Olbrzymią osadę sprzed 2 tys. lat odkryli archeolodzy w woj. świętokrzyskim

Olbrzymią osadę sprzed ok. 2 tys. lat odkryli naukowcy w Rzemienowicach (woj. świętokrzyskie). Składało się na nią m.in. kilkaset półziemianek, dziesiątki palenisk i pieców. O znalezisku poinformowali PAP archeolog, Piotr Wroniecki.

Naukowcy odkryli starożytną osadę w 2012 r. w czasie wykonywania z pokładu samolotu zdjęć – na polach obsianych zbożem kolor roślin rosnących nad ukrytymi pod ziemią pozostałościami osady wyraźnie odróżniał się od otoczenia. W ten sposób mogli poznać nawet kształt i rozmiary poszczególnych domostw.

MTAyNHg3Njg,28586077_28585084.jpg
Propozycja rekonstrukcji półziemianki na której pozostałości archeolodzy natknęli się w czasie wykopalisk. Aut. Jędrzej Bulas

„Zarysy półziemianek były tak wyraźne, że już wtedy przypuszczałem, że osada może pochodzić sprzed ok. 2 tys. lat” – powiedział PAP kierownik projektu badawczego, Piotr Wroniecki.

MTAyNHg3Njg,28586077_28585069.jpg
Rozbudowana interpretacja obiektów archeologicznych odkrytych wykonana na podstawie zdjęć lotniczych i badań geofizycznych. Aut. Piotr Wroniecki

W kolejnych latach archeolodzy wykonali szereg innych badań nieinwazyjnych, czyli takich, które nie wymagały przeprowadzenia wykopalisk i naruszenia warstw ziemi. Oprócz badań powierzchniowych polegających na zebraniu z powierzchni zabytków – głównie fragmentów naczyń ceramicznych (na ich podstawie wiek osady określono na od ok. 300 lat p.n.e. – 400 lat n.e.) i kamiennych narzędzi, naukowcy zastosowali również metody geofizyczne (pomiar pola magnetycznego i georadar).

„Dopiero w tym roku na bardzo ograniczoną skalę odbyły się wykopaliska, ale i bez nich z dużym prawdopodobieństwem byliśmy w stanie określić, czym mogły być odkrywane zarysy” – zaznacza Wroniecki. A wszystko to – jego zdaniem – właśnie dzięki zastosowaniu szerokiego spektrum metod nieinwazyjnych.

MTAyNHg3Njg,28586077_28585072
Naczynie odkryte podczas wykopalisk – ma ponad 2 tys. lat. Fot. Jan Bulas

„Sukcesem badań jest nie tyle odkrycie nowej, nieznanej do tej pory nauce osady, co wypracowanie metody, która pozwala stworzyć klucz interpretacyjny do rozpoznania tego typu założeń osadniczych” – podkreślił Wroniecki.

Według części naukowców ten rejon, a co za tym idzie – również i osadę, ok. 2 tys. lat temu mógł zamieszkiwać jeden z ludów germańskich (to z nimi wielu archeologów identyfikuje tzw. kulturę przeworską). Na podstawie źródeł pisanych badacze wskazują, że mogli być to Wandalowie, znani ze złupienia Rzymu.

W czasie wykopalisk kierowanych przez Jana Bulasa z Instytutu Archeologii UJ naukowcy przebadali relikty jednej z półziemianek w Rzemienowicach. Z opisu naukowców wynika, że była to lekka konstrukcja, prawdopodobnie o plecionkowej konstrukcji ścian, dachu wspartym na słupach nośnych (tzw. metoda na sochę i ślemię).

Wroniecki przypomniał, że w ostatnich latach dzięki wykopaliskom ratowniczym przeprowadzonym na trasach przebiegu budowanych autostrad archeolodzy rozpoznali kilka podobnych osad z tego samego okresu. „Dzięki temu mamy świetny materiał porównawczy” – dodał archeolog.

