Ostatni poganie Europy. W tej krainie wyznawcy tradycyjnych kultów przetrwali tysiąclecia, aż do dzisiaj

Źródło artykułu: ciekawostkihistoryczne.pl

Rodzimowierstwo przeżywa bezprecedensowy renesans. Niewiele jest jednak miejsc, w których wiara przodków przetrwała. A nie tylko – została po czasie, w wątpliwy zresztą sposób, zrekonstruowana. Zdaniem wielu specjalistów ta społeczność to ostatni taki przykład.

Mari_Native_Faith_symbol-340x340.jpgO mieszkańcach Mari El, małej autonomicznej republiki na wschodnim krańcu europejskiej części Federacji Rosyjskiej, mówi się, że są ostatnimi autentycznymi poganami w Europie. Według ankiety przeprowadzonej w 2012 roku do wyznawania rodzimej religii przyznaje się 6% ludności krainy. Procent może niezbyt imponujący – ale imponuje na pewno to, że wierzenia Maryjczyków, zwanych dawniej także Czeremisami, pozostały od tysiącleci praktycznie nienaruszone. Miejscowi wciąż modlą się w świętych gajach, wzywają na pomoc Kugu Jumo – Wielkiego Boga i składają jemu i innym bóstwom ofiary ze zwierząt, produktów zbożowych, a także miodu, piwa i wódki.

Biorę do ręki miseczkę z rozgotowanym jęczmieniem. Wsuwam palcami do ust miękką, ciepłą od spodu maź i jem. W myślach wypowiadam źródlane słowa, słowa dziękczynne, ogólną modlitwę. Najpierw modlę się do Osz Kugu Jumo, potem do Ketše Avy, Matki Słońce, następnie do Tlze Avy, Matki Księżyc, Vyd Avy, Matki Wody, nosicieli słów i do wszystkich ziemskich białych bogów, których pamiętam.
Jednocześnie powoli rozgniatam bezzębnymi dziąsłami grudki rozgotowanego jęczmienia. Ważne, aby zjeść wszystko, co się przyniosło. Niczego nie wolno zostawić, aby nikt się nie dowiedział, kto przyniósł dary.
Modlitwa Elny ze wsi Ławra opublikowana w książce Ćma, Katja Kettu

Mari_karts.jpg
Wierzenia Maryjczyków oparły się wpływom tak chrześcijaństwa, jak i komunizmu. Na zdjęciu maryjscy kapłani około 1930 roku (źródło: domena publiczna).

Pięćset lat w ukryciu

Jakim cudem Maryjczycy oparli się chrystianizacji, która objęła przecież całą Europę? Częściowo, jak podkreśla badający ich historię profesor Ksenofont Sanukov, zawdzięczają to relatywnemu odosobnieniu Mari El. Ale dla tego niewielkiego narodu wiara stała się też jednym z głównych symboli własnej tożsamości. Opór przeciw chrześcijaństwu był jednocześnie oporem przeciw rosyjskiemu zwierzchnictwu, które Czeremisi, wcześniej praktycznie niezależni (choć płacili trybut Tatarom), musieli uznać już w połowie XVI wieku.

Trzeba zresztą przyznać, że akcja chrystianizacyjna, prowadzona przez Rosjan, nigdy nie była szczególnie intensywna. Rodzima wiara w Mari El nie była tępiona ogniem i mieczem, jak na ziemiach Prusów, gdzie krucjatom przeciwko poganom towarzyszyły jeszcze na dodatek akcje kolonizacyjne i przesiedleńcze. Rosjanie przekonywali do przyjęcia chrztu raczej za pomocą… ulg podatkowych.

Prawo chrześcijan do niepłacenia podatków powodowało konwersje „taktyczne”. I pozorne, nawet jeśli pod koniec XIX wieku do Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego należało już prawie trzy czwarte Maryjczyków. Odbębniali oni po prostu cotygodniową mszę, a modlić się „naprawdę” chodzili nadal do lasów.  Jeśli przestaniemy chodzić do lasów, cały lud zginie – mówili.

Ze swojej strony wysiłki, by nawrócić upartych mieszkańców nadwołżańskiej republiki, podejmowało także prawosławne duchowieństwo. Odmawiano modlitwy na sposób pogański. Próbowano też identyfikować chrześcijańskie postacie z maryjskimi bożkami i siłami nadprzyrodzonymi. Wszystko na nic.

Tak Czeremisi przechowali się do wieku XX. To on przyniósł małemu narodowi największe straty kulturalne. W latach 30. bolszewicy zlikwidowali praktycznie całe pokolenie maryjskiej inteligencji. Był to dla narodowej tożsamości i kultury ogromny cios. Podtrzymywana przez lud religia także zresztą ucierpiała. Podczas wielkiej wojny ojczyźnianej Rosjanie wycięli na opał dęby i jarzębiny w nowym, należącym do wsi gaju ofiarnym – relacjonuje Elna.
Wyznawcy Kugu Jumo postąpili więc, jak wszyscy pozostali wierzący, zwalczani na równi przez komunistów. Zeszli do podziemia i czekali na lepsze czasy. Powrócili, gdy tylko za rządów Gorbaczowa prześladowania ustały.

Вид_с_дороги._Сзади_река_Малая_Кокшага-600x450.jpg
Maryjscy rodzimowiercy modlą się głównie wśród drzew, w świętych gajach. Na zdjęciu las dębowy niedaleko stolicy republiki, Joszkar-Oły (zdj. Badanovalexandr, lic. CC BY-SA 4.0).

Starzy i nowi poganie

Co jednak najbardziej zaskakujące, lata 90. przyniosły nie tylko odrodzenie rodzimej religii Mari El, lecz także… rozkwit wierzeń pogańskich tak na Starym Kontynencie, jak i w Ameryce Północnej. Maryjczycy może są jedynymi, u których rodzima wiara zachowała ciągłość od stuleci. Ale na pewno nie są w Europie odosobnieni.

Badacz współczesnych pogan, Michael F. Strmiska, podaje, że w 2001 roku ilość wyznawców religii Wicca, druidów i pogan w samych Stanach Zjednoczonych szacowano na ponad 300 tysięcy.  Pogaństwo jest tam uznawane za jedną z najszybciej rosnących w siłę religii. Dla Europy podobnych statystyk póki co brakuje, ale nie ma wątpliwości, że przedstawiciele poszczególnych grup są coraz bardziej widoczni.

