Słowiańscy królowie Lechii. Polska starożytna. – książka Janusza Bieszka


Niedawno ukazała się książka 296 stronnicowa, autorstwa Janusza Bieszka pt. „Słowiańscy królowie Lechii. Polska starożytna.”

8116

Informacja o książce:

Jest to pierwsza publikacja w polskiej historiografii na temat organizacji władzy i funkcjonowania Lechii, czyli starożytnej Polski, zwanej inaczej Imperium Lechitów, Scytią Europejską lub Sarmacją Europejską. Na podstawie ponad 50 kronik i materiałów źródłowych, polskich i zagranicznych, oraz 36 starych map cudzoziemskich autor opracował, po raz pierwszy, poczet słowiańskich królów lechickich w okresie od XVIII w. p.n.e. do X w. n.e. Dokonał także opisu terytorium Lechii, jej gospodarki, handlu, budownictwa miast, grodów, portów oraz żeglugi, transportu i bitych monet lechickich, a także głównych wojen i bitew, pominiętych dotąd. Powyższe odkrycia były ściśle związane z wynikami najnowszych badań genetycznych Ariów – Słowian, przeprowadzonych w laboratoriach polskich i zagranicznych w latach 2010-2013, według których my Polacy, Ariowie – Słowianie zamieszkujemy tutejsze ziemie od 10 700 lat. Potwierdziły to również ostatnie odkrycia polskich archeologów na terenie grodów, miast, osad obronnych i grobowców, wybudowanych przez naszych przodków, Ariów – Prasłowian, na terenie obecnej Polski.

Recenzje:

Sebastian Miłkowski mówi:

Przeczytałem, w tym tygodniu. Co mogę powiedzieć… po prostu świetne! Genealogia władców Lechii od 18 wieku p.n.e., i wiele innych informacji, głownie na podstawie kronik naszych i obcych autorów. Coś jak u Szydłowskiego tylko lepiej dopracowane i bez biblijnych odniesień. To powinien być podręcznik dla szkół. Polecam

Sebastian Miłkowski mówi:

I jeszcze jedno, poparte wynikami badań genetycznych. Myślę, że to jest książka na miarę „Księgi Popiołów” sprzed 15 lat.

Białczyński mówi:

Zamówiłem ją dzisiaj, pozdrowienia dla wszystkich

Jarek mówi:

Kupiłem dzisiaj, przeczytałem póki co 50 str. Odnoszę wrażenie, że poziom narracji jest zmienny. Autor niepotrzebnie opisuje jakieś drugorzędne sprawy, choćby np. kwestie związane z konstrukcją statków ? komu to potrzebne. Przypuszczam,że sam autor nie jest specjalistą z zakresu szkutnictwa, a przeciętny odbiorca i tak nie ma pojęcia o takich szczegółach.
Ta przypadłość dotyczy też chyba pozostałych kwestii, ale być może wynika to z dylematu przed jakim stanął autor , czyli stworzenia przekazu atrakcyjnego zarówno dla laika jak i bardziej zaawansowanego czytelnika. Tak czy inaczej książka wydaje się niezłą podstawą do dalszej dyskusji.
Ja na 50 str. natknąłem się na lokalny wątek dot. Żywie , co skłoniło mnie w końcu do puszczenia tematu , który napisałem już z początkiem kwietnia:
http://halfsciencenonfiction.blogspot.com/2015/09/zywiec-jakiego-nie-znacie.html
Ciekawie zabrzmiał też fragment dot. góry Lecha w Gnieźnie i domniemanie , że czczono tam boga Jesza, co przypomniało mi rozważania dot. nazwy uroczyska Joście
http://mazowsze.hist.pl/17/Rocznik_Mazowiecki/387/2002/12645/
Tak czy inaczej czyta się to książkę z zainteresowaniem.

Jarek mówi:

Czyta się przyjemnie, prawie kończę ale co jakiś czas człowieka atakują takie „kwiatki” jak teza dot. bitwy pod Karrami i użycia przez Partów kompozytowych łuków o zasięgu 500m !!! Mam wrażenie, że autor nie miał ostatnio okazji przejść w otwartym polu tych 500 m , a tym bardziej chyba nie strzelał z łuku. Mniejsza o konstrukcję samego łuczyska, bo łuk refleksyjny siłą rzeczy musi był kompozytowy i to nie jest jakaś niesamowita historia, ale 500 m !!!. Praw fizyki nie da się oszukać i żaden człowiek siłą własnych ramion nie byłby w stanie uciągnąć takiego łuku, gdyby nawet łuk zapewniający taką siłę miotającą powstał. Dla porównania rzymska maszyna zwana popularnie skorpionem miotała „bełt” na max. odległość 400 m , ale dzięki użyciu mechanicznego naciągu. Trzeba też brać pod uwagę, że max. zasięg należy odróżnić od tzw. skutecznego zasięgu rażenia, a ten jest dużo mniejszy.
Być może w źródłach na które powołuj się autor , była mowa o innej jednostce miary np. stopy lub łokcie , co miałoby sens.
Na marginesie od tej bitwy wzięło się podobno powiedzenie „partyjski strzał” co oznaczało pozorowany odwrót i ostrzał przeciwnika , który rozprasza formację i rusza w pościg za „uciekającym ” wrogiem.To podobno była taktyczna przyczyna porażki legionów i znak firmowy jeźdźców ze wschodu, w tym wypadku Partów 🙂

