Alkohol u dawnych Słowian


Na pytanie, czy nasi słowiańscy praprzodkowie upijali się i jak często, odpowiedzieć bardzo trudno z powodu sprzeczności informacji podawanych przez badaczy. Bez wątpienia pito wtedy piwo, tylko czym ono właściwie było? Jedni twierdzą, że był to słód zmieszany z ziołami, drudzy uważają, że bliżej mu było do mocnego, uderzającego po głowie napoju z dodatkiem chmielu. Wtedy włączają się ci pierwsi perswadując, że chmiel zaczęto stosować podczas rozwoju browarnictwa. I weź bądź tu mądry!

Mniej wątpliwości jest do miodu pitnego, który pito chętnie na różnej maści uroczystościach, obrzędach i świętach. Na pewno spożycie jego było niższe od piwa ze względu na wyższą cenę produkcji, więc biedota wolała raczyć się piwem. Miód na pewno był spożywany w większych ilościach przez kniaziów i ich drużynników.

Bez dwóch zdań wzrost spożycia alkoholu i wzrost pijaństwa był następstwem zaprowadzenia chrześcijaństwa. Wraz z duchowieństwem zaczęły tworzyć się winnice przyklasztorne bo potrzebowano tego trunku do celów liturgicznych… i nie tylko. Mnisi i kler wcale nie odejmowali sobie od ust wina, pili je chętnie na co dzień, co początkowo niezbyt podobało się niższym warstwom społeczeństwa. Po stłumieniu powstania ludowego w 1038 roku pozostali przy życiu poganie i nowochrześcijanie machnęli na wszystko ręką i pogrążyli się w delirium. Dopomóc w tym miało wino podrabiane przez kupców i sprzedawane za niską cenę, ot taki średniowieczny sikacz.

Aż do powstania Rzeczypospolitej szlacheckiej poziom spożycia alkoholu utrzymywał się na dość przyzwoitym poziomie, lecz wyższym niż rozsądek nakazuje. W XVI wieku Polska zbliżyła się do największych pijaków Europy – Francji i Niemiec dzięki tak zwanej „wodzie życia”, czyli okowicie zwanej wódką. Początkowo stosowana jako lekarstwo bardzo szybko stała się przysmakiem polskiej szlachty na tyle, że stopniowo zaczęła wypierać miód pitny. Chłopstwo nie było zadowolone z pijaństwa swoich panów, jednak wojny XVII wieku spowodowały załamanie eksportu zboża, więc szlachta wpadła na pomysł jak pozbyć się nadwyżek i jednocześnie zwiększyć zadowolenie na wsi. Wymyślono przymus propinacyjny – każdy chłop musiał odkupić od pana pewną ilość wódki. Początkowo stawiano opór, lecz pod naciskiem szlachty pogodzono się ze swym losem. Sto lat później chłopi nie mieli zamiaru iść w pole o suchym pysku i woleli dostawać wynagrodzenie w postaci wiadra horyłki. Nie jest to chwalebne biorąc pod uwagę, że pijaństwo w Rzeczypospolitej było większe niż w Carstwie Moskiewskim!

Niestety Rosjanie nie wynaleźli wódki, jak uważają. Proces destylacji wynaleźli alchemicy arabscy dawno temu przez przypadek. Wynalazek ten dostał się do Bizancjum, stamtąd to Europy Zachodniej i wreszcie na Ruś. Kupcy genewscy przywieźli wtedy spirytus winogronowy i zdumieli się, że tamci uznali go za produkt nie nadający się do spożycia. 50 lat później dostarczyli wódkę na dwór Wasilija II, gdzie uznano ją za lekarstwo, które można stosować wyłącznie w formie rozcieńczonej. Do początków XVIII wieku wódkę i alkohol w ogóle sprzedawano w bukłakach a pito 3 razy do roku (w święta prawosławne). Za spożycie w inne dni groziły kary cielesne lub więzienie. Dlaczego tak rygorystycznie przestrzegano tych zasad? Ano bo pijaństwo uważane było na Rusi za hańbę. O spożyciu alkoholu przez kobiety oczywiście nie mogło być mowy bo zauważono, że wystarczy niewielka ilość by zwiększyć szansę na poronienie. Dlatego też Iwan Groźny wydał „Domostroj”, a więc zbiór praw mających umoralnić bojarstwo i zapobiec pijaństwu. Rosję rozpił dopiero car – reformator Piotr I do takiego stopnia, że pijaństwo okrzyknięto narodową tradycją i stan ten utrzymuje się dotychczas.

Wróćmy do Polski. Po utracie niepodległości zwiększyło się spożycie alkoholu. Zniknął świat, który wielu miłowało i w piciu znajdowano pocieszyciela. Przykład szedł niestety z góry – Józef Poniatowski urządził w Pałacu pod Blachą niekończący się bal. Książę na szczęście szybko ogarnął się i ruszył w bojowy szlak w towarzystwie Napoleona. Wzrostowi pijaństwa towarzyszyła sytuacja gospodarcza – wynaleziono sposób na otrzymywanie taniej wódki z ziemniaków. Pili chłopi, robotnicy, kupcy, studenci i artystyczna bohema. Władze zaborcze często same zachęcały do picia bo i więcej Polaków było pogrążonych w alkoholowym delirium, tym łatwiej było rządzić narodem pragnącym wybić się na niepodległość. Sytuacja zaczęła niepokoić bardziej światłe osoby i postanowiono poprosić o pomoc duchownych. Księża zaczęli wraz z animatorami trzeźwości nachodzić karczmy i używając święconej wody przepędzać pijaków. Takie argumenty czasem przemawiały, ale przeważnie na krótko a nawet pogarszały sytuację bo potem większość z poświęconych wracała do wódki i piła jeszcze więcej.

Ale do narodu polskiego los zgotował uśmiech losu i nastało pokolenie ludzi myślących poważnie o odzyskaniu suwerennego kraju. Mniej pito, więcej dyskutowano, jeszcze więcej działano. Dzięki nim Polska stała się wolna i oni stali się elitą młodego państwa. Ludzie ci zostali wymordowani w Katyniu i obozach koncentracyjnych.

Niedługo – historia pijaństwa w XX wieku.

Artykuł napisany przez: SŁOWIAŃSKIE ODRODZENIA POLSKI
https://www.facebook.com/rzeczpospolita.slowianska?fref=nf

Skopiowany z Facebooka w celu propagowania prawdziwych mądrości w społeczeństwie.

Advertisements

1 komentarz do “Alkohol u dawnych Słowian

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s