Nestor – Powieść minionych lat – część 50-56 – Jarosław

50. Pojedynek Mścisława z Rededią

Roku 6530 [1022]. Przyszedł Jarosław do Brześcia, W tychże czasach Mścisław [brat Jarosława], będący w Tmutorakaniu [nad Morzem Czarnym], poszedł na Kasogów. Usłyszawszy zaś o tym kniaź kasoski, Rededią, wyszedł przeciw niemu. I gdy stały oba wojska naprzeciw siebie, rzekł Rededią do Mścisława: Po co mamy gubić drużyny wzajem? Oto zejdźmy się sami walczyć. Jeżeli zwyciężysz, ty, to weźmiesz mienie moje, i żonę i dzieci moje, i ziemię moją. Jeśli zaś ja zwyciężę, to wezmę twoje wszystko. I rzekł Mścisław: Niech tak będzie I rzekł Rededia do Mścisława: Nie orężem walczymy, lecz mocowaniem. I jęli się mocować krzepko, i w długim mocowaniu począł słabnąć Mścisław: był bowiem wielki i silny Rededia. I rzekł Mścisław: O Przeczysta Bogarodzico, pomóż mi Jeśli przemogę go, zbuduję cerkiew Twego imienia. I to rzekłszy, zwalił go na ziemię. I wyjął nóż, i zarzezał Rededię. I poszedłszy w ziemię jego, wziął wszystko mienie jego, i żonę jego, i dzieci jego, i dań nałożył na Kasogów. I przyszedłszy do Tmutorakania założył cerkiew Świętej Bogarodzicy, i zbudował ją, ona stoi do dziś dnia w Tmutorakaniu (s. 315).

51. Walka Jarosława z Mścisławem

Roku 6532 [1024]. Gdy Jarosław był w Nowogrodzie, przyszedł Mścisław z Tmutorakania do Kijowa, i nie przyjęli go Kijowianie. On zaś poszedł i siadł na stolcu w Czernihowie; Jarosław był w Nowogrodzie wtedy. Tegoż roku powstali czarodzieje [kapłani pogańscy] w Suzdalu, zabijając starszyznę za diabelskim poduszczeniem i biesowskim opętaniem, mówiąc, że ci trzymają zapasy. Był bunt wielki i głód po wszystkiej tej krainie; szli Wołgą wszyscy ludzie ku Bułgarom i przywieźli zboże, i tak odżywili się. Jarosław zaś słysząc o czarodziejach, przyszedł do Suzdala; pojmawszy czarodziejów, jednych rozpędził a innych ukarał, mówiąc:Bóg naprowadza za grzechy na każdą ziemię głód albo mór, lub posuchę, lub inną karę, a człowiek nie wie nic. I powróciwszy, Jarosław przyszedł do Nowogrodu, i posłał za morze po Waregów. I przyszedł Jakun z Waregami, a był Jakun ów piękny i płaszcz miał złotem wytkany. I przyszedł do Jarosława; i poszedł Jarosław z Jakunem na Mścisława. Mścisław zaś, usłyszawszy, wyszedł przeciw nim ku Listwenowi. Mścisław zaś z wieczora uszykował drużynę, i postawił Siewierzan w środku, naprzeciw Waregów, a sam stanął z drużyną swoją na skrzydłach.

