Wojciech Świętobor Mytnik „Przebudzenie”


Śniłem rozdroża losu, bezkresy tęsknoty,
Tragiczną, nieuchronną grozę niekochania,
Śniłem królestwa bólu, powrósła niemoty,
A skryte twarze Boga Wszechświat mi przesłaniał.

Śniłem samego siebie skłóconego z życiem
I krzyk, co w szare dale płynął bez imienia –
I czas, co nogi głaszcząc, przemykał gdzieś skrycie,
Gdy mroczne myśli Boga Żywioł mi zacieniał.

Mój sen nie dostał szansy, by się w jawę zmienić,
Bo zbudził mnie ktoś wczesną godziną świtania –
Błądziłem więc stopami pośród martwych cieni
Mchów jesiennego lasu, co Bóstwo zasłaniał.

Aż w końcu zrozumiałem. W nowy sen zbudzony,
Co jawą nader jasną zagrodził mi drogę,
Wzrok swój wbiłem – jak sztylet – w cztery świata strony,
W milczące ciało lasu. Przebóg! On był Bogiem!

23 listopada 2014 r.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s