Nestor – Powieść minionych lat – część 46-49 – Światopełek

46. Zabójstwo Borysa i Gleba przez Światopełka
Światopełk tedy siadł w Kijowie po ojcu swoim, i wezwał Kijowian, i począł dawać im mienie. Oni zaś przyjmowali, lecz nie mieli serca doń, jako że bracia ich byli z Borysem. Gdy zaś Borys wracał z wojskiem, nie znalazłszy Pieczyngów, wieść przyszła do niego: Ojciec ci umarł. I płakał po ojcu bardzo, miłowany bowiem był przez ojca swojego nade wszystkich [synów], i przyszedłszy stanął nad Altą. Rzekła zaś do niego drużyna ojcowa: Oto masz drużynę ojcową i wojsko. Pójdź, siądź w Kijowie na stolcu ojcowym. On zaś rzekł: Nie podniosę ręki na brata swojego starszego; jeśli ojciec mi umarł, on mi będzie zamiast ojca. I to słysząc wojsko rozeszło się od niego. Borys zaś stał z pachołkami swoimi. Światopełk zaś, przepełniony nieprawością, Kainowy zamysł powziął i posłał do Borysa, mówiąc: Z tobą chcę przyjaźń mieć, i do ojcowizny dodam ci, lecz knuł podstęp, jak by go zgubić. Światopełk tedy przyszedł nocą do Wyszogrodu, potajemnie wezwał Putszę i wyszogrodzkich bojarów, i rzekł do nich: Czy sprzyjacie mi całym sercem? Rzekł zaś Putsza z Wyszogrodzianami: Możemy głowy swoje położyć za ciebie. On zaś rzekł do nich: Nie powiadając nikomu, idźcie zabijcie brata mojego Borysa. Oni zaś obiecali mu prędko to uczynić. O takowych bowiem Salomon rzekł: Skorzy są na przelanie krwi w nieprawości. Oni przez udział w przelewie krwi zbierają sobie zło, takie są drogi tych, co popełniają nieprawości, w bezbożności bowiem swoją duszę pogrążają.
Posłańcy zaś przyszli nad Altę nocą i podstąpili bliżej, i usłyszeli błogosławionego Borysa śpiewającego jutrznię, doszła bowiem już go wieść, że chcą go zgubić. I wstawszy począł śpiewać, mówiąc: Panie, przecz rozmnożyli się trapiący mnie? Wielu powstaje na mnie. I jeszcze: Oto strzały twoje utkwiły we mnie, oto ja na rany gotówem i boleść moja przede mną jest. I jeszcze mówił: Panie! Usłysz modlitwę moją, i nie wchodź w sąd ze sługą swoim, bowiem nie usprawiedliwi się przed Tobą żaden żyjący, albowiem prześladował wróg duszę moją. I skończywszy sześciopsalm, a ujrzawszy posłańców mających zabić go, począł śpiewać psałterz, mówiąc: Otoczyli mię cielcy tuczni, i gromada złoczyńców obiegła mię; Panie Boże mój, w Tobie ufałem, zbaw mię, i od wszystkich prześladujących mię wybaw mnie. Potem zaś począł kanon śpiewać; później, skończywszy jutrznię, pomodlił się, patrząc na ikonę — na wizerunek Pański, mówiąc tak: Panie Jezu Chryste, który w tej postaci zjawiłeś się na ziemi dla zbawienia naszego, pozwoliwszy z własnej woli przygwoździć na krzyżu ręce swoje i przyjąłeś mękę za grzechy nasze, takoż i mnie uczyń godnym ponieść mękę. Oto przyjmuję ją nie od wrogów, jeno od brata swojego, i nie poczytuj mu, Panie, tego za grzech. I gdy pomodlił się, legł na łożu swoim.
