Narodziny Gniezna – Józef Czechowicz

Był świt. Promyki słońca przeszywały las jak złote lance. Ptactwo świergotało wśród liści. Rude wiewiórki skakały w koronach odwiecznych drzew. A dołem, po zielonym mchu, stąpały konie rycerzy. - W tej okolicy chciałbym zbudować gród - rzekł Lech. - A gdzie? Może na tamtym wzgórzu? - Może za tym moczarem? - Nie wiem jeszcze. Na … Czytaj dalej Narodziny Gniezna – Józef Czechowicz