Kultura słowiańska jak drzewo


Kultura słowiańska. Naród. Czym jest wiedza przodków, czym są tradycje słowiańskie, czym jest doświadczenie przodków, czym jest to dziedzictwo dla nas dziś?  Obrazowanie.

Weźmy drzewo. Korzenie to przeszłość . Pień to teraźniejszość. A zieleniąca się co pół roku korona to przyszłość !

U nas odcięto korzenie ! (Więc z czego ma żyć pień i korona? odcięto tą życiodajną energię , wiedzę, źródło !!) Przez co nasza korona nie może zakwitnąć i zazielenić się pełnią życia.
Odcięto nam nasze korzenie, zamiast tego wpojono nam obce , cudzą wiarę= religię, obce ideologie i prawa wg, których mamy żyć. W wyniku czego oni żyją z nas, a my jesteśmy niewolnikami na swojej własnej ziemi, a swoimi życiami budujemy obce nam narody ich drzewa, a sami przepadamy.

Jak mówi stare powiedzenie : „Naród bez , tożsamości ( bez korzeni) jest jak gnój, na którym wyrastają obce narody.

A dziś wszyscy usychamy. Dlatego aby korona naszego drzewa nie uschła musimy wrócić do swoich naszych słowiańskich korzeni.- One przetrwały ! Tylko trzeba po nie sięgnąć. A wtedy na nowo zakwitnie piękną zielenią pełnią życia i natchnienia słowiańska korona ….


BO KULTURA SŁOWIAŃSKA TO NASZE DZIEDZICTWO , TO DOŚWIADCZENIE PRZODKÓW, TO WIEDZA I MĄDROŚĆ. TO SĄ NASZE JEDYNE KORZENIE , TO JEDYNY FUNDAMENT, NA KTÓRYM MOŻEMY SIĘ OPRZEĆ I BUDOWAĆ NASZE ŻYCIE ,INNEGO NIE MAMY.

166765_517467364965706_908636618_n

Źródło: https://indianchinook.wordpress.com/2014/04/14/kultura-slowianska-narod-czym-jest-wiedza-przodkow-czym-sa-tradycje-slowianskie-czym-jest-doswiadczenie-przodkow-czym-jest-to-dziedzictwo-dla-nas-dzis/

 

Reklamy

2 komentarze do “Kultura słowiańska jak drzewo

  1. Słowianie połabscy często do walki przystępowali „ubrani” w wilcze skóry, na głowie nosząc czerepy wilków i niedźwiedzi – wywierało to dość szokujące wrażenie na chrześcijańskich Niemcach. Najbardziej znani z tego byli Wieleci – nazywani często Viltzy. Nawet nasi bezpośredni przodkowie często zamiast zbroi zakładali na głowy czerepy wilcze i niedźwiedzie – ten zwyczaj wśród prostych wojowników trwał aż do XV wieku (!), a kościół starał się go usilnie zwalczać (gdyż kojarzył się z pogaństwem).
    http://ryuuk.mobile.salon24.pl/514152,wilkolak

    O wojowniku, który po raz pierwszy stoczył bój z wrogiem powiadano: „On od tej chwili nazywa się Wilk”. Starożytni Germanowie najmężniejszych wojowników nazywali „ludźmi-Wilkami”; nosili oni płaszcze z wilczych skór i praktykowali wojenny „taniec wilka”, aby przed bitwą wzmocnić bojowego ducha.
    U starożytnych Słowian wilk był czczony wówczas, gdy jego imię stanowiło tabu i zastępowane było słowem „lut”, „luty”. Jedno z plemion Słowian połabskich – Lutycy (Lucicy, Wieleci, Wilcy) uważali się za „dzieci Wilka”, wyróżniali się w walkach niesłychaną porywczością. W starożytności istniało wiele ludów i plemion, których nazwy oznaczały „Wilki”. Na przykład plemiona illyryjskie Lucani, Dakowie (Getowie) – trackie plemiona na Bałkanach (starożytni mieszkańcy Rumunii) nazywali się początkowo Droi. Dros to było imię frygijskie i określało „wilka” (frygijscy Orkowie). Dakowie upodabniali się do wilka nie tylko od strony fizycznej lecz także fizycznej. Zamieszkiwali lasy, napadali na wsie jak stado wilków. Zakładali skóry wilcze. Mieli swoje obrzędy, podczas których zamieniali się w wojowników-wilków. Zwierzęciem totemicznym narodu mongolskiego jest także wilk. Ujgi – jedno z sarmackich plemion na Kaukazie wierzyło, że jest potomkiem wilka. No i oczywiście Wikingowie – ludy określane mianem Berserk (wojowników-wilków) znani także pod nazwą Ulfhedhnar, „człowiek w skórze wilka”.
    http://jozefdarski.pl/6017-ludzie-wilki