I oto napadli jak dzikie zwierzęta wokół namiotu, i nastawiwszy nań kopie, przebodli Borysa wraz ze sługą jego, który padł na niego. Ten bowiem był ulubieńcem Borysa. Był ten pachołek rodem Węgrzyn, imieniem Jerzy, a Borys bardzo go lubił, zawiesił był mu grzywnę złotą wielką, z nią stawał przed nim. Zabili też i innych Borysowych pachołków mnogich. Jerzemu zaś temu nie mogąc zdjąć grzywny z szyi, odrąbali głowę jego, i tak zdjęli grzywnę, a głowę odrzucili precz, dlatego później nie znaleziono ciała jego między trupami. Borysa zaś zabiwszy, przeklęci, zawinęli w namiot, włożyli na wóz i powieźli go, jeszcze dyszącego. Gdy się dowiedział przeklęty Światopełk, że jeszcze dyszy, posłał dwóch Waregów dobić go. Oni zaś przyszli i widząc, że jeszcze żyw jest, jeden z nich wydobył miecz i pchnął go pod serce. I tak zginął błogosławiony Borys, wieniec przyjmując od Chrystusa Boga, ze sprawiedliwymi złączył się, z prorokami i apostołami, w zastępie męczenników umieszczony, na łonie Abrahamowym spoczywając, widząc niewysłowioną radość, śpiewając z aniołami i weseląc się z zastępami świętych.
I położyli ciało jego, przyniósłszy potajemnie do Wyszogrodu, w cerkwi Świętego Wasyla. Przeklęci zaś ci zabójcy przyszli do Światopełka, jakby chwałą okryci, bezbożnicy. Imiona zaś tych zbrodniarzy są: Putsza i Talec, Jełowit, Laszko, ojciec zaś ich szatan. Takimi bowiem sługami biesy bywają, biesy bowiem na złe posyłani są, a aniołowie na dobre. Aniołowie bowiem człowiekowi zła nie czynią, jeno zawsze myślą o jego dobru, zwłaszcza zaś chrześcijanom pomagają i zasłaniają od przeciwnika — diabła; a biesy na złe zawsze łowią, zazdroszcząc mu, ponieważ widzą człowieka uczczonym przez Boga i zazdroszcząc mu, skorzy są, gdy się je posyła na złe. Zły zaś człowiek, lgnący ku złemu, gorszy jest od biesa; biesy bowiem Boga się boją, a zły człowiek ani Boga się nie boi, ni ludzi się wstydzi; biesy bowiem krzyża się boją Pańskiego, a człowiek zły i krzyża się nie boi.
Światopełk zaś przeklęty, pomyślawszy w sobie, rzekł: Oto zabiłem Borysa; jakby zabić Gleba? i powziął zamysł Kainowy, podstępnie posłał do Gleba, mówiąc tak: Pójdź co prędzej, ojciec cię wzywa, chory jest bardzo. Gleb zaś prędko wsiadł na koń z małą drużyną i ruszył, był bowiem posłuszny ojcu. I gdy przyszedł nad Wołgę, na polu potknął się koń w rowie i uszkodził mu nieco nogę. I przyszedł do Smoleńska, i odszedł niedaleko, i stanął na Sniadyniu w korabiu. W tym czasie przyszła była wieść do Jarosława od Predsławy o ojcowej śmierci, i posłał Jarosław do Gleba, mówiąc: Nie idź, ojciec ci umarł, a brat twój zabity jest przez Światopełka. To słysząc, Gleb zawodził bardzo ze łzami, płacząc po ojcu, a więcej jeszcze po bracie, i począł modlić się ze łzami mówiąc: Biada mi, Panie! Lepiej by mi umrzeć z bratem, niżeli żyć na świecie tym. O gdybym był, bracie mój, widział lice twoje anielskie, umarłbym z tobą; teraz zaś po cóż zostałem sam jeden? Gdzie są słowa twoje, które mówiłeś do mnie, bracie mój kochany? Teraz już nie usłyszę łagodnego twojego napominania. Jeżeli masz zasługi u Boga, módl się za mnie, abym i ja tęże mękę przyjął. Lepiej by mi było z tobą umrzeć, niżeli na świecie tym obłudnym żyć.
