Ogień, woda i inicjacja młodzieży – My Słowianie

1609887_392938054246384_7207440762273383501_nNa okres przesilenia letniego przypada szczególna rola obrzędowości ludowej, niegdyś słowiańskiej. Najdłuższy dzień i najkrótsza noc od zawsze przyciągały uwagę człowieka. Jest to czas szczególny zwłaszcza dla rolników. Gdyż, każdy z nich był już po wiosennych pracach polowych i oczekiwał na żniwa, które od zawsze kojarzone są z trudem i mozolną, wyczerpującą pracą. W efekcie, w trakcie przesilenia letniego, przypadało główne święto naszych przodków.

 

 

 

 

 

Czytaj dalej

Kwiat paproci, kwiat perunowy – My Słowianie

1623522_393015020905354_5547071434231327204_nKwiat paproci nazywany także perunowym kwiatem, jest mityczną rośliną zakwitającą tylko raz w roku, oczywiście w trakcie przesilenia letniego. Spełniał on bardzo ważną rolę w trakcie obrzędów świętojańskich Ów kwiat miał zakwitać równo o północy, więc tuż przed godziną „zero” na jego poszukiwania udawały się dziewczęta, lecz nie tylko.

 

 

Czytaj dalej

Bajkowy Jaś

W słowiańskich bajkach magicznych, w tym oczywiście polskich, występuje nader często bohater o imieniu Jaś (na Rusi – Iwan, od greckiej formy Ἰωάννης). Zwykle jest on trzecim, najmłodszym synem, któremu, w przeciwieństwie do swych starszych braci, udaje się dokonać trudnego zadania, wyznaczonego przez ojca (ustrzeżenia złotych jabłek z cudownej jabłoni rosnącej w ogrodzie, przyniesienie żywej wody z dalekiej krainy itp.). Sam bajkowy schemat jest bardzo dobrze znany, jednak nikt chyba nie usiłował się przyjrzeć bliżej imieniu bohatera. Zwykle przyjmuje się, że związane jest ono z wprowadzonym po chrystianizacji, biblijnego pochodzenia, Janem (hebr.Jochanan), oznaczającym „Bóg jest łaskaw”. Taki pogląd może być jednak bardzo powierzchowny, a miano bohatera wywodzić się od starszego, czysto słowiańskiego rdzenia.

siemiradzki_noc_iko.jpg
Noc Świętojańska, obraz Henryka Siemiradzkiego (1880)

Niemniej, nie przeszkadza to w ujmowaniu go i rozpatrywaniu wraz ze św. Janem, czy św. Jónem, jak go często zwano w formie gwarowej. Św. Jan / Jón, wnosząc z obrzędów letniego przesilenia, zastąpił najwyraźniej dawne, rodzime bóstwo, najwyraźniej związane z wodami ziemskimi – źródłami i strumieniami, nad którymi bardzo często umiejscawiano pierwsze kościoły pod jego wezwaniem (tak było np. w Sandomierzu, gdzie nieistniejący już, pierwszy kościół na obecnym Wzgórzu Świętojakubskim, wybudowano obok strumienia, nadając mu wezwanie św. Jana). Panem ziemskich wód jest w wierzeniach ludowych Księżyc, co tłumaczyłoby nocny charakter obrzędu i ewentualne, lunarne cechy akwatycznego, męskiego bóstwa. Najprawdopodobniej, jego podobnie brzmiące imię nadawało się dobrze do zastąpienia go katolickim świętym, kojarzonym w folklorze przede wszystkim z Janem Chrzcicielem, oczyszczającym z grzechów przez zanurzenie w wodach Jordanu. Gwiazdą św. Jana zwie się w folklorze gwiazdę Altair w konstelacji Orła. Orzeł jest ptakiem akwatycznym, łacińskie aquila„orzeł” pochodzi od tego samego rdzenia, co aqua – „woda”, dosłownie jest więc „wodnym [ptakiem]”. Pojawia się również powszechnie w hydronimiach, hetyckiej Haraš – hapaš – „Orzeł – potok”, celtyckiej Arlape, Erlaf, niemieckiej Aar, czeskiej Orlica, polskiej – Orla[1]. Niewątpliwie, potwierdza to związki z dawnym bogiem wód. Tą samą konstelację Orła łączono w chrześcijaństwie z Janem Ewangelistą, mamy więc do czynienia w tradycji ludowej z pomieszaniem i połączeniem obu świętych.