MTAyNHg3Njg,28586077_28585071
Archeolodzy przy pobieraniu próbek do analiz specjalistycznych. Fot. Jan Bulas

Osada zlokalizowana w Rzemienowicach, zdaniem kierownika projektu, doskonale wpisuje się w schemat rozplanowania osad z tego okresu. Wbrew dawniejszym opiniom wsie w tym okresie w cale nie były niewielkie – wręcz przeciwnie. Ta z Rzemienowic może mieć powierzchnię ponad 10 ha. Zdaniem Wronieckiego rozplanowanie osad ma wspólne punkty we wszystkich przypadkach. Oprócz pokaźnych rozmiarów składały się w trzech podstawowych komponentów: półziemianek (ich na nowo odkrytym stanowisku było aż kilkaset), długich domów słupowych i dużych skupisk palenisk. Między półziemiankami znajdowały się również duże piece, zapewne do wypalania naczyń ceramicznych lub wapna.

MTAyNHg3Njg,28586077_28585070
Pozostałości starożytnych domostw, budynków gospodarczych czy pieców widoczne z lotu ptaka jako wyróżniki roślinne – rośliny rosnące m.in. nad pozostałościami po półziemiankach mają inny kolor niż otaczające pola. Fot. Piotr Wroniecki

Badania nieinwazyjne w Rzemienowicach prowadzone były dzięki środkom uzyskanym z Narodowego Centrum Nauki, w ramach konkursu Preludium pt. „Ukryte krajobrazy kulturowe zachodniomałopolskich wyżyn lessowych”. W badaniach brali udział archeolodzy i geofizycy z Polski, Irlandii, Niemiec, Czech i Słowacji.

PAP – Nauka w Polsce, Szymon Zdziebłowski

 

 

 

Źródło: http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news,459841,olbrzymia-osade-sprzed-2-tys-lat-odkryli-archeolodzy-w-woj-swietokrzyskim.html
Data: 30.09.2017

 

Reklamy

Ile pogańskich świątyń odkryto dotąd w Polsce? – mediewalia.pl

Drewnianym obiektom trudniej przetrwać niż murowanym, przez 1000 lat były zwykle palone. Jednak nawet wtedy w całości nie znikły i tak archeolodzy krok po kroku odkrywają kolejne miejsca kultu naszych Przodków. Jednakże ciągle należy pamiętać, że wiele świątyń chrześcijańskich zostało wybudowane wprost na świątyniach pogańskich. Co utrudnia badanie tego co kryje ziemia w tych miejscach.

——————–

Odkrycie z ostatnich lat pogańskiej świątyni w Gniewie (woj. pomorskie) skłania do tego, by zadać pytanie, ile podobnych budynków kultowych archeolodzy znają obecnie z terenu Polski? Wbrew pozorom może ich być nie tak mało.

rekonstrukcja_poganskiej_kaciny.jpg

Na ślad świątyni w Gniewie natrafiła dr hab. Małgorzata Grupa z UMK w Toruniu w 2013 roku. Drewniana konstrukcja zalega pod posadzką nawy głównej i prezbiterium kościoła pw. św. Mikołaja. To jak dotąd jedyna odkryta w Polsce pogańska świątynia, na miejscu której wzniesiono kościół.

Pod jej zachowanymi drewnianymi zrębami ukryto ofiarę zakładzinową z pary niemowląt. Obok znajdowały się pochówki innych dzieci, choć nie wiadomo, czy miały związek z funkcjonującym budynkiem kultowym. Datowanie budowli wskazuje na przełom X/XI wieku.

Świątynie właściwe – połabskie inspiracje

Znane budynki kultowe można by podzielić na trzy grupy: świątynie sensu stricte, hale kultowe oraz budynki cmentarne. Ogromny problem archeolodzy mają z rozpoznaniem architektury zaliczanej do każdej z tych grup. Z powodu braku jasnych kryteriów interpretacje funkcji odkrytych budowli potrafią się zmieniać co kilka lat.

Zdaniem Kamila Kajkowskiego z Muzeum Zachodniokaszubskiego w Bytowie w Polsce nie można w ogóle mówić o istnieniu innych kącin niż związanych z wpływami połabskimi:

– Ogólnie przyjąłem, że można dopuścić istnienie świątyń jedynie dla obszarów połabskich albo takich, gdzie czynnik połabski mógł mieć jakiś wpływ na organizację przestrzeni kultowej (Szczecin, Wolin) i to raczej dla schyłkowych faz wczesnego średniowiecza. Temu czynnikowi etnicznemu przypisuje się również wzniesienie świątyni wrocławskiej, jak i konstrukcji z Bełchatowa. Ta ostatnia, co prawda, odnosi się najpewniej do organizacji przestrzeni sepulkralnej, ale dowodzi znajomości wznoszenia założeń w postaci budynków.

