Oficjalne oświadczenie o Ingliistach oraz Słowiano-Aryjskich Wedach


Oficjalne oświadczenie rosyjskiej Partii Rodzinnej o tak zwanych Słowiano-Aryjskich Wedach oraz o “świętej” Trójcy – Lewaszow / Hiniewicz / Trehlebow

Wiele osób, także czytelników strony Słowianie i Słowianowierstwo korzysta z dorobków tych panów, nawet 2-3 posty sami opublikowaliśmy, ale wiemy na początku istnienia tej strony. Acz teksty można przeczytać, dla porównania z innymi tekstami. Poniższe oświadczenie należy przeczytać, aby poznać prawdę i zacząć inaczej spoglądać na pewne rzeczy jakie mamy okazję oglądać w globalnej sieci czyli w internecie.

Zapraszam do lektury.

——————————————-

Oświadczenie przetłumaczone z języka rosyjskiego napisane przez  Wiaczesława Pronina [źródło: http://rodpart.ru/films/4697] Linki w dniu publikacji na SiS zostały sprawdzone i poprawione na istniejące.

Istnieje grupa ludzi, którzy przez takich jak ci trzej, generalnie zaczynają uważać informacje niepotwierdzone naukowo za bzdurę, wylewając dziecko z kąpielą.
Lecz najważniejszą sprawą, którą trzeba wyjaśnić, jest fakt, że Lewaszow, Trechlebow i Hiniewicz są agentami zagranicznego wpływu, powołanymi do „zagłuszania” prawdy wszelakimi Wajtmanami, twarami i tym podobnymi bzdurami. Tym ludziom, którzy już wcześniej interesowali się tematem, wciskają brednie i bajki, a tych, którzy dopiero mogliby się zainteresować, odwracają od całej dziedziny ważnych informacji tymi samymi bredniami. Jak to mówią: jeśli nie potrafisz się przeciwstawić, stań na czele i skieruj ludzi w inną stronę.
Ich działania (jak również działania tych, którzy za nimi stoją) to zaplanowany i bardzo dobrze realizowany informacyjny atak. Wzięte pod uwagę zostały ludzkie pragnienia – kto szuka proroka, idzie do Lewaszowa. Kto szuka kosmosu, idzie do Trehlebowa. A kto starożytności i słowiaństwa – idzie do Hiniewicza. Tylko że to wszystko kłamstwo, zawierające tylko taką domieszkę prawdy, żeby przyciągnąć uwagę, a potem odwieść od najważniejszego. Od kwestii ziemi i Rodowych Siedlisk.

Prawda o „słowiano-aryjskich wedach”

[Oryginał]

Inglizm-Starosłowiańsko-Aryjskie-Wedy--Nawiedzone-BredzenieWcześniej na naszej stronie pojawiały się jakieś wycinki, cytaty z tak zwanych słowiano-aryjskich Wed. Niestety, nie wszyscy jeszcze zorientowali się, co to za zjawisko. W imieniu klubu „Patriota”, przygotowałem analityczny materiał, zebrany w sieci, aby rzucić choć trochę światła na sprawę. Mnie, człowieka poważnie studiującego kulturę naszych przodków, głęboko rażą wszystkie pseudosłowiańskie ruchy. W Internecie jest wielu jednomyślenników, którzy zgłębili tą kwestię, oraz przeprowadzili wielką badawczą pracę, żeby udowodnić to, co zrozumiałe jest dla każdego, kto ze zrozumieniem przeczytał przynajmniej „Słowo o wyprawie Igora”.

 

Dlaczego „przynajmniej”? Dlatego, że leksykalna konstrukcja pseudo-wed przedziwnym sposobem różni się od wczesnych językowych norm i bardziej przypomina epicki żargon rodem z Hollywood, z wykorzystaniem neurolingwistycznego programowania.

Zdemaskowanie Ingliizmu i łże-wołchwów: Hiniewicza, Trechlebowa, Lewaszowa, Kurowskiego

Dużo spłodzili plotek, zniekształceń i zwykłych kłamstw, zwolennicy ojca Aleksandra Hiniewicza! Inglizm to religijny ruch końca lat 90-tych XX wieku, obecnie opisywany jako pseudopogaństwo. Ale opowiemy o nim szczegółowo. Cała poważna krytyka była przeprowadzana w latach 2002-2004, ale dzisiaj ten problem jest nie mniej aktualny. Dzisiaj można obserwować w internecie dogorywanie idei ingliizmu. Kierownikiem sekty jest Aleksander Hiniewicz (Pater Dij Aleksandr). Wydał serię książek: «Księga Światła», «Ingliizm», «Wedy Peruna» i inne.
W Omsku działała szkoła duchowa i świątynia Peruna.
Seria wykładów, obecnie zabronionych, przechodziła z rąk do rąk, rozpowszechniana przez organizację KPE. Jeden kurs wykładów na cyfrowych nośnikach tworzył cały cykl. Prawda, drugiego kursu nie udało nam się odnaleźć, ale mówi się, że istniał. Pater Dij zabłysnął w kilku filmach dokumentalnych: «Uświadomienie wiedzy», «Gry Bogów» «Wiec starowierów» i innych.

Burzliwa działalność pseudopogańskiej sekty Hiniewicza, zrodziła burzliwe, żywe zainteresowanie w latach 1999-2000 i 2005-2006 w środowisku rodzimowierców.
W 2009 roku przypadło apogeum informacyjnego łgarstwa tej sekty, wtedy to nawoływali do łączenia się w komuny i przygotowywania się do przylotu Peruna na Wajtmarze (Statku kosmicznym – przyp. tłum.) w 2012 roku.

Taki otwarty, eschatologiczny zwrot, stał się iskrą dla pojawienia się mnóstwa konstruktywnej krytyki to całego spektrum działalności tej sekty. Wcześniej widziało się w ich pracy jakąś działalność oświeceniową, ale odzew i opinie uczestników ingliijskiej sekty, o kulcie osoby A. Hiniewicza, ostatecznie rozwiały te złudzenia. W 2010-2011 roku przylot Peruna już nie interesował jego zwolenników. Wszyscy czekali na przylot jaszczurów, które miały podbić Ziemię. [materiał o jaszczurach]

Dłuższy czas nie chcieliśmy się mieszać w krytykę tak jawnego, destrukcyjnego zjawiska, ale ciągłe artykuły w Internecie i nieustające konflikty w sieci, dały nam pole do namysłu i uświadomienia sobie problemu. Problem jest ogromny! I Asowskie (Aleksander Asow – pisarz, twórca m.in. „Księgi Welesa”, „Świętoruskich Wed” i innych) fantazje bledną w obliczu działalności omskiej szkoły. Wszystko jest tu postawione na głowie, wplecione w ten system są pozostałości z epoki romantyzmu.