noc-swietojanska.jpg
Zbieżna sytuacja (z tradycją słowiańską) występuje w przypadku łotewskiego boga Janisa (o czym więcej dalej) i bohatera magicznych bajek węgierskich, Jancziego. Prof. Wiesław Bator w Drzewie sięgającym nieba zwrócił uwagę, że węgierskie zdrobnienia chrześcijańskiego imienia Jan – Jancsi, Jani, mogły w samodzielny sposób funkcjonować jeszcze w okresie przedchrześcijańskim. Przywódca buntu pogańskiego z XI wieku zwał się Jancsi Vata. Węgierski, bajkowy bohater Janczi, ubogi, szlachetny młodzieniec, małżonek i towarzysz słonecznej Królowej Nimf, niezwykle dobrze odpowiada naszemu Jasiowi, wyzwalającemu z podziemnego świata pannę (lub trzy panny) o cechach solarnych i wenusjańskich. Sam Janczi posiada cechy lunarne, jest młodym Księżycem, a zarazem młodym kowalem, co pozostaje kolejnym motywem obecnym w bajkach słowiańskich. Imię Jancziego wywodzi się najprawdopodobniej od tureckiego jani, jeni– „młody”, któremu odpowiada ugrofińskie ifju, znaczące to samo[2].
Podobna sytuacja zachodzi najwyraźniej w przypadku słowiańskiego, bajkowego Jasia. Jest on najmłodszym synem, a to wskazuje na powiązania z postulowaną przez Andrzeja Bańkowskiego, autora Etymologicznego słownika języka polskiego, praformą junъ – „młody, w pełni sił, ściśle – niestary”). I w tym przypadku można uwzględnić możliwość koneksji lunarnych, jako młodego Księżyca – zwanego m.in. „młodym panem, młodzikiem, nowikiem”, w opozycji do starego – wiotka[3]. Szczególnie, że junoch, w dawnej gwarze mazowieckiej, to „młodzieniec, kawaler”, skąd imię Junoch i nazwa miejscowa Junochy na Mazowszu. Odpowiednio, junocha, to „dziewczyna, panna”. To samo określenie junoch, w identycznym znaczeniu, istniało również w staroczeskim. Inną formą junochy jest junosza – „nowożeniec, pan młody”. Bartosz Paprocki komentuje: „junosza po mazowiecku znaczy po naszemu pana młodego”. I w tym przypadku istnieje forma imienia Junosza, herb Junosza i nazwa miejscowa Junoszyce. W staroruskim, junosza znaczy zaś „młodzieniec, kawaler”, a więc ma znaczenie poszerzone, identyczne, co junoch. Bajkowy Jaś, jako lunarny pan młody, pozostawałby więc w parze z kochanką – oblubienicą, słoneczną, poranną Wenus. Na Litwie, kochankiem i porywaczem słonecznej bogini Saule był przecież bóg księżyca Menulis. Od junъ wreszcie pochodzić może junak – „zuch, chwat, dzielny wojak”, co na obszarze Polski jest jednak zapożyczeniem z serbskiej poezji ludowej. Aleksander Brückner i Andrzej Bańkowski nie są zgodni w kwestii tego, czy należy termin ten wywodzić od junъ. Bańkowski zaprzecza takiej możliwości, twierdząc, że junaka nie można objaśnić jako derywatu od pierwotnegojunъ, Brückner – przeciwnie.
nocsw_opole2007_iko.jpg
Noc Świętojańska w popkulturze (TAK/Opole 2007)

Do tego samego rdzenia słowotwórczego nawiązuje jednak juniec, później joniec, czyli, na Mazowszu i wschodniej Wielkopolsce „wół młody, już dorosły, ale jeszcze nie przyuczony do chodzenia w jarzmie”. I w tym przypadku spotyka się formy miejscowe Juniec, Juńczew, oraz zdrobnienia juńczyk, jończyk. Wszystkie one pochodzą od wspomnianego już junъ – „młody”, dopiero w późniejszym okresie wypartego na północy Słowiańszczyzny przez rdzeń moldъ, o identycznym znaczeniu – „młody”. Co ciekawe, postać byka należy łączyć w pierwszej mierze z postacią młodego księżyca, do którego sierpowatej formy nawiązuje swoimi rogami[4]. Obrzęd składania w ofierze byka, którego krew zlewano do dziury wygrzebanej pod dębem, może mieć swoją reminiscencję w bajkowym motywie wędrówki najmłodszego syna przez studnię lub inny otwór w ziemi do podziemnej krainy, czyli zaświatów.

