Praojczyzna Słowian cz. 2


PRAOJCZYZNA SŁOWIAN
ZBIÓR WYPOWIEDZI pod redakcją WITOLDA MAŃCZAKA
Źródło: http://www.staff.amu.edu.pl/~anthro/slavia/welcome.html

Problem kontynuacji kulturowej pomiędzy starożytnością a wczesnym średniowieczem w świetle nowych materiałów ceramicznych z Wielkopolski

Jedną z kwestii podnoszonych, rozważanych i dyskutowanych intensywnie od kilkudziesięciu już lat na gruncie archeologii polskiej w ramach dyskusji nad praojczyzną Słowian jest polemika dotycząca kontynuacji albo braku takiej kontynuacji, pomiędzy okresem rzymskim i okresem wędrówek ludów (a więc schyłkiem starożytności) a najstarszą pewną kulturą słowiańską, a więc kulturą, którą określić można jako kulturę typu „praskiego”. Zwolennicy koncepcji o zasiedziałości Słowian w dorzeczu Odry i Wisły przytaczali pewne kategorie źródeł świadczących o istnieniu takiej kontynuacji, zaś zwolennicy wschodniej praojczyzny Słowian negowali taką możliwość.

Stwierdzić trzeba na wstępie, że istnienie wyraźnych hiatusów oddzielających zwarte i długotrwałe epoki archeologiczne (cykle kulturowe) jest w badaniach archeologicznych rzeczą normalną i typową, której jak dotychczas nie umiano wyjaśnić zarówno w ramach rozważań teoretycznych, jak też na gruncie analiz wywodzących się ze studiów nad konkretnymi materiałami archeologicznymi. Tak więc luka pomiędzy kulturą schyłku starożytności a kulturą wczesnego średniowiecza, w ramach szerszego oglądu, nie jest jakimś wyjątkiem i faktem niezwykłym, lecz w ramach archeologii czymś normalnym. Wystarczy tu przytoczyć bardzo ostro zarysowany hiatus pomiędzy kulturami cyklu łużycko-pomorskiego a kulturą przeworską wokresie przedrzymskim, gdy mamy do czynienia z całkowicie odmiennymi pod wszystkimi względami kulturami archeologicznymi, czy między kulturami wczesnobrązowymi a kulturą łużycką.

Stwierdzić można, że w konkretnych dyskusjach przedstawiciele orientacji autochtonicznej przytaczali na poparcie tezy o ciągłości między tymi dwiema epokami zasadniczo dwie kategorie źródeł, a mianowicie znaleziska ceramiki wykonywanej na kole, tzw. „siwej”(a także nielicznych stosunkowo zabytków metalowych), na stanowiskach wczesnośredniowiecznych oraz niezwykłe podobieństwo „przeworskich” garnków kształtu jajowatego z wychyloną krawędzią do ceramiki typu „praskiego” Wykorzystywano więc przede wszystkim „argumenty ceramiczne”, co jest zresztą w pełni zrozumiałe, gdyż kultura słowiańska z okresu od schyłku V po VII wiek n.e. „ceramika posiada olbrzymią przewagę liczebną nad pozostałymi grupami ruchomego wczesnosłowiańskiego materiału zabytkowego” (Parczewski 1988, s. 13) i tylko wyjątkowo występują inne kategorie źródeł, przede wszystkim zabytki metalowe.

W wyniku bardzo intensywnej dyskusji możliwość współwystępowania ceramiki „siwej” z materiałami typu „praskiego”, przyjmowana praktycznie powszechnie w latach sześćdziesiątych, została obecnie odrzucona.

Zwolennicy koncepcji wschodniego pochodzenia Słowian odrzucają także możliwość nawiązania okresu rzymskiego a typem praskim.

