Zwyczaje świętojańskie na zachodnim Polesiu


Lud Słowiański, Pismo poświęcone dialektologii i etnografii Słowian
Kazimierz Nitsch, Kazimierz Moszyński, tom I, r. 1929/1930

Wiosną r. 1927 Seminarjum Etnografji Słowiańskiej Uniwersytetu w Krakowie rozesłało do nauczycielstwa szkól powszechnych na zachodniem Polesiu kwestjonarjusz w sprawie niektórych zwyczajów świętojańskich. Skierowano go przede wszystkiem na ręce inspektoratów szkolnych w Prużanie i Kobryniu, poza tem na ręce inspektoratów w paru sąsiednich, czy pobliskich miastach powiatowych, jako to w Bielsku Podlaskim, Drohiczynie, Kamieniu Koszyrskim i Lubomli. Kwestjonarjusz ów brzmiał w drugiej redakcji, jak następuje:

W powiecie prużańskim i kobryńskim parokrotnie notowano odrębne, niespotykane, o ile wiadomo, nigdzie indziej u ludów słowiańskich, cechy obrzędów świętojańskich (kupalnych). Polegają one na wieńczeniu zielenią czaszki, czy też łba końskiego lub krowiego, a następnie spalaniu ich w ogniu świętojańskim. 

Ponieważ w powyższych powiatach występują nazwy miejscowe o pochodzeniu niesłowiańskiem, wskazujące na to, że w odległej przeszłości terytorja te były zamieszkiwane nie tylko przez ludność słowiańską, ponieważ następnie powyżej wymienione cechy obrzędów świętojańskich występują, o ile wiadomo, tylko u ludów germańskich i celtyckich, ustalenie więc charakteru i geograficznego rozmieszczenia obrzędów świętojańskich w powyższych powiatach będzie posiadało dużą wartość naukową. Wobec tego zwracamy się do Sz. P. z prośbą o łaskawą odpowiedź na następujące pytania:

1) Czy podczas obrzędu świętojańskiego występuje (wzgl. występowało dawniej) wieńczenie zielenią itp. łba, czaszki, albo w ogóle kości zwierzęcych?
2) Czy zawieszają (wzgl. zawieszali) łeb, czaszkę lub kości zwierzęcia i jakiego nad ogniem i w jaki sposób to robią?
3) Czy występuje (wzgl. występowało) strącanie zawieszonych łbów lub kości do ogniska i jaki to ma przebieg?
4) Jakie znaczenie lud przypisuje (wzgl. przypisywał) spalaniu łbów lub kości zwierzęcych, rzuconych do ogniska podczas obrzędu?

Uwaga. Materjał do kwestjonarjusza powinien być zbierany we wsiach, od dawna zamieszkanych przez ludność miejscową. Jako informatorzy powinni służyć ludzie najstarsi, pamiętający dawne zwyczaje. Przesyłając materjał, winno się podać miejscowość (wieś, gmina, powiat), do której się odnosi. Zbierający proszony jest też o podanie swego nazwiska. 

O ile czas i dobre chęci pozwolą Sz. P. bardziej dokładnie omówić obrzędy świętojańskie u ludu, byłoby bardzo pożądane obok opisu całości obrzędu zanotowanie świętojańskich pieśni, zwłaszcza zaś pieśni, zaczynającej się od słów: „Hde ty, Kupała, zymowała?”, lub podobnych. Również ważna byłaby informacja, jakie nazwy nadaje lud ziołom, z których wróży i które zatyka w ściany budynków, pod dachy itd. w wigilję święta. oraz jakie własności im przypisuje.

Dzięki uprzejmej pomocy Panów lnspektorów, za którą składamy na tem miejscu serdeczne podziękowanie, otrzymaliśmy na powyższy kwestjonarjusz liczne odpowiedzi, dotyczące ogółem przeszło 80 miejscowości. Przeważna ich większość była coprawda negatywna. 