    Jednak najbardziej szokujący dla duchowieństwa był zwyczaj wśród „szeregowych” wojowników, polegający na ubieraniu się w zwierzęce skóry i zakładania na głowę wilczych lub niedźwiedzich czerepów. Uzyskiwało się dzięki temu doskonały efekt psychologiczny (tacy Wieleci i Rusowie jeszcze się tatuowali), wywołujący u wrogów drżenie kolan. Mimo nawet kazań o pogańskich obyczajach (które obejmowały także uzbrojenie), taki wojownik-wilkołak (zwłaszcza z plebsu) występował na naszych terenach aż po sam kres średniowiecza!
    Paradoksalnie owa barbaryzacja militariów szczególnie nasilała się podczas chrystianizacji, będąc przejawem buntu albo skutecznym sposobem walki z chrześcijańskim wojskiem. Ona też wpłynęła na szczególnie nasilenie na naszych terenach zakazów posiadania broni przez plebs. Szczególnie u Czechów posunięto ten zakaz do absurdu – grodowi pełnili służbę z kijami (zamiast włóczni), a po powrocie z wojennych wypraw, zaraz po przekroczeniu granicy, cała broń chłopskiej piechoty była składowana na wozach, pod czujnym okiem oczywiście …
    Rzecz jasna wilcze czerepy nie stanowiły jedynej osłony. Nie da się już zaprzeczyć (a próbowano!), że zbroją Słowian była skóra prażona na ogniu, wzmacniana kawałkami kości, często zakładana jedynie na tors – wykonanie jej było prostsze, co nie znaczy że była to ochrona prymitywna. Przeciwko strzałom była całkiem skuteczna i nie krępowała ruchów w walce wręcz. Były też oczywiście różne jej interesujące wersje, np. na wschodzie spotykano karaceny sporządzane z jelenich kopyt (bardzo twardych).
    http://ryuuk.salon24.pl/270981,woje-obrzy-i-piraci-czyli-staroslowianska-wojskowosc,2

    Przemiany w zwierzęta, w tym w wilki, znali także *Sarmaci i *Scytowie. Herodot pisał o Neurach – plemieniu ludzi zmieniających się na kilka dni każdego miesiąca w wilki. Mieszkali oni na ziemiach od rzeki Hypasis /Bug/ aż po Dniestr (znaczy się, to głównie lwowiacy byli:) i uważani są za praprzodków Słowian. 
     
