Miesiąc – Wrzesień


wrzosy-w-jutrzence

Wrzesień dla dawnych Słowian był miesiącem szczególnym, głównie za sprawą równonocy jesiennej, na którą przypadały obchody pogańskiego Święta Plonów. W czasie tym lato przechodzi w jesień, ziemia po wydaniu człowiekowi plonów przechodzi w stan uśpienia. Jest to czas dziękczynienia za plony i dary ziemi. Tak jak dawni Słowianie uczestniczyli w Święcie Plonów, tak teraz co poniektórzy biorą udział w obchodach dożynkowych, czerpiących pełnymi garściami z pogańskiej tradycji.

Dlaczego dziewiąty miesiąc wg kalendarza gregoriańskiego nazywamy wrześniem? Rzecz jasna za sprawą wrzosów – pięknych fioletowych roślin, które późnym latem można spotkać najczęściej na polanach i zrębach leśnych porastających rozległymi wrzosowiskami. Nazwa wrzesień ma etymologię ogólnosłowiańską, czego dowodem jest to, że Ukraińcy i Białorusini nazywają ten miesiąc podobnie, por. ukr. вересень (veresenʹ) oraz biał. верасень (vierasień). Na terenie Słowiańszczyzny występują jednak jeszcze inne rodzime nazwy tego miesiąca, które stoją w opozycji do form utworzonych od łacińskiego September.

Wrzos jest rośliną w kulturze ludowej dość popularną, wykorzystywaną nie tylko w celach ozdobnych, ale też w lecznictwie i w codziennym życiu. Roślina ta hamuje rozwój bakterii w przewodzie pokarmowym, a także pobudza wydzielanie soków trawiennych. Działa też moczopędnie. Wrzos był bez wątpienia rośliną magiczną dla celtyckich druidów – wierzono, że przynosi szczęście, dlatego np. trzymano go w okolicach głowy podczas snu, by przyniósł dobre sny. Podróżowano również z nim, gdyż miał mieć rzekomo moc chronienia przed gwałtem i innymi formami fizycznej napaści. Roślina ta była również wykorzystywana w magicznych rytuałach palenia. Spalona wraz z paprocią mogła sprowadzić deszcz, zaś sama – przywołać duchy przodków. Okrążanie pola z płonącym wrzosem było w stanie zapewnić obfitość plonów na cały przyszły rok. Czy dla dawnych Słowian roślina ta była równie ważna? Raczej nie, choć bez wątpienia wrzos dla Słowian musiał być dość istotny, skoro został wyróżniony w niektórych słowiańskich nazwach.

Jak jeszcze wśród narodów słowiańskich nazywano ten miesiąc? Jako ciekawostkę warto wymienić obecną jeszcze w staropolszczyźnie nazwę pajęcznik. Skąd skojarzenie dziewiątego miesiąca roku z tymi sympatycznymi stworzeniami o czarnym PRze? Wszystko za sprawą babiego lata, drobnych nici przędzonych przez pająki obu płci, przemieszczających się w ten sposób wraz z wiatrem do nowych terytoriów. To właśnie dzięki pająkom wczesna jesień jest nazywana właśnie babim latem. Pajęczynki babiego lata można dostrzec najczęściej tuż nad powierzchnią ziemi: na trawie bądź względnie niewielkich wysokościach.

8965dcb0-df53-11e0-9de6-0016355ba1d6

Rodzime nazewnictwo września zachowało się jeszcze wyłącznie u Czechów i Chorwatów, wśród których miesiąc ten wywołał jeszcze inne skojarzenie. Ciekawym i problematycznym przypadkiem jest czeskie září, które często mylnie łączone jest z promieniami słonecznymi, choć tak naprawdę forma ta wywodzi się od dawnego wyrażenia przyimkowego, które byłoby można przetłumaczyć jako „podczas rui”. Podobna motywacja występuje również wśród Chorwatów, gdzie wrzesień jest określany jako rujan. Cóż, można na podstawie tego domniemywać, że dla Słowian wrzesień jest miesiącem płodności, rozumianej nie tylko jako obfitość plonów.