Kwestię tę w następujący sposób ujął K. Godłowski (1976, s. 394): „Najwyraźniejsze podobieństwa między ceramiką późnorzymską a wczesnośredniowieczną uchwytne są w grupie naczyń garnkowatych, przy których skala możliwości zróżnicowania kształtu jest dość ograniczona i uwarunkowana, podobnie jak skład masy ceramicznej i sposób potraktowania powierzchni przez względy funkcjonalne. W związku z tym podobieństwa wśród naczyń tego typu mogą występować i rzeczywiście występują niezależnie od siebie na różnych terenach i w różnych okresach”. Zaś w innym miejscu Godłowski (1979, s. 14) pisze: „szczególny problem stanowią podobieństwa istniejące pomiędzy garnkowatymi naczyniami typu praskiego a niektórymi typami naczyń kultury przeworskiej. Na nawiązanie to zwracano już wielokrotnie uwagę w literaturze przypisując im zasadniczą rolę w poszukiwaniach genezy kultury wczesnosłowiańskiej i pierwotnych siedzib tego ludu. Jeżeli jednak nawet przyjmiemy, że podobieństwa te mają istotnie znaczący charakter, a nie są przypadkowe, czego moim zdaniem nie można całkowicie wykluczyć, to i tak nawiązania w zakresie jednego elementu kultury archeologicznej nie mogą przesłonić zasadniczych różnic istniejących w zakresie właściwie wszystkich innych tego rodzaju elementów i całokształtu struktury kultury przeworskiej w stosunku do wczesnośredniowiecznej kultury słowiańskiej”. I dalej:

„W każdym razie trudno traktować jedną izolowaną formę ceramiczną -garnek typu praskiego jako immanentny element kultury słowiańskiej – wprost jako rodzaj symbolu w kulturze materialnej, a równocześnie jako główny archeologiczny wyznacznik w poszukiwaniach pierwotnych siedzib tego ludu”.

Całkowicie jednoznacznie i bardziej dobitnie tezę tę formułuje M. Parczewski (1988, s. 30): „W dotychczasowej literaturze przedmiotu zwrócono szczególną uwagę na obecność omawianej kategorii ceramiki w zespołach kultury przeworskiej, gdzie stanowiła jeden z drugorzędnych składników bardzo bogatego zestawu rozmaitych typów naczyń, zróżnicowanych pod względem formy i techniki wykonania. Znakomita większość rozpatrywanych zabytków nie pochodzi z najmłodszego stadium kultury przeworskiej”. Dodać jednak trzeba, że K. Godłowski (1976, s. 394) nie wykluczał możliwości takich nawiązań stwierdzając: „Przytaczając powyższe zastrzeżenia nie sądzę zresztą, by należało całkowicie odrzucać możliwość bezpośrednich oddziaływań późnoprzeworskiej ceramiki terenu Polski na ceramikę wczesnośredniowieczną, szczególnie na obszarze śląsko-wielkopolskim, dość wskazana tu jest daleko posunięta ostrożność”.

Stwierdzić można, że po opublikowaniu podstawowych dla tego tematu prac K. Godłowskiego, a następnie M. Parczewskiego, który przedstawił swe koncepcje dotyczące najstarszej kultury słowiańskiej, nie podjęto praktycznie żadnej próby poważniejszej polemiki z tymi ujęciami i zapanował pewien impas badawczy w tej dziedzinie.

Podkreślić tutaj trzeba jeszcze, że w ostatnim okresie decydujący głos uzyskali w archeologii polskiej zwolennicy koncepcji allochtonistycznej, czyli tezy o wschodnim wyłącznie pochodzeniu Słowian. O ile jeszcze wśród badaczy wczesnego średniowiecza obserwować można dualizm poglądów, a koncepcję autochtoniczną reprezentują wybitni badacze tego okresu (L. Leciejewicz, Z. Kurnatowska, H. Kóčka-Krenz), to praktycznie wszyscy badacze problematyki okresu przedrzymskiego i rzymskiego są przedstawicielami koncepcji allochtonistycznej. Najwybitniejszym spośród nich był Kazimierz Godłowski, który wywarł olbrzymi wpływ na badania nad tą epoką w Polsce. Dotyczy to również autora tych uwag, który zaczął rewidować swe poglądy dopiero w wyniku nowych odkryć, omawianych w niniejszym dyskusyjnym przyczynku.

Badania realizowane w ostatnich latach na trasach autostrady A-2 na terenie Wielkopolski dostarczyły nowych, w moim przekonaniu bardzo ważnych materiałów, które wnoszą bardzo istotne argumenty do kwestii bezpośrednich oddziaływań późnoprzeworskich na ceramikę słowiańską i pozwalają ją rozpatrywać przy użyciu nowych jakościowo argumentów.