    I tak dochodzimy do terenów i czasów Prasłowian. Otóż *Słowianie w przeciwieństwie do innych ludów, wykazywali ogromną wiedzę i biegłość w dziedzinie wilkołactwa i wprowadzili najistotniejszą nowinkę – przemianę w stworzenie, nie będące zwierzęciem, lecz pół człowiekiem, pół wilkiem. Niemieckie i anglosaskie opracowania jak zwykle zapominają podać, że zarówno klasyczny środkowoeuropejsko-nadreński werwolf, jak też hollywoodzki werewolf narodził się w V–IX w. pomiędzy Wisłą i Dnieprem, w kolebce Słowian. Dopiero we wczesnym średniowieczu stał się popularny w Niemczech. Słowiańskie legendy docierały na Zachód prawdopodobnie za pośrednictwem mamek i nianiek z naszych ludów, używanych masowo w wyższych sferach, bowiem handel ludźmi, nawet własnymi, był w tamtych czasach wielkim źródłem dochodu dla wikingów i niestety także polskich władców Mieszka i Bolesława. Wikingami zresztą rządziła akurat córka Mieszka, sławna Sygryda, do dziś wspominana w duńskich i szwedzkich legendach (również jako słowiańska czarownica;). Ciekawostką jest np. że w średniowiecznej Anglii pojawił się nagle nowy piekielny demon Zernebock, który był w rzeczywistości … słowiańskim bożkiem Ċernebogiem. Tymczasem trzeba się dobrze wczytać w literaturę, żeby gdzieś na marginesach znaleźć o tych faktach jakieś wzmianki.
    Oczywiście to także nasi przodkowie (nie żadni Rumuni:), wymyślili postać wampira. Starosłowiański wąpierz (bo szarpał wątpia), vampyr, upir (upiór) to właśnie dzisiejszy *wampir, który okrężną drogą – poprzez legendy Słowian Południowych (m. in. serbskie) – trafił dopiero w średniowieczu na Wołoszczyznę, gdzie przypisano jego cechy poczciwemu hospodarowi Vladowi Draculi z uwagi na jego całkiem ludzkie, krwawe uczynki. Tak naprawdę, już o wiele więcej wspólnego z autentycznym wampiryzmem niż Dracula, miała Elżbieta księżna Bathory. Jednak prawdziwy wampiryzm dotyczy zawsze zmarłych, upiorów lub strzyg, nie należy go mylić że zwierzołactwem, które odnosi się do stworzeń żywych.
    Przypomnijmy też, że najwaleczniejsze z plemion słowiańskich – Wieleci (Lucice) brało i swą słowiańską, i zachodnią nazwę bezpośrednio od wilków. Wojownicy wieleccy znani byli z bojowego szału podczas walki i z przydomku „Synowie Wilka”. Bali się ich Niemcy, nasi, nawet Wikingowie bali się na nich napadać. Wieletów Cesarstwo pokonało dopiero z użyciem szerokiej koalicji innych okolicznych Słowian (Obodrzyców, którzy źle na tym interesie wyszli i Polaków – niemieckiego watażkę Wichmana, który organizował łupieżcze wyprawy Wieletów, pobił dopiero Mieszko I).

    * W dawnej polskiej *husarii (proporcjonalnie prawdopodobnie najbardziej morderczej, a przy okazjii najdłużej niepokonanej formacji w historii świata) skóry wilcze jak u Rzymian zarezerwowane były wyłącznie dla oficerów i dowódców. Szeregowi towarzysze husarscy nosili skóry wielkich kotów, najczęściej importowane drogie futra tygrysów lub lampartów, czasem rysie i inne. Natomiast od porucznika wzwyż (a porucznik husarski odpowiadał w I Rzeczypospolitej pułkownikowi innej formacji) jako znak szarży obowiązywała skóra wilcza.
    Nie wiemy na pewno, lecz najprawdopodobniej zwyczaj ten odzwierciedlał zarówno słowiański szacunek dla wilka i legend o nim, jak też stanowił nawiązanie do tradycji starożytnego Rzymu. Rzeczpospolita, jedyne w ówczesnej Europie duże państwo republikańskie, świadomie odwoływała się do Rzymu w wielu kwestiach ustrojowych i wojskowych; znajomość łaciny i historii starożytnej była wśród polskiej szlachty (inaczej niż wśród zachodniej) powszechna.
    http://www.filmweb.pl/user/Martinn/blog/494932-WILKO%C5%81ACJA+-+TRADYCJA+I+NOWOCZESNO%C5%9A%C4%86%3A+%3D%3D%3D+w+budowie