Gołym okiem widać, że to sekta skandynawsko-hindusko-słowiańska, z wątkiem UFO i ezoterycznym zarysem. W tym artykule szczegółowo rozpatrzymy liczne aspekty ideologii ingliizmu. Popatrzymy, dlaczego i po co dzielą władzę liderzy ingliizmu. Pokażemy bezzasadność tej idei i udowodnimy, że ingliizm w żaden sposób nie odnosi się do słowiańskiego rodzimowierstwa.

Ingliiskie Runy

W swoich wykładach i książkach A. Hiniewicz, co prawda bezskutecznie, próbuje nam przedłożyć kilka słowiano-aryjskich futharków (runicznych alfabetów), w momencie pisania tego artykułu zgromadził już 9, chociaż wcześniej mówił o trzech. Omawia je, jako różne rodzaje pisma runicznego. W tych futharkach znajdują się runy – sylaby. To powszechnie znane Ra, Wie, Izm, Fasz itd. Do świeżo wymyślonych run odnosi się jak do świętości. Nam nie udało się znaleźć więcej niż 24 runy. O żadnych 144 runach nie może być mowy. […]

Hiniewicz przekazał surowy materiał, który jest podobny do run skandynawskich oraz indyjskiego liniowego sposobu pisania liter, (co prawda, Hiniewicz nie wiedział, że pisanie w poziomie pojawiło się dopiero w średniowieczu), dołożył duchowe znaczenia tych run i dołączył do nich swastykę, aby podgrzać atmosferę na widowni. A sposoby odczytywania tego pisma i grafemów, całkowicie ignorują wszystkie dopuszczalne normy, tam symbole solarne traktowane są jak litery. Drugim dowodem, udowadniającym fałszywość tego futharku, jest brak jakichkolwiek źródeł, a wymówki typu „wszystkie narody chronią swoje duchowe księgi”, to nie argument, tylko piękne słowa. Tak, ani Mirolubow, ani Asow, po dziś dzień nie przedstawili ani jednego źródła. Sprawdzić nasze słowa łatwo, proszę poszukać źródeł Ingliizmu (link do materiałów) wypiszcie te runy, policzcie, spróbujcie złożyć z nich słowa. Wtedy wszystko stanie się jasne. Nie bez powodu tyle prób stworzenia sztucznego języka zakończyło się porażką. Przecież język to dynamiczna struktura, która żyje i rozwija się wśród ludzi. Jeszcze jedną ważną rzeczą, której nie uwzględniono przy tworzeniu tych pseudo-run, to zasady i historia dawnej gramatyki. A to doprowadziło do kuriozów, które wydają się zabawne językoznawcom, lecz większość ludzi nie zna tych zasad, a na tej niewiedzy żerują inglingowie.

Historia Słowian i Ariów

Hiniewicz, działając na fali historycznego rewizjonizmu, stwierdza, że historia Słowian liczy tysiąclecia, a nawet setki tysięcy lat. Korzystając z pełnego historycznego analfabetyzmu swoich uczniów, którzy nie rozumieją nawet podstawowych faktów, że Ingliizm jest słowem, którym określana była szwedzka dynastia rządząca.

Oto cytat z Wikipiedii: [alternatywne]

«Inglingowie – najstarsza i najbardziej wpływowa dynastia krajów Skandynawii, której przedstawiciele zostali pierwszymi historycznymi królami Szwecji i Norwegii. W «Sadze o Inglingach» Snorri Sturluson opowiada o nich jako o potomkach Odyna i przytacza szczegółowe rodowody. Wymienieni są również w najstarszym anglosaskim eposie, «Beowulfie». Stolicą pierwszej dynastii szwedzkich Inglingów (którzy byli na wpół legendarni) była Stara Uppsala. W tamtych czasach konungowie (królowie) z domu Inglingów rządzili w Szwecji (od ok. roku 50-go do 1060) i Norwegii (od ok. roku 50-go do 1319 roku). «Saga o Islandczykach» opowiada o grupie przedstawicieli z tej dynastii, która osiadła w Islandii i została częścią miejscowej arystokracji („O Ludziach z Łososiowej Doliny” i inne).»

Weźmy na przykład kalendarz. Albo, jeśli nam wygodniej, Krąg Lat Czysłoboga. Swój “d’aryjski” kalendarz ingliingowie zaczerpnęli z książki “Krugolet Czysłoboga” (1888), autorstwa Żarawy. Ale taka książka nigdy nie istniała. Jeśli macie czas, poszukajcie, znajdźcie chociaż jedną wzmiankę o tej książce w zewnętrznych źródłach albo oryginalną książkę. Wprawne oko natychmiast zauważy Photoshop (różnica czcionek, koloru itp.). Badania jeszcze są przeprowadzane, ale dla niedowiarków, oto książka z kolekcji A. Hiniewicza: [lewe zdjęcie to oryginał, a druga to fałszywka Hiniewicza]

O czcionce nawet nie warto wspominać… po prostu popatrzcie na plamy i zagięcia na obu przykładach i wszystko będzie jasne. Pierwsza książka naprawdę istnieje, druga nie. […]

[ Analizę językową i graficzną, tj. pracę zbiorową na ten temat, uporządkowaną przez Artioma Winokurowa. Osoby znające język rosyjski mogą zapoznać się z dowodami http://prpk.info/articles/analitica/pravda-o-slavjano-ariiskih-vedah.html ]

Otwarty list Asowa do Ingliingów:

Może to wydać się zabawne, ale Baraszkow napisał do Inglingów («Instrukcja stworzenia “pogańskiej” sekty przy pomocy Internetu»). Cytować jego listu nie ma potrzeby, ale przytoczymy podstawowe tezy tam zawarte. Asow, ogłosił idee Ahiniewicza (Dane słowotwórstwo wprowadził Asow. przyp. tłum.), niczym innym jak kiepską próbą plagiatu. Chociaż ton listu jest trochę cyniczny, ale nie brakuje tu wskazań na źródła, więc przynajmniej w tej sprawie Asow jest czysty.