Niektórzy neopoganie opierają się na nurtach uniwersalistycznych. Są to na przykład sięgający do najróżniejszych starożytnych inspiracji wiccanie, poganie wskrzeszający czarownictwo, druidzi czy szamani. Inni natomiast możliwie wiernie rekonstruują wierzenia przedchrześcijańskie z terenów, które zamieszkują.

Do nich należą także polscy rodzimowiercy, tu i ówdzie pojawiający się już od czasów romantyzmu, ale swój rozkwit przeżywający mniej więcej od lat 90. XX wieku. Niezależnie jednak od tego, czy są zorientowani lokalnie, czy globalnie, wszyscy podkreślają swoje zakorzenienie w tradycji i kulturowym dziedzictwie. Tak piszą o sobie na przykład członkowie Międzynarodowej Federacji Pogańskiej:

Pogaństwo to duchowość, która sięga korzeniami starożytnych religii natury z całego świata. Zasadniczo zakorzenione jest w starych religiach europejskich, chociaż niektórzy wyznawcy cenią też rdzenne wierzenia innych krajów. Podobną wiarę w świętość wszystkich rzeczy można znaleźć na całym świecie.

Poganie uważają ją za swoje dziedzictwo, zachowując wierzenia i wartości swoich przodków w formie dostosowanej do wymogów współczesnego życia. Celebrują świętość przyrody, czcząc boskość we wszystkim; wielkiego, niepoznawalnego ducha przenikającego wszechświat, ten widzialny i ten niewidzialny.

1280px-Hellen_ritual_2-600x450.jpg
W ostatnich dekadach odradza się zainteresowanie wierzeniami przedchrześcijańskimi. Odżyła też… religia starożytnej Grecji. Na zdjęciu jeden z helleńskich rytuałów, rok 2007 (zdj. YSEE, lic. CC BY 2.0).

Maryjczycy w centrum uwagi

Nic dziwnego, że na tle tego pogańskiego odrodzenia o „autentycznych” poganach, czyli Maryjczykach, stało się szczególnie głośno. Dowodem wzmożonego zainteresowania zapomnianym dotąd narodem jest między innymi film „Niebiańskie żony Łąkowych Maryjczyków” w reżyserii Alexeya Fedorchenki. Komediodramat rosyjskiego twórcy został nawet w 2013 roku nagrodzony Grand Prix na wrocławskim festiwalu Nowe Horyzonty.

Galina Shkalina, badaczka mentalności i światopoglądu maryjskiego, zauważa, że pojawia się przy tym tendencja do idealizacji wierzeń Czeremisów. Religię, tak jak i ich sposób życia, przedstawia się nie tylko jako „prawdziwe” i „oryginalne”, ale także jako pokojowe, bezkonfliktowe i zgodne z naturą. Tymczasem prawda jest taka, że także rodzime wierzenia Mari El w ciągu setek lat ewoluowały. Obecne ożywienie oznacza zaś nie tylko kontynuację tego, co było. Mieszczą się w nim także maryjscy artyści, którzy rozwijają tak zwany „etnofuturyzm”.

Skąd ten nacisk na autentyczność? Odrodzenie wierzeń pogańskich, a wraz z nim zainteresowanie nieco ponad półmilionową grupą Maryjczyków, to jedna z prób znalezienia przez Europejczyków własnej tożsamości w świecie, w którym dotychczasowe pewniki zaczynają się chwiać.

Neopoganie, niezależnie od tego, czy sięgają po tradycje kosmopolityczne, czy nacjonalistyczne, szukają swoich korzeni. Jest to dla nich, jak wyjaśnia antropolożka Kathryn Rountree, część projektu tożsamościowego i wyrażania wartości, część tworzenia dla siebie pozytywnej, dającej siłę tożsamości w świecie takim, jak go rozumieją i doświadczają.

Europejczyków, pochłoniętych wynajdywaniem dla siebie coraz to nowych tradycji, mieszkańcy Mari El najbardziej fascynują z jednego powodu. Maryjczycy niczego wynajdywać nie muszą.

 

kugu-jumo.jpg
Pewne elementy wierzeń maryjskich pozostają niezmienne od tysiącleci. Ilustracja przedstawia współczesne wyobrażenie najwyższego boga mitologii Czeremisów, Kugu Jumo, z maryjskim mężczyzną (rys. Нуриев Рустам, źródło: domena publiczna).

Bibliografia:

  1. Katja Kettu, Ćma, Świat Książki 2017.
  2. Międzynarodowa Federacja Pogańska, Czym jest pogaństwo?, PaganFederation.org.]
  3. Wojciech Górecki, Dzieci Boga Kugu Jumo, „Tygiel Kultury” nr 7-9 (67-69) 2001.
  4. Thomas A. Sebeok, Frances J. Ingemann, Studies in Cheremis: The Supernatural, Wenner-Gren Foundation for Anthropological Research Inc. 1956.
  5. Ksenofont Sanukov, Stalinist Terror in the Mari Republic: The Attack on ‚Finno-Ugrian Bourgeois Nationalism’, „The Slavonic and East European Review”, t. 74, nr 4 (1996).
  6. Marceli Kosman, Zmierzch Perkuna, czyli ostatni poganie nad Bałtykiem, Książka i Wiedza 1981.
  7. Handbook of Contemporary Paganism, ed. Murphy Pizza, James R. Lewis, Brill 2009.
  8. Cosmopolitanism, Nationalism and Modern Paganism, ed. Kathryn Rountree, Palgrave Macmillan 2017.
  9. Modern Paganism in World Cultures. Comparative Perspectives, ed. Michael F. Strmiska, ABC Clio 2005.
  10. Johanna Laakso, Review: Mari und Mordwinen im heutigen Russland: Sprache, Kultur, Identität, „Anthropological Linguistics”, t. 49, nr 2 (2007).

Źródło artykułu: ciekawostkihistoryczne.pl

Autor: 24.03.2017 | Autor:

Reklamy

Mamuny – Bestiariusz Słowiański

Przypominamy, że na stronie LEGENDARZ.pl można zakupić wszystkie części Legendarza z autografem i odręcznym rysunkiem współautora ilustracji Pawła Zycha. Oraz przeczytać o najnowszych historiach z Bestiariusza.

A dzisiaj o mamunach, dziwożonach i innych postaciach legend ludowych.

8-MAMUNY-TWARZE-copy-e1452765771834.jpg

Olbrzymie, nieprzebyte puszcze i pradawne bory świata Legendarza zamieszkują dzikie plemiona mamun zwanych też przez lud boginkami lub dziwożonami.

