Teologia Wiary Rodzimej – recenzja książki

Dzisiaj przedstawiamy recenzję książki napisanej przez Konrada T. Lewandowskiego zwanego także pod swoim słowiańskim imieniem Przewodas. Postać KTL dla wielu jest kontrowersyjna, ale po przeczytaniu jego książki o tytule: Teologia Wiary Rodzimej muszę przyznać, treść tej książki jest bardzo ciekawa i pouczająca. Dlatego już na początku mówię, polecam przeczytać.

Przypomnijmy sobie najpierw czym jest Teologia (gr. θεος, theos, „Bóg”, + λογος, logos, „nauka”) – dyscyplina wiedzy posługująca się metodami filozoficznymi w wyjaśnianiu świata w jego relacji do Boga lub Bogów. (Wikipedia)

Książka chociaż krótka bo posiada blisko 100 stron tekstu może stać się w przyszłości jedną z ważniejszych pozycji dla nowego nurtu nauki o Bogach. Autor świetnie obrazuje wiele powiązań historyczno-kulturowych oraz pokazuje jakimi sprzecznościami żądzą się wierzenia monoteistyczne i ideologie które wyrosły na bazie wzajemnych sprzeczności.

Hasła typu: „Jeden Bóg, Jeden Pasterz i Jedna Owczarnia” [przyp. red. LS, Biblia, (e. Jana 10,16)] jest tylko o krok do „Jedna Rzesza, Jeden Naród, Jeden Wódz” [str.31, TWR]

lada

Mnie osobiście książka wciągnęła ponieważ koncepcje wiary rodzimej są tutaj opisane tak jak ja sam ją widzę, ale także rozszerzając moją wiedzę lub obierając w słowa moje spostrzeżenia, które wcześniej nie potrafiłem określić. Patrząc jakie nurty politeizmu przedstawiają różne kościoły i grupy rodzimowiercze, i w ogóle pogaństwa w krajach słowiańskich. Książka pobudza do debaty – a nie krytyki – teologicznej rodzimowierstwa. Autor pokazując na przykładzie różnych bóstw i bogiń nie zamyka drogi do debaty politeistów i nie tylko, ale także dla monoteistów,  a nawet animistów.

Ta ostatnia wiara jest dla mnie nowym pojęciem w stosunku do rodzimowierstwa słowiańskiego, gdzie autor książki przedstawia rodzimowierstwo jako połączenie politeizmu i animizmu. Politeizm to wiara przepełniona pierwiastkiem męskim, oraz wiara dla bardziej wyedukowanej części społeczeństwa (naszych Przodków), a animizm to wiara z pierwiastkiem żeńskim, dla ludu pomniejszego.

a00836004426bb83aca75c8bd9fd.jpgTaka koncepcja jest bardzo prawdziwa, patrząc nawet w jaki sposób My ludzie przedstawiamy Bogów – zawsze jako ludzi twardych, pięknych, władców, z atrybutami takimi jakie ludzie pragnęliby. A sfera druga to ta zwierzęca, często brzydsza. Przedstawia się tak bogów i boginie zdegradowane w panteonie np. Leszy (zwierzę), Jaga (stara kobieta, baba). Muszę przyznać że jednakże Bóg Weles też jest często przedstawiany jako zdegradowany bóg, tudzież przez to że traktowany jest w chrześcijańskiej sferze jako diabeł (opiekun bydła rogatego) czy demon (żmij). Współcześnie jako jego wyznawcy – staramy się aby jako bóg bogactwa i przysiąg wrócił na należne mu miejsce w panteonie Bogów.

(…) animizm i politeizm wzajemnie się uzupełniają. Zwykle ich relacje polegają na tym, że bezpostaciowe animistyczne duchy są stopniowo antropomorfizowane i personifikowane aż stają się pełnoprawnymi politeistycznymi bogami. Natomiast bogowie, którzy przegrali konkurencję o znaczące miejsca w panteonie są degradowani z powrotem do roli animistycznych demonów i duchów. [TWR, s.46]

Książka to cykl 3 wykładów:

  • Rodzima koncepcja Boga i Absolutu
  • Żeńskie atrybuty boskości
  • Duchowa tożsamość Rodzimowierstwa

Te trzy tematy to także trzy drogi jakimi idą ludzie którzy stają się rodzimowiercami.  Dlatego Teologia Wiary Rodzimej jako nauka która czas aby powstała na poważnie, dzięki takim wypracowaniom jak książka pana Lewandowskiego. To nauka która powinna zdejmować szaty z postaci Bogów które umniejszają ich godności, czci i pokazują ich świetle negatywnym.

Początek i koniec książki zawiera dla mnie przesłanie które chciałbym aby stało się czymś poważnym dla przyszłych pokoleń Polaków i Europejczyków.

Rodzimowierstwo polskie pierwszych dwóch dekad XXI wieku jest żywiołowym ruchem społecznym, napędzanym przez odrodzenie nastrojów patriotycznych, modę na rekonstrukcję i niechęć do Kościoła Katolickiego. ta ostatnia motywacja jest szczególnie silna, w niektórych środowiskach wręcz dominująca. (…)
Jednak emocje, zwłaszcza negatywne, nie są dobrą prognozą na dalszą przyszłość. Gniew i bunt to słabe fundamenty dla jakichkolwiek trwalszych przedsięwzięć.
Emocje się wypalają, mody przemijają (…)

i cytat z końca książki:

Mamy więc przed sobą trzy drogi.
Pierwsza, rodzimowierstwo przeminie jako chwilowa moda;
Druga, rodzimowierstwo przegra (…), tym razem w konfrontacji z islamem;
Trzecia, rodzimowierstwo zmarginalizuje monoteizmy (…).