Kącina we Wrocławiu na Ostrowie Tumskim jest ciekawym przypadkiem z kilku względów. Rozpoznano ją dopiero wiele lat po zakończeniu prac wykopaliskowych w trakcie przeglądania dokumentacji z nimi związanej. Dendrodata wskazała na ścięcie użytego do jej budowy drewna między jesienią 1032 a wiosną 1033 r., co wiąże jej powstanie z ówczesnymi dramatycznymi dla kraju wydarzeniami, jakimi była reakcja pogańska. W miejscu kąciny znaleziono deskę rzeźbioną na kształt antropomorficzny analogiczną do znanych ze świątyń w Gross Raden, Ralswiek i Raddusch na zachodzie. W okolicy nie brakuje śladów osadnictwa jeńców połabskich z tego czasu. W świetle wszystkich tych przesłanek wygląda na to, że sprowadzeni na Śląsk Wieleci wykorzystali reakcję pogańską w Polsce do oficjalnego powrotu do kultu pogańskich bogów i wzniesienia im świątyni.

Z dosyć podobnym przypadkiem mamy do czynienia w Parsęcku na wyspie na nieistniejącym dziś już pomorskim jeziorze. Tam również dopatrzono się świątyni dopiero wiele lat po zakończeniu prac archeologicznych i również odnaleziono antropomorficzną deskę. Budynek świątyni (domniemany, gdyż dysponujemy tylko jedną deską) stał samotnie na wyspie wyłożonej kamiennym brukiem, na którą prowadził drewniany most (wydatowany na 1058 r.).

Inna świątynia położona na wyspie to intensywnie w ostatnich latach archeologicznie badana wyspa Żółte na jeziorze Zarańskie. Centralnie położony drewniany budynek miał kamienne podwaliny. Obok niego znajdowały się jamy paleniskowe z przykrywającym je brukiem z połupanego kamienia. Budynek datowany jest na XI w. a charakter kultowy przypisuje się całej wyspie (jak i wielu podobnym na Pomorzu). Znaleziono tam również drewnianą płaskorzeźbę z wizerunkiem konia, która pierwotnie mogła być umieszczona na kalenicy dachu.

wolin

Tylko w teorii sprawa powinna być o wiele prostsza w przypadku Wolina, co do którego dysponujemy nie tylko odkryciami archeologicznymi, ale i źródłami pisanymi mogącymi się nawzajem weryfikować. Jednak dwie kąciny wydobyte na światło dzienne przez archeologów już od ćwierć wieku funkcjonują w literaturze naukowej jako obiekty niewłaściwie rozpoznane i zinterpretowane. Czy aby na pewno? W chwili obecnej obie wolińskie świątynie wracają do naukowego obiegu dzięki ponownemu przyjrzeniu im się przez Kamila Kajkowskiego i dr. Eugeniusza Cnotliwego.

Hale kultowe – między władzą boską a książęcą

Słowianie, podobnie jak Skandynawowie, część obrzędów religijnych sprawowali w tzw. halach, czyli dużych budynkach mogących pomieścić wiele osób. Większość hal pochodzi z IX w. i znajdowała się w centrach grodów. Mimo iż były to duże, jak na owe czasy, budynki, nie mogły pomieścić w środku więcej niż 30-40 osób. Co za tym idzie nie mogły się tam odbywać wiece, co najwyżej narady starszyzny poprzedzające wiec. W takich budynkach mógł również spotykać się książę ze swoim najbliższym otoczeniem na narady, a także przyjmować gości, rozdawać dary, urządzać biesiady.

Ze względu na możliwość pełnienia przez hale tylko funkcji społecznych, związanych ze sprawowaniem władzy, a nie religijnych, archeolodzy często nie zaliczają hal do świątyń.

