Archeologia a poszukiwacze


Sam prywatnie mam mieszane uczucia co do tej sprawy, bo z jednej strony prawo polskie jest bardzo surowe że to co pod ziemią należy do Państwa Polskiego, a z drugiej strony nie ma wolności wolnych poszukiwań archeologicznych. Należałoby znaleźć złoty środek oraz poprawić kulturę u amatorskich poszukiwaczy. Bo co złego jest z szukaniem metalowych guzików po II WŚ? Albo tych co szukają resztek żelaznych mieczy po bitwie wojów 1000 lat temu? Nic, jeżeli taka osoba mogłaby się pochwalić znaleziskiem bez kary, że zostanie mu przedmiot bez nagrody odebrany. Zarazem że szuka skarbów w postaci złota, a pomijając lub niszcząc bez żadnej dokumentacji jeszcze cenniejsze przedmioty które mogą skrywać dla naukowców dużo więcej informacji niż złota moneta czy zardzewiały mieczyk.

Dlatego wpieram apel archeologów dotyczących nielegalnej degradacji obiektów historycznych oraz często obiektów które są grobami. A nie wiem czy ktoś z tych ludzi chciałby aby w przyszłości ktoś rozkopywał grób ich rodziców, dziadków w poszukiwaniu paciorków?

Niszczenie kurchanów lub innych miejsc gdzie żyli nasi przodkowie 1000 lat temu to zawsze miejsce na znalezienie potencjalnych dowodów na istnienie bardziej rozwiniętej kulturowo cywilizacji niż przedstawiana jest w książkach. Oraz często mogą zostać znalezione figury związane z wiarą przodków które rozwiązują wiele dyskusji.

Archeologia to ciężki zawód, to nie tylko grzebanie w ziemi, ale zawodowi archeolodzy zamiast tępić poszukiwaczy zabytków powinni wchodzić z nimi współpracę bo często to oszczędzi czas i pieniądze obydwóch stron.

normal_e4d3f_wykopaliska_fot._robert_drayton_geograph.jpg
„Burdel macie w tym swoim archeo” cytat z filmu

Dalej przedstawiam apel Stowarzyszenie Naukowe Archeologów Polskich Oddział w Warszawie:

Coraz częściej słyszymy taką narrację:
– mamy spór poszukiwacze – archeolodzy
– archeolodzy bronią swej domeny zarobkowej, a nie dobra zabytku czy też dziedzictwa
– archeolodzy to „beton” nie rozumiejący praw obywateli do zajmowania się poszukiwaniami, itp.

Chcielibyśmy pokazać na przykładzie, czym jest nasza troska o zabytki archeologiczne jako depozytu dziedzictwa społecznego, źródła poznania przeszłości minionej i dlaczego spersonalizowane w pewien sposób problemu masowych zniszczeń zabytków archeologicznych i mówienie przy tym o sporze archeolodzy-poszukiwacze według nas nie dotyczy w ogóle problemu.

Archeolodzy opisali zadokumentowany zabytek z nadzieją, że pozostanie on zasobem dziedzictwa wspólnego. Zatem problem dotyka nie archeologów, mnie, kolegi, profesora czy docenta – w efekcie wszyscy pozbawiani jesteśmy dziedzictwa.
Jeśli Ci którzy dokonali dramatycznych jak widać na zdjęciu zniszczeń, nazywają siebie – poszukiwaczami – to doprawdy niewłaściwe gdyż znamy wiele osób poszukujących naszego wspólnego dziedzictwa w zgodzie z prawem i dla pożytku nas wszystkich.

Nie chodzi tu zatem o spór archeolog-poszukiwacz. Raczej o to, że dewastowane są źródła archeologiczne, historyczne ważne i być może jedyne dla poznania przez nas wszystkich historii czy też okresów wcześniejszych i my o tym mówimy w imieniu – społecznym.
Ogłaszanie, że mamy obecnie spór archeolodzy-poszukiwacze wynika z braku zrozumienia zarówno znaczenia badań naukowych (metodami archeologicznymi), celu poznania i wartości źródeł archeologicznych.

