Niewiasta, Zaraza


11029518_352792081594315_644147858326944271_nNiewiasta w tradycji ludowej uważana jest za demona powietrznego niosącego śmierć i zarazę. Jej nieodłącznym atrybutem są nietoperze skrzydła na których przemieszcza się po świecie. Niewiasty obawiali się przede wszystkim pasterze pilnujący zwierząt. Gdyż za jej zbliżeniem rozpraszała się pasterzowi cała trzoda, ptactwo np. kury uciekały w popłochu naśladując ochrypłym głosem pianie koguta a woły rogami rozdrapywały ziemię jakby chciały się w niej zakopać. Nic nie pomógł też pies, który miał trzymać w ryzach całą pilnowaną zwierzynę, ponieważ wyczuwając obecność Niewiasty kładł się u nóg pastucha i przeraźliwie skowyczał.

Niewiasta to dość wymagający demon, musiały nastąpić sprzyjające warunki atmosferyczne, aby w pełni mogła wykorzystać swą moc. Powiadano, że naprawia swą zasłonę wówczas gdy wznoszą się na łąkach mgliste wyziewy. Niewiasty obawiała się nawet nimfa pilnująca jeziora Gopło. Kiedy w wodzie odbijały się, czyli spadały gęsto gwiazdy Pani Jeziora zanurzała się w jego toniach, aby uniknąć spotkania, a nawet widoku Niewiasty.


Niewiasta nie była sama we wszechświecie, wierzono, że jest córką Złego-Powietrza. Z jego pomocą paliła łąkowe trawy, otrząsała kłosy ze zboża oraz zachwaszczała pola uprawne. Wieść gminna niosła, że Niewiastę można było ujrzeć przy pierwszym pianiu koguta. Wówczas to roztaczała swoją zasłonę na polach i łąkach, która sięgała niekiedy do samych obłoków. O ile zwykły śmiertelnik mógł zobaczyć Niewiastę, poczuć jej obecność, tak nieodczuwalny był dla niego jej dotyk.

Niewiasta-Zaraza łatwo się rozpowszechniała, a po świecie mógł przenosić ją praktycznie każdy. Wierzono, że młode, niezamężne dziewczęta przynoszą ją do wsi na swych warkoczach wraz z poranną rosą, podróżny mógł przynieś Zarazę na kapeluszu. Właściwie nie było sposobów, aby się przed nią bronić, co jedynie można było wynieść ją gdzieś daleko. Zapiski historyczno-etnograficzne powiadają, że w 1398 roku Niewiasta usiadła na hełmie Krzyżaka. Ten wędrując do swej lubej przyniósł ją nad Wartę. Z Wielkopolski uciekła na Śląsk, następnie przez góry dotarła do Węgier i do reszty świata. Wszędzie, gdzie zawędrowała pozostawiała ślad po sobie w postaci niezliczonej ilości trupów. Znane są legendy, które mówią o ślepym żebraku z Poznania i jego psie. Zwierzę wyło jak opętana, ale nie chciało szczekać, ów stan przypisywano Zarazie. Za radą pewnego uczonego lud ukamienował psa razem z żebrakiem. Jednak żaden z kamieni, nawet okruszek nie był w stanie dotknąć Zarazy. Ta drwiąc z naiwnego pospólstwa powędrowała na dach tumu, czyli katedry i stąd zatruty ziała jad na miasto.

Pewien chłop siedział a polu i ubolewał nad nieurodzajem na jaki się zanosiło. Nagle posłyszał głos, który szeptał mu do ucha te wyrazy: „Weź mnie i ponieś po kraju, do każdej wsi i miasta, a będziesz żył, równie jak i Twoja rodzina, będziesz możnym i we wszystko obficie zaopatrzonym, bo ja jestem wszechwładna Śmierć, a będąc nią, oszczędzić Cię mogę.” Chłop słyszał głos jednak nie widział żywego ducha obok siebie, więc zawołał: „Ukaż się!” Wówczas stanęła przed nim postać w bieli, którą była Niewiasta. Mężczyznę skusiły obietnicę składane przez Niewiastę. Wziął ją na plecy i pobiegł w świat, była bardzo lekka, w ogóle nie odczuwał się ciężaru, gdyż jak wspomnieliśmy nie było można poczuć jej dotyku. Kiedy dotarli nad brzeg rzeki ta krzyknęła: „Stój, nie przez wodę, bo byśmy oboje zniknęli.” Czyli możemy się domyślać, że Niewiastę-Zarazę mogła zgładzić żywa woda. Gdzie z nią nie przeszedł, wszędzie tam ludzie padali jak muchy. Zmęczony i stęskniony przybył do domu. Kobieta w bieli nie dotrzymując zawartej na polu umowy zabrała mu żonę i dzieci. Zrozpaczony pobiegł z Zarazą na plecach nad brzeg źródła, rzucił się wraz z nią w wodę i utonął. Jednak w przeciwieństwie do chłopa, Zaraza nie poszła na dno, ponieważ była zbyt lekka, aby ugrzęznąć w podwodnym mule. Zraziła ją jednak odwaga mężczyzny. Niewiasta uciekła i ukryła się wśród karpackich wąwozów, gdzie ponad 100 lat mieszkała po jaskiniach, płodząc gnomów i karłów. Jednak duchowi gór nie podobał się lokator, który zamieszkał na jego terenie. Potworzył mnóstwo jaszczurek, ropuch i węży, które karmione zdrowym górskim powietrzem pognały Niewiastę na niziny, by ludziom zdrowie przynieść i odpędzić od nich Zarazę. Przez wiele lat zachowały się na polskiej wsi praktyki magiczne, które za pomocą płazów i gadów odpychały Zarazę. Tak więc, za zaraźliwą chorobę, przyczepiano zasuszoną ropuchę do kołka nad drzwiami by nie puszczała Złego-Powietrza, czyli ojca Niewiasty.

Kogutów na wsiach jest coraz mniej, więc i Niewiastę obecnie trudniej zauważyć przy ich pianiu, bo najpierw trzeba to pianie usłyszeć. Jednak, czy Zaraza na dobre wyniosła się ze świata? Raczej nie, nadal przenosi się wśród nas niosąc zło i choroby.

Źródło: O. Kolberg, Dzieła Wszystkie.
Grafika przedstawia Południcę, znaleziona w czeluściach internetu. A przydałby się grafik, który tworzyłby oryginalny rysunek do każdego wpisu.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s