Ofiary z ludzi u Słowian

Wczoraj na FB pojawił się ciekawy wpis na stronie Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie pobudził dużą dyskusję a to za sprawą malowidła Ofiara z 1922 namalowanego przez Mariana Wawrzenieckiego.

19989307_1500154600040735_566667639364876536_n

„Ofiara” – obraz z 1922 r. przedstawiający pogański obrzęd składania w darze bóstwu życia młodej kobiety. Z przekonaniem o takich praktykach namalował go Marian Wawrzeniecki – uchodzący za znawcę prastarych wierzeń. Współcześni oskarżali go też o lubowanie się w ukazywaniu okrucieństwa i szafowanie erotyką. Potężny idol kojarzy się z posągiem Światowida i kolosami z Wyspy Wielkanocnej.

Autorzy strony nie poszli na łatwiznę i przedstawili obszerny przypis do swojego wpisu. Zapraszam do lektury.

—————————————————–

Cieszymy się, że nasz wpis (dość podchwytliwy) wywołał dyskusję. Tym bardziej, że inspiracją była sztuka! Przecież to jest jedna z jej ról – wzbudzanie emocji. Szkoda tylko, że czasami wzbudza tak skrajne emocje, a nie zawsze stanowi inspirację do poszukiwań wiedzy.

A jak to z tymi ofiarami wśród Słowian było? Tak jak napisaliśmy, niegdyś powszechnie twierdzono, że one były. Wynikało to raczej nie z badań naukowych, a z przekonania, że dla politeizmu fakt tak byłby rzeczą oczywistą. Dziś jednak pojawia się wiele głosów temu przeczących. Jednak rzadko w dyskusjach na ten temat (i nie tylko niestety) pojawiają się konkretne argumenty oparte na przesłankach źródłowych i ustaleniach badaczy stanowiących efekt krytycznej pracy ze źródłami.

Źródła pisane wspominają o tym, iż Słowianie składali ofiary z ludzi. Zapewne o takim obyczaju pisze autor bizantyńskiego podręcznika do strategii „Strategikonu” ze schyłku VI w. Wspomina on o tym, że kobiety Słowian południowych rzucają się na płonące stosy poległych wodzów i w ten sposób giną. Interpretowane jest to z reguły jako właśnie przykład ofiary z ludzi – były raczej do tego przymuszane.
Piszący w drugiej połowie X w. Leon Diakon w swoim dziele przy okazji opisu kolejnej wojny bizantyńsko-ruskiej wspomniał o tym, iż Rusini po jednej z bitew na wielkich stosach palili swoich poległych i starożytnym zwyczajem poświęcają jednocześnie jeńców – zarówno mężczyzn jak i kobiety. W innym miejscu wspomina o zwyczaju składania przez Słowian w ofierze noworodków oraz kurczaków, które topiono w Dunaju. Piszący w I poł. X w. perski podróżnik Ahmad ibn Rustah Isfahan wspomniał o tym, iż Słowianie wschodni mają w zwyczaju poświęcać kobiety. Również „Powieść minionych lat” pisze o istnieniu takiego obyczaju. Miał go kultywować nie kto inny jak Włodzimierz I Wielki – książę kijowski, który krótko potem przyjął jako pierwszy władca Kijowa chrzest. Źródło to wspomina także o poświęcaniu dziewic.

Dość sporo informacji o składaniu ofiar z ludzi wśród Słowian mamy w odniesieniu do plemion połabskich na przełomie X i XI w. Wspomina o tym Thietmar z Merseburga. W 990 r. Wieleci-Lucicy mieli, wg kronikarza, złożyć w ofierze dowódcę zdobytego wcześniej wspólnie z Czechami nieznanego z nazwy grodu). W innym miejscu swej kroniki wspomina on o tym, iż Obodrzyci składali ofiary z ludzi w Radogoszczy. Także inni ówcześni pisarze (m.in. Brunon z Kwerfurtu, Helmold z Bozowa) wspominają o takich praktykach. Najczęściej złożenie w ofierze odbywało się poprzez ścięcie głowy. Ofiarą był obcy, z reguły chrześcijanin, często misjonarz.