Baraszkow oskarża Ahiniewicza o bezczelny plagiat jego prac, prac Biełowa i kilku prac prof. M.I. Stieblin-Kamienskiego i O. A. Smirnickiej. Co prawda, Asow nie wytrzymał i skrytykował wydawnictwa, rodzimowierców i wychwala swoje prace, w szczególności kryptologiczne, chociaż, w istocie, wszyscy dawno wiedzą, że on ani razu źródeł swoich „prac” nie ujawnił. Różnica Asowa i Hiniewicza polega na tym, że Asow chociaż trochę czyta i nawiązuje do fachowej literatury. Chociaż jego prace przez oficjalną naukę nie zostały uznane …

Ingliizm i ultraprawicowy nacjonalizm

Wszystkie sprawy karne Ingliizmu mają nacjonalistyczne podłoże. Jest to spowodowane szeregiem czynników. W swoich wykładach Hiniewicz zażarcie obraża i poniża wszystkie religie, oprócz wiary przodków. Wychwala w swoich mitologicznych schematach słowiano-aryjską przeszłość i bezustannie przytacza etnosy, mówiące o dominacji Słowian.

Tym bardziej przykro, że zmyślona semiologiczna struktura, jest teraz najpopularniejsza i najbardziej wychwalana w środowisku rodzimowierców! Wszystkie «Walkirie» i pozostałe solarne symbole, są wymyślone przez Hiniewicza. Może 3-4 z jego symboli, mają archeologiczne i etnograficzne potwierdzenie, zaledwie 1-2 symbole noszą ta nazwy według źródeł etnograficznych. Ale Hiniewicz uznaje swoje symbole jako wielką spuściznę. Ich jest jakoby 144. [co prawda, dzisiaj można pogubić się w symbolice i ich pochodzeniach]

Niewątpliwie i bezwarunkowo, udowodniono naukowo, że u Słowian był obecny symbol słońca w różnych formach, ale uważamy za bluźnierstwo wymyślać wariacje i nazwy dla nich!!! To poniża naszą pamięć kulturową, dyskredytuje dzisiejsze działania i szczerze mówiąc, śmierdzi prywatą (mocno jest rozpowszechniona sprzedaż pamiątek z tymi symbolami).

Wszystkie symbole są napełnione wysoką duchowością i sensem. Ale, nie sądzę, że autorzy tej pracy znają różnice między symbolem a znakiem i naturalnie, nigdy nie zajmowali się archeologią, aby znaleźć potwierdzenie swoich teorii! Przytaczana różnorodność swastyk dała podwaliny licznych politycznych nacjonalistycznych partii i ugrupowań, te teorię przejęli również inni liderzy słowiano-aryjskiej ideologii (Trechlebow, Lewaszow).hailowanie

Wszystko to bezwstydnie dyskredytowało temat słowiańskiego pogaństwa. […] Obrazą dla dawnych Słowian jest „hailowanie” ręką na świętach i generalnie, Słowianom ten gest nie przystoi (tu szczegóły  o wykorzystywaniu ukłonów i ruchu ręką ku Matce Ziemi), ale to nie powstrzymuje ludzi od propagandowania tego symbolu.

Pojawiło się w Internecie wyznanie, człowieka niegdyś bliskiego dla Hiniewicza, który otwarcie teraz mówi, że symbole, na przykład popularny dzisiaj symbol «Walkiria», wyprodukowany został na komputerze.

250px-Valknut-Symbol-triquetra.svg.pngNic w tym dziwnego, na początku artykułu mówiliśmy, że Ingliizm – to sekta z skandynawsko-indyjsko-słowiańską domieszką. Oto dlaczego Walkiria jest obecna w jej symbolach. A pewne symbole przypominają te z RNE (Rosyjska Narodowa Wspólnota). Po prostu wcześniej, zaraz zresztą opowiemy historię o Omskiej sekcie, Hiniewicz ściśle współpracował z RNE, a potem stworzył swoją własną duchową szkołę. Tak więc, nie zapominany o Midgardzie i jego związku ze Słowianami, (który oczywiście nie istnieje), ale ingliiz
m powie nam co innego…

khinevich1.jpgO Hiniewiczu
Z jego biografii wiadomo, że otrzymał średnie wykształcenie, podróżował po Europie, był przeciętnym bardem, zajmował się ezoteryką, celtyckimi ruchami, stworzył nawet świątynię «Dżiwy» i był DJ-em, a potem stworzył znaną nam sektę. Oto pełny opis tej sekty i nauczania Hiniewicza.

 

hinevic1To jego plakat z okresu „przedinglijskiego”.

Hiniewicz pali, pije, według świadectw naocznych świadków, dobiera się do młodziutkich dziewczyn, jest skrajnie cyniczny.

Oto wspomnienia naocznego świadka:
A.Hiniewicz dawał nader rzadkie i mało treściwe lekcje tylko dla jednego, 3-go kursu, zrobionego dla 5-6 ludzi. Drugi i pierwszy kurs rozdał, nagrany na kasetach, zebrał swoje rzeczy i pojechał do domu. Okłamani ludzie, chcąc otrzymać wiedzę, przyjeżdżali do niego na naukę całymi rodzinami, zostawiając rodzinne strony, sprzedając mieszkania i majątki.

Ale po przyjeździe oni spotkali się z prawdziwym, a nie pozowanym A.Hiniewiczem: Względem uczniów przejawiał zainteresowanie, dopóki nie skończyły się ich skromne oszczędności (nieco dłuższe zainteresowanie kierował do młodziutkich i ufnych dziewczyn, czasami, delikatnie mówiąc, było to «niezdrowe»), dalej stawał się wobec przyjezdnych albo grubiańskim, albo ignorował ich i układał pasjansa na komputerze, kiedy czekali na jego odpowiedzi, udawał, że nie zauważa zwracających się do niego.
Ci, którzy mieli choć trochę szacunku do siebie samych, odjechali do domu. Zostali ci, którzy nie mieli pieniędzy (kilka osób), albo ci, którzy odnaleźli się w roli pochlebców, przymilając się do czcigodnego łże-kapłana, sprzedając przyjezdnym pamiątki, przy okazji oskubując ich do gołego.

Wielu podejrzewało Hiniewicza o ukryty semityzm. Nie nam dane jest to osądzać, i nie ciekawi nas to. [do poczytania tutaj]

Choć Budnikow potwierdza słowa naocznych świadków, nie krytykuje samej nauki, bo on także opiera się na ingliizmie. Dalej omówimy na innych przykładach, dlaczego tak się dzieje.

Można by tu zakończyć, ale co z Trechlebowem, Lewaszowem, Darisławem, Kurowskim, Głobem …?

Teraz A. Hiniewicz nie jest tak popularny w środowisku rodzimowierców i nieco bardziej znany w tzw. środowisku starowierów. Tak, w popularności ustąpił pola Trechlebowowi. Trechlebow jest teraz duchowym nauczycielem słowiano-aryjczyków. On głębiej drąży ufologiczne koncepcje stanowiące ingliizm. I propaguje, w odróżnieniu od A. Hiniewicza, wegetarianizm.