Oczywiście w punkcie trzecim mowa o rodzimowierstwie europejskim, a nie stricte słowiańskim.


596997-352x500.jpg

Książka dostępna do kupienia jest za jedyne 25zł przez serwis Exlibris.

Opis ze strony autora książki:

Książka niniejsza zawiera zarys rodzimej teologii politeistycznej, ujęty w formie trzech autorskich wykładów, poświęconych słowiańskiemu pojęciu Boga, żeńskim aspektom boskości oraz rodzimowierczej tożsamości.

Praca zawiera ponadto uzgodnienie starożytnych koncepcji Przodków ze współczesnym stanem nauki, przygotowuje wyznawców wiary rodzimej do możliwych polemik z chrześcijańskimi misjonarzami oraz stanowi zachętę do własnych studiów i poszukiwań duchowych.

Konrad T. Lewandowski – ur. 1966, pisarz, doktor filozofii, członek Rodzimego Kościoła Polskiego

 

Reklamy

Słowiańska Wiara Dziś – audycja radiowa

Minęło trochę czasu, ale dobre treści zawsze warto promować. Radio DHT które istnieje od dwóch lat prowadzi od 4 miesięcy cykl Słowiańska Wiara Dziś, to dnia 15 czerwca jest już 6 odcinek, dlatego przedstawiam listę audycji które do tej pory się odbyły.

Uwaga, WordPress umożliwia ładne i bezpośrednie odsłuchanie audycji prosto z naszej strony, ale rozszerzenia mogą tworzyć bloki o pustych przestrzeniach. Ów przestrzenie nie są zamierzone przez autora wpisu.

kupala_night_by_cylonka-db3ahsh

 

Perun z Kujaw – Wywiad radiowy z rodzimowiercami kujawskimi

Przedstawimy wam pełny wypis reportażu pod redakcją Żanety Walentyn w programie Wieczór z reportażem w formie pisanej z dnia 19 grudnia 2016r, ale jeżeli ktoś chce posłuchać, to zapraszam na adres: http://www.radiopik.pl/87,88,perun-z-kujaw gdzie można posłuchać różnych słowianowierców ze stowarzyszenia i zarazem wspólnota Żertwa (z Bydgoszczy) oraz Kałdun (z Torunia).

Jako że nie znamy imion autorów, w reportażu nie przedstawili się, to będę przedstawiał jako kobieta I, mężczyzna II itd. Dodatkowo jako że rozmowa jest poprzedzona dosyć wartko nie wpisuje wtrąceń innych osób, oraz stęknięć czy przejęzyczeń. Co by nie było, ale nie każdy przygotowany do wywiadów radiowych i często po fakcie stwierdzamy że chcieliśmy powiedzieć dane zdanie zupełnie inaczej niż faktycznie wypowiedzieliśmy. Wiem to z autopsji, bo sam występowałem w audycjach radiowych czy telewizyjnych. Więc warto wziąć na przekaz poniższych osób z margines błędu werbalnego.

Perun z Kujaw

Kobieta I [0:55]
Czasami spotykam się z nieufnością, czasami ze strachem że to jakaś sekta, co my tam robimy, jak wyglądają obrzędy. Do momentu kiedy nie opowiem im, jakby nie pokażę, swoją postawą, zachowaniem, wartością że jestem jak najbardziej, całkowicie normalnym człowiekiem wpisującym się w normę społeczną i  nie ma w zasadzie czego się bać. Czasami owszem zdarza się coś takiego.

p. Agnieszka [1:25]
Czasami przez ruchy różnego rodzaju New Age’owskie, wróżek, współczesnych wiedźm na wzór z gier RPG itd. jesteśmy kojarzeni z jakimiś dziwakami, którzy robią jakieś dziwne rytuały przy ogniu, biegają po lesie, przytulają się do drzew, urządzają orgie. Nie, nie robimy takich rzeczy. Nie uprawiamy orgii, nie przytulamy się do drzew [przyp. red. przytulamy się, ale to robią ludzie także innych wierzeń, także monoteiści], nie uprawiamy magii stosowanej, nie wywołujemy diabła, nie składamy krwawych ofiar, po prostu czcimy naszych Bogów.

perun_by_hrvojesilic-da3scxm
Perun

p. Patryk [2:22]
Ja jestem rodzimowiercą od – w tym roku będzie chyba – 10 lat, dokładnie. Jak to się stało? To jest długa historia, gdzieś tam, zawsze w rodzinie były dosyć żywe takie wątki z wierzeń ludowych np. moja babcia nie obsiewa działki przed pierwszą burzą na wiosnę. Cały czas byłem uczony by nie kąpać się w żadnych jeziorach, rzekach przed świętem Jana itd. [przyp. red. na Rusi to święto brzmi Ivana Kupała, a u nas jest albo święto Jana albo święto Kupały] Gdzieś ten katolicyzm się ograniczał do chodzenia do kościoła w niedzielę, na wszystkie pytania dlaczego tak, bo moja matka chodziła, bo mój ojciec chodził to ja też chodzę. A na te inne rzeczy, dostawałem jakoś szersze wyjaśnienia. No i zacząłem szukać źródła skąd to wszystko się wzięło i trafiłem na to, że te wszystkie rzeczy tak naprawdę były żywe jako wiara u mnie w rodzinie, i gdzieś tam stawiane faktycznie w pierwszym rzędzie. Są to wątki pochodzące z wierzeń przedchrześcijańskich. Jak trafiłem zacząłem czytać w tym temacie to gdzieś się to w jakąś całość ułożyło i w ten sposób się stałem rodzimowiercą.