    Ostatnim ze zjawisk z kręgu kultury duchowej wojowników, którym chciałbym się tu zająć, jest zjawisko rytualnej przemiany w drapieżnych wojowników. Zjawisko to poświadczone jest w wielu miejscach Europy, wykracza więc co do swej formy poza kulturę słowiańską (por. Petoia 2003, Słupecki 1994). Niemniej jednak istnienie bractw wojowników-bestii u Słowian jest niezwykle ciekawe ze względu na wpływ, jaki wywarły one na późniejszej kulturze ludowej. Piszę tu o bractwach wojowników, ponieważ istnienie takich grup wojowników interpretuje się jako przejaw związków młodych junaków: Männerbünde. W tradycji słowiańskiej wyraźnie poświadczone jest “przekształcanie” się rytualne w wilki. Stąd miałaby brać się nazwa wilkołak, na oznaczenie człowieka, który co pewien czas przekształca się w groźnego i krwiożerczego wilka. Jak sugeruje Eliade (2002, s. 22), rytuały przemiany wojowników uległy z czasem folkloryzacji, czego pozostałością są wierzenia i podania przechowane przez folklor ludów europejskich. Kazimierz Moszyński (1957, ss. 104 – 105) pisze tak o wilkołactwie u Słowian:
    “Otóż wszyscy Słowianie mają prastarą nazwę dla wilkołaka (*vlkodlakЪ dosłow. “wilcza sierść”) i u wszystkich wilki mają wielkie znaczenie w wierzeniach, kulcie i obrzędach, a znaczna część Słowian widzi w tych zwierzętach (podobnie jak w piorunie) tępicieli złych demonów.”
    Bardzo ciekawą wzmiankę o przekształcaniu się w wilki podaje w swym dziele Herodot pisząc o Neurach. Wydaje się, że jest to właśnie przekaz mówiący o corocznym rytuale magicznym związanym z przybieraniem przez wojowników cech zwierzęcych. W literaturze można znaleźć hipotezę dotyczące domniemanej słowiańskości Neurów, którą krytycznie analizuje Moszyński (op. cit.), dochodząc do wniosku, że można utożsamiać Neurów z Prasłowianami jedynie ze względu na hipotetyczne pokrywanie się siedzib jednych i drugich (w sprawie etnogenezy Słowian zob. np. Moszyński 1957, Parczewski, 2002).
    Co ciekawe, rytualne przeobrażenie w wilka zostało bardzo głęboko zakorzenione w kulturze słowiańskiej, i nie zawsze wiązało się z wilkołactwem jako takim, ale również z obrzędowym (np. w czasie Godów) przebieraniem się w wilcze skóry (zob. bardzo ciekawe przykłady u Moszyńskiego, op. cit. s. 105).
    http://www.historycy.org/index.php?showtopic=105453

    Dragomira mówi:
    Wilk – Wilzen (Wieleci) – Vuilci

    Lupiglaa – plemię słowiańskie zamieszkałe w 30 grodach na szlaku z Pragi czeskiej na północ i północny wschód. Wymienione w Geografie Bawarskim, w innych źródłach nie występuje. Zazwyczaj utożsamia się ich z plemieniem Głubczyców. Nazwę ludu zwykle tłumaczy się jako Łupi Głowy lub Głupie Głowy, ale istnieje też teoria mówiąca że nazwa jest łacińsko-słowiańską hybrydą, pochodząca od łacińskiego słowa Lupus i oznacza Wilcze Głowy.
    Lupiglaahttp://pl.wikipedia.org/wiki/Lupiglaa
    Hyrkania – to też „nasi” podobnie jak Partowie
    Nazwa Hyrkania (Ὑρκανία) pojawia się w dziełach starożytnych Greków jako nazwa dla ziem perskich położonych nad południowo-wschodnim wybrzeżem dzisiejszego Morza Kaspijskiego, zwanego wtedy Morzem Hyrkańskim. Sami Persowie określali ją wówczas Verkâna, o czym wiemy między innymi z inskrypcji Dariusza Wielkiego z Behistunu. Verkā po staropersku oznacza wilka (awestyjski: vəhrkō) więc nazwa regionu oznacza dosłownie “Ziemię Wilków”.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Hyrkania
    Bisklaveret – wilkołaki – bi sklave ret
    „możliwe alternatywne znaczenie nazwy Lugiów od łacińskiego lupus-wilk (Lupiones) lub greckiego lycos-wilk (Lygis?)”
    Tu dyskusja o konotacjach Słowian z wilkami
    http://histmag.org/forum/index.php?topic=8672.10;wap2