Korzeni wszystkich wymienionych imion i nazw należy szukać w praindoeuropejskim *youn-o-s, mającym swoje odbicia w litewskim jaunas, sanskryckim yuvan, łacińskim iuvenis i iunior, gockimjungs, niemieckim jung, angielskim young, holenderskim jong, szwedzkim ung[5]. W folklorze łotewskiem napotykamy Jānisa, bóstwo związane ze świętem Jāni– czyli letniego przesilenia.Jānis, później utożsamiony ze św. Janem Chrzcicielem, przynosić ma według przekazów radość i obfitość, jego siedzibą i miejscem gdzie się ukazuje jest drzewo, wysoka góra albo kamień. Walczy z wilkami, a jego żona nosi na imię Mora[6]. Jest to zbieżne z ruskim określeniem bratków, Iwan-da-Mar’ja również kojarzonych z mitem świętojańskim. Według innych przekazów, Janis jest kochankiem Córki Słońca, z którą podróżuje w opowieściach rzeką. W przypadku Córki Słońca chodzi być może o poranną Wenus, Gwiazdę Zaranną, gdyż wschód Słońca zwany jest u ŁotyszyJani[7].
Jeśli więc, czytając stare bajki, napotkamy kiedyś baśniowego Jasia, to należy wziąć pod uwagę, że reprezentuje on najprawdopodobniej jednego z dawnych bogów lub herosów. Być może trzeciego syna, najmłodszego z całej grupy, skąd jego miano.

Grzegorz Niedzielski
(26.07.2011)

liniaszara.jpg

 

Przypisy:

[1] Kempiński A. M., Encyklopedia mitologii ludów indoeuropejskich, Iskry, 2001, str. 329
[2] Bator W., Drzewo sięgające nieba. Szamanizm i dyfuzjonizm w węgierskiej baśni magicznej; Nomos, Kraków; str. 126 – 127
[3] Bartmiński J. (red.), Słownik stereotypów i symboli ludowych. T. I*, Wydawnictwo UMCS, Lublin 1996, str. 187
[4] Szyjewski A., Etnologia religii, Nomos, Kraków 2001, str. 448 – 449
[5] Wszystkie informacje etymologiczne i cytaty za: Bańkowski A. – Etymologiczny słownik języka polskiego. Tom I, PIW, Warszawa 2000, str. 397
[6] Zubiński T., Słownik mitów i tradycji rodzimych narodów Estonii, Litwy i Łotwy, Starachowice 2010, str. 42
[7] http://pepe.blox.pl/2010/10/Brzmienie-Lotwy-czyli.html

Źródło: http://www.bogowiepolscy.net/jas.html

Kupała i Mara – My Słowianie

10599186_393130960893760_5474987439990161024_nEtnografowie rosyjscy skłaniają się ku hipotezie, że Kupała wraz z Marą stanowią rodzeństwo. Mają świadczyć o dualistycznym micie brata i siostry, czyli ognia i wody. W celu uargumentowania tej hipotezy z pomocą przychodzi porównawczy materiał bałtyjski. Wykazuje on niejedną zbieżność i w niejednym pomaga uzupełnić archaiczną warstwę mitu i obrzędu Kupały. Główną postacią łotewska jest Jonits (Jaś), zazwyczaj prezentowany jest siedząc na kamieniu lub górze. Jego żona Mora razem z dziećmi mokną na deszczu. W pewnym momencie Mora znika. Jonits opiekuje się wszelkim dobytkiem, również zwierzętami domowymi, dzielnie walczy z wilkami i z każdą siłą nieczystą. Często można go zobaczyć na drzewie i nazywany jest bóstwem Diveń.

 

Czytaj dalej

Nasięźrzał, bylica i inne magiczne zioła

10462777_393262270880629_6924309297360806031_nW niezwykłą sobótkową noc, nie tylko kwiat paproci nabierał magicznych, cudownych właściwości. Nasięźrzał, rosnący na leśnych polanach, miał szczególne znaczenie zwłaszcza dla panien na wydaniu. Oprócz kwiatu paproci uważnie poszukiwały też tej rośliny. Powszechnie wierzono, że nasmarowanie ciała liśćmi nasięźrzału, sprawi, że osobnicy płci przeciwnej będą odczuwać większy pociąg seksualny względem danej panny. Śmiało można powiedzieć, że ta niewielka roślinka pełniła w kulturze ludowej funkcje feromonu. Przy zrywaniu nasięźrzału należało wypowiedzieć odpowiednie zaklęcie, by odgonić złe moce. Aby zachować moc nasięźrzału, przy zrywaniu dziewczyna koniecznie musiała przybrać strój Ewy, czyli być zupełnie nagą.

„Nasięźrzale, nasięźrzale,
Rwę cię śmiale,
Pięcią palcy, szóstą, dłonią,
Niech się chłopcy za mną gonią;
Po stodole, po oborze,
Dopomagaj, Panie Boże.”