p. Agnieszka [3:38]
Aktywnie uczestniczę w obrzędach, działam w stowarzyszeniu, no to są 4 lata w tym momencie, minął w marcu. Jednakże szukałam wcześniej, 3-4 lata wcześniej, zaczęłam się interesować demonologią słowiańską – Niech pani się nie martwi, nie boi się słowa demonologia. Demony słowiańskie są to te postacie z legend czyli bazyliszki, rusałki itp. – więc gdzieś tam, te rzeczy mnie zafascynowały i zaczęłam o tym szukać, zaczęłam zastanawiać się dlaczego u mnie na wsi zmora plątała koniom grzywy. I skąd to się wszystko bierze. Tak jak Patryk mówi, gdzieś tam były poszukiwania później trafiła na Żertwę [stowarzyszenie], przyszłam na pierwszy obrzęd i tak zostałam, stwierdziłam że to jest moje miejsce.

Kobieta I [4:28]
Ja też mniej więcej, podobnie od 3-4 lat się zadeklarowałam jako rodzimowierczyni słowiańska, wcześniej, dużo wcześniej oczywiście zaczęłam jakby wątpić w dogmaty chrześcijańskie, katolickie. Zaczęłam poszukiwać, gdzieś przez ładnych 5-8 lat, poszukiwałam własnej ścieżki, zaczęłam zastanawiać się czy my tutaj jako Słowianie nie mamy jakiś własnych wierzeń rodzimych. Czemu poszukujemy w wierzeniach [przyp. red. powinno być w mitologiach] zachodnio-europejskich? Niech pani zauważy że panuje moda na wikingów, na jakieś legendy arturiańskie. Zaczęłam zastanawiać się dlaczego My nie poszukujemy u nas własnym kraju takich wierzeń.Tak praktycznie trafiłam na rodzimowierstwo słowiańskie i stwierdziłam że to jest moje wyznanie.

Mężczyzna II [5:24]
Moja ścieżka była bardzo zawiła. Od młodości poszukiwałem swego aspektu duchowego. Przewędrowałem w zasadzie cały świat. W poszukiwaniach, poszukiwałem w Azji, poszukiwałem w Australii, Amerykach. Wszystkie te kultury mnie fascynowały i w pewnym momencie zdałem sobie sprawę, że jestem dzieckiem tej tutejszej ziemi. I jestem tubylcem, że tak powiem. [przyp. red.: autochtonem, tuziemcem] Wiara która była ta pierwotna, przynależy również do mnie. W pewnym momencie sam mogłem określić się jako rodzimowierca. Tylko z tego powodu że odkryłem ten pierwotny fragment siebie samego jako tubylca. I poczułem się w niej bardzo dobrze. Od tego momentu mogę nazwać siebie rodzimowiercą.

Kobieta I [6:24]
Zaczęło się to wszystko, że tak powiem od pojawienia się dzieci, bo wcześniej mnie samej było dobrze z własnymi wierzeniami, z własnymi praktykami. Nie miałam jakieś potrzeby poszukiwania innych ludzi. Natomiast w momencie w którym pojawiły się dzieci, zadałam sobie pytanie: Co chce przekazać swoim dzieciom? Jaką wiarę? W jaki sposób? Dzieci nie słuchają słów, dzieci naśladują rodziców, więc stwierdziłam że dobrze byłoby praktykować i pokazać te wierzenia swoim dzieciom, ale jak tu samemu praktykować? Facebook pokazał się tutaj dobrą możliwością [przyp. red. co jak co, ale media społecznościowe od tego są aby znaleźć jednostki wyznające podobne wartości w grupie tych którzy mają wartości sprzeczne lub dalekiej od naszych], zaczęłam poszukiwać ludzi w regionie. Spotkaliśmy się raz, spotkaliśmy się drugi, trzeci i że dobrze nam razem, założymy wspólnotę i tak założyliśmy stowarzyszenie Kałdun.

Mężczyzna II [7:14]
To jest miejsce które od dawien dawna było zasiedlone przez ludzi którzy mieszkają tutaj i to miejsce było takim centrum duchowym i miało swoją ciągłość przez bardzo długi okres. I jako radiesteta, człowiek który styka się z energiami trafiłem w to miejsce i poczułem, że to miejsce jest cały czas aktywne. Związało nas to miejsce i odkrywamy cały czas na nowo. Jest to miejsce takie opuszczone, które ma swoją moc, jest miejscem schadzek dla młodych mieszkańców Chełmna  i okolicznych miejscowości, czyli wenera cały czas tam działa. Cały czas przyciąga.

p. Agnieszka [8:04]
Nie mamy problemu z tym aby nawet samych siebie określać poganami, politeistami. Jeżeli ktoś pyta czy jesteśmy poganami to tak, zdecydowanie tak.

p. Patryk [8:14]
Ja osobiście też nie mam żadnego problemu z określeniem poganin, ale wiem że są tacy ludzie którym to wadzi. No i powstanie samego określenie rodzimowierca było taką chęcią zdefiniowania się. Żeby mieć swoją własną nazwę na to co się wierzy, co się robi, kim jest wyznawca tych rodzimych wierzeń.

