Zwyczaje i obyczaje – materiały etnograficzne Józefa Ciochonia 1870 roku – cz. 3


Jest to trzecia część artykułu z materiałów etnograficznych Józefa Ciochonia, pierwszą część można znaleźć tutaj, zatytułowaną jako STRACHY, drugiej znajdują się PODANIA ludowe.

ZWYCZAJE I OBYCZAJE

1. WESELE

Przy weselach. Jeżeli kawaler, albo wdowiec stara się o rękę dziewczyny po zawartej już znajomości udaje się z dzbankiem piwa do narzeczonej, a jeżeli to jest młodzieniec idzie z ojcem. Tutaj robią układy małżeństwa, a jeżeli te przyjdą do skutku dają na zapowiedzi i następuje wesele, Jeżeli wesele jest wystawniejsze i u majętniejszych ludzi, trwa 4 dni, zaczyna się ślubem w poniedziałek rano. a kończy się w wieczór we czwartek.

Włodzimierz Tetmajer, Wesele

W niedziele w wieczór przychodzą drużbowie, których liczba jest zwyczajnie 4 i starosta wesela pod okna panny młodej razem ze skrzypkami i grają i śpiewają: „Dobra nocka, koło północka”. Nie będąc na wakacjach w rodzinnej wsi nie mogę przytoczyć piosenki.

Potem ojciec panny młodej wychodź i zaprasza gości do izby. Traktuje ich trunkiem i jedzeniem; tańczą około 2 godzin i udają się potem do pana młodego. Tam powtarza się to samo. co u panny młodej i śpiewają za oknami panu młodemu.

W poniedziałek od rana wybierają się do ślubu. Dróżki, których liczba jest nierównie większa jak drużbów, robią sobie czepki (cepce, wymiawiają) z kilkunastu wstążek jakoś dziwnie sfałdowanych, iż ten cały ubiór głowy ma kształt korony i dosyć pięknie wygląda. Cała czereda dróżek, starosta, starościna, ojcowie państwa młodych wsiadają na wóz jeden lub dwa. Drużbowie zaś i pan młody dosiadają koni ustrojonych w malowane papiery i dzwonki około łba i cały ten konwój wyrusza do panny młodej i w szalonym pędzie jadą do kościoła. Drużbowie przy tej sposobności pokazują zręczność swą w jeździe, mijają się do upadłego. Drużki przy odgłosie skrzypków, basetli i klarynetu [przyp. red. L.K. powinno być klarnetu. Basetla to ludowy instrument smyczkowy o niskich dźwiękach, pośredniej wielkości między wiolonczelą a kontrabasem, używany w kapelach ludowych. W innych rejonach mówi się basola] śpiewają po drodze niezliczoną liczbę krakowiaków.

5748605906_ea96c68197_b
Andrzej Staśkiewicz z Kurpiów, grający na basetli

Ubiór drużbów stanowi główne sukmana czarna lub sieraczkowa, spodnie ciemne i kapelusz jak nazywają kastrolowy (zwyczajny kapelusz filcowy). Starosta na wozie trzyma różdżkę (rózckę) którą drużba najbliższy ma dostarczyć. Różczka jest to kilkoramienny wierzchołek młodej sosny, osadzony na postumencie, ubrana w różnokolorowe papiery, a na końcach każdej gałązki wbite jest czerwone jabłko.

Po ślubie jadą z tym samym hałasem do domu panny młodej i tam odbywają się pląsy. Pan młody bierze różczkę i idzie zapraszać sąsiadów i przyjaciół na wesele (nie przed ślubem tylko po ślubie).

Główny trunek stanowi piwo a w mniejszej ilości wódka.

Bardzo późno po południu jest obiad. Wszyscy weselni jedzą z jednej miski, a najwięcej z dwóch. Obiad zaczyna się od kapusty, a następnie kasza lub jakie kluski albo też oboje, potem rosół i mięso. Późno w nocy dają kołacze. Pan miody, gospodarz lub najbliższy drużba roznoszą na przetakach pokrajane kołacze miedzy zaproszonych. Nad ranem gdy się do syta wytańczą, kładą się spać sami weselni to jest dróżki i drużbowie, goście zaś rozchodzą się do domów. Dróżki które zechcą także mogą iść do domu.