Najmniej odpowiedzi (4) nadesłano z Kamienia Koszyrskiego: pochodziły one z osad lub wsi: Kaczyn, Lubieszów, Łyczyny i Police. Wszystkie były negatywne; odnośnie do Łyczyn i Polic stwierdzono nawet brak wszelkich w ogóle zwyczajów świętojańskich. Bielsk Podlaski nadesłał 10 odpowiedzi (Bialowieża; Ciechanowiec); Ozwirki z okolicą, gm. Bialowieża; Drohiczyn nad Bugiem; Masiewo; Mielnik; Nowosady, gm. Masiewo; Narew; Narewka; Teremiski). l te odpowiedzi były negatywne, przyczem w znacznej ilości wypadków zaprzeczono istnieniu jakichkolwiek zwyczajów. Informatorka z Czwirek zaryzykowała nawet twierdzenie, że »najstarsi ludzie… nie pamiętają, aby w tych okolicach w dniu św. Jana palono ognie lub wykonywano tym podobne obrzędy«. Wyłącznie z Masiewa (1) otrzymaliśmy drobną pozytywną wiadomość, na ogół zresztą nie przedstawiającą większej wartości.

Inspektoratowi w Lubomli zawdzięczamy informacje odnośnie do 16 siół; z tej liczby negatywne odpowiedzi dały: Byk gm. Hołowno, Halinowoła gm. Hołowno, Huszcza gm. Huszcza, Nudyże gm. Zhorany, Poczapy gm. Lubomla, Radziechów gm. Lubomla, Rakowiec gm. Bereźce, Równe gm. Huszcza, Stara Huta gm. Hołowno, Szack gm. Szack, Świtiaź gm. Szack, Zabuże gm. Huszcza. Z Wólki Ukruskiej (2) oraz z Ostrowia gm. Pulmo (3) nadesłano parę drobnych szczegółów, o których niżej. Wartościowych informacyj dostarczyły: Opalin (4; autor p. Teodor Zarzycki) i Wólka Ohrypska (5; autor p. Feliks Łyczkowski).

Z Drohiczyna otrzymaliśmy 11 odpowiedzi; parę z nich obejmowało cale okolice, to zn. po kilka sąsiadujących ze sobą wsi. Z tych odpowiedzi 5 bylo negatywnych (Braszewicze, Chomsk, Ladowicze, Radogoszcz gm. Odryżyn, Tyszkowicze); w jednej podano drobny szczegół o zwyczaju, zachowywanym w latach przedwojennych (Bezdzież, 6): wreszcie następujące wsie nadesłały garść skąpych przyczynków: Kaliły gm. Motol (7), Krytyszyn gm. Janów (8), Laskowicze gm. Janów (9), Leśniki z okolicą (10), i Szczekock gm. Drużyłowicze (11).

Mniej więcej podobnie przedstawiają się plony, zebrane przez inspektorat kobryliski. Na 16 odpowiedzi 9 jest zdecydowanie negatywnych (Błota gm. Błota; Dywin; Jeremicze gm. Podolesie; Kobryń; Matjasy; Powicie; Stryhów; Swaryń i wieś o nazwie napisanej nieczytelnie); z Powicia doniesiono, że »miejscowa ludność o obrzędach, pieśniach i t. p. świętojańskich zwyczajach nie ma żadnego pojęcia«, ze Swarynia zaś, powtarzając to samo, dodano jeszcze, że jakoby ludzie najstarsi wiekiem zupełnie nie pamiętają żadnych świętojańskich zwyczajów. Drobnych przyczynków, uwzględnionych niżej w zestawieniu, dostarczyły tylko wsie Lelików (12), Mokrany (L3), Osmołowicze (14), Siechnowicze z okolicą (15), Ziołów z okolicą (16) i Żabinka odnośnie do wsi Chmielewa w powiecie brzeskim (17). Oprócz tego ze wsi Rybnej gm. Błota podano »zwyczaj zawieszania czaszki końskiej nad bydłem w oborze, a to celem obrony przed nieczystemi duchami„. Czy jednak owe zawieszanie czaszki pozostaje w jakim związku z datą św. Jana, o tem informacja nic wyraźnie nie mówi. 