I gdy tak modlił się ze łzami, oto nagle przyszli posłani od Światopełka dla zabicia. Gleba. I tu natychmiast posłani zajęli korab Glebowy i obnażyli oręż. Pachołcy Glebowi struchleli. Przeklęty zaś nasłaniec Goriasier kazał czym prędzej zarzezać Gleba. Kucharz zaś Glebowy, imieniem Torczyn, wyjąwszy nóż, zarzezał Gleba. Jako jagnię niewinne, złożył siebie [Gleb] na ofiarę Bogu, zamiast wonnego kadzidła ofiarę rozumną, i przyjąwszy brata swojego wieniec, wszedł w anielskie przybytki, i ujrzał upragnionego brata swojego, i radował się z nim niewysłowioną radością, którą osiągnęli przez miłość braterską. O, jak dobrze i pięknie, gdy bracia żyją społem! Przeklęci zaś [zabójcy] wrócili nazad, jako rzekł Dawid: Niech wrócą grzesznicy do piekła. Gdy zaś przyszli, powiedzieli Światopełkowi: Spełniliśmy polecenie twoje. On zaś, to słysząc, uniósł się w sercu pychą, nie wiedząc co Dawid mówił: „Przecz się chwalisz złością, mocarzu? Nieprawość cały dzień zamyśla język twój”. Gleb tedy zabity został i rzucony na brzegu między dwiema kłodami1. Potem zaś, wziąwszy, powieźli go i położyli go obok brata jego Borysa, w cerkwi Świętego Wasyla.
I złączeni ciałami, a bardziej jeszcze duszami, u Władcy, Cara wszystkich, przebywając w radości nieskończonej, w światłości niewysłowionej, zsyłacie ziemi ruskiej dary uzdrawiające, dajecie uzdrowienie przybywającym z wiarą z innych krajów2, a więc chromym chód, ślepym wzrok, chorym uleczenie, zakutym rozkucie, ciemnicom otwarcie, smutnym pociechę, napastowanym ocalenie. I jesteście orędownikami ziemi ruskiej, i świecznikami jaśniejącymi i modlącymi się nieustannie do Władcy za swoich ludzi. Przeto i my winniśmy godnie chwalić męczenników Chrystusowych, modląc się do nich gorliwie, mówiąc: Radujcie się, Męczennicy Chrystusowi, orędownicy ziemi ruskiej, którzy wybawienie zsyłacie przychodzącym do was z wiarą i miłością. Radujcie się, Mieszkańcy nieba, co już w ciele aniołami byliście, jednomyślni słudzy [Boga], rówieśnicy jednokształtni, ze świętymi jednoduszni; przeto wszystkim cierpiącym uzdrowienie zsyłacie. Radujcie się, Borysie i Glebie, mądrości Bożej pełni, toczycie jakby potoki ze źródła życiodajnej wody uzdrowienia, spływają one wiernym ludziom na uzdrowienie. Radujcie się, którzyście złego smoka podeptali, którzy zjawiliście się jako promienie jaśniejące, jako pochodnie oświecające wszystką ziemię ruską, zawsze ciemność rozpędzające, zjawiające się w wierze niezachwianej. Radujcie się, którzy zasłużyliście na oko niezasypiające, którzy dusze na spełnienie Bożych przykazań skłoniliście w sercach swoich, błogosławieni. Radujcie się, Bracia, społem w miejscach promienistych, w osiedlach niebieskich, w sławie niewiędnącej, której wedle zasług dostąpiliście. Radujcie się, Bożą światłością jawnie opromienieni, wszystek świat obchodźcie, biesów odganiając, niemoce lecząc, Świeczniki przedobre, Orędownicy gorący, z Bogiem przebywający, Bożymi promieńmi zawsze jaśniejący, dzielni męczennicy, oświecający dusze wiernym ludziom. Wywyższyła Was światłodajna miłość niebieska, przez nią odziedziczyliście wszystkie piękności w życiu niebieskim: sławę i pokarm rajski, i światło rozumu — piękne radości. Radujcie się jako napawający wszystkie serca, gorycze i choroby odpędzający, męczarnie okrutne kojący, kroplami krwi świętej ubarwieni na purpurze, którą ozdobieni, sławni, z Chrystusem zawsze królujecie, modląc się za nowych ludzi chrześcijańskich a rodaków swoich. Ziemia bowiem ruska pobłogosławiona została krwią Waszą i relikwiami spoczywającymi w cerkwi; duchem Bożym ją oświecacie i wraz z męczennikami jako męczennicy za ludzi swoich modlicie się. Radujcie się, światłe Gwiazdy, rankiem wschodzące. Owóż Chrystusa miłujący Męczennicy i Orędownicy nasi, poddajcie pogan pod nogi kniaziom naszym, modląc się do Władyki Boga naszego, aby oni [kniaziowie] w pokoju, jedności i zdrowiu przebywali, chrońcie ich od wojen domowych i od chytrości diabła; udzielcie i nam tegoż, śpiewającym Wam i czczącym Wasz święty triumf po wszystkie wieki do końca świata (s. 304—309).
