Noc Kupały – Ryszard Danecki


Żywiczny czas w sosnowym sęku
wybucha nagle ognistym bożkiem –
kląskają suche płomienie sekund,
iskrami tryska igliwie gorzkie –

Skłaniam głowę na twoje łono –
łąkę nagrzaną
przez wszystkie cztery pory roku –

twarz w murawę miękką opuszczam –
rzeczywistość wymiary zmienia:
kępka trawy wyrasta w puszczę,
w lasy ścieżek wąskich i cienia,
oddech wichrem pochyla drzewa,
– giętkie grzbiety prostują z trudem –
żarem trawi ostępów trzewia,
przepalone, czarne i rude…

Pachnące dymy wędrownych ognisk,
tlenionej krwi gorejące znicze –
plączemy się – nie pytając o nic –
prosto w księżyc – nie związani z niczym…

Wznoszę głowę z twojego łona –
łąki nagrzanej
przez wszystkie cztery pory roku –

żegnam ciebie wraz z końcem nocy,
żegnam ciebie z nastaniem ranka –
idę w świat prawdziwych proporcji,
niosąc w wargach zapach rumianku…

Źródło: http://lachy.c0.pl/poemat_piastowski/noc_kupaly/

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s