Chciałbym podkreślić, że uwagi niniejsze opierają się na materiałach ceramicznych i dotyczą aspektów typologicznych oraz technologicznych naczyń ceramicznych, jednak – co wynika z przytaczanych powyżej rozważań – mają one ogólniejsze znaczenie dla całości dyskusji nad problematyką kontynuacji bądź dyskontynuacji kulturowej w rozważanym okresie.

Na 3 stanowiskach, a mianowicie st. 9 w Beznazwie (pow. Koło), st. 35 w Dzierżnicy (pow. Środa Wlkp.) oraz na st. 35 w Konarzewie (pow. Poznań ziemski) zidentyfikowano materiały ceramiczne z całkowicie nowej, dla kultury przeworskiej i dla tego okresu, grupy technologicznej, a mianowicie ceramiki górą lub przykrawędnie obtaczanej.

W kulturze przeworskiej znane były dotychczas 3 kategorie ceramiki:
a) Ceramika ręcznie lepiona, dominująca zdecydowanie liczbowo w późnym okresie rzymskim i w okresie wędrówek ludów, a w starszym okresie rzymskim stanowiąca jedyną kategorię wytwarzanych naczyń.
b) Ceramika wykonywana na kole, tzw. „siwa”, pojawiająca się od wczesnej fazy późnego okresu rzymskiego, występująca licznie na terenie Małopolski, Dolnego Śląska i Ziemi Łódzkiej, zaś wyraźnie mniej licznie na pozostałych obszarach kultury przeworskiej. Wyróżnia się w jej obrębie 2 kategorie, a mianowicie ceramikę tzw. gładką i „szorstką”.
c) Wielkie naczynia zasobowe ze zgrubiałymi krawędziami, zdobionymi wielokrotnym motywem linii falistej, wykonywane częściowo na kole (w części górnej).

Warto dodać, co podnoszono już wielokrotnie w literaturze, że zdobnictwo tych naczyń wykazuje uderzające podobieństwo do ornamentyki ceramiki wczesnośredniowiecznej z młodszych faz.

W odniesieniu do trzech powyższych stanowisk podkreślić trzeba, co ma tutaj podstawowe znaczenie, że interesująca nas ceramika pochodzi z zamkniętych zespołów (we wszystkich wypadkach są to duże jamy o charakterze półziemianek), we wszystkich obiektach wystąpił liczny materiał ceramiczny kultury przeworskiej, natomiast na stanowiskach tych nie stwierdzono śladów osadnictwa wczesnośredniowiecznego, a jeśli takie wystąpiły, to były to bardzo nieliczne ułamki ceramiki z młodszych faz tego okresu (faza D-E), których w żaden sposób nie można łączyć ze starszą fazą wczesnego średniowiecza. Wszystkie osady zbadane zostały już na wielkiej powierzchni (od 1ha do 4ha), tak że kwestia ta nie może budzić wątpliwości.

Chciałbym jeszcze dodać, że badania osady w miejscowości Beznazwa prowadził mgr Justyn Skowron, któremu chciałbym wyrazić wdzięczność za informację na ten temat i udostępnienie materiałów.

W obiekcie nr 380 w miejscowości Beznazwa (stan. 9) (wschodnia Wielkopolska) w obszernej jamie zawierającej około 100 fragmentów ceramiki wystąpiły następujące kategorie naczyń:

1) 3 ułamki krawędzi naczyń toczonych na kole, ceramiki „siwej” z kategorii ceramiki „szorstkiej”. Podkreślić trzeba, że jest to pierwsze w ogóle znalezisko takich naczyń na terenie Wielkopolski.
2) Fragment górnej części naczynia toczonego na kole (obtaczanego?), wykonanego za pomocą szablonu. Do naczynia takiego nie znamy żadnej analogii w okresie rzymskim i wędrówek ludów.
3) Cztery fragmenty naczyń z wyraźnymi śladami obtaczania przykrawędnego (1 brzeg i 2 fragmenty górnej części brzuśców).
4) Dwa dna ręcznie lepione z odciskami osi koła garncarskiego.
5) Dominujące ilościowo ułamki naczyń ręcznie lepionych.

Podkreślić trzeba jeszcze, że jedno z den z odciskiem osi oraz ułamek obtaczanej krawędzi pochodzą wedle wszelkiego prawdopodobieństwa z jednego naczynia. Jest to smukły garnek, kształtu jajowatego z lekko wychyloną krawędzią. Z jamy tej pochodzi ponadto duży pacior szklany.