Olbrzymie, nieprzebyte puszcze i pradawne bory świata Legendarza zamieszkiwały dzikie plemiona mamun zwanych też przez lud boginkami lub dziwożonami. Dzieliły się one na niewielkie grupy rodowe liczące po kilkadziesiąt osobników. Zamieszkiwały w nadrzewnych wioskach rozsianych w najmniej dostępnych częściach lasu.

mamnuny-lowczynie-copy-e1452460727101

Wygląd, ubiór i broń

bron-copy-e1452460658356Mamuny były nieco niższe od człowieka, za to dużo bardziej od niego umięśnione. Wydłużony, beczkowaty korpus, mocne, niemal sięgające ziemi ramiona, przygarbiona sylwetka i krótki krępy kark nadawały im masywności. W kanciastej czaszce pod niskim masywnym czołem błyszczały bystre oczy. Pokrywająca całe ciało gęsta sierść na głowie przechodziła w kudłatą, skołtunioną grzywę. Grube i gęste futro zapewniało mamunom doskonałą ochroną przed mrozem, zasadniczo nie potrzebowały więc one ubrań. Ich strój ograniczał się do krótkich spódnic, czy też raczej przepasek biodrowych, wcale nie osłaniających górnej części ciała. Zrodziło to wśród innych ras cały szereg krzywdzących dowcipów o mamunich piersiach – długich obwisłych workach, którymi rzekomo miały ubijać pranie, czy zarzucać je sobie w czasie biegu na plecy.

Mimo wątpliwej urody (a może właśnie dlatego) dziwożony nie stroniły od przyozdabiania swych włochatych ciał wszelaką biżuterią. Uwielbiały zakładać kościane kolczyki , naszyjniki z drewna i piór, wisiorki z jelenich rogów i kolorowych kamyków oraz skórzane bransolety. Ozdoby te poza funkcją estetyczną spełniały też zadania magiczno – ochronne.

Mamuny jak większość Starych Ras unikały żelaza, którego dotyk palił je żywym ogniem. Z tego powodu rynsztunek którego używały wykonany był tylko z naturalnych, dostępnych w najbliższym otoczeniu, materiałów Podstawową bronią dziwożon był długi łuk cisowy w którego obsługiwaniu ćwiczyły się od dziecka. Jak głosi plotka najlepsze potrafiły jedną strzałą strącić dwa jeżyki w locie. I to stojąc tyłem do celu. Ponadto zwierzęco mocne ramiona z łatwością były w stanie naciągnąć łęczysko zdolne przenieść pocisk  na zawrotną odległość dwustu kroków. Do arsenału dziwożon należała również włócznia zakończona ostrym kamiennym ostrzem, oraz krzemienny nóż z rączką wykonaną z drewna lub rogu jelenia. W walkach wojowniczki używały też masywnych maczug oraz kościanych utwardzanych w ogniu ostrzy. Mamuny nie zakładają żadnego rodzaju zbroi, gdyż ta krępowałaby ich ruchy i utrudniała wspinanie się na drzewa.

Siedziby

wioska-mamun-copy-e1452460605197Mamuny choć mocno już przetrzebione, były dość powszechnie spotykane były na terenie prawie całego kraju. Wyjątek stanowiły  regiony północne, gdzie dziwożony zupełnie wyginęły. Natomiast w pozostałych częściach Królestwa w pobliżu niemal każdej wioski widywano dziwożony. O wyglądzie ich domostw wiemy od porwanych kiedyś przez leśnych ludzi wieśniaczek, którym udało się zbiec. Mamuny zawsze lokowały swoje osady w głębi lasów z dala od dróg i wydeptanych przez człowieka ścieżek. Miejscem centralnym wioski zostawał zazwyczaj olbrzymi rozłożysty pień dębu, który to dziwożony uważały za święte drzewo. Na potężnych konarach, wysoko nad ziemią, budowały górną osadę – system połączonych ze sobą z pomocą kładek solidnych pomostów. Nie prowadziły do nich żadne schody, ani drabiny, a dostać się tam można tylko po spuszczanych z góry linach, co skutecznie zabezpieczało przed dostępem wrogów. Na platformach boginki stawiały następnie swoje okrągłe drewniane chaty z dachami krytymi gontem.

detal-copy-e1452460700447Sztuka snycerska stała niegdyś u dzikich plemion  na mistrzowskim poziomie, a ich domostwa były gęsto przyozdobione płaskorzeźbami. Obramienia drzwi i okien, słupy, belki, pazdury i śparogi – każdy detal stanowił małe dzieło sztuki. Dominowały motywy zwierzęco – roślinne, oraz ornamentyka runiczno – magiczna. Mamuny wierzyły, że znaki te chroniły domostwo przed złymi mocami. Wnętrza chat urządzone były dużo skromniej – całe umeblowanie sprowadzało się do kilku drewnianych zydli i ław ustawionych wokół umiejscowionego centralnie paleniska. Jedyne urozmaicenie stanowiły wiszące na ścianach kolorowe kobierce. Mamuny słynęły bowiem ze zdolności tkackich i często wymieniają swoje wyroby u ludzi na pożywienie.

Oczywiście ilość miejsca w górnej osadzie była ograniczona, dlatego mieszkały tam tylko uprzywilejowane członkinie plemienia. Cała reszta stawiała swoje chaty na ziemi, w cieniu świętego drzewa. Proste i skromne chałupy rzemieślniczek i pasterek, warsztaty tkackie i rzeźnicze oraz budynki gospodarcze rozkładały się wokół pnia nierównym okręgiem tworząc dolną osadę . Nie była ona w żaden sposób fortyfikowana, a w razie niebezpieczeństwa wszyscy mieszkańcy chronili się w koronie drzewa.

Wokół wioski rozlokowane były zagrody dzikich jeleni, saren i zajęcy, poletka leśnych jagód i malin, a przede wszystkim zagony słodyczki – źródła podstawowego pożywienia mamun. Słodyczka, zwana też przez ludzi cygańską lukrecją to popularny gatunek paproci, która posiada niezwykle pożywne słodko – gorzkie kłącza. Roślina ta rosła w lasach całego Królestwa, można ją było zbierać cały rok i suszyć dzięki czemu mamuny zimą uzupełniały swoją mięsną dietę.

W czasach pogańskich, kiedy puszcza pokrywała większą część Królestwa ludzie darzyli zamieszkujące je licznie mamuny nabożną czcią uważając je za wysłanniczki leśnych bóstw.