Tak jest choćby w przypadku Chodlika. Na terenie tamtejszego grodziska stwierdzono budowlę o wymiarach 5 x 15 m z podziałem wewnętrznym na dwie części. Mniejsza z nich, południowo-wschodnia, była zaokrąglona. Choć początkowo przypisano jej funkcje sakralne to obecnie łączy się ją raczej z wiecami. Jeszcze poważniejsze wątpliwości ma dr Łukasz Miechowicz z IAE PAN, który od wielu lat kieruje pracami archeologicznymi w Chodliku:

– W dokumentacji którą dysponuję nie ma żadnych przesłanek by typować ten budynek jako budowlę sakralną. Odkryto w nim tylko jeden fragment naczynia glinianego. Równie dobrze mogą być to pozostałości zabudowy naziemnej z jakąś zagrodą doń przylegającą.

Szukając wzorów i analogii dla takich budynków znajdujemy je tylko u Franków i Skandynawów. Warto wskazać jednak pewną różnicę w stosunku do Słowian. Typowym budynkiem normańskim były długie chaty mieszczące zarówno ludzi jak i żywy inwentarz a normańskie hale są tylko większą wersją takiej chaty. Natomiast hale słowiańskie zdecydowanie różniły się od zwykłych słowiańskich budynków mieszkalnych, tj. na ogół niewielkich kwadratowych półziemianek.

dranice

Spośród znanych przypadków wyróżnia się Zgniłka koło Sępólna Krajeńskiego. Stwierdzono tam aż trzy budynki halowe, trapezoidalne, wewnątrz nich jamy i paleniska. Datowanie najstarszego z nich przypada na koniec IX w., zaś młodsze na XI w.

Duże budynki uznawane za hale kultowe wystąpiły też w Lubomi, Moraczewie, Dobromierzu, Lisewie i Naszacowicach. Jeśli wiązały się z funkcjonowaniem wiecu i dworu książęcego w każdym okręgu to zastanawiająca jest ich niewielka znana ilość. Problem zdaje się tkwić w stanie badań. Prawdopodobnie zarysy hal nie zostały rozpoznane przez archeologów pracujących na stanowiskach, albo zostały zakwalifikowane jako zabudowania gospodarcze (stodoły, obory).

Budynki cmentarne – na chwałę przodków

Najbardziej znany przypadek budynku kultowego odkrytego na cmentarzu to Grabek koło Bełchatowa. W centralnej części cmentarzyska ciałopalnego odkryto budowlę palisadową (8 x 8 m) z centralnym słupem. Wejście znajdowało się w ścianie południowo-zachodniej. Całe założenie datowane jest na drugą połowę X w. i początek XI.

Nie jest to zjawisko zupełnie odosobnione. Kamil Kajkowski wymienia inne podobne konstrukcje:

– Budynki z cmentarzysk znane są także z terytorium Czech (Uherské Hradiště), Niemiec (Bonn), Skandynawii (Möllengårdsmarken). Z Polski zaś można tu jeszcze wspomnieć Stradów i Krzanowice, gdzie doszukuje się podobnych obiektów. Wszystkie wiąże się z „kultem” zmarłych.

Trzeba być uczulonym również na to, że część odkryć wciąż funkcjonujących w literaturze lub szerszym obiegu jako pogańskie budynki kultowe z naukowego punktu widzenia została ostatecznie pognębiona. Mowa o Trzebawiu, gdzie podejrzany budynek wypada uznać za pochodzący już z późnego średniowiecza. Podobnie na Górze Chełmskiej koło Koszalina w rzeczywistości nie ma śladu po jakimkolwiek budynku wczesnośredniowiecznym.

Mimo rozlicznych wątpliwości, przekonanie o istnieniu budynków kultowych na osadach pogańskich Słowian zamieszkujących polskie ziemie zdaje się być uzasadnione. Na ile jest fenomen rzadki a na ile słabo poznany – dokładnie nie wiemy. Nie można dopatrywać się w kącinach odpowiedników chrześcijańskich kościołów. Odpowiadały one na oczekiwania wyznawców tradycyjnej religii, którzy tworzyli coraz bardziej rozwinięte społeczeństwo. Mieli w związku z tym potrzeby i możliwości coraz wystawniejszego zadowalania bogów i duchów przodków, co, jak widać, mogło przybierać różne formy.

Autor tekstu: Grzegorz Antosik

Źródło: http://mediewalia.pl/publicystyka/nowe-zrodla-do-religii-slowian/

 

Ludy słowiańskie – zestawienie kultur od neolitu do współczesności

Kim jesteśmy?