Mężczyzna II [8:46]
W moim wypadku otoczenie już się przyzwyczaiło że jestem odmieńcem i staje okoniem, ale raczej przychylnie, bo tak sąsiedzi dowiadywali się co to za symbolika mi towarzyszy i zaciekawieni, zaintrygowani wszyscy jak jeden mąż w zasadzie, dopytując się, akceptowali to że ja sięgnąłem do tych korzeni, do tych przedchrześcijańskich fragmentów życia Polaków, Lachów i staram się to kultywować. Więc raczej były przychylne spojrzenia. Nie jestem ortodoksem, nie nawracam ich, nie staram się być człowiekiem który ich przyciąga do siebie, jedynie mogę pokazać, wykazać że jest coś takiego i jeżeli im będzie pasowało to zapraszam serdecznie.

slavic_gods_by_allantiee-da7xl2w.jpg
Artystyczna wizja słowiańskich bogów: Swaroga, Welesa i Zorzy

Kobieta I [9:38]
Zresztą ja jestem tutaj takim zwolennikiem teorii, że jeżeli chcemy przekonać do siebie to tylko swoją postawą. Więc otwarcie mówię w co wierzę, zarówno w pracy jak i wśród sąsiadów, wśród rodziny. Wydaję mi się że tutaj wyznanie wiary czy wiara nie powinno być główną cechą która dzieli, bądź łączy ludzi. To jest po za tym wszystkim. W pracy mam koleżankę która pochodzi z województwa podlaskiego, gdzie te tradycje przed chrześcijańskie są bardzo żywe i bardzo często mamy wspólne tematy do omawiania, i nie przeszkadza nam to że ona jest chrześcijanką, a ja jestem wyznania – powiedzmy – rodzimej wiary etnicznej.Więc myślę że taki odbiór jest dość przychylny.

 

p. Agnieszka [10:30]
Ja mam męża katolika. On jest katolikiem, ja jestem rodzimowiercą. Mamy dwoje dzieci no i wypracowaliśmy kompromis który dzieje się, pracuje. Nie mamy żadnych problemów na tej linii. Czyli dzieci  i uczestniczą w obrządku katolickim, a ja jako politeistka nie mam z tym żadnego problemu, bo jeden bóg nie robi mi specjalnej różnicy. A mąż po prostu przystał na ten kompromis, doszliśmy do wniosku że gdy dzieci będą na tyle duże aby same decydować, same zdecydują. Moja mama potrzebowała chyba z pół roku aby się z tym pogodzić, tzn. ja ją przygotowywałam, bo ona już wiedziała że coś się dzieje i jej powolutku opowiadałam, że jest coś takiego, że tutaj były  etniczne itd. I w zasadzie ja jej nie powiedziałam do momentu kiedy ona nie zapytała się w prost – Czy ja w to wierzę? – powiedziałam wtedy że – Tak – i … ona o tym wiedziała od pewnego czasu i to było tylko zwieńczenie tego procesu wprowadzania jej w to. Bo rzeczywiście najgorzej do tego podeszła teściowa. [śmiechy w studiu :)] Ale nie przejęłam się tym bardzo.

Kobieta I [11:45]
Idea politeizmu jest najtrudniejsza do pojęcia, myślę że bardzo dużo nas rodzimowierców było to najważniejszy moment do przestawienia sobie w głowie tego pojęcia monoteizm-politeizm. Jest to trudne. [przyp. red. sam przechodziłem przez to, odkopując ideę henoteizmu, forma przejściowa między wielobóstwem a jedynobóstwem, ale przez bardzo krótki okres czasu]. Gdzieś tam już ideologicznie byliśmy już – powiedzmy – poganami, ale politeizm był ostatnią cegiełką którą każdy z nas na samym końcu sobie dokładał.

perun_by_strybog_ua.jpg
Obrzęd ku czci Strzyboga, na Ukrainie

p. Agnieszka [12:13]
U mnie w pracy jest do tego stopnia, że szef wiedząc jakiego jestem wyznania na te dni w których ja mam święta zapisane w kalendarzu, pyta mnie czy nie potrzebuję urlopu, czy nie potrzebuje szybciej wyjść z pracy. Raczej ludzie przyjmują to albo z pobłażliwą ironią w najgorszym przypadku, albo taką dość ufną ciekawością. Pytają, pytają jak świętujemy, pytają jakich bogów wyznajemy. Z wrogością nie spotkałam się jeszcze nigdy.
Właśnie we wtorek będziemy mieli, Święto Przesilenia Zimowego czyli najdłuższą noc w roku, którą świętujemy bardzo uroczyście, no i latem jest w czerwcu, pewnie znana pani Kupała, kupalnocka, kiedy świętujemy najkrótszą noc w roku, to jest bardzo radosne święto. Do tego są dwa święta również, przynajmniej w moim odbiorze bardzo ważne, są to święta ku czci Przodków. To są Dziady Wiosenne w maju i Dziady Jesienne które odbywają się mniej więcej w tym samym czasie gdy Święto Wszystkich Świętych u katolików, aczkolwiek u nas są powiązane ściślej z księżycem, a raczej z jego brakiem. [przyp. red. To zależy od grupy, dla wielu data ~1 listopada to dni kultu przodków i świętowania z nimi] Chodzi o to aby świętować w tym momencie kiedy jest zupełnie ciemno, kiedy żaden blask nie zakłóca duszom przyjścia na ziemię. No i od roku, pochwalimy się tutaj jako zorganizowani w większą ogólnopolską wspólnotę, świętujemy też Święto Stada.
Dla nas święty jest Ogień  i tak naprawdę ogień nas jednoczy, i on jest tym centrum wszystkiego, całego sacrum które się odbywa w czasie obrzędu. Wierzymy że w Ogniu jest Swarożyc czyli jest to ogień nacechowany przez Boga. Do niego składamy ofiary i on je niesie do Bogów w tym świecie niematerialnym. (Ofiara) to jest jedzenie, napoje, bardzo często alkoholowe. Chodzi o to aby to były dary od nas. Czyli my to przygotowujemy sami, chodzi także o naszą pracę, byśmy w to włożyli serce, w te dary które pójdą do Bogów.
Redaktorka – A dlaczego alkoholowe często?
p. Agnieszka – Bo są dobre 🙂 [śmiech studiu]
[przyp. red. piją ci co chcą, nikt nikogo nie zmusza do picia podczas świąt]