CHRAM-copy-e1452765001363.jpg

 Historia mamun

Oj brzydka boginka
Dawniej świątkowała
Tera już nie będzie
bo w d.. dostała 1

1 Fragmenty przyśpiewki ludowej pochodzą z książki” Lud. Radomskie” O. Kolberga, Kraków 1887

chram-copy-e1452765001363W czasach pogańskich, kiedy puszcza pokrywała większą część Królestwa ludzie darzyli zamieszkujące je licznie mamuny nabożną czcią uważając je za wysłanniczki leśnych bóstw. Odwiedzali ich gontyny, składali stosowne ofiary i wraz z dziwożonami modlili się do Leszego, Puszczawika i innych pogańskich bożków. Świątynie takie stały zawsze nieco na uboczu, najczęściej na trudno dostępnym uroczysku. Na znak poddaństwa każda ludzka wioska zobowiązana była corocznie oddać mamunom na wychowanie jednego noworodka. Dziecko takie gdy podrosło, zostawało dożywotnio służącym w jednej z mamunich społeczności.

Dawniej jej się kłaniali
I my duzi i mali
Teraz na Boginkę
My g.. ciskali 2

2 Fragmenty przyśpiewki ludowej pochodzą z książki” Lud. Radomskie” O. Kolberga, Kraków 1887

Jednak nadszedł dzień Chrztu, gdy mieszkańcy Królestwa porzucili dawne wierzenia i przyjęli katolicyzm Obalono pogańskie posągi, ścięto święte drzewa i przepędzono precz mieszkające pod nimi demony. Ludzie przestali pielgrzymować z obiatami do leśnych chramów. Mamuny uznały to za zdradę siły natury, zakipiały nienawiścią i chęcią zemsty. Od tego czasu każdego napotkanego w lesie mężczyznę mordowały okrutnie, kobiety zaś porywały w niewolę . Nadal też pobierały, choć już siłą „należną im ” ofiarę z noworodków. Jednak ludzie szybko nauczyli się w jaki sposób z pomocą nowej wiary chronić siebie i swoje potomstwo. Dodatkowo coraz skuteczniej wypalano i karczowano lasy zabierając zamieszkującym je stworzeniom miejsce do życia. Coraz mniej było przetrzebionej na skutek polowań zwierzyny tak ,że wkrótce mamunom głód zajrzał boginkom w oczy. Wiele z nich wyginęło, a te które przetrwały zamknęły się w małych, odciętych od świata osadach. Co gorsza rodziło im się coraz mniej dzieci, a te które przychodziły na świat były słabe i chorowite. Zwłaszcza samce rodziły się mocno zdegenerowane i fizycznie zdeformowane. Działo się tak na skutek nieuniknionego dla małych społeczności wsobnego chowu. Dla ratowania sytuacji mamuny nadal kontynuowały proceder wykradania ludzkich dzieci, które po dorośnięciu miały stanowić dla szczepu zastrzyk „świeżej krwi”.

Za stodołą za nasą
Boginki się kramasą
Jedna drugiej wyrwała
Do koszyka schowała 3
3 Fragmenty przyśpiewki ludowej pochodzą z książki” Lud. Radomskie” O. Kolberga, Kraków 1887

Po latach dziwożony stanowiły już tylko blade odbicie swej dawnej potęgi. Choroby i plaga bezdzietności poczyniły wśród nich prawdziwe spustoszenie. Część z tych które przetrwały przełknęła dumę i zaoferowała ludziom swoje usługi, część starała się im schodzić z drogi, ale były też i takie które nadal walczyły. Te bywały groźne dla samotnie pracujących w polu chłopek, pasterzy i zabłąkanych wędrowców. Wszystkie natomiast mamuny nadal próbowały wykradać chłopskie dzieci, co przy wzroście ludzkiej populacji nierzadko im się udawało. W swoich działaniach posługują się czasem czarną magią i pomocą sił piekielnych. Nigdy natomiast nie dotykały osesków już ochrzczonych. W miejsce uprowadzonego niemowlaka mamuny do kołysek podrzucały własne chorowite szczenięta stanowiące w ich mniemaniu ciężar dla społeczności.

Podrzutek taki nigdy nie stanowił dla nowych rodziców specjalnej pociechy.

„Był to jednak brzydki, chudy i nieustannie wrzeszczący bachor, nijak mający się do pulchnego aniołka, którego matka pozostawiła na chwilę bez opieki. Cóż, że podmieniec nie odziedziczał po mamusi kłów i futra, kiedy wyrastał na głupkowatego, złośliwego i ponurego człowieka. Dużo spał, często jadł i nie był zdatny do żadnej roboty. W czasach, gdy zawód polityka jeszcze nie istniał, była to dla rodziców prawdziwa tragedia. Dlatego starali się oni wymóc na bogince zwrot swojego rodzonego potomka. W tym celu należało położyć odchowanego już podmieńca na kupie gnoju i bić święconą rózgą, aż boginka lituje się nad swoim szczenięciem i weźmie je z powrotem, zwracając przedtem ludzkie dziecko. Co prawda mamuna zazwyczaj nie przychodziła, ale regularnie powtarzana operacja dawała zadziwiające rezultaty… Traktowany mokrą witką nastolatek odmieniał się wewnętrznie – przestawał się lenić i kraść, nabierał szacunku do starszych, łapał się każdej roboty i z czasem wyrastał na wartościowego człowieka. Nie na darmo bowiem mówi Księga Przysłów: „Nie kocha syna, kto rózgi żałuje, a kto kocha go – w porę go karci” (Prz. 22:15 BT).”

„Bestiariusz słowiański”

Rzadko natomiast udawało się ludziom odzyskać swoje dziecko. Kiedy jednak tak się stało, odebrany mamunom „zwrotek” przejawiał ponadprzeciętne zdolności umysłowe i często dochodził w społeczeństwie do wysokich i szanowanych stanowisk.

Uwaga treść poniżej jest wymysłem autora.

 Mamuny tworzyły jedyne bodaj w Królestwie społeczeństwo oparte na zasadach matriarchatu. To samice dzierżyły wszystkie ważne społecznie funkcje.

