Wataha – Joanna Żywia Gacparska


Joanna Żywia Gacparska – WATAHA

Zamarzniętym jeziorem mknie wilcza gromada,
Szare cielska się prężą, lśnią złociste oczy
I co chwila cień jakiś się rzuci wśród stada,
Warknie głucho, kłem zatnie, krwią biały lód zbroczy.

Poprzez las, poprzez śniegi, nieznane ostępy,
Pędzi czarny gon wilczy wśród zimowej ciszy,
Pośród sosen wyniosłych, jodeł i limb krępych,
Pędzi, mknie na oślep, ze zmęczenia dyszy.

Na srebrnej polanie stado przystanęło,
Przysiadło i wzniosło bure łby do góry,
Pieśń wilczą i dziką sto gardeł zaczęło,
A wicher ją porwał i uniósł pod chmury.

Krew zagrała w żyłach, tęskny zew obudził,
Pragnienie posoki, w każdym wilczym ciele,
Które odgłos strzału może by ostudził,
Gdyby wilczych cieni nie było tak wiele.

Niosła się pieśń śmierci poprzez dzikie knieje,
Każda z leśnych istot w bezruchu zastygła,
Wiedząc, że wataha w tę noc krew przeleje
I że zginie każdy, kto wpadnie w jej sidła.

Księżyc zbladł, rzuciła się przed siebie zgraja
Z potępieńczym charkotem tropiąc zwierza ślady,
W szale, który nęci, gubi i upaja
Który pcha do mordu, do śmierci, do zdrady.

Pędzą wilki przed siebie, bez opamiętania
W każdą noc zimową po białym kobiercu,
Od ich wilczych początków, od świata zarania
I tak pędzi każdy, kto ma dzikość w sercu.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s