Jedność w biedzie


Było to w dzień przed nocą kupalną. Po wsiach panował głód i szerzyły się choroby. Nikt nie myślał o paleniu sobótek i puszczaniu wianków. Młodzi i starzy, wszyscy byli smutni i udręczeni.

Wtedy to najbliżsi sąsiedzi wybrali się do boru na jagody. Zabrali ze sobą gliniane dzbany i lipowe kobiałki. Szli zatrwożeni i niewiele z sobą mówili, bo i nie było o czym. O tej strasznej biedzie i przednówku?
W cichości doszli do Zawałów, gdzie każdego roku było pełno jagód. Rozglądają się, a jagód nie ma.

Idą do suśniny – to samo.
Idą do Białego ługu – to samo. Widać tam już tylko pożółkłe liście.
Idą na Zieloną Górę – tam jagód też nie ma. Idą dalej ….

Upływa godzina, a może i więcej, jak wszyscy zeszli się na borowym pagórku. Puste maja dzbany i kobiałki.
Ino leciwa Sekulina znalazła jedną jagodę. Pokazuje ją na dłoni; duża, jak owoc dojrzałej czereśni, ku zdziwieniu wszystkich rozciera jagodę na sosnowym pniu i powiada;

wszyscy ją będziem spożywać w biedzie na sąsiedzką jedność.

Pierwsza uklękła i pokłoniła się i włożyła do ust drobinę roztartej jagody. Po niej inni zrobili to samo.
A gdy skończyli, wrócili do wsi przez borowe knieje, z nadzieją i wiarą w sercach.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s