Znacznie lepiej wypadły dane, otrzymane od inspektoratu w Prużanie. Wprawdzie i tu na 14 odpowiedzi 8 było zupełnie negatywnych (Bakuny gm. Bajki; Bakuny gm. Kotra; Bereza; Lachy gm. Prużana; Laskowicze gm. Czerniaków; Przedzielsk gm. Szereszów; Rosochy; Wielkie Sioło gm. Koka), zaś 2 dostarczyły ledwie drobnych przyczynków (Linowo gm. Linowo – 18 i Szczerby gm. Horodeczno – 19). Zato jednak z 4 miejscowości nadesłano odpowiedzi dokładne i po części bardzo wartościowe; chodzi tu o wsie, czy osady: Dobuczyn gm. Prużana – 20, Szereszów – 21, Worotne gm. Linowo – 22 i Uhlany z okolicą gm. Bereza Kartuska – 23. Autorami najwartościowszych odpowiedzi, zredagowanych przytem rzeczowo i sumiennie, są p. Bazyli Pietrow, nauczyciel w Dobuczynie, Feliks Giebuła, nauczyciel w Worotnem, i Czesław Szerszeń, nauczyciel w Uhlanach.

Na główne pytania naszego kwestjonarjusza, dotyczące przedewszystkiem palenia w ogniu świętojańskim łbów, czaszek, czy kości zwierzęcych, otrzymaliśmy tylko dwie pozytywne odpowiedzi: ze wsi – 23 oraz – 4. Pierwsza z nich, z różnych względów bardzo zajmująca i ważna, brzmi jak następuje. „Corocznie ludność wsi Uhlan i sąsiednich wiosek (Zdzitów oraz Dziahełec gm. Bereskiej i Podosie gm. rewiatyckiej) obchodzi święto Kupały, lecz obecnie podczas tego obrzędu nie spalają już w ogniu kości żadnych zwierząt. Jeden z nieżyjących dziś gospodarzy wsi Podosie gm. rewiatyckiej, p. Józef Kowalczyk, opowiadał mi jednak przed pięcioma laty, że w czasach jego młodości, to zn. 50-60 lat temu, zawieszano istotnie nad rozpalonem ogniskiem w wigilję świętego Jana kości zwierząt. Wieszano, przyniesioną z miejsca, dokąd wywożono padle konie lub krowy, szczękę końską, w braku tejże inną kość nad ogniskiem, rozpalonem obok rzeki lub stawu. Przy blasku ogniska tańczono i śpiewano, potem ktoś z młodzieży strącał zawieszoną kość w ogień, by się spaliła. Spalić musiała się zupełnie, dlatego podsycano ogień, skacząc przez ognisko i śpiewając. Gdy kość już się spaliła, zbierano popiół i wrzucano do wody, najchętniej do płynącej, lub do głębokiej stojącej. Przypisywano temu spaleniu kości, padłego wskutek zaraźliwej choroby, konia lub krowy, tę własność, że jakoby zaraza ma odpłynąć z popiołami od wsi, względnie nie wydostanie się więcej z głębi stawu.

W ten sposób, mniej więcej, opowiadał mi 87 lat liczący starzec, który znał dokładnie cały powiat, pamiętał Uhlany i Pociosie, liczące po 30 i 20 domów (dziś 145 i 126) i przedzielone a nawet otoczone lasem, z którego dziś niema śladu. 