Jego książka «Koszczuny Finista», to mieszanka antysemityzmu, krysznaizmu i żonglowania słowami, które zaczerpnął od Griniewicza. O Słowianach zbierze się tam raptem 10 stron. Ale, tym niemniej, ten człowiek, przejąwszy ideologię Hiniewicza, niesie teraz masom ufologię i krysznaizm na słowiańską modłę.

Mówi, że jego matka jest z Syriusza, że trzeba zakopywać broń i przygotowywać się do najazdu jaszczurów. Inglingowie nawet zaczynali rozważać, kiedy przylecą, na czym przylecą i jakie uzbrojenie będą posiadać napastnicy.

Trzeba powiedzieć, że Trechlebow współgra z Hiniewiczem. Czego nie da się powiedzieć o udawanym naukowcu Lewaszowie (o fałszowaniu).  Ten «prorok» także bazował na ideologii ingliizmu, ale z tendencją w kierunku pseudonauki. Powyższy link zawiera wiele krytycznych analiz i badań jego działalności. Jak naukowiec może pojawić się na liście ekstremistów?

Kiedy do gry dołączył Lewaszow, zaczęła się walka między zwolennikami ingliizmu. Lecz chociaż prawdopodobnie Hiniewicz i Trehlebow dogadali się, to Lewaszow przyssał się do koryta bez ich zgody.

Lewaszow

Wielu podejrzewa go o spisek z Laurancem Rockefellerem. Można to samo powiedzieć i o Głobie, redaktorze «Wedyjskiej kultury», która, tak jak i prace Lewaszowa, dostały się do listy ekstremistycznych materiałów, pod numerami 595-96. On występował jako zagorzały zwolennik Hiniewicza, zanim na arenie pojawili się Trechlebow i Lewaszow, ale zniknął po procesach sądowych wytoczonych jego czasopismu.

Ukraińcy cierpią przez Kurowskiego, który przejął ingliizm i wprowadził go w swojej ojczyźnie.

Darisław, kontynuuje masową popularyzację ingliizmu w czystej postaci.

Można analogicznie przeanalizować działalność wszystkich tych inglingów. Tylko po co? Czy nie widać gołym okiem, że następują nowe podziały władzy w tej sekcie? Czy nie jest zrozumiałe, że odbywa się tu oszukiwanie rodzimowierców?Przytoczę oficjalne pismo rodzimowierczych wspólnot na temat pseudopogaństwa.

Wnioski:

Szanujący się rodzimowiercy już dawno zaczęli walkę z ingliizmem, jak z klęską żywiołową, jak z prowokacją, jak i z każdą sektą. Często słychać argument Inglingów, że rodzimowiercy nie powinni robić podziałów, słowiaństwo jest jedną wiarą i jego sedno też jest jedno! Oni próbują znaleźć kompromis, którego być nie może, bo Ingliizm pozamieniał liczne pojęcia, w wyniku czego próbuje przewrócić wszystko do góry nogami. Ingliizm to główny element destrukcyjny, niestety według niego ocenia się wszystkich rodzimowierców, a zmyć ten brud trudno, jeśli w ogóle jest to możliwe.

Ingliizm jest nie słowiańskim pogaństwem (jazyczestwem – oni w ogóle nie używają tego słowa, dla nich oznacza ono cudzoziemców i innowierców). […] Według relacji rodzimowierców, tam, gdzie pojawiają się Inglingowie, wszystko się rozpada, ludzie kłócą się, rozpadają się porozumienia i wspólnoty. Deklarowany przez Hiniewicza zamiar zjednoczenia Słowian, de facto zbrukał ich dobre imię i skłócił. Jako ostatni cytat, pasują słowa jednego z rodzimowierców:

Szukać sensu w ingliizmie, to jak szukać złota w nocniku

Stanisław Swiridow

Fałszywa Trójca Święta: Lewaszow, Trehlebow, Hiniewicz

Dany artykuł napisany został nie jako prowokacja albo dyskredytacja, to po prostu logiczna analiza tematu (oparta tylko na logice i faktach łatwo potwierdzalnych i sprawdzonych) szybko rozpowszechniającego się zjawiska, jakim jest ingliizm, starowierowierstwo, rodzimowierstwo, pogaństwo itp. (Nie trzeba wdawać się w dyskusję, że to różne rzeczy, wiem, że między nimi są różnice. Wymieniam je, ponieważ, dla przykładu Lewaszow, chociaż opiera się na SAW (Słowiano-Aryjskie Wedy), uważa się za ateistę) w postaci trzech «nauczycieli», «guru», «kaznodziei», nazwijcie ich jak chcecie: Lewaszowa, Trehlebowa, Hiniewicza, opisywanych dalej jako Fałszywa Trójca albo ŁT (łże-trójca).

Zaczniemy w pierwszej kolejności od tego, że dana Trójca Święta ujawniła się w internecie i zaczęła zdobywać popularność niemal równocześnie, od momentu publikacji SAW przez Hiniewicza. Przypadek? Lewaszow z jakiegoś powodu przyjeżdża z Ameryki i zaczyna publikować, Trehlebow w ogóle niewiadmo skąd się urwał, ogłosił sam siebie wiedunem i dawajcie interpretować SAW po swojemu. Ale jedno jest pewne, że szczyt popularności tych osób jest jednakowy, to ostatnie 3-4 lata, plują się na ich temat na wszystkich forach.

Dalej … jeszcze jedna wspólna cecha ŁT (łże-trójca), to jest tak zwane pseudo-kryminalne prześladowania, inaczej tego nazwać nie można. Hiniewicza ciągają po sądach, książki Lewaszowa i Trehlebowa też są zakazane. Po co jest to robione?

Jak na samym początku powiedziałem, będziemy logicznie analizować fakty …

Zrobiono to przede wszystkim po to, żeby ludzie pomyśleli co następuje: « Jeśli książki te są zakazane, to znaczy, że nie podobają się władzom, a jeśli nie podobają się władzom, znaczy tam jest zawarta prawda albo jakieś sekretne, niewiarygodne informacje». Co ciekawe, faktycznie, te książki są zakazane, ale co to zmienia? Książki sprzedają się, nagrywane są filmy, autorzy są na wolności. Odbywa się kolejna gra pod ufną publikę.

SAW spokojnie można kupić, Trehlebowa też, tylko Lewaszow jest póki co zakazany, ale jak sam powiedział «walka o książkę jeszcze nie skończona», pewnie ma na myśli, że jego «Rosja w krzywym zwierciadle» znów będzie legalna.

Wszystko to można sprawdzić na stronie ministerstwa wymiaru sprawiedliwości Federacji Rosyjskiej, w rubryce «federalna lista ekstremistycznych materiałów».

