Wojciech Świętobor Mytnik „Wołos”


Kołysały się na wietrze zbóż złociste kłosy.
Ponad polem mgłą słoneczną zawisła tęsknica.
Szedł pachołek wąską miedzą, zmęczony i bosy.
Za nim – chuda jak ta miedza- biegła południca.

Błękit nieba, zlany żarem swarogowej mocy,
Niczym cztery ręce Boga szerzył się w zaświaty…
Wtem huknęło i powiało chłodem czarnej nocy!
Na rozdrożu, w cieniu własnym, stanął Bóg rogaty.

Mówiąc- milczał, milcząc – mówił – i bydlęcym wzrokiem
Wnikał, tonąc w miękkim mroku, w pacholęcia duszę
I spoglądał w cztery strony swoim jednym okiem,
I posyłał dzikie krzyki w letnią świata głuszę!

Jak się zjawił, tak też odszedł – boski, niepojęty,
Zostawiając w szczerym polu martwe, blade lica.
Kołysały się na wietrze zbożowe odmęty.
Podążyła w ich złocistość blada południca.

8 lipca 2010 r.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s