Kwiat paproci i Noc Świętojańska


Kwiat paproci

kwiat-paprociJednemu chłopu w dzień przed nocą kupalną zginęły konie. Szukał ich po wsi, po łąkach i pastwiskach. Na próżno.
Powędrował w końcu do ciemnego boru. Tam szukał po ługach i drogach. Już zapadła noc, a on wciąż biegał i wołał;
Cieś, ciesiu, cieś, ciesiu…. – tylko echo rozlegało się miedzy drzewami.
O północy znalazł się na Białym Ługu, gdzie rosły wielkie paprocie. Już nie biegł, ale szedł noga za nogą, bo czuł coraz to większe zmęczenie. Chciał usiąść na zielonym wrzosie, aż tu nagle ogarnęła go niezwykła błogość i zobaczył, gdzie są jego konie. A potem jawiły mu się jeszcze jakieś inne dziwy.
Serce jego wypełniło się wielkim szczęściem.
Bogi wielkie!!!! – wołał ucieszony chłop. – Toż niechybnie dostał mi się kwiat paproci.
I ile tchu w piersiach pognał do tam gdzie spokojnie pasły się jego konie nad strugą. Połapał je i przyprowadził do stajni, a sam poszedł do chałupy. Gdy zdejmował buty, kwiat paproci wyleciał, a z nim szczęście, które trwało tak krótko.

W noc świetojańską

Nocą, w czas Kupały paśli chłopy woły na ugorze. Siedzieli przy ognisku i prawili o dawnych czasach. W pewnej chwili jeden z nich, a był to Lewuniok odezwał się w te słowa;
Słuchajcie, nadchodzi północka, a wiadomo, o takiej porze kwitnie cudowna paproć. Niedaleko stąd jest długi rów, a w nim, jak w najśliczniejszym gaju, pełno zieloniutkich paproci. Chodźmy tam!
Chodzmy! – zawołali wszyscy i pośpiesznie ruszyli do podmokłego rowu.
Pokładli się nad nim i zaczęli wpatrywać się w tajemniczy gąszcz. Przez dłuższy czas leżeli na zorowiu w grobowym milczeniu. Tylko z dala dolatywały do nich sobótkowe pokrzykiwania i pieśni smutne i radosne.
Lewuniok pierwszy zobaczył, że na czubku najniższej paproci rozjaśniał piękny, biały kwiat. Chciał go zerwać, wyciągnął rękę , a tu patrzy, żmija wychyla swoją głowę i przeraźliwie syczy. Krzyknął wiec z wielkiej bojaźni.
W tej samej chwili przeleciał nad nimi straszliwy świst wiatru, a potem jeszcze straszniejszy trzask łamanych drzew i gałęzi.
Wszyscy struchleli ze strachu. Leżeli na pół żywi. Jak tylko się trochę uspokoiło, zerwali się z zorowia i co tchu pobiegli miedzy woły.

Widać nie im był pisany cudowny kwiat paproci.

kwiat-paproci_5901308857911  szukamy-kwiatu-paproci 17 kwiat-paproci-i451943 0015347

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s