Książkę można zamówić tutaj: http://ksiegarnia.bellona.pl/?c=ksiazka&bid=8116 lub  poszukać ofertę najtańszą tutaj http://www.skapiec.pl/site/cat/1104/comp/4021837

Ja jej jeszcze nie czytałam. Zamówiłam w zeszły piątek dla siebie a także poleciłam do zaprzyjaźnionej biblioteki. Mam nadzieję że będzie to pierwsza jaskółka zwiastująca wysyp książek o starożytnej historii Słowian.

Autor i źródło: Dragomira, http://dragomira.bloa.pl/2015/09/11/slowianscy-krolowie-lechii-polska-starozytna/ (z wyjątkiem dopisków i korekt w tekscie)

Autor bloga Słowianowierstwo już zamówił 🙂 Myślę że idealna pozycja do biblioteczki i umieszczenia ją obok książek o historii Polski która jest ogólniedostępna.

Advertisements

13 komentarzy do “Słowiańscy królowie Lechii. Polska starożytna. – książka Janusza Bieszka

  1. Dobry wieczór,
    Pozycja przeczytana od deski do deski, można powiedzieć że to prawdziwy poczet władców, choć zapewne nie do końca kompletny skoro w źródłach brakowało stron (o czym wspomina autor).
    Uważam że powinniśmy wierzyć starym kronikom, przecież osoby je piszące miały dostęp do ówczesnych rękopisów i innych źródeł, bezpośrednich świadków itp.
    Często się mówi że kroniki były pisane na zamówienie władców, stworzone za sowitą opłatą, czyli ogólnie mogły odbiegać od prawdy albo mocno ją naginać, żeby przedstawiać kraj w lepszym świetle. Jednakże jeśli ktoś pisał o swoich sąsiadach (np. kroniki frankońskie o nas, czy te kroniki Cezara o wojnach z naszymi przodkami) to raczej nie upiększał a zdecydowanie umniejszał rolę swoich przeciwników, stawiani byliśmy w gorszym świetle niż jakby pisali o sobie.
    Dlatego właśnie te źródła są wiarygodne kiedy mówią o Lechitach.

    Podobnie można się wypowiedzieć o pisarzach i badaczach przeszłości z czasów Rzeczpospolitej Obojga Narodów – mieli dostęp do źródeł, o których teraz możemy jedynie pomarzyć, wiele z nich zostało zniszczonych lub zagubionych (zabory, dwie wojny światowe), nawet celowo przez zaborców, żeby niszczyć naszą historię i naszą tożsamość. W samej bibliotece ufundowanej przez Ossolińskich, w której było dziesiątki tysięcy książek i rękopisów (często bardzo starych) w czasie Powstania Warszawskiego spłonęło więcej niż 80% zbiorów. To bezpowrotnie utracona przeszłość.

    Polecam „Historię narodu polskiego” Adama Naruszewicza, lub „Historię rodu ludzkiego” Hugo Kołłątaja – szczególnie tom III. Naprawdę ciekawe rzeczy poruszają Ci autorzy w tych księgach, i jak w każdej pozycji tak i w tych wierzę że zawarte jest wiele prawdy.

    Pozdrawiam serdecznie

    • Najgorsze jest właśnie to że przez ostatnie 1000 lat zostało spalone mnóstwo wiedzy, ksiąg, białych kruków które nie odzyskamy już.
      Dwa.. część została skradziona, leżą:
      – w tajnych bibliotekach
      – w biblioteczka ignorantów
      – w piwnicach i strychach gdzie niszczeją.

    • Scytia, Sarmacja, Lechia, Lechistan, Polania – to starożytne nazwy Polski. Sarmaci byli spokrewnieni ze Scytami. Poeta Jan Dantyszek (1485-1548) używał terminu Sarmacja i przedstawiał siebie na dworze hiszpańskim „wysłannikiem królestwa Sarmacji”. Potop szwedzki w latach 1655-1660, poprzedzony Powstaniem Chmielnickiego w 1648 r., a następnie dojście do władzy królów saskich („noc saska” 1697-1763), to początek upadku Polski. Zaborcy dopełnili miary goryczy. Vide też Sdz 15:9.