W nowszych czasach zmienił się charakter obrzędów świętojańskich. Dawniej niszczono, spalano niejako samą chorobę czy zarazę, obecnie palą wiejską czarownicę, która przecież powoduje choroby i nieszczęśliwe wypadki u zwierząt domowych. Wtem też zachodzi może niejaki związek z dawnem spalaniem kości. Wieczorem przed św. Janem gromadzi się w obecnych czasach młodzież obojga płci nad rzeką lub stawem. (W Uhlanach zawsze obok mostu na dopływie Jasiołdy). Podczas gdy jedni zbierają chróst i drzewo na ognisko, drudzy przy pomocy dziewcząt wypychają ze słomy i ubierają w starą odzież czarownicę. Zgromadziwszy dostateczną ilość paliwa, układają stos, zawieszają nad nim wypchaną czarownicę i podpalają. Nazywa się to »spaleniem wiejskiej czarownicy«. A tych jeszcze dziś nie brak nigdzie w przekonaniu ludu wiejskiego. Przed oczyma wiejskiej czarownicy strzegą pilnie gospodynie mleka, gdyż wystarczy jej złe spojrzenie, a krowa przestanie się doić. Wkoło rozpalonego ogniska, nad którem wisi czarownica, bawią się i tańczą: nie braknie tam i grajka, który przygrywa na harmonji ręcznej lub ustnej. Chłopcy rzucają kawałkami drzewa, starając się strącić czarownicę w ogień; jeżeli im się to nie udaje, to w końcu sznurek, na którym wisi, przepala się i czarownica spada w płomienie. Rozpoczynają się wówczas skoki przez ognisko, przyczem niezgrabni, wpadając w ogień, wywołują ogólny śmiech; dziewczęta, zbite w gromadę, bronią się wzajemnie od napaści chłopców usiłujących porwać którąś z nich i spalić, rzekomo też czarownicę. Pieśni, jakie śpiewają podczas tego obrzędu, mówią wszystkie o Kupale i czarownicy. (Tu przytoczono pieśni, podaną niżej pod nr 1b). Gdy już ognisko dopala się, czarownica zaś spaliła się całkowicie, spychają je do wody. Wszyscy wracają gromadnie do wsi, i nieszczęśliwa ta kobieta, którą pierwszą spotkają na ulicy. Bogu ducha winna zostanie okrzyknięta czarownicą, przytem i dostanie jej się coś nie coś niby żartem, pro memoria. Niedawno był wypadek, że pewnej kobiecie wybito przy takiem spotkaniu oko.

Opis palenia kości, podany przez p. Cz. Szerszenia z Uhlan w zasadzie zgadza się z opisem palenia łba końskiego lub krowiego, ogłoszonym przez P. Szejna a dotyczącym pow. kobryliskiego i prużańskiego. Młodzież zawczasu wyszukuje końską lub krowią głowę i przystroiwszy ją w kwiaty, wieńce z kwiatów oraz we wstążki, zawiesza na najbliższej gałęzi ponad ogniskiem. Każdy z obecnych rzuca w powieszoną głowę czemkolwiek: kamieniem, kijem, grudką  itp., starając się zrzucić ją z gałęzi i przytem w ten sposób aby nieodzownie upadła prosto w ogień, gdzie powinna spłonąć do cna… W spaleniu głowy wieśniacy widzą spalenie wiedźmy, która nie jest w stanie uwolnić się od gorejących płomieni. Na pomoc jej zjawiają się towarzyszki i wszelkiem sposoby starają się zabrać węgle z ogniska. Jeśli im się to na większą, czy mniejszą, skalę uda, wtedy wiedźma na nowo zmartwychwstaje. Dlatego należy czujnie śledzić za węgielkami, odskakującemi podczas palenia na wszystkie strony; węgielki te starannie zbierają i rzucają z powrotem do ognia.. Powyższy opis odnosi się do niektórych miejscowości powiatów prużańskiego i kobryńskiego. Jest tu mowa o zatykaniu czaszki końskiej na pal, dokoła którego palą gałęzie (rzecz dotyczy, jak i poprzednia wigilji św. Jana i została zanotowana ok. r. 1853 w powiecie kobryńskim). Znajdują te opisy odpowiedniki w materjałach, pochodzących z zachodniej i płn-zachodniej Europy, a ogłoszonych np. w Wald und Feldkulte W. Mannhardta (2 wyd., t. 1, r. 1904, str. 515)8 oraz w Encyclopaedia of Religion and Ethnics J. Hastingsa Spalony zostaje łeb koński (Niemcy). Spalone zostają czaszka i kości końskie (Irlandja).

Druga z obu najważniejszych informacyj, otrzymana przez nas z zachodniego Polesia, a pochodząca ze wsi 4, głosi, co następuje:

»Nad Bugiem, w północno-zachodniej części powiatu lubomiskiego przed 50-ciu laty ludność tutejsza obchodziła święto omawiane bardzo uroczyście. W noc świętojańską (nakanunie Iwana Kupały) zbierała się ludność (zarówno starzy, jak i młodzi, mężczyźni i kobiety) w najbliższym lesie, gdzie najstarsi wiekiem mężczyźni układali w kilku miejscach stosy z drzewa, obok których składali kości zwierząt (koni, krów i owiec); poczem stosy podpalano. Następnie młodzież, utworzywszy pierścień dokoła plonącego stosu, rozpoczynała tańce pod takty piosenek. Po tańcach starzy brali do rąk kości i, zanurzając je do wody, stojącej w naczyniach, kropili niemi trzykrotnie obecnych. Poczem kości rzucano do ogniska, dokładano drzewa i młodzież zaczynała popisywać się w przeskakiwaniu przez ognisko. Nikt z uczestników tych obrzędów nie mógł mi wytłómaczyć ich znaczenia«.