Kobieta I [14:35]
My naprawdę nie mamy problemy, aby jakoś, świętować, mniej więcej wspólnie z chrześcijanami, katolikami. Tylko po prostu mamy inną symbolikę i ideologię.

p. Patryk [14:47]
Niekoniecznie czasem symbolikę, bo przecież chrześcijanie ubierają choinkę, która u nas zastąpiła podłaźniczkę którą się wieszało pod sklepieniem. Chrześcijanie malują pisanki na Wielkanoc, a dla nas są to motywy które zaczerpnięto z wierzeń z przedchrześcijańskich i które my też praktykujemy, tak naprawdę.

Kobieta I [15:23]
My też prosimy, tylko że nie prosimy jednego boga, tylko różnych bogów. Bo każdy Bóg zawiaduje inną dziedziną życia, czy tam inną dziedziną natury. Więc określone prośby kierujemy do określonych bóstw.
Pewne jakby tutaj czasami, aspekty się przeplatają, więc mężczyźni najczęściej składają prośby do Peruna, to jest typowy bóg męski, ale nie tylko bo on jakby jest bogiem siły, odwagi, walki, a przecież kobiety walczą na swój własny sposób. Aczkolwiek kobiety modlą się do bóstw żeńskich, jest to Mokosza, bogini matka, bogini ziemia, bogini Lela lub Łada, która jest boginią spokoju rodzinnego, małżeństwa, między innymi. Jest także bóg Weles który jest bogiem zaświatów, bogiem Nawii, rzemieślników, magii, poetów, bogactwa, pasterzy. Czyli również prosimy Bogów, zostawiając im w podzięce dary, ofiary to jest właśnie bardzo istotne.

Agnieszka [16:33]
A czasami zawieramy z nimi pewne charakterystyczne układy. Prosimy o coś, a w zamian obiecujemy że przez jakiś okres czasu, a czasami dożywotnio, zależy jak duża była prośba, będziemy im składać ofiary, jeżeli nasza prośba się spełni. [przyp. red. lepsze ofiary, tj. obiaty, żertwy]

Kobieta I [16:48]
Rodzimowierstwo to jest inne pojęcie dobra i zła, to jest pewne przewartościowanie bo nie ma dobrego boga i zły diabeł. Jest Perun i jego oponent Weles, ale tak naprawdę to przez to że oni walczą, to współistnieją i żaden z nich nie jest dla człowieka ani dobry, ani zły.

p. Patryk [17:08]
Przez to że oni walczą, to tak naprawdę istnieje świat, istnieje człowiek itd.  Bo wierzymy że cały świat, ludzkość, wszystko co żywe zrodziło się z tego konfliktu.

Agnieszka [17:20]
Świętowanie tych świąt, tych bożonarodzeniowych, jeżeli pani pyta czy jedziemy do babci z dziećmi. To tak jedziemy, bo dla nas rodzina jest bardzo ważna. W ogóle podstawą dla nas życia tutaj na ziemi i nie tylko na ziemi, bo w ogóle istnienia jest ród, bo my wierzymy że nasze dusze odradzają się w rodzie, więc tak naprawdę odcięcie się od rodziny byłoby najgorsze co moglibyśmy zrobić. Więc absolutnie nie stosujemy tutaj żadnej ortodoksji, nie wykluczamy naszych rodzin. My jeździmy na te święta, spotykamy się, siadamy z chrześcijanami, bo nie oszukujmy się, nasze rodziny są [przyp. red. w większości są] chrześcijańskie. Siadamy z nimi do wspólnego stołu. Różnica polega tylko na tym że nie idziemy do kościoła.

Kobieta I [17:58]
Mój starszy syn ma 5.5 roku czasami opowiada że rozmawia z dziećmi – czasami. Dzieci naturalnie to odbierają, dla nich to nie jest problem dopiero później, przychodzi wiek szkolny i tam mogą być problemy, ale też wydaje mi się że żyjemy w takich czasach, jakby ta odmienność religijna już nie jest już tak chyba piętnowana. Zwłaszcza dotyczy to dużych miast, na wioskach może być gorzej.

triple_allmother_by_silni-d73pbh4
Rodzanice, Trójca

p. Agnieszka [18:24]
Ja mam 8-letnią córkę,  w tej chwili w drugiej klasie i tylko raz się zdarzyło że jeden chłopiec śmiał się z jej wyznania, ale moja córka jest bardzo uświadomiona w swoich prawach religijnych. Bardzo szybko sobie poradziła z tą sytuacją, zresztą sama sobie bardzo skutecznie z nią poradziła, moim zdaniem świetnie. Powiedziała – że może wierzyć w co jej się podoba i tak naprawdę, nikomu nic do tego, ani do tego w co wierzy jej mama – i nigdy więcej nie było żadnych prześladowań.

p.Patryk [18:54]
Takie pytanie: Czym jest dobro? I dla kogo?

p. Agnieszka [18:58]
Musimy żyć tak, że kiedy spotkamy się z Przodkami to będziemy mogli im bez wstydu spojrzeć w twarz.