Mamy obecnie, według nas, problem masowego niszczenia źródeł archeologicznych, łamania prawa i braku poszanowania dobra wspólnego.
Zdjęcia przedstawiają zniszczenia dokonane przez nielegalnych poszukiwaczy zabytków na cmentarzysku kurhanowym ludności kultury łużyckiej, znajdującym się w południowej części woj. lubuskiego. zdjęcia z lat 2006-2012, zdjęcia LIDAR ukazujące zniszczenia – dołki czy też „wykopki” z 2011 r. Stanowisko monitorowane obecnie przez archeologów i Policję.

Poniżej komentarze:

J. Dziedzic: Te dewastacje to efekt konserwowania komunistycznego ustawodawstwa według którego każdy artefakt znajdujący się w ziemi jest własnością państwa. Gdyby ustawodawstwo było ucywilizowane a odnaleziony artefakt należał do znalazcy i właściciela gruntu z obowiązkiem wykonania dokumentacji, zgłoszenia nadzorowi i prawem pierwokupu przez państwo to nie mówilibyśmy o dewastacjach a nauka by kwitła.

 

Paweł Zawisza: Nie wiem czy śledzicie grupy ,,hobbystyczne” exploratorów chociaż myślę że tak … Sam jestem członkiem takiej grupy mimo że jestem w sumie dektorysta w spoczynku ze względu na pracę i uwierzcie mi że jest bardzo duża grupa ludzi którzy kochają to hobby ale nie ze względu na przypuszczalnie zyski jakie to ze sobą niesie a sam fakt odkrywania historii i chęć dzielenia się nią z innymi, bo w końcu to przecież o to chodzi by zachowywać tą historię dla pokoleń. Niejedno krotnie administratorzy takiej grupy wrzucają dla pozostałych członków grupy linki z miejscami archeologicznymi z dosadna informacja by unikać tych miejsc w trakcie poszukiwań! Problemem może być na pewno explorator który trafi na stanowisko archeologiczne nie znane dotychczas nikomu ponieważ nieświadomy może niestety zniszczyć cenne przedmioty (najczęściej nie z metalu bo takich wykrywacz nie widzi)… Piszę to bo może rozwiązanie problemu nie jest walka z poszukiwaczami amatorami tylko próba nawiązania współpracy! I jeśli nawet prawo nadal nie będzie dla poszukiwaczy przychylne to wy jako archeolodzy którym powinno zależeć na tym by przedmioty historyczne przetrwały (nawet jakby miały być w rękach prywatnego poszukiwacza), dlatego według mnie zamiast krytykować i rzucać mięsem w poszukiwaczy powinniście podjąć próbę jakieś edukacji nawet na forach internetowych czy grupach spolecznosciowych… Jestem pewien że taką formą podejścia do sprawy dała by wam dużo więcej korzyści niż ciągła krytyka…

Dominik Lorek: Problem jest taki, że urzędnicze łby, nie rozumieją problemu. Poszukiwaczy trzeba edukować, a nie walczyć z nimi. W Polsce przepisy są tak absurdalne, że wiele zabytków, pdzepada. Dajmy przykład moją miejscowość. Od lat w miejscu starych traktów, poszukiwacze szukają i kopią coś. Nw co, ale tak często, to by raczej nic nie szukali, jak by nic nie było. Co się z tym czymś znalezionym stało? Mimo, że kopią na terenach, ktore są zryte ciężkim sprzętem(jakies uprawy), który niszczy warstwy, to oni nic nie mogą oddać, bo grozi im kara za zniszczenie (zniszczonych) warstw archeologiczbych.Gdyby coś oddali w odpowiednie miejsce (pewnie bez zbaleznego) to by o tym w mediach było. Aż się kurde płakać chce, że coś znika bezpowrotnie. Organy nie są w stanie kontrolować tak ogromnego obszaru kiedyś waznego polskiego miasta. Kolejna kwestia-poszykiwacze z okolic np Tarnowa, znajdują na polaxh monety. I tak szukają, i tak. Tyle że kasę mają ze sprzedaży komuś, a nie za znalezienie i oddane do badania, muzeum itp. Problem trzeba rozwiązać, a nie prerzucac się oskarzeniami. Ja wiem, że wiedzy nie mam jak robić coś by nie zniszczyć, więc nie kopię. Ale nie każdy jest tak wielce honorowy i uczciwy. Z tymi innymi, trzeba coś normalnego zrobić. By dobrze nauczeni archeolodzy, mieli co odkrywać, również w mojej starej miejscowosci.