Gdy nastała noc, był mrok, błyskawice, i grom, i deszcz. I rzekł Mścisław do drużyny swojej: Pójdźmy na nich. I poszedł Mścisław, a Jarosław przeciw niemu, i starli się w środku Siewierzanie z Waregami, i zmęczyli się Waregowie rąbiąc Siewierzan, a potem uderzył Mścisław z drużyną swoją i rąbał Waregów. I była walka zacięta, gdy rozbłysły błyskawice, błyszczał oręż, i była burza wielka, i walka zacięta i straszna. Jarosław zaś widząc, że jest zwyciężony, zbiegł z Jakunem, kniaziem wareskim, i Jakun zostawił tu płaszcz złoty. Jarosław zaś przyszedł do Nowogrodu, a Jakun poszedł za morze. Mścisław zaś nazajutrz o świcie, widząc leżących porąbanych swoich Siewierzan i Waregów Jarosławowych, rzekł: Kto nierad z tego? Oto leży Siewierzanin, a tu Wareg, a drużyna swoja cała. I posłał Mścisław po Jarosława, mówiąc: Siądź w swoim Kijowie: ty jesteś starszy brat, a dla mnie będzie ta strona Dniepru!. I nie śmiał Jarosław iść do Kijowa, dopóki się nie pojednali. I siedział Mścisław w Czernihowie, a Jarosław w Nowogrodzie, i byli w Kijowie mężowie Jarosławowi. Tegoż roku urodził się Jarosławowi drugi syn, i nadał mu imię Iziasław.

Roku 6534 [1026]. Jarosław zgromadził wojów mnogich i przyszedł do Kijowa, i zawarł pokój z bratem swoim Mścisławem w Gorodcu. I rozdzielili po Dniepr ziemię ruską: Jarosław objął tę stronę, a Mścisław tamtą. I poczęli żyć zgodnie i w braterskiej miłości, i ustały waśnie i bunt, i była cisza wielka w kraju (s. 315—317).

52. Walki z Polską i Pieczyngami

Roku 6538 [1028]. Znamię wężowe pojawiło się na niebiosach, i widać je było we wszystkiej ziemi.

Roku 6537 [1029]. Pokój był.

Roku 6538 [1030]. Jarosław Bełz wziął1. I urodził się Jarosławowi czwarty syn, i nadał mu imię Wsiewołod. Tegoż roku poszedł Jarosław na Czudy, i zwyciężył ich, i założył gród Juriew. Tego czasu umarł Bolesław Wielki w Lachach, i był bunt w ziemi łąckiej: ludzie powstawszy pozabijali biskupów i popów, i bojarów swoich, i był u nich bunt2.

Roku 6539 [1031]. Jarosław i Mścisław zebrali wojów mnogich, poszli na Lachów, i zajęli grody czerwieńskie znowu, i spustoszyli ziemię łącką, i mnóstwo Lachów przywiedli, i rozdzielili ich. Jarosław osadził swoich nad Rosią.

Roku 6544 [1036]. Mścisław wyszedł na łowy, rozchorował się i umarł. I położyli go w cerkwi Świętego Spasa, którą sam założył; wzniesiono ją za niego tak wysoko, jak na koniu stanąwszy ręką sięgnąć można. Był zaś Mścisław dużego ciała, ładnego lica, wielkich oczu, chrobry na wojnie, miłosierny, lubiący drużynę ogromnie, mienia dla niej nie szczędził, ni picia, ni jadła wzbraniał. Po nim przejął włość jego wszystką Jarosław, i był samowładcą ruskiej ziemi. Poszedł Jarosław do Nowogrodu, i posadził syna swojego Włodzimierza w Nowogrodzie, a biskupem ustanowił Żydiatę. I tegoż czasu urodził się Jarosławowi syn, nadali mu imię Wiaczesław. Gdy Jarosław był w Nowogrodzie, wieść przyszła doń, że Pieczyngowie osaczyli Kijów. Jarosław zebrał wojów mnogich, Waregów i Słowien, przyszedł do Kijowa i wszedł w gród swój. I było Pieczyngów bez liku. Jarosław wystąpił z grodu i uszykował drużynę, i postawił Waregów pośrodku, a na prawej stronie Kijowian, a na lewym skrzydle Nowogrodzian: i stanęli przed grodem. Pieczyngowie poczęli następować, i zwarli się na miejscu, gdzie dziś stoi Święta Sofia, metropolia ruska: było tu bowiem wtedy pole za grodem. I była walka zacięta, i ledwo przemógł ku wieczorowi Jarosław. I pierzchnęli Pieczyngowie w różne strony, i nie wiedzieli, dokąd uciekać, owi uciekając tonęli w Setomli, inni zaś w innych rzekach, a reszta ich jest w rozspyce i do dziś dnia. Tegoż lata wsadził Jarosław Sudzisława, brata swojego, do porubia3 w Pskowie, bo go obmówiono przed nim (s. 317—318).