Kobieta I [19:04]
Dobro jest w zasadzie pojęciem względnym, to co dla jednego jest dobre, dla innego niekoniecznie. Więc nie ma takiej wartości, by być zawsze dobrym. [przyp. red. Pewne zasady moralne są uniwersalne na całym świecie, a autorytety mogą je wypaczyć, twierdząc że to co złe jest dobre.] Nie mamy takiej zasady, że tak jak chrześcijanie (np. głodnych na karmić – wtrącenie p.A.), tzn. jak najbardziej pomagać, w miarę możliwości osobom bliskim. Ale nie koniecznie bo bliskim może być Polak tak, czy Słowianin tak jak najbardziej. Wielu rodzimowierców angażuje się w jakieś akcje  charytatywne na rzecz zwierząt, na rzecz przyrody, na rzecz dzieci [przyp. red. ale także na rzecz potrzebujących np. Świątecznej Paczce, a inni przy WOŚP], ale nie mamy takiej zasady jak chrześcijanie, że zawsze nastawiamy drugi policzek i zawsze wybaczamy bo nie zawsze jest to dobre dla nas, naszej rodziny, naszego rodu.

Redaktorka [20:24]
Zespół Zadruga, kojarzycie państwo, prawda? – Odp chórem: tak. – Bo kojarzy się go z faszyzmem.

Kobieta I [20:31]
Pewnie przez nasz symbol święty swarzycę. Której no niestety, działania Hitlera bardzo się źle przysporzyły. Także, zespół Zadruga wykorzystuje nasze symbole, ale…

p.Agnieszka [20:46]
To znaczy, niezupełnie, nie jesteśmy, nie jest nam po drodze z Zadrugą [przyp. red. mowa tutaj o stowarzyszeniu Zadruga, a nie zespole muzycznym.] Przede wszystkim oni nie uznają Bogów, my jesteśmy politeistami, to trzeba wyraźnie powiedzieć, my nie wierzmy w żadne personifikacje sił natury, w żadne awatary bogów. [przyp. red. trochę pani przesadziła, bo owszem, burza – to personifikacja Peruna, błyskawice to jego włócznie, słońce czy ogień to symbol boga Swaroga, ziemia to bogini Mokosza. Ale chodzi o to że wierzymy że Bogowie są podobni do nas, ale potrafią przyjąć kształt ciała niebieskiego lub zjawiska atmosferycznego] My wierzymy w żywych, osobowych Bogów z którymi możemy wejść w interakcję.

Print

p. Patryk [21:06]
Kojarzenie nas z faszyzmem jest kompletnie nie uzasadnione.

p.Agnieszka [21:10]
Tzn. może dlatego z Zadrugą jesteśmy kojarzeni że… jak gdyby ta zewnętrzna otoczka którą oni tworzą, gdzieś tam może być podobna do naszych obrzędów. Tzn. że oni rozpalają ogień, oni używają swarzycy jako swojego symbolu, ale gdyby się w to zagłębić, to są dwa różne bieguny, to są dwa różne światy, dwa różne światopoglądy i tak naprawdę my nie chcemy być kojarzeni z Zadrugą. [przyp. red.: prawda]

p. Patryk [29:52]
Wiadomo. Temat słowiańskich wierzeń zrobił się niedawno atrakcyjny, coraz bardziej jest promowany, zresztą nawet Allegro [przyp. red. pisaliśmy nie dawno o tych filmach] podchwyciło temat i robi ten cały cykl filmów Bagińskiego „Legendy Polskie”. Gdzieś to pomału, pomału przedostaje się do świadomości ludzkiej. No i jest to naturalną konsekwencją że różni ludzie będą próbowali to wykorzystać. Gdzieś się podczepić pod ten ruch. Gdzieś próbować się nawiązywać do tej symboliki. W Rosji była zresztą cała sekta taka, skupiona wokół falsyfikatu które się nazywa Słowiańsko-Aryjskie Wedy, które napisał Aleksiej Trehlebov.  [przyp. red. także pisaliśmy o nim na Słowianowierstwo] Twierdził że to są,  jakieś święte księgi Słowian które mają 20000 lat, że Słowianie przybyli na ziemię statkiem kosmicznym Perun z kosmosu, i w 2012 Perun ma przylecieć też statkiem kosmicznym na ziemię i zrobić porządek ze wszystkim. Sekta była bardzo na oskubanie wyznawców Trehlebova, [przyp. red. każda religia która bazuje na oskubywaniu swoich wyznawców nie ma nic wspólnego z wiarą, ekhm…] nastawiona, podszyta jakimś antysemityzmem, po tym jak się okazało Trehlebov ma rodzinę w Izraelu, więc tam były straszne, straszne dziwne rzeczy. No niestety, ale takie rzeczy będą się zdarzać. Są sekty które do chrześcijaństwa nawiązują, ktoś się jakimś apostołem obwoła, że leczy nakładaniem rąk nowotwory i tego typu sprawy. Są sekty które nawiązują do hinduizmu. Wiadomo, są ludzie którzy będą żerować na naiwności, na duchowości, na tym że ludzie gdzieś tam szukają, są zagubieni szukają swojej ścieżki duchowej i będą się pod nas podczepiać. A my jedyne co możemy robić to gdzieś się od tego odcinać, informować ludzi że nie mamy z nimi nic wspólnego, że wygląda to zupełnie inaczej niż ci ludzie przedstawiają. To co my naprawdę robimy, w to co my wierzymy różni się bardzo od tego, co sprzedają takiego rodzaju, różnego rodzaju oświeceni guru.