Społeczeństwo

Mamuny tworzyły jedyne bodaj w Królestwie społeczeństwo oparte na zasadach matriarchatu. To samice dzierżyły wszystkie ważne społecznie funkcje. Zostawały wojowniczkami, łowczyniami i strażniczkami chramów, zajmowały się też wypasem dzikiej zwierzymy czy rzemiosłem. One też handlowały z ludźmi (lub też ich zwalczały) przez co wśród tych ostatnich utrwalił się przesąd głoszący że mamuny nie mają samców, a zapładniane są przez wiatr. Jest to oczywiście zupełna bzdura. Samce – bogincarze (zwane też leśnymi diabłami) istniały, choć przyznać trzeba ustępowały swoim żonom zarówno pod względem siły jak i rozumu. Działo się tak, dlatego, że na skutek klątwy, czy też wsobnego chowu nieuniknionego dla małych, odciętych od świata społeczności bogincarze rodzili się najczęściej zdeformowani i upośledzeni na umyśle. Z tego właśnie powodu mamuny wykradały z ludzkich kołysek małych chłopców. Porwani gdy dorastali poza niewolniczą siłą roboczą zapewniali szczepowi świeżą krew.

Kultura i religia boginek oparta była na celebracji sił natury, które tworzyły zamknięty krąg. Motyw koła powtarzał się więc zarówno w ich architekturze jak i w zdobnictwie, czy w tańcach obrzędowych. Te ostatnie mamuny odprawiały w czasie nowiu na polanach lub przyleśnych zagonach wierząc, że dzięki temu księżyc wróci do swej idealnie pełnej formy. Wydeptane całonocnymi harcami ślady ludzie uważali za przeklęte znaki i nazywali je diabelskimi kręgami.

Mamuny nie posiadały nigdy królowych ani wodzów, a codzienną władzę sprasowowały u nich najstarsze członkinie plemienia – matrony. Natomiast najważniejsze dla plemienia decyzje i wyroki zapadają na zwoływanych podczas pełni wiecach, do które dopuszczone były tylko samice. W dość prymitywnych mamunich społecznościach nie wykształcił się dojrzały system stanowy, jednakże z pewnością wyodrębnić można wśród nich grupy mniej i bardziej uprzywilejowane.

Bogincarze -najniżej na drabinie społecznej, jako się już rzekło żyją ludzcy niewolnicy i bogincarze. Mężczyźni dziwożon zajmowali się pracami domowymi, oporządzaniem gospodarstwa i uprawą roślin. Prawie nigdy natomiast nie wychodzili poza obręb osady i niewiele osób miało okazję je widzieć.

Pasterki – zajmowały się hodowlą i wypasem jeleni, łosi, dzików i zajęcy, które stanowiły dla mamun źródło skór, mięsa oraz przędzy. Pasterki doskonale znały zwyczaje wszelkich leśnych stworzeń, stąd przekonanie, iż władały ich językiem. Poza   roślinożercami mamuny trzymywały czasami oswojone wilki i niedźwiedzie, które pomagały im w pilnowaniu inwentarza.

Tkaczki -mamuny, choć same chodziły prawie nagie uwielbiały prząść i tkać. Jako przędzy używały włosia leśnych zwierząt. Zmiękczały je mocząc bardzo długo w rzece i ubijając drewnianymi bijakami. Wykonane przez nich sploty były przez to iezwykle mocne, ale tez zwiewne i delikatne. Stąd dość powszechne wśród ludu przekonanie , że mamuny wytwarzały sukno z pajęczej sieci. Bywa czasem że grupy dziwożon zachodziły nocami do ludzkich wiosek by za odpowiednią zapłatą pomagać tamtejszym gospodyniom prząść len i wełnę.

Piastunki- grupa odpowiedzialna za wychowanie i doglądanie potomstwa, ale nie tylko. Mamuny, nawet te utrzymujące z ludźmi poprawne stosunki czasem wkradały się do wiejskich chat by uprowadzić stamtąd nie pilnowanego oseska w zamian pozostawiając własne, wykoślawione szczenię. Zadanie to wymagało sprytu, zwinności i zdolności bezszelestnego poruszania. Jeśli piastunka dobrze wykona swą misję rodzice porwanego dziecka dopiero po kilku tygodniach zaczynają podejrzewać, że coś z ich pociechą jest nie tak.

Łowczynie -odpowiedzialne za dostarczanie do wioski dziczyzny. Potrafiły bezszelestnie poruszać się po lesie, tropić i doskonale strzelać z łuku. Były też świetnie wyszkolone w walce i miały za zadanie bronić osady i świętych miejsc przed intruzami.

Matrony-najbardziej szanowane były zawsze wśród mamun wiekowe samice dysponujące olbrzymim doświadczeniem i mądrością. Jako że dziwożony nie znały pisma cała ich historia i tradycja zapisana była w pamięci najstarszych członkiń plemienia. Niektóre z nich liczyły sobie grubo ponad dwieście wiosen i stanowiły prawdziwą kopalnię wiedzy dotyczącej każdej dziedziny życia .Nierzadko matrony znały też arkana magii związanej z naturą.

Jędze

jedza-e1452766018380
Jędza, „Bestiariusz słowiański” BOSZ 2012

Zupełnie odrębną grupę stanowiły żyjące samotnie jędze. Były to kapłanki dawnych puszczańskich bożków, które po Chrzcie uciekły do pomocy sił ciemności by oprzeć się chrystianizacji. Dzięki piekielnym sprzymierzeńcom stały się niemal nieśmiertelne i zyskały potężne moce – potrafią latać, zmieniać ludzi w kamień i zadawać uroki na odległość. Jednak za swe zdolności płaciły wysoką cenę – ich ciała, jak wszystkich stworzeń które weszły w spółkę z demonami -uległy potwornym deformacjom. Pod okrywającymi całe ciało płachtami kryły krowie kopyta zamiast stóp, końskie uszy, kły dzika, czy rogi. 7-chata-baby-jagi-copy-e1452766200229Wśród ludzi jędze słynęły ze swych ludożerczych praktyk, a ich przysmak stanowiły podobno zabłąkane w lesie dzieci. Mroczne kapłanki żyły z dala od innych mamun w swoich otoczonych złą aurą chatach. Sadyby te posiadały pewną zadziwiającą zdolność – napędzane czarami potrafiły na własnych odnóżach poczłapać tam gdzie wskazała im gospodyni. Najsłynniejszą ze znanych jędz pozostawała oczywiście legendarna Baba Jaga, o której więcej opowiemy przy innej okazji.