Wojciech Oksieńciuk: Dewastacja stanowiska archeologicznego jest bezsporna i naganna. Minęło już 10 lat od stwierdzenia faktu. Co robią archeolodzy i służby ochrony zabytków? Podnoszą „rwetes”, nadymają się, prężą muskuły, uruchamiają aparat przemocy państwa. Co powinni zrobić, aby działanie było skuteczne i rzeczywiście chroniło zabytki? Zlokalizować lokalną grupę poszukiwaczy. Przeprowadzić akcję uświadamiającą. Wykonać badania ratownicze. Włączyć poszukiwaczy do tych badań. Uczulić ludność lokalną. Wydać ulotkę i rozprowadzić ją w gminie i Kościele. Włączyć w grupy poszukiwawcze archeologów i kanalizować działania grup poszukiwawczych. Zmasowanie terroru państwa skutkuje jedynie głębszym ukryciem się dewastatora stanowiska archeologicznego. Edukacja, edukacja, edukacja! Niech SNAP włączy się w edukację, a nie popiera grupę archeologów [starszych datą urodzenia] w pogłębianie terroru przeciwko wszystkim poszukiwaczom. Nie wszyscy poszukiwacze to przestępcy, część z nich chce działać legalnie we współpracy z archeologami, tak jak pod Grunwaldem.

Natalia Ryczkowska: No tak. Myślicie, że robota archeologa jest taka prosta i przyjemna.Otóż nie. Wykopaliska to zaledwie UŁAMEK pracy. Najwyżej kilka miesięcy w terenie podczas sezonu. A potem? Ceramika do kufra i po robocie? Nie. Namierzanie WSZYSTKICH zabytków, stratygrafia, liczne badania geofizyczne i inne cuda wianki to standard. Potem przychodzi czas na czyszczenie, katalogowanie i opracowywanie wszystkich zebranych materiałów. A proszę uwierzyć, że wklepanie do komputera danych technologicznych kilku tysięcy skorup samej ceramiki jest zajęciem nie tylko monotonnym, ale też cholernie czasochłonnym. Trzeba wszystko skatalogować, opisać. Wysłać setki próbek do różnych laboratoriów. Bądźmy szczerzy, praca archeologa to w większości siedzenie przed komputerem i próba wyciągnięcia odpowiednich wniosków. Zrekonstruowanie danego stanowiska. I to nie jest tak, że w dwa lata przebadamy wszystko. Nie. Niektórzy siedzą na danej osadzie dziesięć lat i nadal zbierają wnioski. I serio? Mówicie o pieniądzach? Z każdym kolejnym rokiem studiów utwierdzam się w przekonaniu, że rodzice będą musieli dopłacać mi do czynszu. Poza tym… Można i kopać na danym stanowisku i trzydzieści lat, ale jeśli się nie opublikuje badań, to tak naprawdę to był stracony czas.

A teraz proszę mi powiedzieć ilu poszukiwaczy opublikowało swoje znalezika? Ile przesłaliście próbek do badań?

Na litość boską! Archeologom nie chodzi o paciorki, zapinki czy sterty potłuczonych garów. Nam chodzi o to, żeby za pomocą tych przedmiotów poznać przeszłość ludzi. Ot tyle i aż tyle.

Marcin Marciniewski: Na marginesie dyskusji podzielę się swoim doświadczeniem. Jako amator wystarałem się o pozwolenie na prace powierzchniowe i po ich zakończeniu wszystkie zabytki przekazałem konserwatorowi. Zaległy od 5 lat w magazynach i nie mam prawa przeprowadzić w oparciu o znaleziska żadnych badań (bezinwazyjnych, pod nadzorem, etc) Oficjalna archeologia w mojej ocenie bezprawnie zawłaszcza sobie wszelkie prawa do badań naukowych nad zabytkami i szkodzi tym samym rozwojowi tej dziedziny. W mojej ocenie wymaga modernizacji, bo dawno się zakorkowała i jest szkodliwie hermetyczna i zwyczajnie nie wydolna.

Tak podsumowując:

Może nasi archeologowie czekają na wynalazki które przyśpieszą odkrywanie tego co kryje ziemia? Ale takie naprawdę szybkie i dokładne 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s