Teraz przejdziemy bezpośrednio do «przeróbek» ŁT (łże-trójca). Przy Lewaszowie i Trehlebowie jest ich mnóstwo i o tym dyskutowano wiele razy. Ale o Hiniewiczu z jakiegoś powodu nikt niczego nie mówi, wszyscy oślepli czy specjalnie udają, że niczego nie było? Od razu powiem, że mi osobiście Hiniewicz najbardziej imponuje z tej Trójcy Świętej, ale jest u niego tyle nieścisłości, że dopóki ich nie poprawi albo wypowie się na ten temat, to będę go zaliczać do pozostałych z ŁT.

Oto co mam na myśli:

1) Krugolet Czysłoboga (Krąg lat Czysłoboga)

Na stronie starowierów pojawiła się zrobiona w Photoshopie okładka Krugoletu Czysłoboga, lecz Hiniewicz nic do niej nie ma [grafika z początku artykułu]. Widział, że została wystawiona i nic nie powiedział, tylko gładkie zdanie «może to hakerzy?»

Podobnież zaczęli tam opowiadać, że dana książka jest w Szkole Asgardskiej, można przyjechać i poczytać. Ale nikt, z niewiadomego powodu nie może zrobić ksero, nawet pierwszej tytułowej strony. Za to zapraszać nieznanych ludzi do siebie i dawać im bardzo rzadką książkę do rąk, narażając na zniszczenie lub kradzież, jest normalne i bezpieczne?

Minęło parę lat, ale nadal nikt nie zrobił zdjęcia ani ksero chociaż jednej strony. Myślicie, że Hiniewiczowi, jak i Lewaszowowi nie wiadomo o tym? Ale oni wszystko lekceważą, w tym też są do siebie podobni.

2) Kołowrat mówił, że pierwsze wedy były wydawane w 1944 roku, a dokładniej wtedy były przetłumaczone. Dlaczego znowu, nie ani jednej kopii, ani zdjęcia? A obecnie SAW sprzedawane są swobodnie? Czyli dzisiejsze władze są łaskawsze i cenzura mniejsza niż w 44-tym?

3) Hiniewicz uczył kabały na początku 90-tych. On na to odpowiedział mniej więcej tak: «Wtedy, każdy orał jak mógł». Pytanie: Dlaczego trzeba było studiować i uczyć się, właśnie obcej i pasożytniczej nauki? Dlaczego nie wybrało się popularnych, pożądanych, dobrze opłacanych kierunków, na przykład modny wtedy, dopiero wchodzący marketing czy bankowość, prawo albo coś innego? Po co było leźć w tą żydowską kloakę?

4) Podobno u niego są przechowywane stare wydania Biblii, cerkiewnych książek. Znowuż, na ch** kolekcjonować literaturę pasożytów, skoro ona i tak była wielokrotnie zmieniana i cenzurowana? Rozumiem, jeśli na sprzedaż, ale on sam powiedział, że to do kolekcjonowania.

5) Jeszcze jedna niepojętna rzecz w tym, że kiedy pytają go o Lewaszowa, to on udaje durnia i zawsze mówi to samo: « Nie wiem kto to», «nie czytałem». Można nie znać, ale jak cię pytają już dziesiąty raz, to czy nie chce się poznać, kto to taki i dlaczego o niego się dopytują? Skąd taka niechęć dowiedzieć się?

6) No i na koniec, wszystkich wkurzające… palenie. Jak można mówić o czystości rodu i krwi, o genach, o zdrowym potomstwie, a przy tym samemu palić? Rozumiem, jeśli miałby te 9 albo 16 dzieci, zgodnie z starowierską tradycją, można wtedy raz czy dwa w roku użyć wypić trochę, zapalić, ale on nie ma tylu dzieci.

Zwracam się do wszystkich czytających to forum. Spojrzeliście kiedyś na siebie z boku, podczas kłótni z innymi, próbując udowodnić punkt widzenia jednego z tej Trójcy Świętej? Nie byłoby tych waśni, nigdy byście się nie sprzeczali i nie kłócili, oni tylko podpuszczają Słowian na siebie, nic nie robiąc aby zapobiec sporom, przedstawić dowody.

Merowingowie, atomy itd itp… oni kładą ch** na wasze spory, oni nigdy nie zajdą na te fora i nie odpowiedzą na niewygodne pytania przysłane na pocztę. Jeżeli oni nie chcą zrobić ksero nawet jednej kartki, ażeby u ludzi zniknęły wątpliwości, to warci są oni Naszego czasu i nerwów?

Lewaszow zbudował sobie zamek, Hiniewicz też sobie sprawił wiejski dworek i rozbija się swoim autem po Niemczech, a wy co z tego macie? Każdego dnia budzicie się, włazicie na forum i mało się nie pos**cie, udowadniając punkt widzenia ludzi, którzy mają Was w dupie?

Źródło: http://via-midgard.info

Prawda o inglingach

Dawno już zabierałem się do napisania o artykułu o inglach i jakoś nie mogłem zacząć. Ale w miarę gromadzenia dużej ilości faktów, o tym skąd wziął się ingliizm, zacząłem je zbierać w sprawozdanie. Poniżej przytaczam urywki z rozmów o inglach z jednego z zamkniętych dla gości forów, a także, dla dobra artykułu, cytuję wybrane posty Miroluba-białozor, jednego z uczestników tej rozmowy. Otóż:

Kruk:
Odnośnie inglów: Jakoś parę lat wstecz, kiedy ingowie dopiero się pojawili, jeden mój znajomy ekstrasens, opowiedział (w związku z rozmową o inglach), że czytał artykuł w gazecie petersburskich ufologów Anomalia (nazwę zapamiętałem, po prostu dlatego, że w naszej miejskiej bibliotece gazeta ta jest dostępna, i w połowie lat 90-tych wydrukowali tam serię artykułów Riezunkowa o narodowym kalendarzu) o omskim ufologu A. Hiniewiczu, który kontaktuje się z przybyszami z Oriona, była tam i fotka Hiniewicza w cerkwi, ze świecą w rękach. No i oczywiście ani słowa o rosyjskich wedach. […] Wtedy nie zdziwiłem się wcale, ponieważ już wiedziałem, że Wedy Hiniewicza, to głównie zerżnięte legendy moskiewskich templariuszy. A o tym, jak Hiniewicz ściągnął tłumaczenie Sagi o inglingach Stieblina-Kaminskiego, pisał jeszcze nasz ukochany Asow ( ale jeśli jeszcze nie czytałeś, proszę  )

Chyba dla wszystkich jest jasne, że jeśli jakimś sposobem u Hiniewicza pojawił się jakiś prawdawny dawny rękopis Sagi to ona w żaden sposób nie mogłaby DOSŁOWNIE zbiec się z tłumaczeniem Stieblina-Kaminskiego.

