Świat cywilizowany definitywnie nie sprzyja człowieczeństwu


Świat cywilizowany definitywnie nie sprzyja człowieczeństwu szczególnie jeżeli chodzi o humanitaryzm, bezinteresowną, odruchową pomoc drugiemu człowiekowi i dzieleniem się z innymi tym, co nam zbywa. Dobroć dana nam przez naturę wyparowała. Kiedyś pomoc dla drugiego człowieka miała charakter instynktowny, teraz jest po prostu jednym z dodatków do codzienności. Jakby uczucie pierwotnej solidarności z resztą gatunku nie zostało uśpione, wszelkie organizacje charytatywne byłyby niepotrzebne bo społeczność od razu otaczałaby opieką potrzebujących.

Jak zatem wyglądało to dawniej na terenach nieobjętych mackami cywilizacji? Na to pytanie odpowiedzieć może Władimir Arsenjew, rosyjski podróżnik i badacz Syberii eksplorujący dorzecze rzeki Ussuri na początkach XX wieku. W jednej ze swoich ekspedycji natknął się na mieszkańca tajgi, Dersu Uzałę, który był myśliwym z plemienia Goldów. Wspólne obozowanie z tubylcem Rosjanin wspomina tak:

„Położyłem się w cieniu cedru i usnąłem. Dwie godziny później obudził mnie Olentiew. Zobaczyłem, że Dersu narąbał drew, zebrał korę brzozy i zaniósł to wszystko do szopy. Pomyślałem, że chce spalić szopę i chciałem go odwieźć od tego zamiaru, ale on poprosił mnie o szczyptę soli i garść ryżu. Zainteresowałem się, co dalej zrobi i dałem mu to o co prosił. Gold starannie owinął zapałki w korę, oddzielnie zawinął sól i ryż, powiesił to wszystko w szopie i zaczął zbierać się do drogi.

– Myślisz, że kiedyś tu wrócisz? – spytałem Golda.

Dersu pokręcił głową, a wtedy spytałem go, dla kogo w takim razie zostawił ryż, sól i zapałki.

– Jakiś inny ludzie chodzi. Szałas znajdź, suche drewno znajdź, zapałki znajdź, jeść znajdź i przepadnij nie ma!

Pamiętam do dziś, jak mną to wtedy wstrząsnęło. Zamyśliłem się…Gold troszczył się o nieznanego mu człowieka, którego nigdy nie zobaczy i który pewnie nigdy się nie dowie, kto przygotował mu drwa i prowiant. Przypomniałem sobie, że moi ludzie odchodząc od obozowiska zawsze palili korę w ognisku. Nie robili tego ze złośliwości, tylko tak, dla zabawy, a ja nigdy im tego nie zabraniałem. Okazuje się, że ten dzikus był znacznie bardziej ludzki niż ja. Troska o wędrowca… dlaczego u ludzi mieszkających w miastach to uczucie, to zainteresowanie cudzymi potrzebami umarło? A przecież kiedyś musiało być…”

Jak widać mieszkaniec tajgi, który do czynienia z cywilizacją miał niewiele pozostał wierny swojemu instynktowi. A podobno to Europejczycy są miłosierni i humanitarni. Kto zatem od kogo ma brać nauki – my od nich, czy raczej oni od nas?

Artykuł napisany przez: SŁOWIAŃSKIE ODRODZENIA POLSKI
https://www.facebook.com/rzeczpospolita.slowianska?fref=nf

Skopiowany z Facebooka w celu propagowania prawdziwych mądrości i historii w społeczeństwie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s