Katalog książek – nowe pozycje

Wanda - Deotyma

Sekcja Książki, latopisy, słowniki czyli księgozbiór powiększył się o 80 pozycji, mamy już 328 pozycji lektur różnych autorów, z różnych okresów historycznych, dlatego zbiór został podzielony na katalogi posortowane alfabetycznie wg nazwisk autorów.

Żeby nie było że to są same surowe tytuły, do wielu z nich dodane zostały odnośniki do materiału które może przeczytać [zwykle b.dobrej jakości] prosto ze strony WWW.

Myślę, że wiele osób znajdzie lekturę którą jeszcze nie spotkał się wcześniej w swoim życiu, a twórcy już stąpają po innym świecie. A trafiły książki m.in. o Białorusinach, Litwinach (Słowiańskich), Lachach, spisy pieśni, legend oraz bajek,  dodano rozprawki prawne, zapiski średniowieczne. Czyli wszystko co poszerza w różnych kierunkach wiedzę na temat Słowian, Polaków i naszych sąsiadów, oraz wierze rodzimej.

Dodatkowo udostępniliśmy nową stronę gdzie są lżejsze lektury, bez bagażu ambicji w dążeniu do wiedzy, czyli powieści [fantastyka], zbiory opowiadań, ale także dramaty które bazują na kulturze Słowian, legendach Polaków oraz na wierzeniach słowiańskich. Możemy spotkać się z historią o Wandzie oraz Lechu. Takich pozycji jest 16, więc liczymy na pomoc w dołożeniu jeszcze kolejnych pozycji lektur miłośników kultury słowiańskiej. Zapraszam na Powieści, dramaty i pozostałe przyjemności.

 

Reklamy

Jedność w biedzie

Było to w dzień przed nocą kupalną. Po wsiach panował głód i szerzyły się choroby. Nikt nie myślał o paleniu sobótek i puszczaniu wianków. Młodzi i starzy, wszyscy byli smutni i udręczeni.

Wtedy to najbliżsi sąsiedzi wybrali się do boru na jagody. Zabrali ze sobą gliniane dzbany i lipowe kobiałki. Szli zatrwożeni i niewiele z sobą mówili, bo i nie było o czym. O tej strasznej biedzie i przednówku?
W cichości doszli do Zawałów, gdzie każdego roku było pełno jagód. Rozglądają się, a jagód nie ma.

Idą do suśniny – to samo.
Idą do Białego ługu – to samo. Widać tam już tylko pożółkłe liście.
Idą na Zieloną Górę – tam jagód też nie ma. Idą dalej ….

Upływa godzina, a może i więcej, jak wszyscy zeszli się na borowym pagórku. Puste maja dzbany i kobiałki.
Ino leciwa Sekulina znalazła jedną jagodę. Pokazuje ją na dłoni; duża, jak owoc dojrzałej czereśni, ku zdziwieniu wszystkich rozciera jagodę na sosnowym pniu i powiada;

wszyscy ją będziem spożywać w biedzie na sąsiedzką jedność.

Pierwsza uklękła i pokłoniła się i włożyła do ust drobinę roztartej jagody. Po niej inni zrobili to samo.
A gdy skończyli, wrócili do wsi przez borowe knieje, z nadzieją i wiarą w sercach.

Z woli Welesa

Jeden chłop poszedł do boru podbierać miód. wlazł na suśnię i zabierał się do roboty. Nie zdążył jeszcze usunąć z otworu, a tu posłyszał ogromny szelest. Patrzy i nadziwić się nie może.
Stoi Weles brodaty z drzewcem w ręku, a wkoło niego gromadzą się wilki. Jak tylko zwierzęta się zebrały, Weles rzekł do nich gdzie mają iść na żer.

W pewnej chwili polecił staremu wilkowi zjeść łaciatą jałowicę, własność tego chłopa, co siedział na drzewie.
Chłop, gdy to usłyszał, struchlał z przerażenia i frasunku.
Czytaj dalej

Jak wąż ratował chłopa

W jesienny ranek o świtaniu wziął chłop kobiałkę i poszedł na grzyby.
Gdy tylko znalazł się w borze , zaraz skręcił tam gdzie rosły wrzosowiska i paprocie. Chodził bardzo powoli, rozglądał się, i od czasu do czasu podnosił to prawdziwka, to panoka lub koźlarza. W godzinę miał już pełną kobiałkę .Spojrzał na słonko i ruszył do prześlogi.

Kiedy przechodził przez chechły, zawadził o korzeń i wpadł z całą siła w wilczy dół, w którym spał potężny wąż z koroną królewską na głowie. Przełąkł się strasznie, ale nie węża, bo te uchodziły zawsze za gady przyjazne, tylko ciemnej czeluści, w której znalazł się tak niespodziewanie. Zaczął żarliwie modlić się do Bogów i błagać o pomoc jakąś. Potem próbował sam wydostać się. Robił to kilka razy ale zawsze nadaremnie. Wreszcie wielce strudzony gorzko zapłakał nad swoją niedolą.
Czytaj dalej

Siostry zmienione w łabędzie

Były trzy siostry, wszystkie ładne, dobre i wesołe. Kochały się bardzo. Jednej było na imię Dobrusia, drugiej Sławka, a trzeciej, najstarszej Jagódka.

Razu pewnego postanowiły iść na Żertwę na stare uroczysko, co było pośrodku ciemnego boru. Zerwały się z posłania o pierwszym pianiu kokota, ubrały się, coś niecoś zjadły i wybiegły przed chałupę. Księżyc był wtedy akurat w nowiu i niewiele dawał blasku. Toteż ciemność zalegała dokoła.

Siostry w obawie , aby się nie pogubiły, chwyciły się za ręce i wędrowały samym środkiem piaszczystego gościńca. Pierwsze wiorstwy przeszły w milczeniu, potem zaczęły cichutko śpiewać.
Czytaj dalej

Kwiat paproci i Noc Świętojańska

Kwiat paproci

kwiat-paprociJednemu chłopu w dzień przed nocą kupalną zginęły konie. Szukał ich po wsi, po łąkach i pastwiskach. Na próżno.
Powędrował w końcu do ciemnego boru. Tam szukał po ługach i drogach. Już zapadła noc, a on wciąż biegał i wołał;
Cieś, ciesiu, cieś, ciesiu…. – tylko echo rozlegało się miedzy drzewami.
O północy znalazł się na Białym Ługu, gdzie rosły wielkie paprocie. Już nie biegł, ale szedł noga za nogą, bo czuł coraz to większe zmęczenie. Chciał usiąść na zielonym wrzosie, aż tu nagle ogarnęła go niezwykła błogość i zobaczył, gdzie są jego konie. A potem jawiły mu się jeszcze jakieś inne dziwy.
Serce jego wypełniło się wielkim szczęściem.
Bogi wielkie!!!! – wołał ucieszony chłop. – Toż niechybnie dostał mi się kwiat paproci.
I ile tchu w piersiach pognał do tam gdzie spokojnie pasły się jego konie nad strugą. Połapał je i przyprowadził do stajni, a sam poszedł do chałupy. Gdy zdejmował buty, kwiat paproci wyleciał, a z nim szczęście, które trwało tak krótko.

Czytaj dalej