Gdzie mieszkali i jakim językiem władali nasi najstarsi przodkowie? Nowoczesne badania genetyczne potwierdzają ciągłość zasiedlenia terenu Polski od epoki neolitu, aż po czasy dzisiejsze. Oznacza to, że bez względu na język jakim władali nasi najdawniejsi przodkowie, większość z nas (w jakiejś swojej części) „mieszka”tu od zawsze. Spróbujmy więc ukazać fascynujące bogactwo naszego pochodzenia.

Epoka neolitu

Brak informacji pewnych, w szczególności odnośnie składu etnicznego. Jednak włoski paleolingwista Mario Aline lokuje Prasłowian już w kulturach neolitycznych Europy Środkowej (od naddunajskich kultur starčevskich), krytykując jednocześnie podejście pangermańskie odmawiające takiego pochodzenia ludom słowiańskim. Wielu badaczy wskazuje z kolei na możliwe istnienie dawnej wspólnoty Bałto-Słowiańsko-Germańskiej ze względu na liczne zbieżności językowe i obyczajowe o rodowodzie archaicznym.

Autochtoniczna teoria pochodzenia Prasłowian (J. Kostrzewski) postuluje jednorodnie prasłowiański charakter ziem polskich nawet od epoki neolitu. W tym ujęciu ludy prasłowiańskie tego obszaru mogą (także) stanowić jedno z indoeuropejskich „prac-centrów”, od którego wydzielają się inne grupy językowe np. germańska. Zaangażowanie ideologiczne części zwolenników teorii autochtonicznej przyczyniło się do jej osłabienia (w pewnej części uzasadnionego).

W neolicie języki/plemiona germańskie wg części językoznawców odłączają się (A. Fałowski, B. Sendero). Potem mają liczne przekształcenia lub wędrówki.

Kultura Łużycka

Czas istnienia od ok. 1700 lat p.n.e. do 300 roku p.n.e. miejscami nawet do I wieku p.n.e.

Trwa spór o przynależność etniczną, podejrzenie charakteru mieszanego, w tym prasłowiańskiego. Z odłamu kultury łużyckiej powstaje kultura pomorska (od 700 do 600 lat p.n.e.) rozprzestrzeniając się na prawie cały obszar dzisiejszej Polski. Możliwe związki z ludem Wenetów, którego nazwa i jej warianty przewiną się tu jeszcze wielokrotnie.

Najazd plemion scytyjskich. Grupa tarnobrzeska kultury łużyckiej nie nosi znamion rozgromienia, możliwe przymierze ze Scytami.

Kultury okresu lateńskiego

w tym kultura przeworska z wpływami italo-celtyckimi (od ok. 250 roku p.n.e.)

Na Śląsku, w Małopolsce i na Kujawach pojawiają się celtyckie wpływy kulturowe. Wielkopolska i dalej w kierunku Bałtyku prawdopodobne wpływy italo-celtyckie (szereg rodzimie polskich nazw miejscowości wskazuje na możliwe wpływy italskie), które można wiązać z (wzmiankowanym później) ludem o nazwie Wenedowe (język italo-celtycki lub proto-słowiański).

Latynowie to najbardziej znane plemie italskie na gruncie, którego wyrasta Rzym.

W okresie tym rozkwita wytwórczość i handel z innymi rejonami Europy, w szczególności z imperium Rzymskim.

Kultura Przeworska

Z wpływami rzymskimi i wandalskimi (od około I wieku n.e.)

Do centrum kultury przeworskiej (na terenie Polski) przybywają plemiona germańskie (być może zachęcone wysokim poziomem rozwoju kultury przeworskiej), nastawione pokojowo (z wyjątkiem przechodzących dalej Gotów). Przybyłe plemiona noszą lub otrzymują do (wspomnianych w źródłach) Wenedów miano: Wandalów.
Odnotowany zostaje także lud Lugiów (być może konfederacja różnych plemion przeworskich).

Przybycie plemion sarmackich i możliwa unia z plemionami przeworskimi. Co znamienne, do dzisiaj wiele polskich herbów szlacheckich odpowiada ściśle tamgom sarmackim.