53. Jarosław krzewi chrześcijaństwo i kulturę

Roku 6545 [1037]. Założył Jarosław gród wielki, w którym to grodzie jest Złota Brama; założył też cerkiew Świętej Sofii, metropolię, a potem cerkiew na Złotej Bramie, Zwiastowania Świętej Bogarodzicy, potem monaster Świętego Jerzego i Świętej Ireny. I za niego poczęła wiara chrześcijańska krzewić się i rozszerzać, i mnisi poczęli mnożyć się, i monastery pojawiać się. I lubił Jarosław cerkiewne ustawy, popów lubił bardzo, a zwłaszcza mnichów, i do ksiąg przykładał się, i czytał je często w nocy i we dnie. I zebrał pisarzów mnogich, i przekładali od Greków na pismo słowiańskie. I spisali księgi mnogie, którymi pouczając się wierni ludzie, rozkoszują się nauką Bożą. Jak bowiem kiedy kto ziemię zaorze, drugi zaś zasieje, inni zaś żną i jedzą żywność nieskąpą — tak i ten. Ojciec bowiem jego, Włodzimierz, ziemię zorał i spulchnił, to jest chrztem oświecił, ten zaś nasiał słowami ksiąg serca wiernych ludzi, a my żniemy, naukę ksiąg przyjmując.

Wielki bowiem bywa pożytek z nauki książkowej; przez księgi bowiem napomniani i pouczani jesteśmy o drodze do pokuty, mądrość bowiem zyskujemy i wstrzemięźliwość przez słowa ksiąg, gdyż te są rzekami napawającymi wszystek świat, są źródłami mądrości; w księgach bowiem jest głębina niezmierzona, przez nie wszak w smutku pocieszani jesteśmy, one są wędzidłami wstrzemięźliwości. Mądrość bowiem wielka jest, jakoż i Salomon pochwalając ją, mówił: Ja, mądrość, zaszczepiłam radę i rozum, i zmysł, jam przywołała bojaźń Pańską; moje są rady, moja mądrość, moje utwierdzenie, moja moc. Mną cesarzowie panują, a mocarze prawa piszą; mną wielmoże się szczycą, i ciemięzcy dzierżą ziemię. Ja lubiących mię lubię, szukający mnie znajdą łaskę. Jeśli bowiem w księgach pilnie mądrości poszukasz, to znajdziesz wielki pożytek dla duszy swojej. Kto bowiem księgi często czyta, ten rozmawia z Bogiem lub świętymi mężami. Czytający proroków rozmowy i ewangelijne nauki, i apostolskie, i żywoty świętych ojców, odniesie dla duszy wielki pożytek.

Jarosław tedy, jakośmy rzekli, lubił księgi, i mnóstwo napisawszy, złożył w cerkwi Świętej Sofii, którą sam założył. Ozdobił ją złotem i srebrem, i naczyniami cerkiewnymi, i wznoszą w niej odpowiednie pieśni do Boga w święta odpowiednie. I inne cerkwie stawiał po grodach i po miejscach [osadach], ustanawiając popów i dając im z mienia swojego płacę, każąc im uczyć ludzi, ponieważ to im jest poruczone od Boga, a także przychodzić często do cerkwi. I namnożyło się prezbiterów i ludzi chrześcijańskich. Radował się Jarosław, widząc mnóstwo cerkwi i ludzi — chrześcijan gorliwych, a wróg [diabeł] narzekał, zwyciężony przez nowych ludzi chrześcijańskich (s. 318—320).