Źródło: Bestiariusz Słowiański

Część 1, http://legendarz.pl/mamuny/
Część 2, http://legendarz.pl/mamuny-ii/
Część 3, http://legendarz.pl/mamuny-iii/

Paweł Zych i Witold Vargas

Ubiór – materiały etnograficzne Józefa Ciochonia 1870 roku – cz. 4

Jest to kolejna część tym razem czwarta artykułu z materiałów etnograficznych Józefa Ciochonia.
Pierwszą część jest o STRACHACH;
Drugiej znajdują się PODANIA ludowe;
Trzeciej była mowa o ZWYCZAJACH ludowych;

Dzisiaj czwarta część o ubiorze ludów wiejskich w małopolskiej wsi.

UBIÓR

UBIÓR CHŁOPA

Ubiór naszego chłopa jest dwojaki: powszechni i świąteczny. W dzień powszechni zwłaszcza przy robocie nosi płóciennicę (płóciankę) [przyp. red. L.K. Ubranie wykonane z lnu.] zwyczajnie z płótna grubego zgrzebnego domowego wyrobu, spodnie zawsze zwane portkami, także zgrzebne. Koszule zaś prosto uszyte nigdy nie są zgrzebne, ale zawsze z cieńszego płótna domowego. Kamizelki sukienne czarne lub niebieskie, lub sieraczkowe, które zabierają miejsce dosyć nagle z mody wychodzącym kaftanom prawdziwie Borzęckim, bo nawet w sąsiednich wsiach już takich kaftanów nie noszą. Na takie kaftany kupują zwyczajnie sukna granatowego, forma kaftana jest zupełnie taka, jak surduta bez rękawów z tym wyjątkiem, że kołnierz jest stojący. Naokoło są wypustki z czerwonego sukna, a z przodu obok wypustki są wyszycia czerwonym lub żółtym jedwabiem w zygzak, a na kołnierzu podobnych wyszyć jest najwięcej. Obok wyszyć idą we dwa rzędy guziczki stalowe podobne zupełnie do gwoździcków, jakich używają do obicia mebli, tylko na wierzchu jest wyszyte kółeczko. Te guziki zwane baniakami (guzik baniak) są używane li tylko do tych kaftanów. Kaftan zapina się na przodzie haftkami, poła nie zachodzi jedna na drugą: klap nie ma żadnych. Jest to galowe ubranie naszego wieśniaka i dosyć kosztowne. Jednak jest to ubranie u nas teraz rzadsze, bo już mniej więcej nikt nie daje robić, tylko chodzą w tych, które już dawniej były robione. Na kaftan wdziewa się w święto płóciennice bieluchną z cienkiego płótna domowego. Zwyczajnym ubiorem i coraz częściej rozpowszechniającym się jest sukmana czarna lub sieraczkowa z guzikami lub potrzebami jak czarnarki. Pod sukmanę na wypuszczona koszulę kartonową (katunową) wdziewają kamizelkę, nigdy zaś pod sukmanę nie kładą kaftana. Spodnie świąteczne ciemne zwyczajnie w szeroką kratę kładą do butów. Czapki czarne okrągłe z robionym barankiem z przodu wyższym w półkole zaokrąglonym są najpospolitsze i najtańsze. Kapelusze świąteczne są rozmaite: filcowe czarne, ordynarne bardzo tęgie są najdawniejsze (z fabryki brzeskich Żydów). Te kapelusze nosili zwyczajnie gospodarze, młodzi zaś nie nosili i nie noszą nigdy. Teraz są w częstym użyciu. Kapelusze filcowe miękkie w rozmaitych kształtach, jak po naszych miastach.

UBIÓR KOBIETY

Ubiór kobiecy jest prawie zupełnie, a może taki sam jak krakowski. Spódnice jaskrawo kolorowe są bardzo łubiane, chustki tak świąteczne jak i powszechne nigdy nie są jednej barwy a tylko zwyczajnie upstrzone. Na głowę wiążą chustki tak dziewki jak i kobiety. Młode dziewczęta chodzą z gołemi głowami. Do kościoła zaś w dzień powszedni dziewki i dziewczęta wiążą na głowę chusteczkę małą i cienką całkiem po prostu przepasując czoło i zawiązując na węzeł w tyle. Kobiety jako tez dziewczęta nie używają nigdy trzewików, ale zawsze butów. Spódnice dziewek i dziewcząt są zwyczajnie jaskrawo kolorowe, kobiety lubują więcej w barwach mniej jaskrawych. Na święto ubierają się dziewki zwyczajnie te które są bogatsze, w spódnice białe z licznemi wstawkami i bogato haftowane. Świąteczne gorsety są sukienne w barwie czarnej lub granatowej, ale po większej części bywają takowe z jakichś materyj cieńszych barwniejszych. Do gorseta przyszywają większą ilość kaletek, tj. w pasie naokoło dachówkowato na siebie zachodzących kawałeczków misternie wystrzyżonych tejże samej materii z jakiej jest gorset. Im kaletki drobniejsze, tem gorset jest ładniejszy. Koszule świąteczne są bardzo cienkie bieluchne z kołnierzami dużymi jak najwięcej haftowanymi. Zamiast gorsetów używają także tak na święta jak i powszechni dzień katanek, które są w pasie wcięte. Innym ubiorem zamiast katanek i gorsetów jest kaftan, który się niczem nie różni od gorseta jak tylko tem. że kaftan zapina się na guziki, a gorset sznuruje się misternie kolorowym sznurkiem.

ZWYCZAJ UBIERANIA ZMARŁYCH

Na zmarłą osobę starszą ubierają koszule uszytą nowo z płótna. Tę koszulę nazywają koszulą śmiertelną. Jest ona tak długa, że dochodzi do nóg. Na nogi wdziewają pończochy uszyte z płótna, a na głowę wdziewają czapkę z płótna kształtu stożka.

Dzieci zmarłe ubierają w koszulę kortunową i przepasają je wstążką czerwoną lub niebieską. [przyp. red. L.K. Zapewne kolor wstążki uzależniony był  od płci dziecka.]

Gdy umarłego mają wyprowadzać z domu wszyscy uklękają którzy są obecni i za przewodnictwem dziadka, który jest do tego uprzywilejowanym odmawiają litanie do wszystkich świętych.

_________

Kolejny artykuł będzie o życiu codziennych chłopów.
_________

 Artykuł pod redakcją Lucjana Kołodziejskiego, znaleziony dzięki Dragomirowi z Warysia (k. Borzęcina).

Zwyczaje i obyczaje – materiały etnograficzne Józefa Ciochonia 1870 roku – cz. 3

Jest to trzecia część artykułu z materiałów etnograficznych Józefa Ciochonia, pierwszą część można znaleźć tutaj, zatytułowaną jako STRACHY, drugiej znajdują się PODANIA ludowe.