Wędrówka Ludów

Koniec Antyku w Europie (IV w. n.e.)

Wg obecnej wiedzy Huni, nie docierają na teren obecnej Polski. Sama wędrówka ludów na wielu obszarach Europy nosi znamiona katastrofy cywilizacyjnej. Dla przykładu Wyspy Brytyjskie w wyniku najazdu Anglosasów upadają w rozwoju nawet poniżej okresu przedrzymskiego.

Najazd azjatyckich Hunów. Przybywają „do nas” uchodzący przed Hunami Goci (powrót) oraz Sarmaci. Charakter kultury przeworskiej zmienia się na wojowniczy i ekspansywny. Około połowy ludności przeworskiej (Wandalowie) opuszcza swoje siedziby, a wędrówkę kończy aż w Afryce Północnej. W tym okresie badacze stwierdzają znaczne rozrzedzenie osadnictwa i upadek gospodarczy kultury przeworskiej.

Teoria Pustki Osadniczej czyli całkowitego wyludnienia się obszaru Polski w okresie wędrówki ludów. Teoria wysunięta przez niemieckiego archologa Gustafa Kossinnę, głównie z powodów ideologicznych. Stanowiła „pra”przeciwieństwo teorii autochtonicznej pochodzenia Prasłowian. Po potwierdzeniu ciągłości genetycznej obszaru Polski i zidentyfikowaniu kultury lechickiej teoria ta stopniowo traci na uznaniu.

 

Kultura Lechicka (kultura Sukow-Dziedzice)

Okres (IV-VIII wiek n.e.)

Do niedawna brakujące ogniwo między kulturą przeworską, a Polską pierwszych Piastów. W trudnych czasach tzw. Wieków Ciemnych (zaciemnionych) kultura lechicka odznacza się relatywnie wysokim poziomem materialnym z zachowaniem cech poprzedniej epoki. Na jej obszarze formuje się lechicka grupa językowa (dialekty polskie, pomorskie, połabskie) od czego bierze jedną ze swoich nazw w terminologii rosyjskiej (użytej w zestawieniu). Źródła historyczne mówią nadal o Wandalach i Wenedach mających nadal zamieszkiwać Europę Środkową.

Badania antropologiczne

Badania antropologiczne wskazują na możliwe podobieństwo pomiędzy starożytnymi populacjami kultury przeworskiej, wielbarskiej i czernichowskiej (ekspansja w kierunku wschodnim), a wczesnośredniowieczną populacją Słowian Zachodnich. Stwierdzono również centralne uplasowanie Słowian Zachodnich względem innych słowiańskich oraz germańskich grup etnicznych, stan ten wspierają także analizy genetyczne. Badania te, przeprowadzono niezależnie w kilku ośrodkach akademickich, potwierdziły także wcześniejsze wnioski wysuwane przez J. Czekanowskiego, W Kóčkę i A. Wiercińskiego.

mapa_zestawienia_obszarowego_wzmiankowych_kultur

Polska Piastów

Na terenie Wielkopolski powstaje zalążek przyszłej państwowości polskiej. W wieku X można mówić o formującym się państwie polańskim, które obejmuje swoim wpływem znaczną część plemion lechickich. Odtąd na Rusi cały teren lechickiej grupy językowej określa się jako zamieszkały przez Lachów co daje pole do spekulacji na temat powiązania tego pojęcia z Lugiami i zachodniosłowiańskich plemion Lędzian. Około roku 1000 w źródłach historycznych pojawiają się po raz pierwszy nazwy Polanie/Polska. Co znamienne pierwszy historyczny władca Polski, Mieszko I jest nazywany królem Wandalów/Wenedów, a Bolesław Chrobry królem Gotów i Polaków. Wskazuje się także na możliwy związek między nazwą „Wandalowie” i staropolską legendą o księżniczce Wandzie. Lechowie (w tym Polanie, Pomorzanie, Połabianie) oraz Czesi, Słowacy, Serbołużyczanie zaliczanie są do grupy Słowian Zachodnich.

Allochtoniczna teoria Słowian postuluje nasunięcie się ludów słowiańskich (z obszaru Europy Wschodniej) na tereny kultury przeworskiej (w okresie wędrówki ludów) i wchłonięcie części plemion germańskich co może tłumaczyć specyfikę lechickiej grupy językowej. Na niekorzyść powyższej teorii może przemawiać ominięcie kultury lechickiej przez kulturę praską, przy czym obie kultury niezależnie prą dalej na zachód.