  2. Cos co moze wydawac sie malo realne lub nieprawdziwe wcale nie znaczy ze nie istnieje czy nie istnialo… no moze chyba tylko dla ograniczonych „biologicznie” ignorantow…

  3. Jeszcze nie czytalam tej ksiazki ale juz nie moge sie doczekac zeby zaczac. Troche jestem zdziwiona ze wiele osob – tych piszacych negatywne komentarze- uwaza ze to totalne bzdury. Jak wiadomo historia zmienia sie pod wplywem nowych odkryc archeologicznych, ktore bardzo czesto tworza pewne hipotezy. Nie zawsze sa one w 100% prawdziwe, poniewaz trudno jest w 100% okreslic ze cos jest prawda, jeslifakty o ktorych mowa mialy miejsce bardzo dawno temu. Teraz mamy media, internet I wiele informacji podawanych do wiadomosci jest nieprawdziwa. Ignorancja jest wiec twierdzenie ze jakas hipoteza dotyczaca przeszlosci o ktorej nie wiele wiemy, jest kompletna bzdura. Kiedys uwazano ze bzdura jest twierdzenie ze pierwsze cywilizacje na naszej planecie byly starsze niz 5000 lat (wielu historykow/archeologow/amatorow glosilo takie poglady), teraz natomiast uwaza sie ze to prawda – odkryto Gobekli Tepe, ktore ma okolo 12 000 lat. Dlatego tez, warto jest miec otwary umysl I nie odrzucac wszystkiego co nie udowodnilo „szkielko i oko”. Troche wyobraznii, kazda nauka opiera sie na badaniach i kazda nowa hipoteza uwazana jest za bzdure, np. teoria Kopernika ze ziemia jest okragla i nie jest centrum wszechswiata.

    • Pani Agnieszko, tutaj nie chodzi o to że krytycy zaprzeczają nowym odkryciom (chociaż to też), ale chodzi o brak logiki i dowodów w wielu wywodach pana Bieszka. Książka powinna nawoływać do debaty na temat weryfikacji historii, ale zwolennicy wierzą w każde słowo jakie jest napisane w tej książce. Problem w tym że nie powinni wierzyć, a tym bardziej powinni ruszyć swoje szare komórki i sami weryfikować prawdę kontaktując się z specjalistami.

      Oczywiście specjaliści mają to do siebie, że także są orędownikiem pewnych kwestii. Np. przeczytali dwie, trzy książki specjalistyczne z kręgu wzajemnej adoracji i już należą do tej samej frakcji zwolenników danej teorii czy wiedzy.

      Ja np. uważam że historia Polski jest starsza niż przedstawiają antylechicka strona historyków, ale jestem przeciwnikiem że Lechia była czymś jak Cesarstwo Rzymskie, że było imperium. Uważam że prawda leży pośrodku i wcale nie jest taka romantyczna jak nam się wydaje. Chociaż wolę wspierać romantyczną wizję Polski, Polski która jest wniosła ogromny wkład do powstania cywilizacji europejskiej, a który to wkład jest marginalizowany.

  4. Drodzy forumowicze. Od lat interesuje sie historia starozytna Europy, szczegolnie terenow jej srodka i wschodu. Z zapartym tchem czytalem rozne artykuly na tym blogu, u Pana Bialczynskiego czy ogladam wideoblogi Pawla Szydlowskiego. Obecnie jestem na etapie czytania tego co oficjalnie zostalo z dawnych czasow (Herodota, biblii, Juliusza Cezara itp.) Otoz moim subiektywnym zdaniem ksiazka Pana Bielskiego jest bardzo slaba. Kluje w oczy plytka narracja, brak naukowego, obiektywnego slowotworsta, brak zrodel (wiekszosc przedstawiomych przez autora to linki do stron internetowych, filmow na youtube czy sformulowania takie jak ” w kronikach frankonskich” – przepraszam w ktorych konkretnie frankonskich kronilach? Czyjego autorsta? O jakiej nazwie? ). Jak dla mnie ksiazka ta to chaotycznie zebrane i zredagowane informacje z sieci, podparte watpliwymi dla czytelnika badaniami naukowymi – kolejny brak zrodel, dat, nazwisk i zada ona calej sprawie wiecej zlego niz dobrego. Jestem zdziwiony, ze na tej stronie i kilku innych o tej tematyce spotyka sie ona z tak duzym uznaniem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s