47. Walka Jarosława ze Światopełkiem
Światopełk zaś, ten przeklęty i zły, zabił [brata] Swiatosława, posławszy [zabójców] ku Górze Węgierskiej, gdy ten uciekał do Węgier. I powziął zamysł: Pozabijam wszystkich braci swoich, i posiędę włość ruską sam jeden. Zamyślił tak w zadufaniu swoim, nie wiedząc, że Bóg daje władzę komu chce, ustanawia bowiem cesarza i kniazia Najwyższy; komu chce, daje. Jeśli tedy jaki kraj ukorzy się przed Bogiem, ustanawia mu cesarza albo kniazia sprawiedliwego, miłującego sad i prawdę, i pana ustanawia, i sędziego, sprawującego sąd. Jeśli bowiem kniaziowie sprawiedliwi bywają w kraju, to wiele się przebacza grzechów krajowi temu; jeśli zaś źli i fałszywi bywają, to jeszcze większe zło naprowadza Bóg na ten kraj, ponieważ kniaź jest głową kraju. Tak bowiem rzekł Izajasz: Zgrzeszyli od głowy i do nóg, to jest od cesarza do prostych ludzi, biada bowiem grodowi temu, w którym kniaź jest młody, lubiący wino pić przy gęślach, z młodymi doradcami. Takowych bowiem Bóg daje za grzechy, a starych i mądrych odbiera, jak Izajasz mówi: Odejmie Pan od Jerozolimy mocnego olbrzyma, i człowieka chrobrego, i sędziego, i proroka, i pokornego starca, i wybornego rajcę, i mądrego mistrza, i człowieka rozumnego, posłusznego prawu. Postawię młodzieńca kniaziem nad nimi, co władając urągać im będzie.
Światopełk zaś przeklęty począł władać w Kijowie. Zwoławszy ludzi, począł obdarowywać owych płaszczami, a innych kunami, i rozdał mnóstwo. Gdy Jarosław jeszcze nie wiedział o ojcowej śmierci, było przy nim mnóstwo Waregów, i gwałty czynili Nowogrodzianom i ich niewiastom. Powstawszy, Nowogrodzianie pobili Waregów we dworze Poroniona. I rozgniewał się Jarosław, i poszedłszy do Rokoma, siadł w dworze i posławszy do Nowogrodzian, rzekł: Już tamtych nie wskrzeszę. I wezwał do siebie znakomitych mężów, którzy byli wycięli Waregów, i oszukawszy ich, wyciął. Tejże nocy przyszła doń wieść z Kijowa od siostry jego Predsławy, taka: Ojciec twój umarł, a Światopełk siedzi w Kijowie, zabiwszy Borysa, a na Gleba posłał [zabójców]; strzeż się go bardzo. To słysząc, smutny był z powodu ojca i braci, i drużyny. Nazajutrz zaś zebrawszy resztę Nowogrodzian, Jarosław rzekł: „O, luba moja drużyno, którą wczoraj wybiłem, a dziś mi jest potrzebna!” Otarł łzy i rzekł do nich na wiecu: Ojciec mój umarł, a Światopełk siedzi w Kijowie, zabijając braci swoich.
I rzekli Nowogrodzianie: Chociaż, kniaziu, bracia nasi ubici — możemy za ciebie walczyć. I zebrał Jarosław Waregów tysiąc, a innego wojska czterdzieści tysięcy [prawdopodobniej 4000], i poszedł na Światopełka; przywoławszy Boga [na świadka] rzekł: Nie jam począł zabijać braci, jeno on; niech będzie Bóg mścicielem krwi braci moich, bowiem niewinnie przelał krew sprawiedliwą Borysa i Gleba. Chyba i ze mną tak uczyni? Osądź mnie, Panie, wedle sprawiedliwości, niech skończy się złoczyństwo grzesznika”. I poszedł na Światopełka. Gdy zaś usłyszał Światopełk o idącym Jarosławie, uszykował niezliczone wojsko, Rusi i Pieczyngów, i wyszedł naprzeciw do Lubecza z tamtej strony Dniepru, a Jarosław z tej.