Oczywiście można zarzucić autorom tego rodzaju zapisek stronniczość. W większości przecież wywodzili się oni z kręgów kościelnych, więc celowo mogli fałszować obraz spokojnych Słowian. Takie stanowisko nie jest jednak do końca uzasadnione, ponieważ informacje o tym wywodzą się ze zbyt różnych środowisk i z różnych okresów. Zresztą, jak wskazaliśmy powyżej, przytaczają je nie tylko chrześcijanie.

Argumentów na potwierdzenie tezy o występowaniu obyczaju składania ofiar z ludzi dostarcza również archeologia. Jako takie uznaje się pochówki luźnych czaszek z wgnieceniami. Znamy je np. z Rugii z okolic dawnego ośrodka kultu słowiańskiego, Arkony. Być może ofiary przed śmiercią były ogłuszane, utaczano z nich krew i potem odcinano głowę. Krew jak się zdaje mogła mieć znaczenie dla innych symbolicznych rytuałów. Kolejnym dowodem są spotykane niekiedy na terenach Ukrainy czy Słowacji całe serie pochówków w kolistych jamach określanych niekiedy właśnie jako ofiarnicze. Najczęściej są to szkielety męskie, najczęściej o odmiennym etnosie. Być może archeologiczną pozostałością po tym obyczaju się niektóre znane szkielety ze śladami skrępowań.

Jak widać źródła wyraźnie wskazują na istnienie tego obyczaju wśród Słowian. Nie byłoby to zresztą niczym szczególnym w ówczesnych czasach i nie świadczyłoby to o żadnym ich „zdziczeniu” (jak ktoś to napisał w dyskusji). Tego rodzaju praktyki były normą wśród religii politeistycznych. Ofiary z ludzi składali niekiedy Grecy, o wiele częściej czynili to Rzymianie. Nawet celtyccy Druidzi składali ofiary z ludzi. Wyobrażacie sobie w takiej sytuacji dobrodusznego Panoramiksa z komiksów o Asterixie i Obelixie? Ofiary z ludzi znane były u Germanów, u Skandynawów, Prusów, wśród wielu ludów Europy. Zresztą nie tylko Europy! Wspomnijmy choćby o Majach (przecież jeszcze do niedawna uznawanych za wyjątkowo spokojnych i stroniących od tego typu praktyk), Aztekach i innych ludach prekolumbijskiej Ameryki. Azja też nie była wolna od tego typu rytuałów. Pamiętać jednak należy, że to co dziś wydaje się nam szokujące w tamtych czasach takowym nie było. Inny był system wierzeń, inna mentalność. Pojęcie humanitaryzmu, jakie znamy od oświecenia wówczas w ogóle nie było znane.

Jeśli więc komuś zaburzyliśmy sielankowy obraz naszych przodków to powtarzamy raz jeszcze – Słowianie nie byli w tym odosobnieni. Na podstawie źródeł można raczej wysunąć tezę, iż praktyki te mimo wszystko nie były wśród Słowian zbyt powszechne, a uciekano się do nich tylko w chwilach szczególnych.