54. Wyprawy do Polski i na Grecję

Roku 6546 [1038]. Jarosław poszedł na Jaćwingów.

Roku 6547 [1039]. Poświęcona została cerkiew Świętej Bogarodzicy, którą zbudował Włodzimierz, ojciec Jarosławowy, przez metropolitę Teopempta.

Roku 6548 [1040], Jarosław poszedł na Litwę.

Roku 6549 [1041], Poszedł Jarosław na Mazowszan, w łodziach.

Roku 6550 [1042]. Poszedł Włodzimierz, syn Jarosławowy, na Jamian i zwyciężył ich. I padły konie w wojsku Włodzimierzowym; jakoż z jeszcze dyszących koni zdzierano skórę: taki bowiem był mór na konie.

Roku 6551 [1043]. Posłał Jarosław syna swojego Włodzimierza na Greków, i dał mu wojów mnogich, a województwo poruczył Wyszacie, ojcu Janowemu. I poszedł Włodzimierz w łodziach, i przyszli nad Dunaj, i poszli ku Carogrodowi. I była burza wielka, i rozbiła korabie Rusi, i wziął kniazia w korab Iwan Tworymirycz, wojewoda Jarosławowy. Pozostałe zaś wojsko Włodzimierzowe zostało wyrzucone na brzeg, w liczbie sześciu tysięcy, i chciało pójść w Ruś, a nie szedł z nimi nikt z drużyny kniaziowej. I rzekł Wyszata: Ja pójdę z nimi. I wysiadł z korabia do nich, i rzekł: Jeśli żyw będę, to z nimi, jeśli zginę, to z drużyną. I poszli, zmierzając ku Rusi. I przyszła wieść do Greków, że rozbiło morze Ruś, i posłał car, imieniem Monomach, za Rusią łodzi czternaście. Włodzimierz zaś, widząc z drużyną, że idą za nim, rozbił łodzie greckie, i wrócił na Ruś z tymi, co wsiedli w korabie swoje. Wyszatę zaś ujęto z wyrzuconymi na brzeg, i przywieziono ich do Carogrodu, i oślepiono Rusi mnóstwo. Po trzech zaś latach, gdy zawarto pokój, puszczony został Wyszata w Ruś do Jarosława. W tych też czasach wydał Jarosław siostrę swoją za Kazimierza, i dał Kazimierz za wiano ludzi osiemset, których był zabrał w niewolę Bolesław,zwyciężywszy Jarosława4.

Roku 6552 [1044]. Wygrzebano dwóch kniaziów, Jaropełka i Olega, synów Światosławowych, i ochrzczono kości ich, i położono je w cerkwi Świętej Bogarodzicy. Tegoż roku umarł Briaczysław, syn Iziasławowy, wnuk Włodzimierzowy, ojciec Wsiesławowy, a siadł na jego stolcu syn jego Wsiesław, którego urodziła matka przez czary. Gdy matka bowiem urodziła jego, miał błonę na głowie, rzekli zaś czarodzieje matce jego: Tę błonę nawiąż nań, niech nosi ją do końca żywota swojego. I nosił ją Wsiesław i do dziś dnia na sobie; dlatego nie jest czuły na przelew krwi.

Roku 6553 [1045]. Założył Włodzimierz Świętą Sofię [sobór] w Nowogrodzie.

Roku 6555 [1047]. Jarosław poszedł na Mazowszan, i zwyciężył ich, i kniazia ich zabił, Mojsława, i upokorzył ich Kazimierzowi [Odnowicielowi] (s. 320—322).

55. Powstanie klasztoru kijowsko-pieczerskiego

Roku 6559 [1051]. Ustanowił Jarosław Iłariona metropolitą, Rusina, w Świętej Sofii, zebrawszy biskupów.