Wszystkie inne odpowiedzi z pośród tych, które wogóle zawierały jakiekolwiek dane o świętojańskich zwyczajach, zaprzeczyły istnieniu obrządku palenia kości zwierzęcych itp. Niżej zestawiamy podrzędne, informacje, pozyskane dzięki kwestjonarjuszowi! Zaznaczając zgóry, że i między niemi znajduje się kilka ważnych i bardzo zajmujących.

Wierzenia, iż złe duchy a zwłaszcza wiedźmy (tj. czarownice) włóczą się w noc świętojańską po wsiach, drogach i polach, oraz że ostatnie kradną tej nocy mleko krowom (jak niektórzy twierdzą: na cały rok; odp. ze wsi 20), wydają się być zupełnie powszechne. Co prawda tylko nieliczne odpowiedzi poświadczyły nam te wierzenia w sposób bezpośredni; za to jednak w bardzo wielu znajdujemy potwierdzenie pośrednie z okazji omawiania różnych środków, wymierzonych przeciw wspomnianym demonom, czy pół demonom. Według informacji ze wsi 17-tej wieśniakom, spędzającym noc przy ogniskach, miała się nawet ukazywać nad ranem wiedźma we własnej osobie, przybrana w białą odzież; gdzie indziej dostrzegano ją w postaci ptaka lub zwierzęcia (20, 22). Wyjątkowo w jednej wsi wiedźmę zastępuje poniekąd w ludowych wierzeniach Kupała (10). 

Ponieważ wiedźmy szczególnie szkodzą krowom, odbierając im mleko, więc ludność wiejska stara się przede wszystkiem obronić od nich ten swój dobytek. W pewnych okolicach w wyraźnie uświadomionym celu, by uchronić bydło od zabrania mu mleka przez wiedźmy, wieńczy się rogi krów, nie mających cieląt, zieloną brzozą i dębem (11), albo przy wypędzaniu bydła na paszę zawiesza się krowom na łby wieńce z pokrzyw (21). Niekiedy podkurzano też mleczne krowy zielem, święconem w kościele (20). Często zaś zabezpiecza się obejścia, obory i chaty od wiedźm (wzgl. od Kupaly), a także od burz, piorunów etc., kładąc lub wieszając na bramach, nad drzwiami do budowli, na oknach albo nawet zatykając w ściany, czy pod dach pokrzywę (6, 7, 10, 11,20, 21) Ale p. Cz. Szerszeń z Uhlan, autor wyczerpującej odpowiedzi, przytoczonej wyżej prawie w całości, pisze: O ziołach i zatykaniu tychże w ściany budynków nie słyszałem wcale w Uhlanach ani najbliższej okolicy. Lud bowiem wierzy, że wiedźma, wstępując do zabezpieczonego w ten sposób obejścia, czy budynku, poparzyłaby się (11), czy też poparzyłaby sobie nogi (7). W pewnej okolicy kobiety zatykały pod dachy domów i u drzwi wejściowych, umyślnie uzbierane, zioła i kwiaty, mające odpędzać od domów złe duchy, czarownice itp. (22). Gdzie indziej zatykały w ściany i pod dachy różne zioła, przyczem gałązki leszczynowe chroniły od pioruna, a zaś paproć, łopuch i »bielica« miały jakoby przynosić szczęście (4). Według jednej, nie dość jasnej informacji, gałązki wierzby i poświęcone wianuszki, zatknięte (w wigilię św. Jana?) w ściany budowli broniły ostatnie od pożaru a bydło od zarazy (21). Zatykano też w wig. św. Jana w drzwiach obór sierpy, zwrócone ostrzem na zewnątrz, aby wiedźma, zakradająca się do obory, została skaleczona (22). Przeciw Kupale były stosowane nie tylko pokrzywy, lecz i kamienie, kładzione (wraz z pokrzywami) na okna.

aSC_2173.jpg

W oryginale odpowiedziano: ludność tutejsza na okna domu kładzie pokrzywy i kamienie, ma to ochronić przed wejściem Kupały do domu, a używane później do leczenia ran u bydła (10). Zatykanie czy kładzenie pokrzyw, ziół lub kamieni wykonywały kobiety w wigilię św. Jana (4, 6, 10, 20, 22) przed zachodem słońca (20), albo też zaraz po zachodzie (4) lub wreszcie po zgaśnięciu świętojańskiego ogniska (»po spaleniu drzew« 10).

