Pieronie, czyli nasze święte góry pogańskich bogów – Dziennik Zachodni


Przed wiekami mieszkańcy Śląska i Zagłębia często oddawali cześć bogom na szczytach gór i wzgórz. Ślady wierzeń tamtych dni przetrwały w zapiskach kronikarzy i w ludowej tradycji, bywają też odkrywane przez archeologów.

Pierwsze dni po wiosennej równonocy to dobry czas, by zastanowić się, co też wiemy o przedchrześcijańskich wierzeniach naszych przodków. Nawet jeśli nasza wiedza jest tu dalece niepełna, ba – szczątkowa, gdyż upływ stuleci zrobił swoje. Tym bardziej że przez te wieki, jakie minęły od czasu chrystianizacji, kapłani nowej wiary zrobili wiele, by zniszczyć, zohydzić, a przynajmniej skrzętnie zamaskować relikty dawnej.

Nie wiemy więc dziś dokładnie, jakim to bóstwom oddawano cześć na praśląskiej górze Ślęży. Bo co do tego, że oddawano, nie ma najmniejszej wątpliwości. Historycy domniemują wręcz, że to słynną śląską górę miał na myśli rzymski historyk Tacyt, pisząc w swym dziele „Germania” o świętym gaju plemienia Nahanarwalów.

ŚLĘŻA i RADUNIA

Dużo, dużo później, już w średniowieczu, istnienie sanktuarium na Ślęży zaświadczył kronikarz Thietmar z Merseburga: „Owa góra wielkiej doznawała czci u wszystkich mieszkańców z powodu swego ogromu oraz przeznaczenia, jako że odprawiano na niej przeklęte pogańskie obrzędy”. Do naszych czasów przetrwali w masywie Ślęży milczący świadkowie jego tajemniczej przeszłości: niezwykłe kamienne posągi. Co lub kogo miały wyobrażać? Nie wiemy. Ale ich twórców dopatrywać się można w Celtach. Dla rzeźb ze Ślęży znaleziono analogie – daleko, daleko, na Półwyspie Iberyjskim. Zaś posągi to nie wszystko – tak na samej Ślęży, Sobótką też zwanej, jak i na innych wierzchołkach masywu, Raduni i Wieżycy, znajdują się pozostałości kamiennych obwałowań. Czyżby otaczały one dawne miejsca kultu? Nazwa Radunia sama z siebie jest interesująca – gdyż wiadomo, że na dawnej, pogańskiej Rusi istniało święto zwane Radunica. Obchodzono je wiosną i poświęcone było pamięci zmarłych. Ciekawe, że na bliższym nam Śląsku (pradawna Ślęża to Dolny Śląsk, który wichry historii jak na razie rozdzieliły z Górnym) napotkamy nazwy Raduń i Radunia. To wsie na północno-zachodnich kresach województwa śląskiego, dwadzieścia parę kilometrów od Tarnowskich Gór.

waly_kultowe_radunia.jpg
Wały kultowe wokół szczytu Radunia (Sobótka, Dolny Śląsk)

ŁUBIANKI

Zaś na Górnym Śląsku, na Śląsku Cieszyńskim, w Zagłębiu Dąbrowskim i na Jurze napotkamy też inne święte góry tych, co żyli na tych ziemiach przed nami. Jedno z tych miejsc to góra Łubianki. Słyszeliście Państwo o takiej? Zapewne nie – kto o niej wie, może być dumny ze swego lokalnego patriotyzmu lub opanowania regionalnej geografii. Osada Łubianki to obecnie przysiółek Myszkowic w powiecie będzińskim, zaś wznosząca się nad nim góra o tej samej nazwie (zwana też po prostu Łubianką) to ni mniej, ni więcej, tylko najwyższe wzniesienie we wschodniej części Wyżyny Śląskiej! Doskonała więc lokalizacja dla ośrodka kultu. I jak głosi lokalne podanie, spisane w latach 20. czy na początku lat 30. ubiegłego wieku przez Mariana Kantora-Mirskiego, faktycznie znajdowała się tam przed wiekami pogańska świątynia. Spalić ją miał pewien rycerz – desperat, przypłaciwszy zresztą swój czyn życiem. Dziś w drzemiących u stóp świętej góry Łubiankach, gdzie czas wydaje się stać w miejscu, ale starzy ludzie odchodzą jak wszędzie, nikt już chyba nie pamięta tej legendy. Chwała więc znanemu badaczowi historii Zagłębia, który później zginął w hitlerowskim obozie koncentracyjnym, za to, co zdążył utrwalić na piśmie…

big_800px-8maja2006_babiagora_018.jpg
Kamienie na górze Łubianki

Wioska była początkowo własnością książęcą, i przeszła jako darowizna w ręce biskupów krakowskich. W dniu 14 marca 1442 Zbigniew Oleśnicki biskup krakowski oddał braciom Ożarowskim z Ożarowa 6 łanów roli i karczmę, W ten sposób wioska posiadała w XV. wieku dwóch właścicieli. W kilkanaście lat później transakcja zamienna z Ożarowskimi została zamiłowana i całe Łubianki znalazły się z powrotem w rękach biskupich i pozostawały w nich aż do r. 1790.

