Niklot – ostatni obrońca kultury Słowian


W średniowieczu zachodnioeuropejskie rycerstwo niejednokrotnie podnosiło swój oręż przeciwko poganom. Kiedy mówimy o krucjatach, zazwyczaj mamy na myśli wyprawy wojenne mające na celu wyzwolenie Palestyny, żydowskiej Ziemi Obiecanej z rąk muzułmanów. Nie wszystkie jednak najazdy były kierowane na Wschód. Krucjata zorganizowana przez papieża Eugeniusza III w 1147 roku miała ruszyć na Północ, przeciwko trzymającym się uparcie przy pogaństwie Słowianom Połabskim. Był to zryw niemieckiego, duńskiego i niestety – polskiego rycerstwa przeciwko plemionom nie zagrażających nikomu swoją spokojną egzystencją, była więc jawnym przejawem agresji i fanatyzmu religijnego.

Na szczęście dla Połabian wiec plemienny Obodrytów wybrał właściwego człowieka na stanowisko księcia – tym kimś był Niklot. Wojowniczy władca od razu postanowił wyprzedzić spodziewane uderzenie chrześcijan napadając na Wagrię i zdobywając z łatwością Lubekę z powodu niezdolności załogi do obrony z powodu pijaństwa. Po udanej akcji Słowianie powrócili do swych grodów aby szykować obronę przed atakiem z trzech stron.

Główne natarcie krzyżowców rozpoczęło się w lipcu. Do boju ruszyło 100 tysięcy Niemców, 20 tysięcy Duńczyków wspomaganych przez flotę i 20 tysięcy Polaków pod wodzą Mieszka III Starego. Wojskom chrześcijańskim towarzyszył orszak duchownych mających za zadanie prowadzić chrystianizację na podbitych terenach. Sprzymierzeńcy po przybyciu na miejsce przystąpili do oblegania grodów obodryckich i lutyckich. Niklot zauważył, że w pewnym momencie armia duńska odłączyła się od reszty, wykorzystał ich błąd dokonując śmiałego wypadu i zadał olbrzymie straty agresorowi. Ten sam los spotkał duńską flotę pod dowództwem biskupa Ascerusa.


Wojska krzyżowców zaczęły trapić choroby, głód, dezercje. Morale spadały z dnia na dzień, mimo to przeprowadzano nadal ofensywy kończące się najczęściej klęską, przykładowo pod Szczecinem. W sumie nie ma co się dziwić bo krzyżowcami dowodzili w znacznej mierze biskupi nieznający się na rzemiośle wojennym. W rezultacie zdemoralizowani rycerze musieli powrócić do domów, Połabie natomiast uratowało swą niepodległość na ponad dwadzieścia lat. Zniszczenia jednak były ogromne, cytując kronikę Helmolda „cały (…) kraj Obodrzyców i ziemie przyległe, do królestwa obodrzyckiego należące, przez ciągłe wojny, najbardziej zaś przez tę ostatnią, w zupełną pustynię zamienione zostały. (…) Resztki Słowian, jeśli gdzie pozostały, z braku żywności i spustoszenia pól tak silnie głodem dotknięte zostały, że tłumami uciekały do Pomorza albo do Duńczyków, którzy bez żadnej litości sprzedawali ich Polakom, Serbom i Czechom”. Tak zniszczona połabska słowiańszczyzna nie mogła długo opierać się najazdom. Choć zaodrzańskie plemiona lechickie spotkała zagłada, pozostała nam pamięć po nich, którą mamy obowiązek zachowywać, pielęgnować i przekazywać przyszłym pokoleniom.

 

Artykuł napisany przez: SŁOWIAŃSKIE ODRODZENIA POLSKI
https://www.facebook.com/rzeczpospolita.slowianska?fref=nf

Skopiowany z Facebooka w celu propagowania prawdziwych mądrości i historii w społeczeństwie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s