Roku 6524 [1016]. Przyszedł Jarosław na Światopełka, i stanęli naprzeciw po obu stronach Dniepru, i nie śmieli wystąpić ni ci przeciw owym, ni owi przeciw tym, i stali trzy miesiące naprzeciw siebie. I począł wojewoda Światopełkowy, jeżdżąc wzdłuż brzegu, szydzić z Nowogrodzian, mówiąc: Przeczżeście przyszli z tym chromym? Wszak cieśle jesteście? Postawimy was domy nasze budować! To usłyszawszy Nowogrodzianie rzekli do Jarosława: Jutro przeprawimy się do nich; jeśli kto nie pójdzie z nami, sami porąbiemy go”. Były już przymrozki. Światopełk stał między dwoma jeziorami i całą noc pił z drużyną swoją. Jarosław zaś, nazajutrz uszykowawszy drużynę swoją, ze świtem przeprawił się. I wysiadłszy na brzeg, odtrącili łodzie od brzegu, i natarli, i zeszli się natychmiast. Była walka zacięta, i niepodobna było Pieczyngom pomagać przez jezioro; i przycisnęli Światopełka z drużyną do jeziora, i wstąpili na lód, i załamał się z nimi lód, i zwyciężać począł Jarosław. Widząc to Swiatopełk zbiegł, i zwyciężył Jarosław. Światopełk zaś uciekł do Lachów. Jarosław zaś osiadł w Kijowie na stolcu ojcowskim i dziadowym (s. 309—311).
48. Wyprawa Bolesława Chrobrego na Kijów
Roku 6526 [1018]. Przyszedł Bolesław ze Światopełkiem na Jarosława, z Lachami3. Jarosław zaś zebrawszy Ruś i Waregów, i Słowien, poszedł przeciw Bolesławowi i Światopełkowi, i przyszedł ku Wołyniowi [gród], i stali po obu stronach rzeki Bugu. I miał Jarosław piastuna i wojewodę imieniem Budy, i począł on lżyć Bolesława, mówiąc: Oto ci przebodziem oszczepem brzuch twój tłusty. Był bowiem Bolesław wielki i ciężki, że i na koniu ledwo mógł siedzieć, lecz był roztropny. I rzekł Bolesław do drużyny swojej: Jeśli was ta obelga nie obraża, to ja polegnę sam. Wsiadłszy na koń wjechał do rzeki, a za nim wojsko jego. Jarosław zaś nie zdążył uszykować się, i zwyciężył Bolesław Jarosława. Jarosław zaś zbiegł z czterema mężami do Nowogrodu. Bolesław zaś wszedł do Kijowa ze Światopełkiem.
I rzekł Bolesław: Rozprowadźcie drużynę moją po grodach na leże; i było tak. Jarosław zaś, przybiegłszy do Nowogrodu, chciał uciekać za morze, lecz posadnik Konstantyn, syn Dobryni, porąbał z Nowogrodzianami łodzie Jarosławowe, mówiąc: Chcemy się jeszcze bić z Bolesławem i ze Światopełkiem. Poczęli pieniądze zbierać, od męża po cztery kuny, a od starostów po dziesięć grzywien, a od bojarów po osiemnaście grzywien. I przywiedli Waregów, i dali im pieniądze, i zebrał Jarosław wojsko mnogie. Gdy zaś Bolesław siedział w Kijowie, przeklęty Światopełk rzekł: Ile tylko Lachów jest po grodach, zabijajcie ich. I pobili Lachów. Bolesław zaś uciekł z Kijowa4, zabrawszy skarby i bojarów Jarosławowych, i siostry jego, a Anastazego z Dziesięcinnej cerkwi przystawił do skarbów, bowiem [ten] pochlebstwem pozyskał jego zaufanie. I ludzi mnóstwo uprowadził ze sobą, i grody czerwieńskie zajął dla siebie, i przyszedł do swego kraju Światopełk zaś począł władać w Kijowie. I poszedł Jarosław na Światopełka, i zbiegł Światopełk do Pieczyngów (s. 312—313).
