Nasięźrzał, bylica i inne magiczne zioła


10462777_393262270880629_6924309297360806031_nW niezwykłą sobótkową noc, nie tylko kwiat paproci nabierał magicznych, cudownych właściwości. Nasięźrzał, rosnący na leśnych polanach, miał szczególne znaczenie zwłaszcza dla panien na wydaniu. Oprócz kwiatu paproci uważnie poszukiwały też tej rośliny. Powszechnie wierzono, że nasmarowanie ciała liśćmi nasięźrzału, sprawi, że osobnicy płci przeciwnej będą odczuwać większy pociąg seksualny względem danej panny. Śmiało można powiedzieć, że ta niewielka roślinka pełniła w kulturze ludowej funkcje feromonu. Przy zrywaniu nasięźrzału należało wypowiedzieć odpowiednie zaklęcie, by odgonić złe moce. Aby zachować moc nasięźrzału, przy zrywaniu dziewczyna koniecznie musiała przybrać strój Ewy, czyli być zupełnie nagą.

„Nasięźrzale, nasięźrzale,
Rwę cię śmiale,
Pięcią palcy, szóstą, dłonią,
Niech się chłopcy za mną gonią;
Po stodole, po oborze,
Dopomagaj, Panie Boże.”


484px-Artemisia_vulgaris_by_Danny_S._-_001Jak wiadomo obchody sobótkowe z czasem zostały połączone z kultem św. Jana, stąd w ludowej przyśpiewce pojawia się zwrot o stawiennictwo do Boga. Nasięźrzał można było także zasuszyć, a następnie zetrzeć na proszek, po czym parzyć jak herbatę. Tak przygotowaną miksturę należało pić każdego dnia. Nie tylko dziewczęta za sprawą czarodziejskich roślin mogły zmusić wybranka do kochania. Analogicznie do żeńskiego, w folklorze możemy spotkać się z męskim odpowiednikiem kwiatu paproci. Jeśli chłopiec chciał zmusić do kochania dziewczynę powinien: „W wilię Wniebowzięcia Pańskiego (tutaj także występuje wpływ religii chrześcijańskiej), o godzinie dwunastej w nocy, rozebrawszy się do naga, pójść do lasu i tam poszukać paproci rodzaju męskiego, wyrwać ją zębami, a wracając do domu nie oglądać się za siebie. Wróciwszy, wziąć zaraz kawałek cukru i zawiązawszy go z paprocią w watę i gałganek nosić to pod prawą pachą przez dziewięć dni i nocy, po upływie tego czasu środek staje się skutecznym. Gdy posiadający ten sekret chce być przez pannę kochanym, a nie może sobie jej względów zyskać, daje jej odrobinę tego cukru z paprocią do wypicia w czymkolwiek, a będzie przepadała za nim”.

W trakcie przesilenia letniego swe magiczne funkcje ukazywały także: bylica (wspomniana już we wcześniejszych postach), piołun, dziurawiec, biedrzeniec, ruta, mięta, czarny bez, a także liście i gałązki leszczyny. Najważniejszym z wyżej wymienionych ziół jest bylica. Miała zwalczać czarownice, ich uroki i odpędzać od domu wszelkie zło. Więc, wieszano ją na drzwiach domów, obór i stajen, często noszona zaszytą za odzieżą, wrzucano ją w sobótkowe ogniska. Dzięki takim zabiegom odpędzano złe czary i uroki. Bylicą były przepasana nie tylko panny, które licznie zbierały się na sobótkach. Czyniły to również dojrzałe gospodynie, po to, aby chroniła je od bólu krzyża i zapewniała szczęście ich rodzinom. Kobiety były przekonane, że dzięki bylicy będą płonne, a przyszłe porody miały odbywać się bez komplikacji i w lekki sposób.

Przy paleniu bylicy i innych ziół, kobiety głośno zawodziły:

Myśmy przyszły tu z daleka,
opaliły ognie święte!
Nie odbiorą nam już mleka,
czarownice te przeklęte!
Niechaj ruta w ogniu trzeszczy,
czarownica w ogniu wrzeszczy!
Niech bylicy gałąź pęka,
Czarownica w ogniu stęka!


Źródła: P. Kowalski, Kultura magiczna. Omen, przesąd, znaczenie.
B. Ogrodowska, Polskie obrzędy i zwyczaje doroczne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s