Na okolicznych górach widnieją gdzieniegdzie kamienie, mające ponoć tę własność, że w pewnej porze dnia (zdaje się w południe) pokrywają się kroplami rosy. Z tego powodu lud zwie je płaczącymi kamieniami. Podanie opowiada, że są to kamienie z Łysej Góry (Świętokrzyskiej), gdzie stała świątynia Lela Polela. Z chwilą gdy wiara chrześcijańska zaczęła płynąć w te okolice, wypierając bałwochwalstwo, z rozkazu bożka, bogini śmierci Marzanna, kamieniami zbieranymi na Łysej siała śmierć wśród dawnych wyznawców. Zginęło moc ludu od tych pocisków także w okolicy Łubianki, – a kamienie, które spowodowały niewinną śmierć nowych chrześcijan, do dziś czynią pokutę, oblewając się łzami żalu raz na dzień. 

Legenda tylko opowiada, że w bardzo dawnych czasach na “Łubiance” stał pogański chram (świątynia), zaś u stóp góry osada. Pewien rycerz walcząc w obronie wiary chrześcijańskiej z bałwochwalcami zgromadzonymi wokoło świątyni, wystrzelawszy cały zapas strzał, chwycił za tubie czyli sajdach albo kołczan i broniąc się nim do ostatnich sił, dotarł do wnętrza chramu, zwalił posąg bożka, a chwyciwszy palącą się głownię z ołtarza wiecznego ognia, podpalił świątynię, ginąc sam w płomieniach. Od tego czasu górę nazwano Łubianką, zaś osadzie nadano miano Łubianki.
Cytat ze strony: http://poszukiwania.pl/lubianki.html

Lubianki
Łubianki na mapie

KLIMONT

Jakiemu jednak pogańskiemu bóstwu oddawano cześć na górze Łubianki? Tego niestety nie wiemy. W lepszej jednak sytuacji jesteśmy w przypadku Lędzin, nad którymi góruje słynny Klimont. To wyniosłe, dominujące w okolicy wzgórze, którego wierzchołek zajmuje obecnie kościół pod wezwaniem świętego Klemensa (skądinąd budzący interesujące skojarzenia z dziedziny pierwocin chrześcijaństwa na Śląsku) nosi jeszcze inną nazwę: Piorunowa Górka. Tę zaś można bezpośrednio odnosić do Peruna, boga burz i błyskawic, jednego z najważniejszych, najpotężniejszych bóstw w wierzeniach dawnych Słowian. Do jego imienia może również nawiązywać nazwa pobliskiego przecież Lędzinom Bierunia. O Perunie to zapewne pisał historyk Prokop z Cezarei w VI wieku: „Uważają bowiem, że jeden tylko bóg, twórca błyskawicy, jest panem całego świata i składają mu w ofierze woły i wszystkie inne zwierzęta ofiarne”. Można się też spotkać z hipotezą, że słowiański Perun to nie kto inny, jak sławny germański Thor, Donarem też zwany, którego kult dotarł na Ruś – skąd zapewne rozprzestrzenił się dalej – wraz z wikingami, Waregami tam zwanymi. Czy w sanktuarium na Piorunowej Górce naprawdę znajdowały się dwa posągi? Jeżeli tak, to jeden z nich podobny mógł być do drewnianego wyobrażenia Peruna z Kijowa. Średniowieczna ruska „Powieść minionych lat” opisuje go „z głową srebrną i wąsem złotym”. Kim był drugi? Czyżby to występujący w mitologii Słowian Porenut, w imieniu którego znawcy tematu doszukują się słowa Pioruniec lub Piorunic, a mający być synem Peruna? Ale chodzić też mogło o jeszcze jedną, trzecią postać gromowładnego boga – o zbrojnego Rujewita. Jednak to oczywiście tylko przypuszczenia, zwłaszcza że tradycja wie swoje i mówi, że owym drugim bóstwem był Radegast. Niezbitym natomiast faktem jest, że głęboko zakorzenione, niegdyś wyjątkowo ciężkie przekleństwa, utożsamiane wręcz ze Ślązakami i śląskością, jak „Pieronie!”, „O pierona!” czy „Jeronie, pieronie!”, w oczywisty sposób nawiązują do imienia dawnego, piorunowego boga.