Pozostałe narody słowiańskie porzuciły rodzime nazewnictwo na rzecz terminologii łacińskiej, gdzie nazwa September jest pozostałością po kalendarzu rzymskim, w którym nazwa ta została ukuta po prostu od przymiotnika‚ siódmy’, por. mac. септември (septemvri), ros. сентябрь (sentâbrʹ), serb. септембар (septembar), bułg. септември(septemvri), słow. september.

Dawne nazwy zachowały się jednak dobrze wśród niektórych słowiańskich mniejszości etnicznych. Dla Kaszubów wrzesień to séwnik (siewnik) – miesiąc siewów. Z kolei Łużyczanie posługują się nazwą požnjenc (pożniewiec) – miesiąc po żniwach. Niektórych może nieco dziwić to, że wśród przywiązanych do cyklu rocznego Słowian zachowała się tylko jedna nazwa odnosząca się do dawnego Święta Plonów. Skoro sierpień był dla miesiącem żmudnej pracy w polu, to wrzesień powinien być miesiącem odpoczynku i dziękczynienia. Zapewne tak właśnie było, jednak nie wszystko może zostać zawarte w nazwie miesiąca, która jest przecież wyłącznie jednym nieprzypadkowym słowem.

Źródło: https://www.slawoslaw.pl/wrzesien-miesiac-wrzosow-rui-siewow-i-pajakow/

Reklamy

2 komentarze do “Miesiąc – Wrzesień

  1. „(…) Skoro sierpień był miesiącem żmudnej pracy w polu, to wrzesień powinien być miesiącem odpoczynku i dziękczynienia. (…)”.

    Dziękczynienia – owszem, ale odpoczynku to już nie do końca.
    Potrzeba trochę znajomości rolnictwa.
    Zaraz po wrześniu następował pażdziernik, a to czas dalszej wytężonej pracy w rolnictwie, bo przychodziło młócić zebrane zboże.
    Wrzesień to nie tylko czas dziękczynienia, ale i suszenia snopów zboża w stodołach lub pod wiatami.
    Pażdziernik to miesiąc młócenia wysuszonych snopów zboża, a tym samym uzyskania ziaren tych zbóż, które póżniej można było mleć na żarnach.
    Gdy przyjrzymy się kłosowi np. pszenicy, to zobaczymy wyrażne łuski, które odchylają się od każdego ziarna.
    W dawnych czasach (nawet za czasów naszych dziadków) snopy zbóż młócono cepami (dwa grube kije, jeden długi, drugi krótszy, połączone skórzanym rzemieniem). Odbywało to się na rozłożonej płachcie lnianej lub konopnej.
    W czasie uderzania cepem, z kłosów wypadały ziarna, a w powietrze wzlatywały łuski okrywające ziarno. Te łuski nazywano „pażdzierzem”.
    Właśnie od tych latających pażdzierzy – łusek nazwano ten miesiąc pażdziernikiem.
    Dzisiaj zboże na polu zbierają i młócą kombajny. Latających pazdzierzy niestety nie widać, raczej widać unoszący się kurz. Dlatego współczesne młode pokolenie nie za bardzo zna żródłosłów pochodzenia i znaczenia pażdziernika.
    Listopad też jeszcze nie był, nie jest miesiącem odpoczynku w rolnictwie.
    W listopadzie odbywają się jeszcze wykopki ziemniaków, buraków, kapusty i ogórków. Zbiera się też jeszcze plony ogrodów i sadów np. dynie, póżne jabłka, orzechy. Listopad to czas orki w polu i nawożenia.
    W kuchni i spiżarni, listopad to przygotowywania zapasów na zimę. Chyba, że leniwym wystarczy supermarket i sprzedawane tam badziewie.
    Prawdziwy czas odpoczynku w rolnictwie zaczyna się dopiero w grudniu.
    Rolnictwo to właściwie nie zawód, to sposób życia. Trzeba to zobaczyć, poznać i zrozumieć.

    • Dlatego dzisiaj można spotkać się trendem uzawodowienia tej części gospodarki i jakie są rezultaty?
      – gospodarze nie mają już krów
      – nie mają świń
      – czasem nawet drobiu już nie mają
      – pola rozsprzedawane na działki budowlane,
      – szukają pracy w miastach, a na wsi nocują.

      Tak skończyła wieś którą odwiedzałem przez długie lata. Zwierząt hodowlanych już nie ma, a o pola dba już jakiś właściciel z dalekiej gminy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s