Bies i szyszkoń


Czas przedstawić kolejne stwory z demonologii słowiańskiej tym razem będą to biesy i szyszkonie, stwory które są uosobieniem strachu i groźnych zwierząt.

Bies.jpg

Tam gdzie w pogoni za zwierzyną nie zapuszczali się nawet najodważniejsi woje. W najgłębszej gęstwinie czarnego boru, gdzie z rzadka docierały ciepłe słoneczne promienie. Wśród grzęzawisk, moczarów i upiornie powyginanych suchych drzew . Pośród omszałych i popękanych ze starości kamieni żył Bies. Był to okropnie pokraczny stwor, wysokości dwóch rosłych wikingów, o tułowiu potężnego tura, porośniętym wężową łuską, na grzbiecie zaś miał długą, sztywną niedźwiedzią sierścią o płowej barwie. Miał pysku dzika z ostrymi dziczymi szablami, i kłami wielkości dłoni mężczyzny. Wielkimi sterczącymi uszami i z porożem jelenia. Na które nabijał nieszczęsnych przeciwników. Miał też gruby ogon zakończony kościaną ostrą wypustką, którą zadawał rozległe rany. Przednie łapy zakończone jak u niedźwiedzia wielkimi pazurami, tylne zaś potężnymi silnymi kopytami. Wydawał z siebie groźny pomruk lub ryk który niósł się puszczą daleko budząc grozę.

Szyszkon.jpg

Już same imię Bies wzbudzało w ludziach strach. A przy dzieciach nikt nawet nie śmiał wypowiedzieć tego słowa aby nie rozbudzić ich wrodzonej ciekawości zobaczenia tego stworzonia. Bo bies to było samo zło i przerażenie. Opowiadali ludzie, że ten co na własne oczy zobaczył biesa, ten w ciągu jednej chwil osiwiał. Biesy były samotnikami, i nie wiadomo skąd brały się ich młode, mogły rodzić się z wielkich kamieni w kształcie jaja. Na których biesy spały wygrzewając je swoim brzuchem. Ale po prawdzie nikt tego nie dociekał. Czasem za kompanów miały innego demona. Równie paskudnego stworzonia – szyszkońa. Który dręczył drzewa, kornikami i innymi szkodnikami. Był on niewielkim skrzatem leśnym, wielkości borsuka z wielką, okropnie pomarszczoną gębą. W której gnieździły się wszelakie paskudniki niszczące drzewa. Szyszkoń przeskakiwał z drzewa na drzewo plując na nie i tak zarażał je paskudnikami. Leszy pan lasu i jego ludu, z szuszkoniem rozprawiał się dość szybko. Celny rzut kamieniem i demon padał martwy. Lęgły się szyszkonie z ciał leśnych podpalaczy.

Bies nie bał się nikogo ani niczego z równą zawziętością krzywdził ludzi jak i leśny lud. A najbardziej to, zwiewne panny leśne, które krzywdził tylko za ich urodę. Jedynym przed kim umykał był sam Leszy. Ten rozsierdzony do żywego potrafił pogruchotać kości biesa tak, że długo o nim nikt nie słyszał. Stworzoń zaszywał się wówczas , gdzieś w głębi moczar i wylizywał swoje rany.

Bies-autorstwa-artysty-Zdzisława-Pękalskiego.jpg
Bies autorstwa bieszczadzkiego artysty

Bestie potrafiły czarami zmącić umysł człowieka tak, że wpadał on w szał, niszcząc wszystko co miał po drodze. Lubiły też powoli rozprawiać się ludzi czerpiąc radość z ich cierpienia. Nie było zatem wielu śmiałków chcących polować na stworzonie. Zabić biesa mógł tylko człowiek, na szczęście, niekoniecznie o czystym sercu.

Nienawiść biesa do rodu ludzkiego przejawiała się też, poprzez podpalanie pól uprawnych, pożeranie całych stad bydła, czy ściąganie na wsie różnych chorób. Wielkie wichury wraz z ulewnym deszczem i powodzią, też bywały zasługą tego potwora.
To właśnie na grzbiecie Biesa, wędrowała przez świat bogini Mora.

 

Źródło: BajankiPogadanki,

https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=1983409358339747&id=917421911605169

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s