TABOR, Góra Św. Doroty

Góra Świętej Doroty w Będzinie-Grodźcu, popularnie Dorotką zwana, jest kolejnym wyniosłym wzgórzem Wyżyny Śląskiej, co do którego z dużym prawdopodobieństwem możemy stwierdzić, że istniał ongiś nad nim pogański ośrodek kultu. Tak przynajmniej głosi dość już rozpowszechniona tradycja. Badania archeologiczne jak do tej pory nie potwierdziły tego faktu. Ale też mu nie zaprzeczyły. Nie przeprowadzono ich wciąż w najważniejszym miejscu, czyli w stojącym na szczycie kościele pod wezwaniem Świętej Doroty. Tymczasem właśnie wykopaliska na terenie tej świątyni mogłyby przynieść najciekawsze, by nie rzec sensacyjne rezultaty. Sam kościół św. Doroty jest stosunkowo młody, może się pochwalić „zaledwie” XVII-wieczną metryką. Ale nie można wykluczyć, że jego poprzedniczką była starsza, średniowieczna jeszcze świątynia. Tę zaś mogła poprzedzać domniemana świątynia przedchrześcijańska, której śladów odnalezienie byłoby liczącym się archeologicznym odkryciem, podobnie jak było nim odkrycie reliktów pogańskiego chramu pod katedrą we Wrocławiu.

pradziaddorotka.jpg
Źródło: http://www.dalekieobserwacje.eu/pradziad-i-jeleni-hrbet-z-niegowonic/, Góra Dorotka widziana ze szczytu góry Stodolskiej w Niegowonicach

 

I jeszcze coś: otóż w samej nazwie Dorotka, podobnie jak i w innej nazwie tej góry – Tabor, również już za chrześcijańskich czasów nadanej, pobrzmiewać się zdaje imię boga Thora. Chrześcijańskie nazwy mogły celowo nawiązywać do pogańskich, podobnie jak daty wprowadzanych chrześcijańskich świąt nieraz wiązano ze świętami obchodzonymi przez wyznawców dawnych wierzeń. Papież Grzegorz I Wielki na przełomie VI i VII wieku po Chrystusie nakazał stawiać chrześcijańskie kościoły, a przynajmniej kaplice, w miejscach, gdzie wcześniej czcili swe bóstwa poganie.

 

ŻARKI

Natomiast komu innemu niźli bogu piorunów oddawano cześć na jurajskim wzgórzu nad Żarkami, którego wierzchołek wieńczą dziś ruiny kościółka św. Stanisława. I w te okolice dotarł przed laty niestrudzony Kantor-Mirski. Zwrócił uwagę m.in. na to, że nazwa Żarki bywa wywodzona od żarów, jak określano drewniane stosy, na których palono niegdyś zmarłych, a gdzieś między Jaworznikiem a Łutowcem odnalazł tajemniczy posąg kamienny, tak zwaną babę. Rzeczone zaś wzniesienie opisał wielce sugestywnie:

„Gdy staniesz na tem wzgórzu obok ruin, to w poszumach wichru, który tu stale wyprawia swe nieokreślone harce, zda ci się, że słyszysz pogrzebne licedranie pogańskich płaczek, pląsających koło mar, że słyszysz gwar tryzn na pogrzebach wojów, że dochodzi cię przeraźliwy jęk duszonych wdów, przebijanych oblubienic nieboszczyków. Przerażony tą mową wichru, szczególnie gdy o wieczorze znajdziesz się samotnie na wzgórzu, tulisz się do murów kościółka i uspokaja cię szum inny, co płynie od starej lipy”.

 

LASKOWIEC

Być może autorska wrażliwość faktycznie pomogła odgadnąć naturę sił nadprzyrodzonych, którym oddawano cześć w tym miejscu. Dość oczywistą podpowiedź stanowi tu bowiem sama nazwa wzgórza. Zowie się ono Laskowiec. To powszechne wśród Słowian imię demona lasów. Laskowiec miał się ukazywać ludziom w postaci zwierzęcej, na przykład wilka czy puchacza, ale i jako zawirowanie wiatru, przy czym miał też wyć i rżeć, śmiać się i śpiewać. Niczym wiatr na wyniosłym jurajskim wzgórzu…

25898223
Znak na górze Laskowiec

LELÓW i ŻMIJÓW

Nawiasem mówiąc, na Jurze mamy więcej miejsc, które być może przechowały w swoich nazwach pamięć o dawnych wierzeniach – jak Lelów, który bywa kojarzony z rzekomymi bliźniaczymi bóstwami Lelum i Polelum, czy też Góra Żmijów tuż koło Kroczyc, nieodparcie przywodząca na myśl słowiańskiego Żmija.