A teraz powiemy, dlaczego tak przezwał się monaster Pieczerski. Bogobojny kniaź Jarosław lubił Berestowo i cerkiew tu znajdującą się Świętych Apostołów, i popów mnogich zebrał, wśród nich zaś był prezbiter, imieniem Iłarion, mąż zacny, uczony w księgach, i postów przestrzegający. I chadzał z Berestowa nad Dniepr, na wzgórze, gdzie teraz stary monaster Pieczerski, i tu modlitwę odprawiał, był bowiem tu las wielki. Wykopał pieczarkę małą, dwusążniową, i przychodząc z Berestowa, odśpiewywał godzinki i modlił się tu do Boga w skrytości. Potem zaś Bóg natchnął serce kniaziowi, i ustanowił go metropolitą w Świętej Sofii, a ta pieczarka tak stała. I po niedługim czasie był pewien człowiek świecki, z grodu Lubecza; i natchnął temu Bóg serce iść na pielgrzymkę. On zaś skierował się na Świętą Górę [Athos], i ujrzał tu monastery stojące, i obszedłszy je, umiłował stan mniszy, przyszedł do jednego tutejszego monasteru, i uprosił ihumena jego, aby nań włożył szaty mnisze. On zaś posłuchał go, postrzygł go [tzn. obłóczył], nadawszy mu imię Antoniego, oświeciwszy go i nauczywszy mniszego życia, i rzekł do niego: Idź z powrotem w Ruś i niech będzie z tobą błogosławieństwo Świętej Góry, od ciebie bowiem mnodzy mnisi powstaną. Pobłogosławił go, i odpuścił go, mówiąc mu: Idź w pokoju.

Antoni zaś przyszedł do Kijowa, i namyślał się, gdzie by zamieszkać; i chodził po monasterach, i nie upodobał ich sobie, Bóg bowiem tego nie chciał. I począł chodzić po lasach i po górach, szukając, gdzie by mu Bóg wskazał. I przyszedł na wzgórze, gdzie był Iłarion wykopał pieczarkę, i upodobał sobie to miejsce, i osiedlił się w niej, i począł modlić się do Boga ze łzami, mówiąc: Panie! Utwierdź mnie w miejscu tym, i niech będzie na miejscu tym błogosławieństwo Świętej Góry i mojego ihumena, który mię postrzygł. I począł żyć tu, modląc się do Boga, jedząc suchy chleb, i to co drugi dzień, i wodę w miarę pijąc, kopiąc pieczarę, i nie dając sobie wytchnienia dniem i nocą, w trudach przebywając, w czuwaniu i w modlitwach. Potem zaś dowiedzieli się dobrzy ludzie, i przychodzili do niego, przynosząc mu, co na potrzebę było. I zasłynął, jako Wielki Antoni5, przychodzący do niego prosili go o błogosławieństwo. Potem zaś, gdy zmarł wielki kniaź Jarosław, przejął władzę syn jego, Iziasław, i siadł w Kijowie. Antoni zasłynął w ziemi ruskiej; Iziasław zaś, dowiedziawszy się o życiu jego, przyszedł z drużyną swoją, prosząc go o błogosławieństwo i modlitwę.

I znany był wszystkim Wielki Antoni, i czczony, i poczęli przychodzić do niego bracia, i począł przyjmować i postrzygać ich, i zebrało się braci około niego w liczbie dwunastu, i wykopali pieczarę wielką, i cerkiew, i cele, które są i do dziś dnia w pieczarze pod starym monasterem. Gdy zebrali się bracia, rzekł do nich Antoni: To Bóg was, bracia, zgromadził, jesteście tu z błogosławieństwa Świętej Góry, z którym mnie postrzygł ihumen Świętej Góry, a ja was postrzygłem, niech będzie błogosławieństwo dla was, pierwsze od Boga, a drugie od Świętej Góry. I to rzekł do nich: Żyjcie sami, ustanowię wam ihumena, a sam chcę w ona górę iść jeden, gdyż już przedtem nawykłem samotnie żyć. I ustanowił im ihumenem Warłaama, a sam poszedł na górę i wykopał pieczarę, która jest pod nowym monasterem, w niej też zakończył żywot swój, żyjąc cnotliwie, nie wychodząc z pieczary przez lat czterdzieści nigdzie, w niej też leżą relikwie jego i do dziś dnia.