49. Śmierć Światopełka
Roku 6527 [1019]. Przyszedł Światopełk z Pieczyngami w sile potężnej, a Jarosław zebrał mnóstwo wojów i wyszedł przeciw niemu nad Altę. Jarosław stanął na miejscu, gdzie zabili Borysa, i wzniósłszy ręce ku niebu, rzekł: Krew brata mojego woła do Ciebie, Panie! Pomścij krew tego sprawiedliwego, jakoś pomścił krew Abla, zesławszy na Kaina jęki i drżenie; tak ześlij i na tego. Pomodlił się i rzekł: Bracia moi! Chociaż ciałem odeszliście, lecz modlitwą pomóżcie mi przeciw wrogowi temu, zabójcy i pyszałkowi. I gdy to rzekł, poszli przeciw sobie, i pokryli pole nad Altą mnóstwem obojga wojsk. Był zaś piątek wtedy, o wschodzie słońca. I spotkali się obaj; była walka okrutna, jakiej nie było na Rusi, i za ręce chwytając się, rąbali się, i zwarli się po trzykroć, aż po wądołach krew ciekła. Pod wieczór zaś zwyciężył Jarosław, a Światopełk zbiegł. I gdy uciekał, napadł nań bies, i osłabły kości jego, nie mógł siedzieć na koniu, i niesiono go na noszach. Uciekający z nim przynieśli go do Brześcia. On zaś mówił: Uciekajcie ze mną, gonią za nami. Pachołkowie zaś jego posyłali zobaczyć: Czy kto goni za nami? I nie było nikogo, co by za nimi gonił, i uciekali z nim. On zaś w niemocy leżał, i zerwawszy się, mówił: Oto gonią, o, gonią, uciekajcie! Nie mógł wytrwać na jednym miejscu, i przebiegł przez ziemię łącką, ścigany Bożym gniewem; i przybiegłszy w pustynię między Lachami i Czechami, zakończył marnie żywot swój w tym miejscu.
Sprawiedliwy tedy sąd spadł nań, na niesprawiedliwego; po odejściu z tego świata spotkały go męki, przeklętego; wskazuje na to jawnie zesłana nań zgubna kara, która o śmierć nielitościwie go przyprawiła, i po śmierci związany jest wieczną męką.
Jest zaś mogiła jego w pustyni do dziś dnia; wychodzi z niej smród okrutny. To zaś Bóg okazał na przestrogę kniaziom ruskim, aby jeśli ci [znowu] tak uczynią, słyszawszy o tym, to takąż karę otrzymają, i jeszcze większą od tej, ponieważ, wiedząc, co się stało, popełnią takież okrutne bratobójstwo. Siedem bowiem zemst przyjął Kain, zabiwszy Abla, a Lamech — siedemdziesiąt, ponieważ Kain nie wiedział był, że przyjmie karę od Boga, a Lamech, wiedząc o karze, która spadła na prarodzica jego, popełnił zabójstwo. Rzekł bowiem Lamech do swoich żon: Męża zabiłem na szkodę moją, a młodzieńca — na biedę moją, dlatego — rzekł — siedemdziesiąt zemst wypada na mnie, ponieważ wiedząc uczyniłem to. Lamech zabił dwóch braci Enochowych, i pojął sobie żony ich; ten zaś Światopełk — nowy Abimelech, który się był urodził z cudzołóstwa, który zabił braci swoich, synów Gedeonowych; tak i z tym było. Jarosław zaś siadł w Kijowie i otarł pot z drużyną swoją, odniósłszy zwycięstwo w trudzie wielkim (s. 313—315).

 

Legenda:
  1. Znane są archeologom sposoby grzebania umarłych na Rusi między dwiema kłodami, z których każda jest wydrążona i złożone razem tworzą trumnę.
  2. Mowa tu o pielgrzymujących do grobów Borysa i Gleba. Są ślady kultu tych świętych w Grecji, Armenii i w Czechach. Kanonizowani zostali w 1072 r.
  3. Celem wyprawy Bolesława Chrobrego była restytucja jego zięcia Światopełka, jako najstarszego z synów Włodzimierza, na tronie kijowskim.
  4. Relacja ta jest sprzeczna z przekazem kronikarza niemieckiego Thietmara, który zapisał, że Bolesław wrócił z wyprawy „wesoły". Przypuszcza się, iż zapis kroniki ruskiej o wybijaniu załóg polskich i ucieczce Bolesława należy odnieść do późniejszej wyprawy Bolesława Śmiałego (1069; również nasz Gall pomieszał szczegóły obu tych wypraw).
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s