PALENICA

Mają też kultowe góry nasze Beskidy. Oto koło Bielska-Białej, na szczycie Palenica ponad doliną Wapienicy, istnieje zagadkowy kamienny krąg otoczony fosą. Odkrył go przed laty prof. Jerzy Szydłowski. Oku tego wytrawnego archeologa nie umknęło pokrewieństwo, ewidentnie łączące obiekt na Palenicy z sanktuariami na Ślęży i Łysej Górze.

Zaledwie kilka kilometrów od Palenicy, pomiędzy Klimczokiem a Błatnią, znajduje się nie mniej tajemnicza góra Stołów. Natkniemy się tam nie tylko na cały kompleks kamiennych kopców, ale i pionowy, kamienny blok zwany „Jackiem”, na którym wyryto nierozszyfrowane jak dotąd znaki. Jeden z nich to ukośny krzyż X – znak występujący także na głazach góry Ślęży.

 

Źródło: http://www.dziennikzachodni.pl/serwisy/historia/a/pieronie-czyli-nasze-swiete-gory-poganskich-bogow,11919339/

Autor: Tomasz Borówka, 

Nagłówki i zdjęcia, oraz rozwinięcia tekstu:
Lechosław Siewierski

Reklamy

6 komentarzy do “Pieronie, czyli nasze święte góry pogańskich bogów – Dziennik Zachodni

  1. przed wiekami ludzie czcili bogów na miarę potrzeb i możliwości, później przyszła zaraza katolicka która wymordowała opornych, zmuszając pozostałych do przyjecie katolickich bredni, religii zbrodni, i tak ciemiężą naród polski do dzis, im głupszy Polak tym bardziej wierzący.

    • Ale czczenie Bogów to także wiara w nich, czasem silna wiara, czasem słabsza. Twoja wypowiedź sugeruje że Polacy byli głupi, także gdy wiara w Bogów była silna, bo wierzyli więc byli ogłupieni. Ja się z tym nie zgadzam! Wiara jakakolwiek, wiara nie prowadzi do ogłupienia. Ogłupia jedynie propaganda, a ta jest różna: polityczna, religijna, naukowa.

      Propaganda jest tym skuteczniejsza im więcej pieniędzy w nią się wkłada, jest to inwestycja lobbystów. A ci są tym silniejsi im dłużej mogą kręcić się przy władzy która jest łakoma na ich pieniądze.

      • Znaczenie słowa wiara zostało dziś zniekształcone i oznacza ślepe zaufanie w istnienie czegoś, czego się nie widziało i nie doświadczyło osobiście i w takim ujęciu wiara w biblijnych, czy innych bogów jest naiwna, mówiąc łagodnie. Natomiast prawdziwa wiara to przecież WIE-RA (Wiara Przyrodzona), Wieda, czyli Wiedza o siłach Natury, z którymi obcowali nasi przodkowie i nie musieli się umawiać sami ze sobą, że wierzą w te siły, ponieważ przejawiały się one w ich codziennym życiu.

        „akuraty” generalizuje, pisząc o korelacji wiary i głupoty, ale jest to częsty przypadek. Co tu dużo pisać? Ślepa wiara zawsze prowadzi na manowce. Zwalnia z myślenia, ale co gorsza, oddaje władanie życiem wszelkiej maści „autorytetom”…

  2. jestem katolikiem wieRZe i głupi nie jestem należy znać wierzenia swych przodków ale nie koniecznie je reaktywować i myśle ze tylko propaganda jest szkodliwa

    Admin: To o jaką wieżę chodzi? Kościoła? – Ort poprawiony.

    • Pięknie powiedziałeś na końcu: „tylko propaganda jest szkodliwa”
      Szkoda że tych słów nie potraktujesz szerzej i także do swojej wiary. A katolicy, chrześcijanie ogólnie, a także współczesny islam sieją niebywałą propagandę ku swojej wierze.

      Po myśli katolików jest nie na rękę wspierać rodzimą wiarę. Bo stracą wiernych. Wspieranie muzułmanów albo innowierców jest łatwiej, bo dzięki temu pokazują alternatywę i ludzie łykają tzw. „nowoczesną” wiarę, i stają się bardziej cool bo są członkami społeczności najbogatszych. (Oczywiście ci najbogatsi stają się żydami w wierze)

      Rodzima wiara z katolicyzmem ma jedną rzecz po drodzę – TRADYCJĘ. w Polsce jest to polska, w Rosji rosyjska, w Chorwacji chorwacka. Katolik i rodzimowierca bez problemu zjedzą kolację wigilijną czy śniadanie wielkanocne razem. Nawet na stole (przy tych mniej radykalnych rodzinach) będą symbole dwóch wierzeń. Tak można praktykować wiele lat. Wiem, bo sam tak robię. Wspólna celebracja tradycji, a modlitwy każde swoje.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s