Na specjalną uwagę zasługuje sam Marian Wawrzeniecki (1863-1943), twórca zaprezentowanego obrazu pt. „Ofiara”. Był on malarzem (uczniem samego Matejki), rysownikiem, archeologiem, religioznawcą, teoretykiem sztuki, członkiem współpracownikiem Komisji do Badań nad Historią Sztuki i Komisji Antropologicznej Akademii Umiejętności w Krakowie. Uchodził za specjalistę w zakresie słowiańszczyzny, przede wszystkim w zakresie dawnych wierzeń. Sam sygnował często swoje prace swarzycą – lewoskrętną swastyką, pradawnym symbolem przychylności bogów, szczęścia i zwycięstwa. Był członkiem grupy artystycznej zwanej Szczepem Rogatego Serca, której członkowie inspirowali się w swojej twórczości właśnie kulturą Słowian. Wprawdzie nie był członkiem Koła Czcicieli Światowida, założonej w 1921 grupy religijnej odwołującej się do wierzeń pogańskich, jednak zaliczyć go należy do grona jej zwolennikiem. Jak chcą niektórzy był zwolennikiem podnoszonej niekiedy w dwudziestoleciu międzywojennym kwestii przywrócenia publicznego obchodzenia niektórych obrzędów religii słowiańskiej. Dziś uznawany jest za jednego z prekursorów polskiego rodzimowierstwa słowiańskiego.


 

Podsumowując oraz przestrzegając z góry przed atakami. Należy pamiętać, że w wielu przypadkach to nie wiara jest winna jakimś zbrodniom, a sami ludzie. Fanatycy, nieuki często przez pryzmat wiary podejmowali decyzję w imię dobra innych i swojego. Nie ma jednoznacznych dowodów na to że słowianowierstwo składało ofiary z ludzi, a odłamów wiary dawnej było więcej, na wiele z nich wpływały inne wierzenia także pogańskie, ale także monoteistyczne, gdzie ofiary z ludzi i zwierząt były składane.

Należy także wziąć pod uwagę istnienie pogańskich sekt, wiarołomców którzy dostosowywali wiarę pod siebie, aby gromadzić władzę i bogactwo. Jest to zbyt ludzkie aby nie brać pod uwagę, szczególnie patrząc na chrześcijan.

Droga do prawdy to nie świeża asfaltowa droga, a stara droga z wieloma dziurami.

Nie traćcie wiary! Chwała Bogom! 🙂


 

Źródło:

Reklamy

Tradycyjna pogańska Wigilia

Zbliża się czas, w którym większość polskich rodzin zasiądzie w rodzinnych gronach do tradycyjnych wieczerzy wigilijnych. Starzy i młodzi już wkrótce staną na straży tego, czy pamięć o wszystkich wigilijnych tradycjach została zachowana. W ferworze odhaczania kolejnych punktów z poszczególnymi tradycjami niewielu będzie zaprzątać sobie głowę rodowodem konkretnych zwyczajów. Większość będzie żyła w przeświadczeniu, że wszystkie kultywowane tradycje są chrześcijańskie wszakże wiążą się one z Bożym Narodzeniem, świętowaniem urodzin Jezusa Chrystusa. Gdyby tak jednak ktoś się dobrze zastanowił, to wówczas zdałby sobie sprawę, że w tradycyjnej polskiej Wigilii względnie niewiele jest elementów ściśle katolickich, podczas gdy prym zdecydowanie wiodą zwyczaje będące reliktem dawnych przedchrześcijańskich wierzeń.

wigilijne-wróżenie-450x338.jpg
Autor: Simon Kozhin, Świąteczne wróżenie (CC).

Czytaj dalej

WIANKI, czyli coś z cyklu: ‚znane i lubiane’ – My Słowianie

11267849_392970800909776_2332413078468355053_nOprócz poszukiwania kwiatu paproci, w noc sobótkową, najważniejszym dziewczęcym obrzędem było, i jest nadal puszczanie wianków na wodę. Wianek od zawsze był symbolem panieństwa i czystości, czyli dziewictwa. Panny na wydaniu plotły je więc z polnych o ogrodowych kwiatów. We wianki najczęściej wplatały chabry, maki, rumianek i różyczki, następnie przywiązywały je do cienkiej, lekkiej deseczki, a na środku przyklejały świecę. Tak przygotowane wianki puszczały na wodę, uważnie obserwując jak płyną. Obrzęd puszczania wianków jest wspólny dla całej słowiańszczyzny. Jego geneza sięga dalej niż do obrzędów związanych z nocą świętojańską (jaką to nazwę dla przesilenia letniego przyjęto po chrystianizacji terenów słowiańskich). Znane są podania, mówiące o tym, że na Białorusi i Ukrainie w tą magiczną noc, panny puszczają wianki uwite z rozmaitych ziół.