Czasy nowożytne

Rzecz jasna mieszanie się ludności nie ustaje. Przez wieki na teren Polski przybywają kolejne ludy: Niemcy, Holendrzy, Żydzi, Ormianie, Tatarzy i inni, w czasach sarmatyzmu trwale polonizuje się wielu Rusinów i Bałtów, a to wszystko nieraz ze sprzężeniem zwrotnym.

Samo określenie Wenedowie nie znika zupełnie i funkcjonuje jako zamienne dla Słowianie. Niemcy określają w ten sposób zachodniosłowiańskie ludy Drzewian oraz Łużyczan. Na Pomorzu Zachodnim jeszcze w XVII wieku notuje się Księstwo Wendyjskie. Finowie, Łotysze, Estończycy i Karelowie jako Venädä, Vene określają Rosjan. Natomiast Węgrzy nazywają żywy do dziś południowosłowiański język prekmurski (obecnie dialekt słoweński) mianem języka wendyjskiego.

Pamięć o spuściźnie wenedyjskiej/wandalskiej trwa w Polsce bardzo długo. Objawia się jeszcze w wieku XVII, w oficjalnej tytulaturze królów Polski: Król Wenedów/Wandalów i Gotów by w wieku XIX przejść już na stałe do kultury popularnej.

Teorie pośrednie. Szereg uznanych badaczy (J. Strzelczyk) postuluje charakter etnicznie mieszany obszaru Polski w czasach starożytnych, co może oznaczać współistnienie na tym terenie języków proto-słowiańskich lub o cechach pośrednich już od epoki neolitu, może to tłumaczyć specyfikę późniejszej lechickiej grupy językowej. Teorie te nie wykluczają dodatkowych, kolejnych fal osadnictwa Słowian z obszaru Europy Wschodniej.

Czytaj dalej

[prasówka] Pogańskie obrzędy nad jeziorem

[Rzeczypospolita, 27.03.2016, Krzysztof Kowalski, http://www.rp.pl/Archeologia/303279948-Poganskie-obrzedy-nad-jeziorem.html]

Dziewięć tysięcy lat temu obok jeziora Świdwie (woj. zachodniopomorskie) szamani odbywali tajemnicze rytuały. Archeolodzy odkrywają ślady tej działalności.

Odkrycia dokonane w Bolkowie przez prof. Tadeusza Galińskiego ze szczecińskiego oddziału Instytutu Archeologii i Etnologii PAN są wyjątkowe w skali Europy. Relikty po sanktuarium zachowały się w świetnym stanie, dzięki korzystnym warunkom przyrodniczym, w torfie i piasku.

Badania skupiły się na na planie okręgu średnicy 6 metrów, gdzie odkopano zagadkowe konstrukcje. Głównym elementem okazała się budowla na planie trapezu o konstrukcji żerdziowej, otaczały ją łukiem kamienie ułożone w równych odstępach od siebie. Były też ostrza cisowe wbite w powierzchnię w kształt poziomej figury podobnej do Wielkiego Wozu – fragmentu gwiazdozbioru Wielkiej Niedźwiedzicy.

a8fe635711e0df693086174de7c2844c4d89ced6.jpg
Naszyjnik z czarnego bursztynu

Miejsce to pełniło funkcję sanktuarium, o czym świadczą znalezione zabytki – drewniana kadzielnica do rytualnego odymiania miejsca, osób i przedmiotów w celu odpędzenia złych mocy, zawiniątka złożone z kawałków drewna, kory, roślin zielnych i kości zwierząt – były to ofiary składane przez szamanów.

W sanktuarium znaleziono kilkanaście dużych kamieni, niemal każdy inny. Wśród nich sjenit, dioryt, granit, kwarcyt, piaskowiec, gnejs, a nawet rzadko spotykany na Pomorzu czerwony marmur i zielony sjenit. Zupełnym zaskoczeniem było odkrycie nieznanego w tym rejonie gagatu, zwanego czarnym bursztynem oraz szlaki wulkanicznej czyli pumeksu.

gagat.jpg
Gagat

– Ten zbiór kamieni jest ewenementem na Niżu Europejskim i w strefie podgórskiej i wyżynnej. Na teren stanowiska w Bolkowie musiały być specjalnie znoszone z odległych stron, czego najlepszym przykładem jest skała rogowa, występująca najbliżej w Karkonoszach i w górach Harz. Kamienie noszą ślady formowania – wyjaśnia prof. Galiński.