Bardzo zajmujący zwyczaj pan owal we wsi Dobuczyn (20). Ludność tej wsi zbierała w wigilię św. Jana w lesie »różne zioła, jak paproć, pokrzywę itp.» i sporządzała z nich stowpaki t. j. wiązanki, czy bukiety. «Po zachodzie slońca dziewczęta, kobiety, chłopcy i mężczyźni dzielili się na kilkanaście grup: każda grupa stawiała stowpak do garnka ze zwyczajnym popiołem i spędzała przy ogniu całą noc, śpiewając różne piosenki koło stowpaka; pilnowali przytem, czy nie nadejdzie wiedźma w postaci jakiego zwierzęcia domowego. Jeżeli nadeszla czyjaś świnia, to odpędzali ją do domu. Ze wschodem słońca stowpak i popiół z garnka rozrzucali po ulicach a garnek rozbijali».

O paleniu ogni świętojańskich nadesłano informacje ze wsi 3, 4, 5, 8, 9, 10, 11, 15 (z tej wsi jako o zwyczaju świeżo przywiezionym z Rosji przez reemigrantów wojennych), 16, 17, 19,20 (niejasne), 22 i 23. Palono stosy drzewa (4, 10), względnie chrust i drzewo, uzbierane przez uczestników (23); we wsi 5, każdy z obecnych musiał przynieść gałąź na ognisko: gdzie indziej palono w roznieconym świętojańskim ogniu brony (22) albo stare zęby od bron (17). Ważna jest wiadomość o rzucaniu wianków do ognia świętojańskiego (3;5), przyczem wianki te były uwite ze lnu, który właśnie kwitnie około św. Jana (5); w trakcie rzucania ich do ognia śpiewano pieśni, podaną niżej pod nr 2a. We wsi Worotnem (22) kobiety gotowały nad świętojańskim ogniem szmatkę, służącą do cedzenia mleka, wierząc, że skutkiem tego zabiegu «wiedźma będzie zmuszona wyjść z ukrycia i zbliżyć się do ogniska.. Z chwilą pojawienia się jakiego stworzenia (kury, kota itp.) łapali je z krzykiem i ucinali pazury».

Ogniska niecono za wsią (17), za wsią na górze (5), na rozdrożach kolo wsi (16), w najbliższym lesie (4), nad rzeką lub stawem (23). Wyjąwszy niektóre odpowiedzi (ob. wyżej), przeważna ich część świadczy, że w paleniu ogni brała udział młodzież (16,19. 23) albo głównie młodzież (5, 8), względnie chłopcy, pastuszkowie (11). Dziewczęta bywały przystrojone zielenią (9). W pewnych wsiach zbierano się «grupami na wyznaczonych miejscach» (22), czy też «dzielono się na kilkanaście grup; każda grupa stawiała stowpak itd.» (ob. wyżej cytatę, dotyczącą wsi 20).

O tańcach przy dźwiękach muzyki lub śpiewu jest mowa tylko w odpowiedziach ze wsi 4 i 23 (cytowanych wyżej); o krążeniu (chodzeniu) wszystkich uczestników ze śpiewem dokoła ogniska informuje odp. ze wsi 5 (porówn. też cytowaną wyżej odp. ze wsi 4, gdzie mowa o pierścieniu, utworzonym z uczestników dokoła ogniska); wreszcie o skokach przez ogień mówią odp. ze wsi 4, 5, 8, 9, 16 i 23. Jeżeli kto ze skaczących wpadał w trakcie skoku do ognia «uważano to za złą wróżbę dla rodziny, do której należała ofiara wypadku» (4). Czuwanie przy ogniach całą noc zostało pośrednio poświadczone przez odp. ze wsi 17, bezpośrednio przez odpowiedzi ze wsi 19 («młodzież rozpalała ogniska i pilnowała przez całą noc») i 20 [niema tu, co prawda, zupełnej pewności, czy chodzi o czuwanie przy ogniach świętojańskich, czy też może przy ogniach w chatach (co jest jednak bardzo wątpliwe)].

