Rękawka – Kopiec Kraka


RĘKAWKA

Rękawka to wyłącznie krakowskie święto obchodzone we wtorek po Wielkanocy. Na początek proponujemy zastanowić się nad nazwą tego obrzędu. Rękawka prawdopodobnie pochodzi od prasłowiańskiego słowa o znaczeniu związanym z pochówkiem. Przyjrzyjmy się następującym słowom, pochodzącym ze słowiańskiej grupy językowej. Czeskie RAKEV oraz słowackie RAKVA tłumaczymy jako ‘trumna’. Z kolei serbskie PAKA/RAKA, chorwackie RAKVA, słoweńskie RAKA, starosłowiańskie RAKA, rosyjskie PAKA/RAKA oznaczają ‘grób’. Dodatkowo rosyjskie, białoruskie i ukraińskie PAKA/RAKA dodatkowo jest tłumaczone jako ‘grobowiec z relikwiami świętego’, a bułgarskie PAKA/RAKA to ‘szkatuła z relikwiami’.

W poświąteczny wtorek mieszkańcy Krakowa tłumnie udawali się na Krzemionki, obok kościółka św. Benedykta, czyli na legendarną mogiłę Krakusa, aby celebrować zwyczaj Rękawki. Zwyczaj ten nawiązuje zapewne do prastarych, pogańskich uroczystości zaduszkowych, przypadających w okresie wiosennym. Wówczas to poganie odbywali obrzędowe uczty na grobach zmarłych. Wiąże się go przede wszystkim z legendą o kopcu Kraka, który miał być usypany po śmierci króla przez lud. Tradycja podaje, że ziemię na kopiec noszono w rękawach i stąd wzięła się nazwa „Rękawka”. Na podobne tłumaczenie nazwy wskazuje jedna z fraszek Jana Kochanowskiego, w której „rękawka” oznacza grobowiec usypany rękami. Rękawka swoimi korzeniami niewątpliwie nawiązuje do pogańskich obrzędów związanych z Dziadami wiosennymi, przypadającymi na okres przesilenia wiosennego. Sam źródłosłów, wbrew ludowej tradycji, nie ma nic wspólnego z noszeniem ziemi, chociaż nawiązuje do kultu zmarłych.

Krakowianie, którzy tłumnie udawali się na kopiec Kraka, w dniu Rękawki zrzucali z góry jabłka, jajka i resztki święconego. Na dole czekali na nie i chwytali je biedacy, a przede wszystkim ciągle głodni krakowscy żaczkowie. Toczenie żywności po zboczu grobu Kraka interpretuje się właśnie jako pozostałość przedchrześcijańskich ofiar z żywności i jaj, jakie przodkowie dzisiejszych Krakowian składali niegdyś na mogiłach.

Jaki był cel przybywania na kopiec Kraka? Na to pytanie najlepiej odpowiada krakowski historyk Ambroży Grabowski. „Niejeden z przybyłych na Krzemionki pyta sam siebie, po co tak wielka liczba mieszkańców Krakowa się tu zgromadza? Wprawdzie widocznego celu nie ma, ale nikt przecież nie przyszedł tu bez powodu, i tak np.: bogate panie przyjechały pokazać swe ekwipaże, świeże ubiory i modne mantylki. Starzy przywlekli się gawroniąc za drugimi. Młodzi przyjechali konno zaglądać w oczy ładnym dziewczętom, te zaś przyszły poświecić białymi zębami, pokazać nowe mantille i kryspinki, porobione z przenicowanych starych spódniczek. Szewczyk i krawczyk, kupczyk i aptekarczyk, naśladując panów, przyszli tu z cygarami w zębach, aby pokazać że są ludźmi comme-il-faut. Zgoła każdy miał swój cel i nikt nie przybył bez powodu, a różnica tego wypływa z wieku, z próżności i z skłonności indywidualnych”.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s