-pap, Nauka w Polsce

 

[Rzeczypospolita, 27.03.2016, Krzysztof Kowalski, http://www.rp.pl/Archeologia/303279948-Poganskie-obrzedy-nad-jeziorem.html]

Pradzieje Pomorza – Manowce historii w Manowie?

Manowo, to gmina przyległa od południowej strony do Koszalina, której bogata historia, a ściślej prehistoria, miała swój udział w średniowiecznych narodzinach tego miasta. Spełniła rolę kulturotwórczego zalążka dla powstania w jej pobliżu lokalnego ośrodka miejskiego i politycznego. Podobne współzależności, chociaż w większej, ponadregionalnej skali, dotyczyły Wolina, który po czasach swojej wikińskiej świetności upadł, ale dał impuls i zwolnił pole dla rozwoju wielkiego Szczecina. Tak samo jak upadające wikińskie Truso stworzyło miejsce dla rozkwitu Gdańska, tak jak Birka poprzedziła narodziny Sztokholmu, Kaupang – Oslo, Uppåkra – Lund, a Hedeby – Hamburg. Oto fragment mapyCarte von Denen Herzogthumern Vor und Hinter Pommern z roku 1775, dotyczący omawianej tutaj Ziemi Koszalińskiej i Białogardzkiej (źródło: Kujawsko-Pomorska Biblioteka Cyfrowa). Interesujące są na mapie oznakowane m.in. niektóre młyny wodne i wiatraki.
Cöslin Karte 1775

Czytaj dalej

Tajemniczy Świętowid w Zagnańsku

Ostatnio pojawiły się zdjęcia kamiennej figury znalezionej w lesie Zagnańskim, miejscowości w woj. świętokrzyskim. Jedni mówią że jest to bardzo stara rzeźba, a inni że nie.

Zgodnie z tym co dowiedzieliśmy się, aby nie  było nieporozumień w tych co odnajdą tą figurę w przyszłości to wyjaśniamy:

Figura powstała w okolicach roku 2002r, został zrobiony jako punkt charakterystyczny dla okolicy, jako miejsce gdzie mieszkańcy mieli przynosić jedzenie dla zwierząt w okresie zimowym.

Natura tak zestarzała posąg, że gość w tej okolicy odnalazł go i zgłosił że odnalazł archeologiczny zabytek, po czym odwiedziło to miejsce mnóstwo naukowców zajmujących się takimi rzeczami. Sprawa zakończyła się gdy pojawił się twórca i rozczarował archeologów że to on wykonał tą rzeźbę.  Podobno na posągu jest data.

Zagnański Świętowid jest współczesną rzeźbą, co nie znaczy że nie warto zadbać o tą figurę, wg mnie warto wyprostować go, aby stał dumnie pionowo, a może nawet dać go na podstawce kamiennej i oczyścić z mchu, aby potwierdzić że jest to współczesna rzeźba.

zagnask_swietowid3.jpg

Czytaj dalej

Kobłączki skroniowe

1395157_171032016436990_1912267632_n
Typowa ozdoba Słowianek od VII / VIII do XIII w., w kształcie kółek zamkniętych lub otwartych, noszona głównie w okolicy skroni i przyczepiana do czółek i czepców. Wykonywana ze srebra, brązu lub cyny, niekiedy złota, najczęściej z drutu, rzadziej z blachy. Tworzyły wiele odmian, w zależności od uformowania zakończeń kółka.
Najwcześniejsze były zwykłe kółka występujące po całej Słowiańszczyźnie, po X w. stały się one charakterystyczne dla Słowian wschodnich. Esowate zakończenie było typowe dla Słowian zachodnich. Elementy niektórych z nich mogły mieć znaczenie magiczne.

Źródło:
Mały słownik kultury dawnych Słowian, pod red. Lecha Leciejewicza