Na końcu małe przypuszczenie: Hiniewicza nazywają nie inaczej jak ojciec Aleksander Generalnie, dla mnie przykładowo, taki zwrot nie przeszedłby przez gardło do nikogo, prócz ojca, który dał mi życie na tej Ziemi. Hiniewicz nazywa się Pater Dij tzn. dosłownie Ojciec Niebiański, ciekawie, czy on rzeczywiście uważa siebie za Boga, czy po prostu w ten sposób szydzi z ludzi. Jeśli potrzebne ci są materiały o tym, jak Hiniewicz ukradł teksty templariuszy (pisałem już o tym wcześniej), powiedz, wyślę info. Mogę przytoczyć przykład: Kawałek templariuszowskiego tekstu i odpowiadający mu cytat z wed Hiniewicza.

…To będzie tak… O ile dobrze pamiętam, gdzieś w 2000 roku, dostałem do poczytania pierwsze wydanie SAW. Zacząłem czytać i nagle olśnienie, że to wszystko gdzieś już widziałem, cała ta ich terminologia: Światy Złotych Schodów, Arlegi, Legi i inne. Myślał, myślał i przypomniał sobie: W 1992-93 roku w czasopiśmie Nauka i religia, była seria publikacji historyka A. Nikitina Moskiewscy templariusze, poświęcona Moskiewskiemu zakonowi templariuszy, których w latach 20-tych rozgromiło NKWD i wszystkie archiwa zakonu dostały się do archiwum NKWD, skąd je wydobył na światło dzienne pan Nikitin. Tenże autor, przytoczył część tak zwanych orderowych legend.

Właściwie mówiąc, ci templariusze nie mieli żadnego związku z historycznymi templariuszami, a ich zakon tak naprawdę stworzony w początku XX-go wieku..

A teraz, porównajcie LINIJKA PO LINIJCE legendy templariuszy i ingliijskie pisma:

Cytat: [ ponieważ to długi cytat, z charakterystyczną stylizacją, opuściłem tłumaczenie – dla znających rosyjskich podaję link – przyp. tłum. ]

Teraz templariusze. Dobrze, że wszystkie ich teksty ktoś wrzucił do internetu, nie trzeba w bibliotece czasopism skanować. Oto, z: 1.1. O DAWNYM EGIPCIE:

zalozyciele_egiptu.jpg

Cytat: [źródło dla rosyjsko języcznych – przyp. tłum]

Na tej stronie jest także przedstawiona historia tego moskiewskiego zakonu.

(Jeśli link nie będzie działać – na końcu artykułu jest link do książki „Legendy Rosyjskich Templariuszy”, tam jest to samo)

Ogólnie, A. Hiniewicz, skorzystał z tego, że owe teksty były mało znane, i dosłownie przepisał je jako „Słowiano-Aryjskie Wedy”

A oto jeszcze, dla pełnego obrazu:

Z Hiniewicza: Charat’ja Trzecia. Wielka Assa:

Cytat: [cytat w oryginale dostępny na głównym linku do rosyjskiego artykułu – znowu długi tekst, ale kto zna rosyjski proszę zerknąć – podobieństwo jest uderzające, zmieniona tylko scenografia, proszę porównać do tekstu templariuszy „Bunt Światła” ]”

Kruk:

…A w ogóle, spodobały mi się rozważania Reki, z forum Rodosławie, on poprawnie pisze, że widać, iż te ingliijskie wedy, pisał nowoczesny człowiek, i w żaden sposób one nie odpowiadają mentalności ludzi starożytności. Także i pogląd, że fotografie wstawione do SAW niby pradawnych ingliijskich świątyń to Photoshop, według mnie odpowiada rzeczywistości. Nie odmówię sobie przyjemności zacytować:

Po co kłamią ludzie, nazywający siebie poganami?

Do takiego pytania doprowadziło mnie przeczytanie książki Słowiano-Aryjskie Wedy – Księga Światła, wydane przez Staroruską Ingliijską Cerkiew Prawosławnych Starowierów-Inglingów, Omsk „Arkor” 2002. Wiele niejasności pojawia się z powodu samej „Księgi Światła”, która zawiera czterech Charaty Światła. Po pierwsze, nie można nie zwrócić uwagi na szereg anachronizmów, spotykanych w danych tekstach, i na różnorodność stylistyki.

We wprowadzeniu o. Aleksander stwierdza: „Źródło „Charatów Światła” było zapisane T’ragami, tzn. d’Aryjskimi Obrazowymi Symbolami, które łączyły w sobie hieroglificzne znaki, oznaczające wielowymiarowe i różnorodne runy + Charaty – pergaminowe zwoje ze skóry zwierzęcej, na których były napisane dawne runy. Aby wydać teksty we współczesnym rosyjskim języku, za podstawę wzięty był h’Aryjski Runiczny wariant „Charatów Światła” i tłumaczenie po rosyjsku, zrobione 250 lat temu, ale przy tym dokładność sensu tłumaczenia została zachowana z d’Aryjskich T’rag”.

Z tego można wysnuć wniosek, że najbardziej dokładne tłumaczenie danych tekstów z runicznego języka po rosyjsku, było wykonane około 250 lat temu. Taki rodzaj tekstów nie wymaga autorskich poprawek i komentarzy, więc czytelnikowi powinien być przedstawiony dawny tekst – oryginał w języku rosyjskim. […] Rzuca się w oczy to, że pierwsze trzy Charaty Księgi Światła „starają się całkowicie odpowiadać” wymogom gatunku dawnych Wed według formy i stylizacji, to czwarty jest sprzeczny z tą konwencją. […]

W tekście czwartej Charaty spotykamy się z całkowicie odmienną stylistyką i szeregiem pojęć, charakterystycznych wyłącznie dla drugiej połowy XIX wieku i XX wieku: „Pewne Światy albo Wszechświaty o jednakowej ilości wymiarów, istnieją jeden obok drugiego, podczas gdy rzeczywistości przenikają się. Ale posiadający różne uczucia albo różne formy strukturalne i warunki życia mieszkańcy tych Rrzeczywistości, istniejąc w jednej strukturze czasoprzestrzennej, nie kolidują między sobą”.

Takie pojęcia, jak „strukturalne formy”, „związki przyczynowo-skutkowe”, zostały wprowadzone przez fizyków, myślicieli i filozofów do powszechnego użycia między XIX i XX wiekiem, więc w żaden sposób nie mogły figurować ani w dawnych rękopisach, ani w tłumaczeniach z osiemnastego wieku.