W drugim dniu wieczorem albo w trzecim wesele idzie do starosty (bo starosta musi być także przygotowanym). Pan młody znowu bierze różczkę i idzie zapraszać sąsiadów i przyjaciół starosty, którzy mu są wskazani. Muszę tu nadmienić, że takie solenne zaprosiny tyczą się tylko gospodarzy na gruntach lub takich którzy mają przynajmniej dom i familię. Nigdy zaś nie zaprasza drużba z różdżką młodzieńca lub dziewki. Jeżeli gospodarz chce zaprosić jakiego chłopaka lub dziewkę to poszli kogo innego po nią lub po niego, co się jednak bardzo rzadko zdarza. A jeśli spotka przypadkiem na drodze starosta lub starościna dobrego znajomego lub znajomą, którą wypada zaprosić to tylko powiada „przyjdze ta Jasiu lub Maryś”. Od starosty idzie wesele do pana młodego gdzie się końcy cepinami. W tym celu koło północy wyprowadzają pannę młoda do komory, zdejmują jej z głowy ślubny czepiec ze wstążek, obcinają jej warkocze i wiążą jej na głowę chustkę. Tak się kończy wesele. Jednakowoż porządek nie zawsze jest jednakowy, bo zaczyna się wesele u starosty czasem lub u pana młodego, a kończy u panny młodej.

2. WIELKANOC

We Wielkanoc w pierwsze święto popołudniem ubiera się 2 chłopaków zazwyczaj parobków biedniejszych i mniej wstydu posiadających za dziadów osmalają się, by ich nie poznano i biegają szalenie od domu do domu prosząc o śmigusek. Jeden z nich ubrany za dziada, przepasany jest powrósłem, na głowę odziewa zdarty czarny kapelusz przyprawia sobie brodę z konopi i w ręce dzierży tęgi, długi charap którym popędza przed nim pędzącą babkę. Babka (przebrany parobek) okryta jest płachtą zabrudzonego matryału, przed sobą niesie ogromny brzuch słomą wypchany, a na plecach w szmaty obwinięty. Dziecko ze słomy zrobione. Zwyczajnie bywają oboje tak uparci, że nie ustąpią jeżeli im się nie da śmiguska.

3. NOWY ROK

W Nowy Rok biedne chłopcy lub dziewczęta biegają po domach za Szczodrakami. Są to małe bochenki chleba zwykle podskrobki, które naumyślnie na Nowy Rok pieką.

4. TRZECH KRÓLI

 Mirą i jałowcem które świecą w Trzech Króli obkadzają krowy, gdy są chore.

5. CHRZCINY

Chrzciny odprawiają majętniejsi nawet dosyć i wystawne. W dniu przeznaczonym na chrzciny, gospodarz zaprasza sąsiadów i przyjaciół na ucztę. Przywozi z browaru ze Słotwiny lub Okocimia beczkę piwa, zaopatruje się w jedzenie składające się z masła, sera, chleba, kiełbasy, słoniny albo placków czyli kołaczy (lud wymawia kołoce). Zapraszani są tak długo dopóki gospodarz nie da znać, że się piwo skończyło. Wtedy zaczynają się powoli rozchodzić. Podczas chrzcin musi być dziecię kąpane przez kobietę, która zwyczajem jest do tego uprzywilejowaną. Matka zaś podczas chrzcin chociażby najzdrowsza była kładzie się do łóżka. Gospodynie, kumosie, sąsiadki, które się schodzą na chrzciny przynoszą jej różna prezenta n.p. kukiełkę albo ładny ser lub kilkanaście jaj, lub pięknych jabłek, lub gruszek kopę. Po podwieczorku wszyscy wstają i śpiewają „Kto się w opiekę” lub „Witaj królowo nieba”. Potem siadają i gawędzą swoje.

6. STYPA

Styp pogrzebowych nie znają tutaj żadnych. Pogrzeb odbywa się bez żadnych zwyczajów miejscowych. Po pogrzebie to robią tratamenta [przyp. red. L.K. znaczy poczęstunek] ale tylko dla tych. którzy z daleka na pogrzeb przyjechali. I tego tratamentu nie uważają za żadną stypę pogrzebową, ale tylko za zwykłą grzeczność.

 

7. POGRZEB ZWYCZAJNY

Kilka lub kilkanaście dni po pogrzebie wyprawiają dla dziadków szpitalnych (bo w Borzęcinie jest szpital uposażony przez zmarłego bezpotomnie szlachcica Gizy1) tak zwany obiad. W tym celu zaprasza gospodarz dziadków i babki nie tylko szpitalne ale i inne żebractwo. Daje im jeść do syta (nigdy zaś pić trunków) i ci żebraki wspólnie śpiewają nabożne pieśni za duszę zmarłego.

Daje także każdemu do torby chleba, sera. masła lub słoniny sadła, soli, mąki etc.

Pozostałe przypisy:

1 W rzeczywistości fundatorem szpitala Borzęcinie  w 1669 r. był bp. krakowski Andrzej Trzebicki (1607 – 1679)

_________

 Artykuł pod redakcją Lucjana Kołodziejskiego, znaleziony dzięki Dragomirowi z Warysia (k. Borzęcina).
To nie koniec, kolejny artykuł będzie mówił o ubiorach ludowych kobiet i mężczyzn.
Advertisements

3 komentarze do “Zwyczaje i obyczaje – materiały etnograficzne Józefa Ciochonia 1870 roku – cz. 3

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s