Bracia zaś z ihumenem żyli w pieczarze. A gdy rozmnożyło się braci w pieczarze i nie mogli się zmieścić, umyślili postawić zewnątrz pieczary monaster. I przyszedł ihumen i bracia do Antoniego, i rzekli do niego: Ojcze! Rozmnożyło się braci, i nie możemy się zmieścić w pieczarze; gdyby Bóg dozwolił i twoja modlitwa, tobyśmy postawili cerkiewkę zewnątrz pieczary. I kazał im Antoni. Oni zaś pokłonili się mu i zbudowali cerkiewkę małą nad pieczarą, w imię Zaśnięcia Świętej Bogarodzicy. I począł Bóg mnożyć mnichów przez modlitwy Świętej Bogarodzicy, i radę uczynili bracia z ihumenem, aby zbudować monaster. I poszli bracia do Antoniego, i rzekli: Ojcze! Bracia mnożą się, a chcielibyśmy postawić monaster. Antoni zaś, rad będąc, rzekł: Błogosławion Bóg we wszystkim, a modlitwa Świętej Bogarodzicy i ojców, którzy są na Świętej Górze, niech będzie z wami. I to rzekłszy, posłał jednego z braci do kniazia Iziasława, mówiąc tak: Kniaziu mój! Oto Bóg mnoży braci, a miejsca mało; gdybyś nam dał górę tę, która jest nad pieczarą. Iziasław zaś, słysząc to, rad był, posłał mężów swoich, i oddał im górę tę. Ihumen zaś i bracia założyli cerkiew wielką, i monaster ogrodzili ostrokołem, cele pobudowali mnogie, ukończyli cerkiew i ikonami ozdobili. I odtąd począł się monaster Pieczerski: ponieważ żyli mnisi przedtem w pieczarze, od tego został przezwany monaster Pieczerski. Tedy monaster Pieczerski z błogosławieństwa Świętej Góry się począł.

Gdy zaś monaster był wykończony, a ihumeństwo odzierżył Warłaam, Iziasław postawił monaster Świętego Dymitra, przeniósł Warłaama na ihumeństwo do Świętego Dymitra, chcąc uczynić ten monaster świetniejszym od tamtego, ufny w swoje bogactwo. Mnogie bowiem monastery od cesarzów i od bojarów, i od bogactwa powstały, jednak nie są takie jak te, co powstały łzami, postem, modlitwą, czuwaniem. Antoni bowiem nie miał złota ni srebra, jeno dostąpił łzami i postem, jako już mówiłem. Gdy zaś Warłaam poszedł do Świętego Dymitra, bracia radę uczyniwszy poszli do starca Antoniego i rzekli: Ustanów nam ihumena. On zaś rzekł im: Kogo chcecie? Oni zaś rzekli: Kogo chce Bóg i ty. I rzekł im Kto z was większym jest niż Teodozy — posłuszny, łagodny, cichy; niech ten będzie dla was ihumenem. Bracia zaś radzi byli, pokłonili się starcowi, i ustanowili Teodozego ihumenem nad braćmi w liczbie dwudziestu.