Z drugiej strony, są tam używane słowa, charakteryzujące pojęcia kultury XX-go wieku:„Dostają się tam na specjalnych latających samochodach”, „ci ludzie poruszają się za pomocą przeróżnych samochodów i mechanizmów”. Tu nasuwa się nieprzyjemny wniosek, że tekst czwartego Charatu był napisany w XX-tym wieku. Po drugie, w tekście „Księgi Światła” jest wprowadzone przeciwstawienie pogaństwa hinduizmowi i chrześcijaństwu (a przecież w momencie osławionego powstania Wed, chrześcijaństwo jako formalna religia nie istniało!).

Warto zauważyć, że ani jedna światowa religia, żadne dawne mity narodów świata nigdy nie opowiadały o innych religiach, nie walczyły z innymi zbiorami mitów i nie starały się udowadniać wiarygodności swoich teorii. We wspomnianym tekście, na przykład, znajdujemy jawne przeciwstawienie się chrześcijaństwu: „Tak naprawdę nie ma żadnego Sądu Ostatecznego, jest tylko zatrzymanie wznoszenia się”. Takie nieścisłości można by wybaczyć jakimś przeciętnym badaczom, nie angażującym się religijnie, albo zbieraczom folkloru, ale nie wspólnocie słowian!
Nie jest jasne, po co są wydawane nowoczesne „rozważania na temat” o dawnym tekście? Kogo oni chcą oszukać? Na zakończenie, na końcu książki są fotografie, większość z nich przedstawia obchody różnych świąt. Na przykład, „chodzenie boso po węglach” dość kiepsko zmontowane w Photoshopie. Biorąc to wszystko pod uwagę, zaczynasz z nieufnością odnosić się także do innych tekstów tych wydawnictw, na przykład do ciekawego artykułu „Nieznana swastyka”…”

Mirolub-białozor: Oj jak wspaniale! Kruku, szacunek dla wykonanej przez ciebie pracy! Tu jest materiał na cały demaskatorski artykuł…

Kruk:
Mirolub-białozor pisze:

„No tak. Kłopot tylko w tym, że sami Inglingowie na te fakty nie zareagują. A Hiniewicz na pewno powie, że templariusze i ”żydomason” Stieblin-Kaminski wszystko to ukradli, z jakiegoś tam tajnego ingliijskiego ”schronu”. Nie na darmo przecież A. Hiniewicz w takiej tajemnicy przechowuje „słowiano-aryjskie” złote tablice! (Właściwie mówiąc, ta historyjka ze złotymi tabliczkami, zerżnięta od Mormonów). Wróg nie śpi! I obecnie oryginały ”wed” będą „chronione” przed ludźmi jeszcze lepiej… „

Te fakty będą w stanie pomóc tylko tym, którzy dopiero co zaczynają się interesować ingliizmem, albo po prostu naszą dawną kulturą.

Tak, Mirolub, oceń taki przykład: Według A. Hiniewicza ichni staro rosyjsko-staroruski-aryjsko-wedyjski runiczny alfabet, składa się aż z 500 000 tysięcy run!
Pytanie: Na ch** trzeba tyle run i jak to wszystko można zapamiętać? Przecież po to, aby opisać wszystkie zasady leżące u podstaw widzenia świata, zupełnie starczy runicznego alfabetu z kilkudziesięciu znaków (plus ich kombinacji), jakimi, właściwie mówiąc, były wszystkie historycznie znane runiczne alfabety.

W ogóle, tak mniemam, są dwa warianty sekciarstwa:

Pierwszy wariant jest najbardziej znany, to jest, kiedy człowiekowi upraszczają obraz świata: jest tam zawarty konkretny, jasny i wyraźny religijny dogmat: bóg-diabeł, prorok niosący boską i niezaprzeczalną Prawdę, 10 czy 20 przykazań itd. […]

No a drugi wariant, mniej znany, to kiedy nie upraszcza się obrazu świata, a odwrotnie, komplikuje go, dogmatem nie jest już jedna książka, a dziesiątki i setki książek ( a na przykładzie inglów jeszcze i tysiące run ), kupy przykazań, mnóstwo nowych teminów i mgliste koncepcje światopoglądowe, które w ogóle (całkiem celowo! ) między sobą się nie łączą, w rezultacie człowiekowi zapycha się głowę, tak że po prostu traci wątek, a rozum przestając to wszystko rozumieć po prostu wyłącza się. Ogólnie, drugi wariant, to tak jakby metoda przeciążenia mózgu.

Jako przykład, proszę poczytać wiadomości niejakiego ingliijczyka Biełogorca na forum Rodosławie (np. w temacie: Pytanie do wszystkich wspólnot, w Kapłańskim Kręgu), tam całkowity brak jakiegokolwiek logicznego związku między zdaniami i propozycjami, plus stałe zarzucanie niezrozumiałymi terminami (prawie nie wyjaśnionymi), w rezultacie powstaje ( u nie potrafiących logicznie myśleć ludzi) wrażenie, że człowiek bardzo dużo wie i ma dostęp do czegoś bardzo tajnego i ważnego…

Kruk pisze:

Cytat:

Te fakty będą w stanie pomóc tylko tym, którzy dopiero co zaczynają się interesować ingliizmem, albo po prostu naszą dawną kulturą.

Dla nich trzeba pomóc poprawnie zorientować się w nowym polu informacji. Oraz posiać ziarna wątpliwości w rozumach (jeśli jeszcze coś tam zostało) zapalonych sekciarzy też nie zaszkodzi.

A z twoim punktem widzenia na formy sekciarskiej propagandy jestem całkowicie zgodny! Nowy kalendarz (też ciekawe od kogo ukradziony, trzeba tylko poszukać dobrze), nowe runiczne znaki i „alfabety” i nawet nowi Bogowie… A im więcej, tym lepiej. Od takiej obfitości „dawnej mądrości” nawet w tęgiej głowie nastąpi zawalenie śmieciem, a w konsekwencji zachwyt „mądrością” guru.

a oto ta książka:

@ Zakon rosyjskich templariuszy. Tom III. Dokumenty 1922-1930 r. Publikacja, wstępne artykuły, komentarzu, informator A.Ł.Nikitina. M. Przeszłość”, 2003 r. 528 str. (Mistyczne społeczeństwa i zakony w radzieckiej Rosji.

Dane legendy były znalezione przez Nikitina w archiwach KGB
Legendy opowiadają o legach, giełach, arlegach, elochimach, aranach itd.

Oto link: www.anaslav.ru 

I jak, inglingowie jeszcze są na Rusi czy już wywiało tą zarazę?