Kobieta I [23:38]
Bardzo boleję nas to że większość ludzi w naszym kraju wie kim był Zeus, kim jest Thor, a nie wie kim jest Perun, kim jest Swaróg.

p. Agnieszka [23:49]
Dla nas etniczność jest bardzo istotna czyli to że nas lud wywodzi się tutaj, stąd. Z tej ziemi, z tego miejsca. To że odradzamy się, to że będziemy w nim istnieć. I właściwie to jest to co jest najważniejsze.

vedun_by_silni-d6hn1g1.jpg
Widun – wieszcz, żerca, tak mogli wyglądać dawniej słowiańscy kapłani

Kobieta I [24:06]
Przerabiałam że tak powiem i buddyzm, i jakieś inne religię wschodu, i nawet rodzime religię, że tak mówię, z Europy Zachodniej, z Północy. I to, to nie bylo to. Cały czas, to nie było to, to nie wystarczało i w pewnym momencie zafascynował mnie polski rodzimy folklor, tradycja, zwyczaje, etnografia i tu w tym momencie po nitce do kłębka doszłam do rodzimych wierzeń. Więc wydaje mi się że to nie jest, jakby efekt przejściowy już w tym momencie.

p. Agnieszka [24:40]
Dopiero rodzimowierstwo dało odpowiedź na wiele pytań, głównie na pytania skąd jestem i dokąd to wszystko zmierza, i tutaj się zatrzymałam, i tutaj zostanę.

Redaktorka [24:52]
To skąd jesteśmy? – Odpowiedź chórem: stąd!.

Ziemia dla rodzimowierców – projekt świątyni we Wrocławiu

W naszym środowisku coraz częściej pojawiają się pomysły zdobycia ziemi pod cele  obrzędowe. Jedni pozostają w marzeniach, a inni zbierają pieniądze na zakup ziemi, a inni starają się aby otrzymać ją od administracji państwowej. Niedawno doszło do podpisania umowy z fundacją WATRA z Wrocławia, którzy otrzymali działkę na której powstanie chram którego centralny budynek będzie miał powierzchnie 150m kw. i 6m wysokości. W całości wykonany z drewna.

15042124_1482130128468685_7940797997491428868_o
Wizualizacja wstępna

Niestety, ale prócz tego że udało się zdobyć ziemię to dopiero początek kosztów jakie trzeba zdobyć aby stworzyć w pełni funkcjonalne i reprezentatywne miejsce rodzimowierców, i ludzi krzewiący kulturę dawnych Słowian. Dlatego zapraszam serdecznie każdego kogo serce raduje słowiańskość i budowle ku czci Bogów Słowiańskich na wpłatę darowizny na budowę słowiańskiej świątyni.

Szczegóły  można dowiedzieć się na stronie fundacji WATRA gdzie wpłata jest możliwa poprzez Paypall oraz bezpośrednio na konto

Fundacja Na Rzecz Kultury Słowiańskiej Watra
ul. Chmurna 1A
52-121 Wrocław

Bank PeKao 43124067681111001058476508

https://watranews.wordpress.com/wsparcie-dla-watry/

lub na Zrzutka.pl:

https://zrzutka.pl/9d99a9/widget/23

Poniżej przedstawiam kolejne grafiki projektu oraz film z lotu ptaka miejsca które zostało podane w dzierżawę dla dolnośląskich rodzimowierców ku chwale Rodzimej Wiary w Polsce.

14713028_1455412321140466_6976829755320885128_o
Umowa dzierżawna między Fundacją Na Rzecz Kultury Słowiańskiej „WATRA” a Skarbem Państwa – Regionalnym Zarządem Gospodarki Wodnej z Wrocławia.
15025594_1478843035464061_8055492627888157991_o
Wstępne pomysły wyglądu wnętrza. (Figura jest przykładem!)
wizualizacjachramu_1
Wygląd na tle okolicy.

wizualizacjachramu_2

Na pewno przypomnimy się jeszcze jak coś więcej zostanie przedstawione związku z tym projektem, tak samo jak każdy inny sukces jaki uda nam się osiągnąć.

Sława!

Link do mapki

https://www.google.com/maps/d/viewer?mid=1w__w-S7pdbZBw9AJeKGcQxs0I38&ll=51.1292848%2C17.08064999999999&z=17

Nowa pozycja w Książnicy

ZoreslawaPo latopisach Kadłubka, Prokosza oraz Nestora, dorzucamy jeszcze książkę o rodzimowierstwie słowiańskim na Ukrainie. Książkę napisaną przez Halinę Łozko znana jako Zoresława, pierwsza po wiekach przerwy wołchwyni odradzającej się rodzimej wiary ukraińskiej, godnie nawiązuje do tradycji dawnych wierzeń i obyczajów Ukrainy.