Gdy zaś Teodozy przejął monaster, począł przestrzegać wstrzemięźliwości i ścisłego postu, i modlitw ze łzami, i gromadzić począł mnogich mnichów, i zgromadził braci w liczbie stu. I począł szukać reguły zakonnej, i znalazł się wtedy Michał, mnich monasteru Studyckiego, który był przyszedł z Greków z metropolitą Jerzym, i począł u niego szukać reguły mnichów studyckich. I znalazł u niego, i spisał, i ustanowił w monasterze swoim, jak śpiewać śpiewy monasterskie, i pokłon jak bić, i lekcje odczytywać, i stać w cerkwi, i wszystek porządek cerkiewny, i w refektarzu zachowanie, i co jeść w jakie dni, wszystko za regułą. Teodozy, wszystko to znalazłszy, nadał monasterowi swojemu. Od tego zaś monasteru przejęły wszystkie monastery regułę; dlatego uważany jest monaster pieczerski za najstarszy ze wszystkich. Gdy zaś Teodozy żył w monasterze i wiódł cnotliwe życie i przestrzegał zakonnej reguły, i przyjmował każdego przychodzącego do niego — do niego i ja przyszedłem, ubogi i niegodny sługa, i przyjął mnie, mającego lat siedemnaście od urodzenia mojego6. To zaś napisałem i określiłem, w którym roku począł się monaster i dlaczego zowie się Pieczerskim. A o Teodozowym życiu później powiemy (s. 323—326).

56. Śmierć Jarosława

Roku 6562 [1054]. Zmarł wielki kniaź ruski Jarosław. Jeszcze za życia rozporządził synami swoimi, mówiąc im: Oto ja odchodzę ze świata tego, synowie moi; miejcie ku sobie miłość, ponieważ wy jesteście bracia jednego ojca i matki. A jeśli będziecie w miłości między sobą, Bóg będzie w was, i ukorzy przeciwników waszych i podda wam. I będziecie w pokoju żyć. Jeśli zaś będziecie w nienawiści żyć, w zwadach i kłótni, to zginiecie sami i zgubicie ziemię ojców swoich i dziadów swoich, którą nabyli trudem swoim wielkim; lecz przebywajcie w zgodzie, słuchając brat brata. A oto poruczam stolec po sobie w Kijowie najstarszemu synowi mojemu i bratu waszemu Iziasławowi; jego słuchajcie, jakoście słuchali mnie, niech on wam będzie zamiast mnie; a Światosławowi daję Czernihów, a Wsiewołodowi Perejasław, a Igorowi Włodzimierz, a Wiaczesławowi Smoleńsk. I tak rozdzielił im grody, nakazując im nie przekraczać działów bratnich, i nie wyganiać z nich; rzekł do Iziasława: Jeśli kto zechce skrzywdzić brata swojego, to ty pomagaj temu, którego skrzywdzą. I tak zalecił synom swoim przebywać w miłości. Sam zaś słabym będąc, gdy przybył do Wyszogrodu, zachorzał bardzo […] Nadszedł tedy Jarosławowi koniec życia, i oddał duszę swoją Bogu, w pierwszą sobotę postu świętego Teodora [adwentu]. Wsiewołod zaś obrządziwszy ciało ojca swojego, złożył na sanie i powiózł je do Kijowa; popi śpiewali odpowiednie pieśni, płakali po nim ludzie. I przyniósłszy, położyli go w trumnie marmurowej w cerkwi Świętej Sofii. I płakał po nim Wsiewołod i ludzie wszyscy. Żył zaś wszystkiego lat siedemdziesiąt i sześć (s. 326—327).

Legenda:
  1. Gród na pograniczu ówczesnej Polski i Rusi. Jego nazwa jest pochodzenia polskiego.
  2. Bolesław Chrobry (kronikarz nazwał go Wielkim) zmarł 3 IV 1025 r., zaś rozruchy, o których tu mowa, miały miejsce w latach 1037—1038.
  3. Porubie — drewniane więzienie, zbudowane bez drzwi. Aby wyzwolić więźnia, należało je rozrąbać.
  4. Siostra Jarosława, wydana za Kazimierza Odnowiciela, nazywała się Maria Dobroniega, jak wiemy z roczników polskich.
  5. Antoni Wielki — pustelnik, patriarcha eremityzmu (zm. 356).
  6. Słowa te należą do nie znanego bliżej autora niniejszej opowieści o powstaniu klasztoru pieczerskiego.
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s