Pogrzeb po Słowiańsku


cz. 1: PALENIE I GRZEBANIE

Śmierć dla Słowian przeważnie nie była czymś smutnym, wręcz przeciwnie – oznaczała wszakże przejście zmarłego do lepszego świata, Nawii. Rozstanie z bliską osobą nie jest łatwe, jednak mimo to Słowianie starali się dostrzec w tym coś pozytywniejszego. Stąd też ich uroczystości pogrzebowe znacznie różniły się od tego, co możemy zaobserwować współcześnie.

Wyprawiając zmarłemu pogrzeb, bliscy dbali o to, by wyposażyć go w jego dobra, które mogą być mu potrzebne w nowym świecie. Ubierano go w najlepsze szaty, czasem biżuterię, dawano mu też pieniądze i przedmioty codziennego użytku, np. broń. Praktyka ta miała swoje uzasadnienie w tym, że osoba należycie wyposażona na tamtym świecie, z pewnością nie wróci do wcześniejszego świata pod zmienioną postacią. Wiara w to doprowadziła w niektórych przypadkach do skrajnych praktyk, takich jak uposażanie zmarłego w wóz bądź nawet ludzi – najczęściej padało na sług, rzadziej na żonę zmarłego.

Uposażanie zmarłego było rzecz jasna typowe dla grzebania możnych nieboszczyków – wiązało się to wszakże z posiadaniem dóbr materialnych. Bez względu na stan majątkowy, zmarłego układano na stosie i palono. Po całkowitym wypaleniu stosu, prochy zmarłego przesypywano do glinianego naczynia (tzw. popielnicy), a następnie zakopywano w grobie – mógł to być zwykły płaski grób bądź też okazały kurhan. Zdarzało się też, że prochy zmarłego były po prostu przysypywane ziemią po wypaleniu się stosu.

Palenie zmarłych, poza symbolicznym oczyszczającym znaczeniem ognia, miało też aspekt pragmatyczny – definitywnie zabezpieczało przed powrotem duszy pod postacią demona. Strach przed tym był widoczny również przy innych, chronologicznie wcześniejszych praktykach pogrzebowych, takich jak: odcinanie głowy zmarłego, przebicie kołkiem bądź też po prostu zagrzebanie ciała za stawem bądź rzeką.

Praktyki pogrzebowe Słowian nie były jednorodne, zmieniały się też one z czasem. Wśród Słowian wschodnich urny z prochami ustawiano na pagórkach, na których z kolei budowano drewniane domki lub szałasy. U innych plemion słowiańskich zaś – prochy umieszczano w popielnicach wiszących na słupach przy rozdrożach. Grobowce także wyglądały różnie – jedne były obudowanymi domkami na nóżkach, inne – jamami grobowymi obudowanymi kamieniem lub drewnem. Pojawiały się też kamienne skrzynie, czasem też dobudowywano mostek z kształtem ludzkiej stopy, gdyż wierzono, że Nawia znajduje się gdzieś za wodą…

cz. 2: OPŁAKIWANIE ZMARŁEGO – TRYZNA I STRAWA

Słowiańskim zwyczajom palenia i grzebania umarłych towarzyszyły rozmaite rozrywki, które miały uwolnić uczestników pogrzebu od złego wpływu duchów zmarłych. Obrzędy te pomagały także w lepszym wprowadzeniu duszy zmarłego w tamten świat. Praktyki tego typu były nazywane tryzną lub strawą.

Tryzna (możliwe związki z: biał. triznić – widzieć we śnie, cerk. trizna – walka, czes. tryzeń – męka) przypominała nieco współczesną stypę, jednak poza jedzeniem i wspominaniem zmarłego, urządzano również specjalne igrzyska, takie jak: gonitwy, zapasy, tańce bądź zabawy w maskach. Pomimo licznych zabaw, zmarły był właśnie w ten sposób opłakiwany.

Poczęstunek na tryźnie miał wymiar rytualny. Najbardziej popularną potrawą związaną z opłakiwaniem zmarłego była kutia, która przetrwała dziś gdzieniegdzie jako danie na stole wigilijnym. Poczęstunek towarzyszący pogrzebowi był właśnie tym, co Słowianie mogli nazywali strawą. Nazwa ta jednak rozszerzyła się na wszystkie obrzędy związane z uczczeniem pamięci po zmarłym.

Stosowane obecnie słowo ‚stypa’ jest obecne w języku polskim dopiero od XVI w., wyraz ten ma rodowód łaciński. Pomimo przejęcia obcej nazwy, szlachta polska w XVI w. w ramach stypy wciąż urządzała czasem huczne biesiady obficie zakrapiane wódką. Przyjęło się, że godny pogrzeb i suta stypa zabezpieczały całkowicie zmarłego przed powrotem na ziemię. Wszystko rzecz jasna odbywało się przeważnie z funduszy zmarłego – miało w końcu przesłużyć się jego dalszemu „życiu”.

Huczne tryzny organizowano przede wszystkim dla zmarłych władców i możnych, pogrzebom biedniejszych zmarłym towarzyszyły skromniejsze poczęstunki. Pozostałe uroczystości tryznowe również były mniej okazałe. Współcześnie próbę rekonstrukcji tryzny przeprowadzono podczas obchodów Rękawki w 2014 roku.

Co pozostało w naszych zwyczajach z tradycji pogrzebowych dawnych Słowian? Jedną z pozostałości są właśnie wyprawiane stypy, inną zaś – coraz popularniejsze dziś kremowanie zmarłego. Warto jednak dodać, że praktyka palenia ciała była przez długi czas zakazywana przez zwierzchników kościelnych.

Ilustracja:
Wiktor Wasniecow, Tryzna po śmierci Olega, 1899.


Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s