Ночь_на_Ивана-Купалу.jpg

Cel palenia ogni i sprawowania związanych z tem ściśle zwyczajów (skakanie przez ogień etc.) nie jest znany naszym informatorom. Tylko odp. ze wsi 22, nawiązując do palenia ognia, gotowania nad nim szmatki, używanej przy cedzeniu mleka, oraz do śpiewania, oświadcza: «dopełniwszy tego obrządku byli przekonani, że wiedźma jest unieszkodliwiona» (co do odp. ze wsi 23, ob. umieszczoną wyżej cytatę).

Z obrządków, dokonywanych tu i owdzie w dniu św. Jana, należy szczególnie podkreślić oblewanie się wodą: «.Jeśli, mianowicie, dopisywała dobra pogoda, a do tego dawno deszcz nie padał, chłopcy i dziewczęta oblewali się wzajemnie wodą. Według opowiadań miało to ściągnąć z nieba deszcz» (22). Oblewanie się wodą na św. Jana (czy w wigilję tegoż dnia?) poświadcza także odp. ze wsi 18 (obie odp. dotyczą zresztą wsi sąsiednich).
O puszczaniu wianków na wodę mówi wyłącznie odp. ze wsi 15, traktując to wyraźnie jako zwyczaj świeżo przywieziony z Rosji (przez reemigrantów).

Odpowiedź ze wsi 7 poświadcza wierzenie, iż dziko rosnące zioła, zbierane w wig. św. Jana, posiadają szczególną moc. Zbiera się je więc na leki (7, 13,21). ‚l’u należą rumianek, mięła, «szczebrec», trawa św. Jana (świętojanka) i «derewlanka». Święcą te zioła w cerkwi, a później podkurzają niemi chorych lub dają tym ostatnim do picia wyciąg sporządzony z owych ziół (7). Gdzie indziej zbierają (w wigilię św. Jana?) świętojańskie ziele, mające własność uzdrawiania chorych, «urecznik», ochraniający dzieci od wzroku złych ludzi, i «pierelok», używany do podkurzania dzieci przestraszonych (21). Warto zaznaczyć, że i pokrzywie. Zatykanej w wig. św. Jana u drzwi i okien budowli, lud przypisuje własności dobroczynne; przechowuje ją i soku z niej wygotowanego używa jako środka od kaszlu (10, 11). Podobnież i innych ziół, zatykanych w wig. św. J ana pod dach budowli używano w potrzebie jako lekarstwa dla zwierząt domowych (22). O leczeniu ran bydła kamieniami, mającemi służyć w wigilię św. Jana jako środek ochronny przeciw Kupale, była już mowa wyżej.

«W noc świętojańską odważniejsi mężczyźni wybierali się do lasu szukać kwiatu paproci, która według podań miała kwitnąć o północy w ilości jednego kwiatu na jeden las. Znalezienie takiego kwiatu miało przynieść znalazcy wszelkie szczęście, jakiegoby tylko zapragnął: bogactwo, mądrość, moc przezwyciężania złych duchów itd. Ale znalezienie owego cudownego kwiatu nie było łatwe. Broniły go zwykle cale rzesze złych duchów w postaci drapieżnych zwierząt. Kto zbliżył się do miejsca, gdzie rósł ów kwiat, tego duchy, posiadające w ową noc szczególniejszą moc, niosły na bagna i moczary»

(22; krótko o wierzeniu w kwiat paproci, zakwitający w noc św. Jana, napomykają odp. ze wsi 12 i 14; o poszukiwaniu tego kwiatu przez łatwowiernych wieśniaków mówią oprócz odp. ze wsi 22 także odp. ze wsi 2 i 12).