    Nawet wiem z czego się brały te wilcze głowy i wilkołaki, Słowianie (przynajmniej zachodni) mocowali do hełmów wilcze (rzadziej niedźwiedzie) głowy ze spływającą im na plecy skórą.
    Było to bardzo popularne u Słowian połabskich a na krucjaty przeciwko nim szli ludzie z Francji (bo bliżsi sąsiedzi nie zawsze chcieli podobno pytali „czy ta ziemia nie jest naszą ziemią, czy ten lud nie jest naszym ludem?”) i spotykali takie wilkołaki to potem wymyślali różne bajki. Tak na marginesie to potem ci Gallowie dostawali ziemię na Połabiu i osiedlali się. Także w Czechach i w Polsce ciężko było w średniowieczu oduczyć takiego strojenia się żołnierzy w wilcze skóry (tak nie po chrześcijańsku djabelstwo jakieś).

    phoenix mówi:
    Głupi należy raczej wykluczyć jako historyczne słowo, bo jest dość młode, pochodzi od słowa głuchy, które jest stare.
    Co do wilka, polska wersja jak zawsze poświadczona tysiące lat temu w indyjskich księgach (o jak dobrze, że ich pism chrześcijanie nie spalili, bo to jedyne dowody na słowiańską potęgę tysiące lat temu) w wersji Vrk/Vrka (L↔R często się wymienia). Vrk oznacza: Wilk, ale też pies i SZAKAL. Porównaj tu miasto: Varkala. Przy tym należy pamiętać, że w sanskrycie (tak jak w czeskim, słowackim, serbskim czy chorwackim) R jest SAMOGŁOSKĄ (spółgłoską oczywiście też). Porównaj słowa: Krk (Kark), Vlk (Wilk), Samskrta (Sanskryt) itd. Gdyby R nie było samogłoską, to nie dałoby się utworzyć w ogóle takich słów.
    I teraz ważne. Słowo “wilk” oznacza po prostu coś dzikiego np. dzikie zwierzę. Stąd to pomieszanie nazw. Greckie Lycos to nic innego jak polskie “wilk”, po prostu przechodząc do greki, polskie W zawsze zanika i grecy dodają swoją końcówkę. Stąd Lycos. Potem trafiając do łaciny dochodzi do zamiany K na P i stąd mamy Lupus. W germańskich jest przemieszanie wersji polskiej z łacińską, czyli zostaje W, ale K/P zamienia się w F i mamy de:Wolf, en:wolf itd. raczej jest to łacińskie P zamienione na F, niż nasze K. Porównaj Pióro → de:Fedder/en:feather (znów P przechodzi w germańskie F).
    Innym słowem jest określenie lisa: de:Vulpes/el:Alopeks itd. tam juz trwale jest P… możliwe, że słowo nie jest spokrewnione z wilkiem, a po prostu z polską “łapą”. Nie wiem na ten moment (piszę komentarz, a nie artykuł).

    Hyrkania to prawie na pewno jest ziemia wilków, po jak piszę po raz setny, polskie W zawsze w grece zanika, a H też w grece nie ma (więc nie ma czegoś takiego jak Hyrkania po grecku), H się dodaje w transkrypcji z greki, żeby dodać więcej zamieszania. Idealny przykład: pl:wodra → el:udra, ale transkrypcja jest hydra (?!!?).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s