Czytaj dalej

Sobótka na Kaszubach i Kociewiu

Kaszuby_i_Kociewie_okladka.jpg

Sobótka na terenie Pomorza Gdańskiego, w niniejszym zestawieniu zamieszczamy kolejno:- Relacje z Kaszub i Kociewia zebrane, omówione i opublikowane w drugiej połowie XIX wieku przez Józefa Łęgowskiego. Wszystkie poniższe fragmenty pochodzą z publikacji „Kaszuby i Kociewie – Jezyk, zwyczaje, przesądy, podania, zagadki i pieśni ludowe w północnej części Prus Zachodnich” z roku 1892 tegoż autora (okładka widoczna powyżej).

– Dwa teksty Floriana Ceynowy o kaszubskiej Sobótce i związanym z nią obrzędem ścinania kani, jakie ukazały się w piśmie „Nadwiślanin” w roku 1851.

W przyszłości, o ile będzie to możliwe, poniższe informacje z terenu Pomorza zostaną uzupełnione o teksty i relacje kolejnych autorów.
Kaszuby i Kociewie

Jezyk, zwyczaje, przesądy, podania,
zagadki i pieśni ludowe
w północnej części Prus Zachodnich
(fragmenty)

Józef Łęgowski (1892)
Czytaj dalej

Rokita – strażnik mokradeł

Ilustracja powstała dzięki wsparciu internautów w serwisie Bogowie Polscy – otwiera nie kto inny jak sam Rokita.

bogowie_polscy-Rokita.jpg

W polskich wierzeniach ludowych Rokita to strażnik mokradeł oraz sprawca bagiennych mgieł zwanych także mlekiem. Zwykle rezyduje nad wodą lub w pobliżu dróg i grobli. Zamieszkuje wnętrze starej wierzby stanowiącej w wierzeniach – podobnie jak wszelkie mokradła i lasy – bramę do zaświatów. W zaklęciach ludowych proszony jest, szczególnie przez czarownice, o obfitość mleka u krów. Wierzono iż potrafi przybierać postać kota. W tradycji szlacheckiej znany również jako Rokicki. Znany na terenie całej Polski, wymieniany w licznych dokumentach z procesów o czary, bohater wielu podań i legend. W podaniach późniejszych wędruje po świecie, gdzie wraz z Borutą staje w obronie ludzi w potrzebie. Na ilustracji Rokita z rogatywką, szablą i w tradycyjnej sukmanie łysogórskiej.

Wspomniana mleczność krów była w wierzeniach ludowych sprawą niezwykle ważną. W obliczu nieustannie grożącego głodu urastała wręcz do rangi ludowej obsesji. Nie dziwi więc cały zakres wierzeń w tym temacie. Znane są zaklęcia czy też wręcz modły kierowane do Rokity jako patrona mleczności i nabiału, funkcjonujące także jako przysłowia kuchenne. Wiadomo, iż w Zielone Świątki, w trakcie obrzędu zbierania rosy, czarownice napotkawszy krzaczastą wierzbę-rokitę targały nią mówiąc do Rokity:

„Rokita, daj mleka,
oddaje ci duszę i ciało,
bo mi się mleka zachciało.”

Zapewne od powyższego zaklęcia pochodzi to przysłowie-wierszyk kuchenny:

„Był sobie raz diabeł Rokita
I przyszła do niego kobita
Oddaje mu duszę i ciało
Bo jej się mleka zachciało.”


W okolicach Olkusza Rokita znany jest z kolei jako sprawca zalania tamtejszej kopalni kruszców. Jak głosi lokalne podanie: „… jeszce za Śwedów, w samą Wielką Niedzielę zachciało się diabłu Rokicie przenieść kościół razem z ludem furt na Sikorkę, skarby zaś [leżące pod kościołem] sobie zabrać. Skarbnik ostrzegł górników, żebyk nie dali diabłu rządzić się świętym miejscem. I górniki nie dały. […] Rokita się zgniewał i peda: – Nie kceta dać skarbów spod kościoła, to i same nie będzieta mieli, i zalał, psia wiara, kopalnię wodą z Wisły, a piaskiem zamulił okrutnie. Dzisiok to ci takie czarne wody tam stoją, jak diabelska smoła, a głębokie aż do samego piekła”.

Rokita to także wojownik. W okolicach podkarpackiego Domaradza Rokita znany był jako swego rodzaju odpowiednik Janosika, zbója mieszkającego na wzgórzu w lesie Rokitne. Rabował on bogatych kupców, a odebrane im towary oddawał biednym mieszkańcom okolic jego siedziby.

Autor ilustracji: Kazimierz Perkowski (2015).

Więcej informacji: „Diabeł w kulturze polskiej. Szkice z dziejów motywu i postaci”, Michał Rożek, Warszawa-Kraków 1993.