ZWYCZAJE I OBYCZAJE

1. WESELE

Przy weselach. Jeżeli kawaler, albo wdowiec stara się o rękę dziewczyny po zawartej już znajomości udaje się z dzbankiem piwa do narzeczonej, a jeżeli to jest młodzieniec idzie z ojcem. Tutaj robią układy małżeństwa, a jeżeli te przyjdą do skutku dają na zapowiedzi i następuje wesele, Jeżeli wesele jest wystawniejsze i u majętniejszych ludzi, trwa 4 dni, zaczyna się ślubem w poniedziałek rano. a kończy się w wieczór we czwartek.

Włodzimierz Tetmajer, Wesele

W niedziele w wieczór przychodzą drużbowie, których liczba jest zwyczajnie 4 i starosta wesela pod okna panny młodej razem ze skrzypkami i grają i śpiewają: „Dobra nocka, koło północka”. Nie będąc na wakacjach w rodzinnej wsi nie mogę przytoczyć piosenki.

Potem ojciec panny młodej wychodź i zaprasza gości do izby. Traktuje ich trunkiem i jedzeniem; tańczą około 2 godzin i udają się potem do pana młodego. Tam powtarza się to samo. co u panny młodej i śpiewają za oknami panu młodemu.

W poniedziałek od rana wybierają się do ślubu. Dróżki, których liczba jest nierównie większa jak drużbów, robią sobie czepki (cepce, wymiawiają) z kilkunastu wstążek jakoś dziwnie sfałdowanych, iż ten cały ubiór głowy ma kształt korony i dosyć pięknie wygląda. Cała czereda dróżek, starosta, starościna, ojcowie państwa młodych wsiadają na wóz jeden lub dwa. Drużbowie zaś i pan młody dosiadają koni ustrojonych w malowane papiery i dzwonki około łba i cały ten konwój wyrusza do panny młodej i w szalonym pędzie jadą do kościoła. Drużbowie przy tej sposobności pokazują zręczność swą w jeździe, mijają się do upadłego. Drużki przy odgłosie skrzypków, basetli i klarynetu [przyp. red. L.K. powinno być klarnetu. Basetla to ludowy instrument smyczkowy o niskich dźwiękach, pośredniej wielkości między wiolonczelą a kontrabasem, używany w kapelach ludowych. W innych rejonach mówi się basola] śpiewają po drodze niezliczoną liczbę krakowiaków.

5748605906_ea96c68197_b
Andrzej Staśkiewicz z Kurpiów, grający na basetli

Ubiór drużbów stanowi główne sukmana czarna lub sieraczkowa, spodnie ciemne i kapelusz jak nazywają kastrolowy (zwyczajny kapelusz filcowy). Starosta na wozie trzyma różdżkę (rózckę) którą drużba najbliższy ma dostarczyć. Różczka jest to kilkoramienny wierzchołek młodej sosny, osadzony na postumencie, ubrana w różnokolorowe papiery, a na końcach każdej gałązki wbite jest czerwone jabłko.

Po ślubie jadą z tym samym hałasem do domu panny młodej i tam odbywają się pląsy. Pan młody bierze różczkę i idzie zapraszać sąsiadów i przyjaciół na wesele (nie przed ślubem tylko po ślubie).

Główny trunek stanowi piwo a w mniejszej ilości wódka.

Bardzo późno po południu jest obiad. Wszyscy weselni jedzą z jednej miski, a najwięcej z dwóch. Obiad zaczyna się od kapusty, a następnie kasza lub jakie kluski albo też oboje, potem rosół i mięso. Późno w nocy dają kołacze. Pan miody, gospodarz lub najbliższy drużba roznoszą na przetakach pokrajane kołacze miedzy zaproszonych. Nad ranem gdy się do syta wytańczą, kładą się spać sami weselni to jest dróżki i drużbowie, goście zaś rozchodzą się do domów. Dróżki które zechcą także mogą iść do domu.

W drugim dniu wieczorem albo w trzecim wesele idzie do starosty (bo starosta musi być także przygotowanym). Pan młody znowu bierze różczkę i idzie zapraszać sąsiadów i przyjaciół starosty, którzy mu są wskazani. Muszę tu nadmienić, że takie solenne zaprosiny tyczą się tylko gospodarzy na gruntach lub takich którzy mają przynajmniej dom i familię. Nigdy zaś nie zaprasza drużba z różdżką młodzieńca lub dziewki. Jeżeli gospodarz chce zaprosić jakiego chłopaka lub dziewkę to poszli kogo innego po nią lub po niego, co się jednak bardzo rzadko zdarza. A jeśli spotka przypadkiem na drodze starosta lub starościna dobrego znajomego lub znajomą, którą wypada zaprosić to tylko powiada „przyjdze ta Jasiu lub Maryś”. Od starosty idzie wesele do pana młodego gdzie się końcy cepinami. W tym celu koło północy wyprowadzają pannę młoda do komory, zdejmują jej z głowy ślubny czepiec ze wstążek, obcinają jej warkocze i wiążą jej na głowę chustkę. Tak się kończy wesele. Jednakowoż porządek nie zawsze jest jednakowy, bo zaczyna się wesele u starosty czasem lub u pana młodego, a kończy u panny młodej.

2. WIELKANOC

We Wielkanoc w pierwsze święto popołudniem ubiera się 2 chłopaków zazwyczaj parobków biedniejszych i mniej wstydu posiadających za dziadów osmalają się, by ich nie poznano i biegają szalenie od domu do domu prosząc o śmigusek. Jeden z nich ubrany za dziada, przepasany jest powrósłem, na głowę odziewa zdarty czarny kapelusz przyprawia sobie brodę z konopi i w ręce dzierży tęgi, długi charap którym popędza przed nim pędzącą babkę. Babka (przebrany parobek) okryta jest płachtą zabrudzonego matryału, przed sobą niesie ogromny brzuch słomą wypchany, a na plecach w szmaty obwinięty. Dziecko ze słomy zrobione. Zwyczajnie bywają oboje tak uparci, że nie ustąpią jeżeli im się nie da śmiguska.

3. NOWY ROK

W Nowy Rok biedne chłopcy lub dziewczęta biegają po domach za Szczodrakami. Są to małe bochenki chleba zwykle podskrobki, które naumyślnie na Nowy Rok pieką.

4. TRZECH KRÓLI

 Mirą i jałowcem które świecą w Trzech Króli obkadzają krowy, gdy są chore.

