi o Bizantyjczyków (cesarz), czy o imperium Aleksandra Macedońskiego.
86 Pełną wersję tej francuskiej opowiastki przytoczył Rutard, opat cystersów w Eberbach, w liście upominającym arcybiskupa mogunckiego Arnolda, w latach 1153—1158, Bibliotheca rerum Germanicarum, ed. Ph. Jaffe, t. III, Berolini 1866, nr 56, s. 405 n. Źródło literackie dotąd nie znane.
87 Mądrość Syracha 32, 1.
88 Księga Rodzaju 3, 19 i Księga Koheleta 3, 20. Trójwiersz zapewne pióra autora.
89 Lestek III.
90 O trzykrotnym pobiciu wojsk Juliusza Cezara przez Partów pisał Appian, Illyrica 11—13 i Cyceron, Epistolae familiares V 10; A. Bielowski, MPH II, s. 179, przyp. 2. O pobiciu wodza Rzymian Krassusa przez Orodesa, króla Partów, Justyn, Epitome XLII 4.
91 Krążyły już w starożytności legendy o bogactwach Krassusa, sojusznika Juliusza Cezara i namiestnika Syrii, który rzeczywiście zginął z rąk Partów w r. 53 p.n.e. Wynikałoby stąd, że polski Lestek podbił Partów, zanim dosięgła ich ręka rzymskich zdobywców.
92 Bawaria weszła w skład cesarstwa dopiero za Karola Wielkiego (788). Wianem Julii miał być kraj Serbołużyczan nad Łabą.
93 Wg Kron. wpol., rozdz. 4, nie Lublin lecz Wolin. Legendy o zakładaniu miast przez Juliusza Cezara były rozpowszechnione w średniowieczu najbardziej w Niemczech i w Anglii. Por. T. Lehr-Spławiński, O nazwie pomorskiego grodu Wolin-Julin u ujścia Odry, Rocznik Gdański 7—8 (l 935), s. 41 n.; F. G u n d o l f, Caesar — Geschichte seines Ruhmes, Berlin 1924, s. 51—105: H. Nearing, Local Caesar Traditions in Britain, «Speculum» 24 (1949), s. 218—227; P. H e s s, Li Roumanz de Julius Cesar. Ein Beitrag zur Casargeschichte im Mittelalter, Winterthur 1956.
94 Zlatynizowane imię Popielą z kroniki Anonima Galla, w której rękopisach forma Pumpil 'Pąpiel'.
95 Pomysł wzięty być może z Justyna, Epitome XLII 4, gdzie mowa o trzydziestu synach Orodesa, króla Partów. Zabił ich wszystkich Frakates. — Wymieniona dalej monarchia Slaviae, 'słowiańska', uskrzydliła wyobraźnię późniejszego dziejopisa wielkopolskiego, który księstwa te i marchie rozmieścił na obszarach płn.-zach. Słowiańszczyzny. Slavia była nazwą Pomorza Zachodniego. Zob. Kron. wpol., rozdz. 8.
96 Zapewne aluzyjna propaganda tronu pryncypackiego w Krakowie w chwili, gdy panowie krakowscy poparli następstwo tronu Leszka Białego (o czym w ks. IV).
97 Feniks — legendarny ptak w Indiach, miał żyć 500 lat i odradzać się z popiołów. O nim Physiologus. Dwuwiersz pióra Wincentego.
98 Justyn, Epitome XXXIX 5. Erotym jest postacią skądinąd nie znaną, Justyn wymienił tego króla arabskiego w latach, gdy Rzymianie dokonywali podboju Syrii i Egiptu w połowie I w. p.n.e.
99 Nałożnica przemawia tu nader uczenie: Intensior solis serenitas in imbres saepius defervescit repentinos.
100 wywody te są wyraźną aluzją do sytuacji Polski dzielnicowej.
101 Boecjusz, De consolatione philosophiae I 4, proza.
102 Senes iuvenescant adolescentes — decrepitos', lubiana w średniowieczu figura retoryczna puer—senex jest źródłem tego paradoksu. Por. L. Arbusow, Colores rhetorici, s. 118; A. Hofmeister, Puer, iuvenis, senex. Zum Verstandnis der mittelalterlichen Altersbezeichnungen [w:] Papsttum und Kaisertum..., Paul Kehr dargebracht, Munchen 1926, s. 287—316.
103 O przeciwstawieniu niewolnika wolnemu i osoby sui iuris osobie in aliena potestate wielokrotnie Digesta, m.in. l, 6, 1; J. Sondel, W sprawie prawa rzymskiego, s. 97, przyp. 21.
104 Wergiliusz, Georgica I 480, nie dosłownie.
105 Boecjusz, De consolatione I 4, proza.
106 Inaczej chalcoparius (por. ks. III, rozdz. 24), grecka nazwa kamienia niewiadomej konsystencji. Marbod z Rennes (XI w.) wymienił w Liber lapidum minerał o podobnej nazwie chalcofanum, który pomagał wyrabiać głos, Migne, PL 171, col. 1767.
107 Tj. królowej.
108 Tak o królu perskim Kserksesie Justyn, Epitome X 10.
109 Owidiusz, Metamorfozy III 435: Luserat hic nymphas sic coetus ante viriles.
110 Podanie o zagryzieniu Popielą i jego rodziny przez myszy znalazł autor w kronice Anonima Galla, gdzie jednak nastąpiło to po wygnaniu złego władcy z Gniezna i „z królestwa" (I 3). Później Kronika Wielkopolska tragedię Popielą przeniosła do Kruszwicy, nie licząc się z krakowską lokalizacją u Wincentego. O ile jest prawdopodobne, że w historii tej utrwalił się fakt rzeczywisty gwałtownego usunięcia od władzy przedpiastowskiego księcia plemiennego, o tyle inwazja myszy jest wędrownym wątkiem literackim, który znany był we wczesnośredniowiecznej Nadrenii i przywieziony został być może przez Rychezę, małżonkę Mieszka II; H. Łowmiański, Dynastia Piastów [w:] Początki państwa polskiego. Księga tysiąclecia, t. I, Poznań 1962, s. 114; J. Banaszkiewicz, Podanie o Piaście i Popielu. Studium porównawcze nad wczesnośredniowiecznymi tradycjami dynastycznymi, Warszawa 1986, s. 156 n.; G. Labuda, Studia nad początkami państwa polskiego, t. II, s. 59—61. Motyw ten również przytoczył Wilhelm z Malmesbury w De gestis regum Anglorum III 290, Rerum Britanniae Scriptores 90/2, s. 344.
111 Abderydzi — mieszkańcy Abdery w Tracji. Ale Justyn, Epitome XV 2, skąd zaczerpnięta jest ta opowieść, pisał o Autariatach, mieszkańcach pogranicza Dardanii i Peonii.
112 Pierwsza Księga Samuela 6, 4.
113 — in libro legit experientiae, czyli doznał doświadczeniem własnego życia. Król asyryjski słynny z rozwiązłego życia.
114 — muliere corruptior, Justyn, Epitome I 3, skąd wzięta ta historia.
115 Arbakes (nie Arbactus) — namiestnik Medii, który pokonał Sardanapala i założył nową dynastię w 819 r. p.n.e.