Z jamy oznaczonej jako ob. 138 w Dzierżnicy (stan. 35) pochodzą 2 ułamki brzuśców naczyń z wyraźnymi śladami obtaczania od strony wewnętrznej lub zewnętrznej. Poza tym w jamie tej zebrano 97 typowych fragmentów ceramiki kultury przeworskiej.

Bardzo ciekawą sytuację stwierdzono w materiale ceramicznym z osady na st. 35 w Konarzewie, położonej w odl. około 10 km na zachód od Poznania. W materiale wystąpiły stosunkowo liczne fragmenty naczyń zasobowych, typu „Krausengefäße” oraz naczyń nieznanej dotychczas z terenu Wielkopolski (a być może w ogóle z kultury przeworskiej) kategorii, które określiłbym jako garnki zasobowe. Są to duże pękate naczynia, różniące się jednak wyraźnie od typowych zasobowców grubością ścianek i kształtem krawędzi., lecz wykonane w identycznej technice i identycznie zdobione. Natomiast z ziemianki oznaczonej jako ob. 440 poza dominującym ilościowo materiałem ręcznie lepionym, pochodzi górna część takiego właśnie garnka zasobowego, a następnie garnka jajowatego normalnej wielkości, obtaczanego w części górnej i zdobionego typowym ornamentem linii falistych. Formę tego naczynia wywieść można więc wyraźnie z naczyń, które określiłem jako „garnki zasobowe”. (Jak podkreśliłem, jest to nowa kategoria naczyń i nie mam dla nich stosownego określenia). Sytuacja przedstawia się więc niesłychanie ciekawie, gdyż na tej osadzie obserwować można wyraźnie proces kształtowania się nowej kategorii technologicznej i formalnej naczyń, od wielkich naczyń zasobowych poprzez „garnki zasobowe” do naczynia garnkowatego normalnej wielkości, obtaczanego w górnej partii. Łączy je wszystkie identyczna technika wykonania oraz identyczne zdobnictwo, różnią zaś parametry dotyczące wielkości i po części kształtu.

Dla opisywanych powyżej naczyń z Beznazwy i Dzierżnicy, w moim przekonaniu, pojawienie się naczyń obtaczanych jest wynikiem degeneracji lub upraszczania warsztatu garncarskiego ceramiki „siwej”, natomiast w wypadku Konarzewa przyjąć należy koncepcję odwrotną, a mianowicie koncepcję rozwoju warsztatu naczyń zasobowych i przejścia do wytwarzania – za pomocą identycznej techniki – normalnej ceramiki domowej.

Stwierdzić można, że naczynia powyższe, a szczególnie pochodzące z Beznazwy i Dzierżnicy, nie różnią się od obtaczanej górą ceramiki wczesnosłowiańskiej, co dotyczy zarówno kształtu, charakteru obtaczania jak i składu technologicznego masy ceramicznej.

W jamach z osady w Dzierżnicy i Konarzewie wraz z ceramiką wystąpiły węgle drzewne i kości, które zostały przekazane do Leibniz-Labor für Altersbestimmung und Isotopenforschung Uniwersytetu Christiana Albrechta w Kilonii, tak że w niedługim czasie otrzymamy daty radiowęglowe, które określą wiek absolutny omawianych materiałów.

Elementem, który trzeba jeszcze podkreślić na zakończenie tej partii rozważań, jest znaczny rozrzut geograficzny omawianych stanowisk. Osada w Beznazwie jest położona w odległości około 80 km na wschód od Dzierżnicy, zaś około 130 km od Konarzewa.

Chciałbym ustosunkować się do jeszcze jednej kwestii, a mianowicie sygnalizowanego powyżej zagadnienia występowania garnków kształtu jajowatego, na które wskazywano w literaturze jako na potencjalne prototypy naczyń typu „praskiego”, co spotkało się z całkowitym odrzuceniem przez K. Godłowskiego, M. Parczewskiego i innych badaczy reprezentujących koncepcje allochtonistyczne, którą to kwestię zaprezentowaliśmy we wstępnej partii niniejszych rozważań.