5. CHRZCINY

Chrzciny odprawiają majętniejsi nawet dosyć i wystawne. W dniu przeznaczonym na chrzciny, gospodarz zaprasza sąsiadów i przyjaciół na ucztę. Przywozi z browaru ze Słotwiny lub Okocimia beczkę piwa, zaopatruje się w jedzenie składające się z masła, sera, chleba, kiełbasy, słoniny albo placków czyli kołaczy (lud wymawia kołoce). Zapraszani są tak długo dopóki gospodarz nie da znać, że się piwo skończyło. Wtedy zaczynają się powoli rozchodzić. Podczas chrzcin musi być dziecię kąpane przez kobietę, która zwyczajem jest do tego uprzywilejowaną. Matka zaś podczas chrzcin chociażby najzdrowsza była kładzie się do łóżka. Gospodynie, kumosie, sąsiadki, które się schodzą na chrzciny przynoszą jej różna prezenta n.p. kukiełkę albo ładny ser lub kilkanaście jaj, lub pięknych jabłek, lub gruszek kopę. Po podwieczorku wszyscy wstają i śpiewają „Kto się w opiekę” lub „Witaj królowo nieba”. Potem siadają i gawędzą swoje.

6. STYPA

Styp pogrzebowych nie znają tutaj żadnych. Pogrzeb odbywa się bez żadnych zwyczajów miejscowych. Po pogrzebie to robią tratamenta [przyp. red. L.K. znaczy poczęstunek] ale tylko dla tych. którzy z daleka na pogrzeb przyjechali. I tego tratamentu nie uważają za żadną stypę pogrzebową, ale tylko za zwykłą grzeczność.

 

7. POGRZEB ZWYCZAJNY

Kilka lub kilkanaście dni po pogrzebie wyprawiają dla dziadków szpitalnych (bo w Borzęcinie jest szpital uposażony przez zmarłego bezpotomnie szlachcica Gizy1) tak zwany obiad. W tym celu zaprasza gospodarz dziadków i babki nie tylko szpitalne ale i inne żebractwo. Daje im jeść do syta (nigdy zaś pić trunków) i ci żebraki wspólnie śpiewają nabożne pieśni za duszę zmarłego.

Daje także każdemu do torby chleba, sera. masła lub słoniny sadła, soli, mąki etc.

Pozostałe przypisy:

1 W rzeczywistości fundatorem szpitala Borzęcinie  w 1669 r. był bp. krakowski Andrzej Trzebicki (1607 – 1679)

_________

 Artykuł pod redakcją Lucjana Kołodziejskiego, znaleziony dzięki Dragomirowi z Warysia (k. Borzęcina).
To nie koniec, kolejny artykuł będzie mówił o ubiorach ludowych kobiet i mężczyzn.

[Prasówka] Słowianie i niewolnictwo – wywiad

Z dr. hab. Władysławem Duczką, archeologiem i profesorem duczkoAkademii Humanistycznej w Pułtusku rozmawia Justyna Hofman – Wiśniewska

Niewolnictwo to bardzo nieprzyjemna forma zależności człowieka od człowieka…

Zdecydowanie nieprzyjemna. I bardzo stara. Instytucja niewolnictwa istniała wśród ludzi od najdawniejszych czasów i jak wiemy – istnieje, już nieoficjalnie i tylko gdzieniegdzie – do dzisiaj. Człowiek człowiekowi był zawsze wilkiem, ale nie tylko: był także towarem.

Takim towarem zaczęto handlować, gdy tylko ludzie zaczęli się organizować w coś bardziej skomplikowanego niż mała grupa plemienna. We wszystkich cywilizacjach byli niewolnicy i rzadko kiedy uważano, że było to nienaturalne.

– A jak zostawano niewolnikiem?

Jesteś człowiekiem wolnym, dopóki znajdujesz się w kontekście rodziny, rodu, wspólnoty. Jeżeli nagle pojawią się jacyś ludzie i rozbijają ten kontekst, zmienia się wszystko, przekształcasz się w towar. Jesteś sam, stajesz się towarem na tej samej zasadzie, co koza czy litr miodu. Różnica była tylko w cenie. Tak to funkcjonowało.

Czytaj dalej

Od Lacha do Polaka – kim jesteśmy?

Edycja: 23.03.2016
Został zmieniony tytuł, ze względu na to, że aktualny lepiej odwzorowuje tematykę artykułu.

Temat wraca jak jak bumerang, w końcu nasza historia ma nie zgłębione tajemnice i można wysnuć wiele teorii powstania naszego wielkiego Rodu, dlatego przedstawiam tekst znaleziony na profilu Elżbieta Wandal ale także na innych stronach na których ten tekst został udostępniony. Pozwalam sobie także umieścić, bo dobrych artykułów nigdy za wiele! Sam pozwoliłem sobie poprawić trochę błędy językowe jakie pojawiły się w tekście.

Lechici => Lachy => Polachy => Polacy

10818394_1546273132298713_1109965988613387420_oKim są Polacy? Czy rozwiązanie tej zagadki jest niemożliwe? Jest trudne, ale nie niemożliwe.
Obecnie Polacy maja problem ze swoją tożsamością i kulturą. Nie ma co się dziwić, ponieważ zostaliśmy poddani zmianie tożsamości, a obecna nauka będąca widocznie pod czyimś „butem” nie kwapi się na udzielenie nam wyczerpujących wiadomości na ten temat. Jakie są zatem możliwości działanie przy takim stanie rzeczy? Jedyną rzeczą jaką nam pozostała to indywidualne dochodzenie do prawdy, opierając się na szczątkowej antycznej wiedzy historycznej pozostawionej, przez średniowiecznych kronikarzy, religioznawstwie i językoznawstwie słowiańskim, jak i umiejętności logicznego myślenia i powiązania znanych faktów w jedną całość.
Czytaj dalej

Symbole religijne Słowian – Amulety

SYMBOLE RELIGIJNE SŁOWIAN (AMULETY)

Od początku świata, człowiek pragnął zabezpieczyć swój los przed działaniem złych, nieczystych sił. Ogólną tendencją było (i jest do czasów współczesnych) takie działanie, które miało na celu spowodować, aby magiczne siły, działały na ludzką korzyść. Już Słowianie dążyli do tego, aby zabezpieczyć się w przedmioty o niezwykłej mocy działania. Niezwykle ważne było, żeby przedmiot zawsze był w bliskim kontakcie ciała, ponieważ tylko w ten sposób mógł pełnić ochronę nad właścicielem.
Czytaj dalej