 

Czytaj dalej

[Duchtynia] Czy Słowianie mogą wyznawać Asatru?

Odradzające się cały czas religie etniczne tworzą bogatą mozaikę pierwotnej i naturalnej duchowości. Laik może się w tym łatwo pogubić. Gorzej kiedy z właściwej ścieżki zbacza osoba, która, zdawałoby się, doskonale zna się na temacie.

hammer.jpg

Wśród zwolenników religii etnicznych, lub też ruchów religijnych na nich bazujących, często słychać głosy, że to właśnie te ruchy wyznaniowe są „właściwym” rodzajem duchowości, ponieważ nawiązują bezpośrednio do etnicznej tożsamości i kultury danego ludu. I trudno się z tym nie zgodzić, nawet jeśli często są one punktem wyjścia do przeróżnych ideologicznych wynaturzeń. Zgodzić się jednak nie sposób z ludźmi, którzy bardzo głośno krzyczą o owej tożsamości, o naturalności pogańskich wierzeń i o „tym złym Chrześcijaństwie”, które zagrabiło prawdziwy charakter danego ludu, a jednocześnie SAMI przyjmują wiarę… obcą. O kim mowa? Oczywiście o wszelkiej maści polskich „Asatru”, „Celtach” czy innych hellenistach.

Czytaj dalej

Ogień, woda i inicjacja młodzieży – My Słowianie

1609887_392938054246384_7207440762273383501_nNa okres przesilenia letniego przypada szczególna rola obrzędowości ludowej, niegdyś słowiańskiej. Najdłuższy dzień i najkrótsza noc od zawsze przyciągały uwagę człowieka. Jest to czas szczególny zwłaszcza dla rolników. Gdyż, każdy z nich był już po wiosennych pracach polowych i oczekiwał na żniwa, które od zawsze kojarzone są z trudem i mozolną, wyczerpującą pracą. W efekcie, w trakcie przesilenia letniego, przypadało główne święto naszych przodków.

 

 

 

 

 

Czytaj dalej

Kwiat paproci, kwiat perunowy – My Słowianie

1623522_393015020905354_5547071434231327204_nKwiat paproci nazywany także perunowym kwiatem, jest mityczną rośliną zakwitającą tylko raz w roku, oczywiście w trakcie przesilenia letniego. Spełniał on bardzo ważną rolę w trakcie obrzędów świętojańskich Ów kwiat miał zakwitać równo o północy, więc tuż przed godziną „zero” na jego poszukiwania udawały się dziewczęta, lecz nie tylko.

 

 

Czytaj dalej

Kupała i Mara – My Słowianie

10599186_393130960893760_5474987439990161024_nEtnografowie rosyjscy skłaniają się ku hipotezie, że Kupała wraz z Marą stanowią rodzeństwo. Mają świadczyć o dualistycznym micie brata i siostry, czyli ognia i wody. W celu uargumentowania tej hipotezy z pomocą przychodzi porównawczy materiał bałtyjski. Wykazuje on niejedną zbieżność i w niejednym pomaga uzupełnić archaiczną warstwę mitu i obrzędu Kupały. Główną postacią łotewska jest Jonits (Jaś), zazwyczaj prezentowany jest siedząc na kamieniu lub górze. Jego żona Mora razem z dziećmi mokną na deszczu. W pewnym momencie Mora znika. Jonits opiekuje się wszelkim dobytkiem, również zwierzętami domowymi, dzielnie walczy z wilkami i z każdą siłą nieczystą. Często można go zobaczyć na drzewie i nazywany jest bóstwem Diveń.

 

Czytaj dalej