 

Książkę z 1994 roku można przeczytać klikając na jej tytuł: Rodzima wiara ukraińska

[Duchtynia] Czy Słowianie mogą wyznawać Asatru?

Odradzające się cały czas religie etniczne tworzą bogatą mozaikę pierwotnej i naturalnej duchowości. Laik może się w tym łatwo pogubić. Gorzej kiedy z właściwej ścieżki zbacza osoba, która, zdawałoby się, doskonale zna się na temacie.

hammer.jpg

Wśród zwolenników religii etnicznych, lub też ruchów religijnych na nich bazujących, często słychać głosy, że to właśnie te ruchy wyznaniowe są „właściwym” rodzajem duchowości, ponieważ nawiązują bezpośrednio do etnicznej tożsamości i kultury danego ludu. I trudno się z tym nie zgodzić, nawet jeśli często są one punktem wyjścia do przeróżnych ideologicznych wynaturzeń. Zgodzić się jednak nie sposób z ludźmi, którzy bardzo głośno krzyczą o owej tożsamości, o naturalności pogańskich wierzeń i o „tym złym Chrześcijaństwie”, które zagrabiło prawdziwy charakter danego ludu, a jednocześnie SAMI przyjmują wiarę… obcą. O kim mowa? Oczywiście o wszelkiej maści polskich „Asatru”, „Celtach” czy innych hellenistach.

Czytaj dalej

Duchtynia – O tropicielach „katolstwa” w rodzimowierstwie O tropicielach „katolstwa” w rodzimowierstwie

Duchtynia opublikowała bardzo ciekawy artykuł i ważny, dla rodzimowierców i słowianowierców. Polecam przeczytać na stronie: http://duchtynia.pl/2015/12/o-tropicielach-katolstwa-w-rodzimowierstwie/ lub poniżej.

Wraz z rozwojem wizerunku Rodzimej Wiary, pojawianiem się kolejnych mniejszych lub większych grup starających się wrócić do wiary Dziadów, w internecie wykwitają również coraz częściej błyskotliwe wypowiedzi rzeszy znawców, którzy po nocach śnią o zemście za Arkonę i mordowaniu Mieszka I, a dotyczą one – oczywiście – jakże powszechnego rzekomego „skatoliczenia” Rodzimej Wiary. 

Owo „skatoliczenie”, naturalnie, przejawia się istnieniem we współczesnym Rodzimowierstwie różnych groźnych, rzekomo obcych, zwyczajów jak modlitwa, wyobrażenia Bogów w postaci obrazów, domowe ołtarzyki, a nawet ludowe ozdoby czy zwyczaje. Co bardziej demokratyczni znawcy wytykają również kwestie etyczne jak stosunek do zaburzeń popędu płciowego, aborcji czy in vitro, do których negatywny stosunek – jak wiadomo – mogą mieć tylko wyborcy pewnej partii mającej aktualnie parlamentarną większość. Natomiast skrajnym frustratom przeszkadza nawet sam fakt, że taki Rodzimowierca ma zwykle katolickich dziadków, rodziców czy innych krewnych, i cóż, mimo wszystko, chciałby w chrześcijańskie Boże Narodzenie spędzić czas z nimi, a nie samotnie w lesie. Nie chciałbym rozwlekać zanadto tego tematu, bo zwyczajnie nie zasłużył na taką dawkę uwagi, dlatego powiedzmy sobie wprost co jest czym. Wpis ten zainspirowany został falą głupoty jaka przelała się przez Internet przy okazji zbliżających się Szczodrych Godów, ale również innymi, osobistymi doświadczeniami. Również wyniesionymi z prowadzenia tego bloga.

ssssss.png

Jak widać, nawet korale mogą kojarzyć się z różańcem, to co dopiero obrazki czy ołtarzyki!

Na pierwszy ogień modlitwa – cóż to takiego? Ani chybi „klepanie zdrowasiek” na klęczkach, które widząc Rodzimowierca powinien reagować co najmniej splunięciem. Niestety, modlitwa jest rytuałem o wiele starszym niż Chrześcijaństwo, monoteizm i prawdopodobnie niż religia w ogóle. Wbrew temu, co niektórzy sobie imaginują, Rodzimowiercy nie czczą „zjawisk Przyrody”, ale Bogów, z którymi te zjawiska są powiązane. Dlaczego nie mielibyśmy więc chcieć z Bogami rozmawiać? I to wcale niekoniecznie poprzez wyuczone formułki, ale poprzez własne, szczere słowa z głębi duszy? Bo jeśli nie szukamy kontaktu z Bogami, to właściwie po co nam religia czy duchowość? Oczywiście, znawcy wiedzą lepiej i nawet w geście rąk złożonych do modlitwy widzą katolicyzm, chociaż jest to uniwiersalna postawa obecna szczególnie w religiach indoeuropejskich jak np. religie hinduskie czy irańskie. W ramach ciekawostki wspomnę, że kiedyś spotkałem się z propozycją, by modlić się w postawie, której „uczy słup zbruczański”, to jest z jedną dłonią na piersi, drugą na brzuchu. Problem tylko w tym, że jeśli przyjmujemy, że słup przedstawia Bogów, wówczas jest mocno wątpliwym, aby na słupowym wyobrażeniu byli oni w pozie modlitewnej…

Czytaj dalej