W końcu – znalazł się syn Jewgienija Hiniewicza i siostrzeniec «Patera Dija» (w centrum kadru) – Aleksandra Hiniewicza – założyciela sekty „ingliizmu” – tak zwanej Cerkwi Prawosławnych Starowierów Inglingów. Chłopak spokojnie żyje sobie w Izraelu, razem z rodzicami. Skończył szkołę w Hajfie. Służył w armii Izraela, złożył przysięgę. To jego fotografia w izraelskiej armii i jego przysięga. Można znaleźć go w «odnoklassnikach» (rosyjska „nasza-klasa”), żeby ustalić pokrewieństwo z tym osobnikiem. I tak można zacząć się domyślać, skąd wyrosły wszystkie Hiniewiczowskie «Słowiano-Aryjskie Wedy» , z ich niezrównaną mieszanką hinduistycznych, skandynawskich, słowiańskich, izraelskich i po prostu fikcyjnych historii, z takimi samymi bóstwami i zasadami?

szcz

Zwłaszcza nazwy ich miesięcy – niby «staroruskie» – Ramchat, Ajlet, Biejlet, Giejlet, Dajlet, Elet,” Wejlet, Hiejlet, Tajlet (widać jak na dłoni, że Hiniewicz dał nazwy miesiącom na bazie alfabetu hebrajskiego, pierwsze litery którego — alef, bejt, wejt, gimel, dalet, hej, waw itd.)„.

Te i inne wymysły i zapożyczenia skąd tylko się dało, czynią to «nauczanie» zwykłym umysłowym śmietnikiem. Już ile razy było to mówione, powtarzamy raz jeszcze: ingliizm – to nie Rosyjska Tradycja, to nie Rodzimowierstwo, to nawet nie pogaństwo. Co najwyżej, podchodzi to pod termin «neopogaństwo».

Ale w istocie to zwykła sekta, stworzona na bazie mnóstwa kompilacji, zapodana w krytycznym momencie zapotrzebowania u ludzi, którzy dążyli do swoich korzeni, a otrzymali chwast w pięknym opakowaniu. Chcecie być Słowianami, to proszę włączać mózgi. Ingliizm – to wyjście dla tych, którym nagle nie spodobało się chrześcijaństwo, jego nauczanie i jego kościoły, ale odejść od tego schematu nie potrafią. Już nie mówię o tym, że całe to „nauczanie” jest skierowane przeciwko chrześcijaństwu. Ale ważniejsze, że ono jest nakierowane również przeciwko Rodzimej Wierze jako takiej.

A tak w istocie, to coś ma tylko jeden cel – banalna satysfakcja pychy Hiniewicza. Prawda, stało się to, czego prawdopodobnie nie przypuszczał – sekta, którą stworzył, teraz działa całkiem bez jego udziału. A to jeszcze gorzej – kiedy nauczanie utrwaliło się ludziom w głowach pomimo tego, że było wyhodowane na podłych zamiarach. Porzućcie tę zarazę, ludu Rosji, to ślepa droga – ona nie ma korzeni w ziemi naszej, i nie ma w niej pokrewieństwa z światopoglądem naszym.

Źródło: http://d-pankratov.livejournal.com/1000969.html

Na zakończenie, kilka cytatów z forum anastazjowej „Partii Rodzinnej”

http://forum.rodpart.ru/viewtopic.php?id=12

[…] Dlatego, że według regulaminu rejestracji na tym forum, znajomość materiałów Władimira Megre jest obowiązkowa, chcę przypomnieć wszystkim naszym czytelnikom i odwiedzającym, że zebraliśmy się tu po to, żeby rozwiązać wyżej opisany problem z punktu widzenia wskazanego w pracach W. Megre. Czyli, nasza kultura powinna bazowac na koncepcji REALNYCH Rodowych Osad, których jeszcze nie stworzyliśmy. Osobiście jestem zatroskany tym, od czego zacząć rozwiązywanie kwestii Siedlisk w najbliższej przyszłości. Jest to dla mnie o wiele ważniejsze, niż tymczasowe teorie w wykonaniu Trehlebowa. W tej dziedzinie z nikim więcej w polemikę wstępować nie będę, co najwyżej na stronie przeczytam konkretne materiały. Za wszystko inne dziękuję. Wszystkiego dobrego wam życzę.[…]

[…]Ale o co chodzi: Wydawałoby się Megre niczego konkretnego nie pisał, a obraz powstał silny – ludzie poszli na ziemię i tworzą Raj tu i teraz. A Trehlebow ma wszystko zgrabnie opisane, ale on na większą skalę nikogo nie interesuje. Bo i dokąd za nim iść? Budować statki kosmiczne i lecieć walczyć z „prawdopodobnymi przeciwnikami”? Cha-cha trzy razy. […]

[…]Kiedyś też zapaliłem się do słowiano-aryjskich wed, twórczości Trehlebowa i Hiniewicza, szukałem wszelkich informacji związanych z wedami, nawet próbowałem żyć według praw i obrzędów, o których opowiadają ingliingowie i wiecie co, całe moje światło, harmonia, równowaga, stopniowo zaczynały znikać i zaczynałem przekształcać się w faszystę. Dobrze, że przyjaciele zwrócili mi uwagę, krytycznie spojrzałem na moje zmieniające się zachowanie i pomyślałem. Pod grubą warstwą pięknej i częściowo prawdziwej informacji ingliingów znajduje się jądro twardego faszyzmu. […]

————————————————————————–

Od Tłumacza (M. Aponiewicz):
Dziękuję za lekturę – wiele cytatów ominąłem, i mimo że tekst jest obszerny, to wcale nie wyczerpuje zagadnienia i ukazuje tylko czubek góry lodowej. Poniżej podaję linki w języku rosyjskim (pojawiały się już w tekście) i polskim, które mogą się Wam przydać w dalszych poszukiwaniach i odkłamywaniu.

Przypominam również, że powyższy zbiór artykułów nie jest tekstem do polemiki. To tłumaczenie linków, podanych w oświadczeniu na rosyjskiej, oficjalnej stronie Partii Rodzinnej, założonej przez Władimira Megre. Strona http://www.anastazja.org

Główne źródło artykułu http://anastazja.org/saw.php

————————————————————————–

http://aetherius.pl/forum/temat-oddzielony-slowiansko-aryjskie-wedy-trehlebova
http://slowianolubia.blogspot.com/2013/03/bredy-sowiansko-aryjskie.html
http://educatorsoft.com/alexandracov/default.aspx?PageID=77
http://lalitamohan-himawanti.blogspot.com/2015/01/inglizm-slowiansko-aryjskie-wedy-i.html
http://rodpart.ru/films/4697

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s