W ostatnich czasach resztki wierzeń i obchodów świętojańskich niemal wszędzie w stosunkowo nielicznych wsiach, które je przechowały, ulegają szybkiemu zanikowi. A obok siół i całych okolic, gdzie o nich zupełnie już głucho (porówn. wyżej), są i takie, gdzie dzień Kupały to tylko posiada dla ludu znaczenie, iż począwszy od owej daty wolno jest się kąpać, jako że «św. Jan wodę ochrzci!», z całego zaś zespołu wierzeń i prawdziwych, dojmujących obaw, rozniecanych przez te wierzenia, przetrwały tylko luźne, wykolejone klechdy, głoszące np., że o północy z dnia 23 na 24 czerwca ukazuje się jakiś «duży baran», «beczy i chodzi za ludźmi, ale się ani dotknąć, ani złapać nie pozwoli, a potem nagle ginie» (1).

Pozostawałyby nam do omówienia pieśni świętojańskie. O śpiewaniu pieśni podczas uroczystości św. Jana znajdujemy wzmianki w odp. ze wsi 3, 4, 8, 9, 10, 15 (z tej wsi jako o zwyczaju przywiezionym z Rosji), 16, 20, 23. Odpowiedź ze wsi 17 ogranicza się do stwierdzenia, że ludność miejscowa «zna z książek »pieśń «Hde ty, Kupala, zymowala».

Według odp. ze wsi 22 tamtejsze pieśni świętojańskie wyginęły zupełnie; o ile można się było dowiedzieć «śpiewano w nich czyny czarownic». Według informatora ze wsi 23 «pieśni, jakie śpiewają podczas świętojańskiego obrzędu, mówią wszystkie o Kupale i o czarownicy». Pan B. Pietrow z Dobuczyna (20) twierdzi, że piosenek była „duża ilość” i że je śpiewano przez całą noc. Oto wszystkie teksty, czy fragmenty tekstów, jakie nam łaskawie nadesłano.

Podajemy je tu, zachowując pisownię i wszystkie błędy, czy usterki oryginałów, zmieniając wyłącznie interpunkcję i dodając przysłówek w po wyrazie budu w czwartym wierszu pieśni Nr 1a.


Nr 1a. Dobuczyn, gm. Prużany, pow. Prużany.

Hdzie ty, Kupała, zimowała,
a hdzie ty budziesz letowaci?
Ja zimowała w pierjaczku,
a letować budu w zieljaczku.

Nr 1b. Uh lany, gm. Bereza Karluska, pow. Prużany.

Kupało, Kupałeczko,
Hde ty było, bywałeczko?
Zimowało w pierjeczku,
wesnowało w zieleczku,
letowało w żyteczku,
kob wiedźma zżyła nie zżała,
lnu, pszenicy nie zorwała.
Teper Kupajło,
a zawtra Jan!
pojdemo diewoczki,
w zielony haj,
pojdemo diewoczki
w kwietoczki,
powijemo sobie wenoczki,
pokładem a hołowoczki.

Nr 1 c. Leśniki z okolicą, pow. Drohiczyn.

Hde ty, Kupała, zymowała? – Idy Kupało w synotaty,
Ja zymowała w pirjiczku, tam tobi dobre bude żały!
A wiesnowała w żytyczku.
Pryszły chłopczyki sino kosyty,
Pryszły diewoczki żyto żaty, stały Kupału prosyły:
stały Kupału wyhaniaty: Idy Kupało do Kijowa,
uże ty nam mnogo nawyła.

Nr 2a. Wólka Chrypska, pow. Lubomla.

Buła niczka-kupałniczka, Nasza Marja widma buła
ne wyspałasia Natałoczka, i do Kijowa połetiła.
pognała woły chłepajuczy, Poka ona i z Kijowa pryłetiła,
u pińki nogi zbywajuczy.
to kopałnyczka i zgoriła. 

Nr 2 b. Dobuczyn (ob. Nr l a).

Pietrowa noczka da maleńka,
da nie wyspała się. da panienka.
Da jahadki brała, dremała,
da pierabirała zasnuła.
Da pierabirała zasnuła,
da najechaw paniczyk nie czuła.

Nr 2c. Tamże.

Siehodnia noczka Kupalnoczka,
Nasza (imię jednej
z kobiet) niedospalnoczk.

 

Znalezione przez Adam Bass (Facebook)
Korekta: Lechosław

 

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s