Obecnie, na podstawie nowych materiałów z badań na trasie autostrady wielkopolskiej A-2, gdzie na olbrzymiej niekiedy powierzchni zbadano już kilkadziesiąt osad kultury przeworskiej (na stanowiskach niniejszych nie stwierdzono w ogóle pozostałości osadnictwa kultury wielbarskiej), można na nowo rozparzyć również tę kwestię. Stwierdzić można, że olbrzymia większość tych osad może być datowana na młodszą fazę późnego okresu rzymskiego i okres wędrówek ludów., a więc okres po odejściu z terenu północnej Wielkopolski ludności kultury wielbarskiej. Chronologię taką potwierdza liczna obecność w materiale ceramicznym ułamków naczyń zasobowych, dla których przyjmuje się chronologię młodszą niż dla ceramiki „siwej”. W wypadku jednej osady chronologia taka jest już obecnie potwierdzona także datami dendrologicznymi. Osady te mają wielohektarowe powierzchnie, z tysiącami odsłoniętych obiektów o zróżnicowanym charakterze i seriami ceramicznymi liczącymi dziesiątki tysięcy ułamków ceramiki (a wyjątkowo przekraczającymi nawet 100 000 ułamków). Na podstawie oglądu przez autora materiału z kilkunastu osad oraz zaawansowanego już opracowania kilku osad sformułować można hipotezę, że w materiale tym występuje właściwie tylko jeden typ naczyń – garnki kształtu jajowatego. Występują one w 2 wariantach, a mianowicie z krawędzią zachyloną do środka oraz z krawędzią wywiniętą na zewnątrz.

Stwierdzić więc trzeba, że w swej argumentacji K. Godłowski, a w ślad za nim M. Parczewski opierali się przede wszystkim na materiale z cmentarzysk, i to ze starszej fazy podokresu późnorzymskiego. Inne ujęcie było zresztą ówcześnie praktycznie niemożliwe ze względu na bardzo słaby stan rozpoznania osad, badanych prawie wyłącznie tylko wyrywkowo, na niewielkiej powierzchni, a wręcz katastrofalny stan opracowania i publikacji tej kategorii stanowisk. Nowe zaś materiały, przynajmniej dla terenu Wielkopolski, dowodzą, że poglądy na temat znaczenia naczyń garnkowatych, formułowane w ramach interesującej nas dyskusji przez zwolenników koncepcji autochtonicznej (J. Kostrzewski, K. Jażdżewski, J. Hasegawa i inni), były słuszne. Analiza materiałów ceramicznych z nowo badanych osad wielkopolskich ukazuje więc, ze typowe dla osad ze schyłkowej fazy kultury przeworskiej jest zdecydowane zubożenie i unifikacja form naczyń glinianych, które są właśnie niezwykle podobne do ceramiki praskiej pod względem formy, ale także ogólnego wyglądu i technologii, tak że ich odróżnienie jest często bardzo trudne, a niekiedy wręcz niemożliwe.

Przedstawiliśmy powyżej nowe fakty z najnowszych badań wielkich kompleksów osad kultury przeworskiej na terenie Wielkopolski. Dostarczyły one nowych danych do znajomości ówczesnej wytwórczości ceramicznej w najpóźniejszej przypuszczalnie fazie kultury przeworskiej. Dotyczy to zarówno techniki produkcji tych naczyń jak i ich form. W moim przekonaniu stanowić one mogą podstawę do podjęcia dyskusji na temat konytynuacji/dyskontynuacji kulturowej pomiędzy kulturą przeworską a kulturą typu „praskiego” na ziemiach polskich, z uwzględnieniem nowej bazy materiałowej. Na zakończenie chciałbym poczynić jeszcze uwagę, że przedstawione materiały pochodzą wyłącznie z terenu Wielkopolski i ukazują sytuację typową zapewne tylko dla tego regionu.

Bibliografia

Godłowski K.

1976 Zagadnienie ciągłości kulturowej i kontynuacji osadniczej na ziemiach polskich w młodszym okresie przedrzymskim, okresie wpływów rzymskich i wędrówek ludów, „Archeologia Polski”, t. XXI, z. 2, s. 378 – 401.

1979 Z badań nad zagadnieniem rozprzestrzenienia Słowian w V-VII w. n.e., Kraków.

 

Parczewski M.

1988 Najstarsza faza kultury wczesnosłowiańskiej w Polsce, Kraków.

Tadeusz Makiewicz
Instytut Prahistorii UAM
ul. Święty Marcin 78

61-701 Poznań

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s